fbpx

Twoje poczucie wartości – potencjał jest w tobie!

Twoje poczucie wartości - potencjał jest w tobie!
Zdrowa pewność siebie to taka, na którą nie zwracamy uwagi, jest czymś oczywistym i naturalnym. (Fot. iStock)

Problem bierze się nie z niskiego, ale zbyt wysokiego poczucia własnej wartości – mówi coach Artur Król. – Przyjmując, że inni wyłapią każde nasze potknięcie, zakładamy, że jesteśmy kimś bardzo ważnym. A przecież inni ludzie mają wystarczająco dużo własnych spraw na głowie i absurdem jest sądzić, że są w stanie śledzić każdy nasz ruch.

Czy pewności siebie można się nauczyć?
Jak najbardziej, jest to możliwe. Nie zawsze będzie to szybki proces. Czasami wystarczy drobna rzecz i ktoś odblokowuje się, ponieważ pozbywa się najgorszego ograniczenia, a czasami wymaga to tygodni, miesięcy pracy nad sobą, wykonywania konkretnych ćwiczeń, ale też dostrzegania zmian kawałek po kawałku. Najważniejsze jest jednak to, aby uświadomić sobie, że każdy pewność siebie ma już w sobie, tyle że w niektórych sytuacjach jest ona łatwo dostępna, a w innych nie. Na przykład kiedy rano robimy sobie śniadanie, nie zastanawiamy się nad tym, czy możemy wykonać daną czynność, czy nie, po prostu to robimy. Każdy z nas ma obszary, w których czuje się pewnie, swobodnie. Nie trzeba zatem posiąść jakiejś nowej umiejętności, tylko się nauczyć, jak zastosować wrodzoną pewność siebie w sytuacjach, w których dotychczas jej nie wykorzystywaliśmy, jak przenieść ją do innych obszarów. Nie ma takiego ograniczenia, że ktoś nigdy nie będzie pewny siebie, bo się taki nie urodził.

Co różni zdrową pewność siebie od arogancji?
Zdrowa pewność siebie to taka, na którą nie zwracamy uwagi, jest czymś oczywistym i naturalnym. Nie musimy jej w żaden sposób aktywować, nakręcać się przed jakąś sytuacją, przekonywać: „tak, dasz radę!”, „uda ci się!”, bo jeśli robimy to w sztuczny sposób, to znaczy, że nie jesteśmy jeszcze do końca pewni siebie. Pewność siebie po prostu się pojawia, a my nawet nie zdajemy sobie z niej sprawy, najwyżej możemy stwierdzić: „O, kiedyś bym się tak nie zachował. Nie miałbym wtedy na to odwagi”. Tymczasem wyuczona pewność siebie występuje u osób, które nieustannie muszą przekonywać siebie i innych, jakie są przebojowe. W dużej mierze opiera się to na euforii, co ma swoje zalety, ale też wady. Największą z nich jest to, że euforię trzeba co jakiś czas wywoływać od nowa. Ponadto taka pewność siebie jest nienaturalna i może odstraszać. W zdrowym podejściu nie jesteśmy wyjątkową osobą, na którą inni zwracają specjalną uwagę, jesteśmy po prostu człowiekiem. Nie mamy potrzeby bycia kimś nietypowym, akceptujemy siebie: „OK, mam swoje zalety, mam też wady”. Arogancja przejawia się w myśleniu typu: „Ponieważ tyle osiągnąłem w życiu, to jestem lepszy od innych, mogę patrzeć na nich z góry”, a w przypadku ekstremalnym, czyli narcyzmie: „to nie są dla mnie ludzie”.

Jak zatem przenieść pewność siebie do obszarów, w których nam jej brakuje?
Bardzo często przeceniamy swój wpływ na wydarzenia i uznajemy, że sytuacja zależy wyłącznie od nas, podczas gdy w rzeczywistości mamy na nią tylko częściowy wpływ. Takie błędne przekonanie może prowadzić do kłopotów z poczuciem pewności siebie, bo brak pełnej kontroli nad osiągnięciem celu, jaki sobie stawiamy, może wywołać wątpliwości i niepewność. Dlatego pierwszym krokiem powinna być zmiana swoich celów – na takie, które faktycznie zależą w stu procentach od nas.

Na przykład ktoś chce awansować w pracy – osiągnięcie tego celu nie jest całkowicie zależne od niego, ponieważ o jego pozycji w hierarchii firmy decydują inni ludzie. Ma na to duży wpływ, bezdyskusyjnie, ale zawsze może okazać się, że szef po prostu go nie lubi, ktoś inny nagle zrealizuje kontrakt stulecia i dostanie awans zamiast niego lub zaistnieje inny czynnik zewnętrzny. Natomiast jeśli ta osoba postawi sobie za cel zrobienie wszystkiego, co możliwe, żeby dostać awans („pójdę na kurs, aby podnieść swoje kwalifikacje zawodowe, będę dzwonił do dodatkowych dwóch klientów w ciągu dnia”) – to wyznacza sobie cel zależny od siebie. Gdy czujemy, że na coś mamy wpływ, nie za bardzo jest miejsce na brak pewności siebie.

Jak może nad sobą popracować osoba, która jest śmiała, gdy przebywa wśród bliskich, ale czuje się niepewnie podczas np. prezentacji firmowych?
Znowu trzeba zacząć od postawienia właściwego celu. Wszyscy chcemy dobrze wypaść podczas prezentacji, ale możemy być świetnymi mówcami, a tuż przed nami albo tuż po nas wystąpi ktoś, kto nas całkowicie zdeklasuje, albo myśli słuchaczy będą skupione na czymś innym, jakichś prywatnych sprawach czy problemach. Dlatego, aby mieć pełną kontrolę nad realizacją postanowienia, lepiej postawić sobie za cel, żeby przeprowadzić swoją prezentację od początku do końca albo żeby wejść z grupą w interakcję w wyznaczonym momencie.

W wypadku tego rodzaju wystąpień pojawiają się dwa główne rodzaje lęków. Pierwszy to atak paniki pt.: „jestem na scenie, wszyscy się na mnie patrzą, a ja nie wiem, co powiedzieć” – i w takim wypadku bardzo się przydaje wcześniej przygotowany plan, konspekt, na który możemy zerknąć i z tej pustki wrócić na przewidziany tor. W przypadku przemówienia najistotniejszą rzeczą, którą niestety mało osób robi, jest po prostu jego przećwiczenie, i to najlepiej w tempie jeden do jednego, tak żeby nauczyć mózg, jak ma w danej sytuacji reagować.

Drugi rodzaj lęku to obawa przed byciem w centrum zainteresowania, przed tym, że wszystkie oczy są skierowane na nas – tutaj przydaje się trening skupiania uwagi na zewnątrz. Przejmowanie się tym, co pomyślą o nas inni, bierze się z tego, że za bardzo wchodzimy do wewnątrz – nie widzimy siedzącej w sali publiczności, tylko wyobrażamy sobie, co o nas myślą poszczególne osoby. Prostym ćwiczeniem, które można wykonywać, np. w drodze do pracy w autobusie, jest kilkukrotne szybkie przenoszenie uwagi na zewnątrz – „o, ten znak jest czerwony”, „o, ten samochód jest nieprawidłowo zaparkowany” itp.

Wychowanie ma duży wpływ na naszą pewność siebie?
Badania potwierdziły znaczącą rolę jednego czynnika, a mianowicie sposobu chwalenia. Okazuje się, że niedobrze jest chwalić dziecko za wyniki, lepiej za wysiłek. Udowodniła to amerykańska psycholog Carol Dweck. Podczas eksperymentu dała uczniom szkoły podstawowej do rozwiązania zadanie matematyczne.

Po jego wykonaniu połowa dzieci została pochwalona za wysiłek, a druga połowa – za inteligencję. Potem dzieci dostały możliwość wyboru kolejnego zadania, łatwiejszego lub trudniejszego. Jak się okazało, dzieci chwalone za inteligencję wybrały zadania łatwiejsze (obawiały się utraty wysokiej samooceny), a dzieci chwalone za wysiłek wybierały zadania trudniejsze (nie miały nic do stracenia, mogły liczyć na pochwałę za wysiłek niezależnie od wyniku). Chociaż badanie to dotyczyło dzieci, taki sam schemat zachowań obserwujemy u ludzi dorosłych. Również u nich najczęstszą przyczyną obaw jest nie to, że wypadną źle, ale że wypadną gorzej, niżby chcieli.

Niektórzy jako dzieci są pewni siebie, a jako dorośli nagle tę pewność tracą. Z czego to wynika?
W domu rodzinnym jesteśmy osadzeni w systemie, który może być mniej lub bardziej chaotyczny, ale w większości przypadków obowiązują jasno określone zasady, których trzeba przestrzegać. Gdy wychodzimy w świat, wkraczamy w inne środowisko i znajdujemy się w miejscu, w którym obowiązują inne zasady, często nam nieznane. Niekiedy od razu je podchwycamy, czasami mamy szczęście i trafiamy na kogoś w rodzaju mentora, kto nas wprowadza w nowe środowisko. Ale jeżeli nie wiemy, jak w danej sytuacji się zachować, zmniejsza to naszą pewność siebie.

W jakich obszarach najczęściej się to przejawia?
Ludzie, którzy się do mnie zgłaszają, zwykle mają problemy z pewnością siebie podczas kontaktów interpersonalnych, czasami dotyczy to tylko kontaktów z płcią przeciwną, a czasami ogólnie z innymi ludźmi. Narzekają też na małomówność – to nie do końca brak pewności siebie, raczej brak świadomości, w jaki sposób należy prowadzić niezobowiązującą rozmowę, czyli na czym polega typowy small talk. Przychodzą też osoby, które nadmiernie przejmują się reakcją otoczenia, boją się opinii innych na swój temat, przez co się jeszcze bardziej stresują. Co zaskakujące, rzadko zgłaszają się ludzie, którzy mają niskie poczucie wartości.

Raz miałem do czynienia z klientką, której naprawdę doskwierał ten problem. Gdy w czasie sesji terapeutycznej poczęstowałem ją napojem – do wyboru miała kawę, herbatę i wodę – była w stanie zaakceptować tylko wodę, ponieważ uważała, że kawa czy herbata to luksus, na który nie zasłużyła. Paradoksalnie taka osoba nie przejmuje się tym, co inni o niej pomyślą, bo jest przekonana, że w ogóle nie poświęcą jej swojej uwagi.

Brak pewności siebie nie musi wiązać się z poczuciem niskiej wartości?
Powszechnie uważa się, że oba te czynniki są wręcz nierozerwalnie ze sobą związane. Tymczasem problem właśnie bierze się nie z niskiego, ale zbyt wysokiego poczucia własnej wartości. Osoby, które obawiają się tego, co inni o nich pomyślą, zakładają, że inni zwrócą na nie uwagę, że wręcz usytuują je w centrum, a więc przyjmują, że są kimś ważnym. I w tym momencie jakikolwiek błąd czy porażka urastają w ich głowach do rangi katastrofy. A przecież inni ludzie mają wystarczająco dużo własnych spraw na głowie i absurdem jest sądzić, że są w stanie śledzić każdy nasz ruch, wyłapywać każde potknięcie. Często też dochodzi do tego przekonanie, że ocena drugiej osoby będzie długotrwała, czyli że jeżeli coś nam się nie powiodło, to negatywna opinia będzie się już za nami ciągnęła przez miesiące czy lata. Niepotrzebnie staramy się być idealni, badania psychologiczne pokazują, że ludzie nieidealni są bardziej lubiani, cenieni, chętniej też nawiązuje się z nimi współpracę.

  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze
?>