W co grasz we własnym życiu? Podpowie ci analiza transakcyjna

Szukasz odpowiedniej terapii nie mogąc odnaleźć się we własnym życiu? Może analiza transakcyjna jest właśnie dla ciebie? (fot. iStock)

Według koncepcji analizy transakcyjnej wszyscy nie tylko w coś gramy w relacjach międzyludzkich, ale też realizujemy nie swoje scenariusze, które utrudniają nam osiągnięcie szczęścia. Praca terapeutyczna w tym nurcie pozwala porzucić stare schematy i dawne role, a w zamian zyskać autonomię, czyli radosną wolność.

Alina poszła na terapię po tym, jak uderzyła mamę w twarz. Mieszkają razem od zawsze. Alina ma 28 lat, skończyła pedagogikę w Poznaniu, w którym pracuje jako nauczycielka edukacji przedszkolnej. Jadwiga też była nauczycielką, uczyła chemii, niedawno przeszła na emeryturę, od 8 lat porusza się na wózku inwalidzkim. Alina czuje się w obowiązku opiekować mamą, jeździć z nią do lekarza, załatwiać formalności związane z domem. Zdaniem córki Jadwiga choruje na depresję, straciła chęć do życia. Kobieta rzeczywiście zazwyczaj pozostaje wycofana, co jakiś czas jednak wybucha, krytykuje córkę, zarzuca jej, że sporo czasu spędza poza domem. Podczas jednej z takich kłótni Alina spoliczkowała matkę i chociaż szybko się opamiętała, przeprosiła, to zrozumiała, że przekroczyła granicę. Od dawna czuła się przytłoczona, pozbawiona prawa do życia po swojemu. Miłość do mamy mieszała się w niej z poczuciem zniewolenia, a nawet pogardą i fantazjami o śmierci – swojej lub mamy.

Na studiach ze wszystkich nurtów psychologicznych najbardziej zafascynowała ją analiza transakcyjna, koncepcja stworzona w połowie XX wieku przez amerykańskiego psychiatrę Erica Berne’a. Skontaktowała się z Polskim Towarzystwem Analizy Transakcyjnej w Poznaniu. Chciała trafić do kobiety, bo zakładała, że skupi się głównie na relacji ze swoją mamą.

Trzy scenariusze życia

Analiza transakcyjna, czyli analiza relacji, wymiany, do jakiej dochodzi pomiędzy ludźmi, zakłada, że każdy żyje według powstałego w dzieciństwie scenariusza, w którym ściśle określono role, jakie mamy pełnić. W tym skrypcie zawarte są również wszelkie ograniczenia, które należy porzucić, aby osiągnąć szczęście (albo raczej autonomię, jak uważają transakcjoniści). Claude Steiner, który po śmierci Erica Berne’a kontynuował jego badania naukowe w dziedzinie tej metody, podzielił skrypty życiowe na trzy dominujące: „bez miłości”, „bez rozumu” i „bez radości”. Każdy z nas ma tendencję do realizowania swojego życia w jednym z tych obszarów, zwłaszcza gdy mierzy się z problemami albo doświadcza traumy.

W scenariuszu „bez miłości” doszło do utraty możliwości przeżywania z innymi ludźmi wszystkich emocji w sposób nieskrępowany, możliwości bycia blisko siebie i tych, których kochamy. Główne przesłanie, czyli inaczej przekaz, który dana osoba dostała w dzieciństwie, można zawrzeć w zdaniach typu: „Nie bądź tym, kim jesteś”, „Nie podchodź do mnie”. Dziecko zazwyczaj nie słyszy dokładnie tych zdań – przekaz dociera do niego pozawerbalnie, np. poprzez pozostawianie płaczącego samemu sobie, nieprzytulanie, odtrącanie, poniżanie czy bicie. W efekcie ten scenariusz życiowy może skończyć się depresją, a nawet samobójstwem.

Scenariusz „bez rozumu” pozbawiony jest świadomości, to funkcja odpowiedzialna za podejmowanie decyzji, rozwój, umiejętność obserwacji świata zewnętrznego i własnych przeżyć. Główny przekaz, który otrzymały osoby z tym scenariuszem, brzmi: „Nie rozwijaj się”, „Nie myśl”, „Nie pytaj”. Dotyczy to sytuacji, w których dziecko jest stale dyscyplinowane, karane za dociekliwość, zmuszane do naśladowania lub porównywane do innych. W dorosłym życiu efektem realizacji tego scenariusza jest zagubienie, niezdolność do samodzielnego, jasnego myślenia, pozostawanie w zależnych związkach, a czasami również obłęd.

Ostatni typ scenariusza, czyli „bez radości”, związany jest z utratą spontaniczności. Dorosły człowiek realizujący siebie w obrębie tego skryptu sprawia wrażenie jakby żył bez uczuć. Główny przekaz, który odebrał w dzieciństwie, brzmiał: „Uspokój się”, „Nie czuj”, „I tak ci się nie uda”. To właśnie ludzie ze skryptem „bez radości” najczęściej sięgają po używki, uzależniają się od psychotropów lub innych ludzi.

Analiza transakcyjna przede wszystkim może pomóc osobom, które czują stłumione, przytłoczone lub mają poczucie, że nie idą swoją drogą (fot. Getty Images/ Gallo Images)

Na drodze terapii Alina dowiedziała się, że realizuje ostatni skrypt, nie tylko dlatego, że dzień zaczyna od podwójnej kawy, a kończy lampką wina, ale przede wszystkim dlatego, że nie potrafi wyrazić, a nawet rozpoznać, co tak naprawdę czuje. Alina bała się żyć na własną rękę, marzyła o związku i miłości, jednak unikała mężczyzn, poszukiwała bliskości, ale nie miała przyjaciół. Tłumaczyła sobie, że to wina jej mamy, którą musi się opiekować – i to właśnie ją uczyniła odpowiedzialną za swoje życie.

Co deformuje naszą osobowość?

Terapeutka Aliny oprócz informacji o skryptach przekazała jej także inne założenia koncepcji, w której pracuje. Alina zyskała w ten sposób nie tylko nową wiedzę taką, jaką mają transakcjoniści, ale równeż poczucie bezpieczeństwa. Terapeutka wyjaśniła, że każdy ma w sobie sześć stanów, które tworzą „ja”, czyli sześć głosów, przy czym tylko jeden lub kilka dominuje. Każdy składa się z Dziecka Naturalnego, które czuje i spontanicznie wyraża emocje; Dziecka Uległego, które się podporządkowuje, prosi i przeprasza; Dziecka Zbuntowanego, które mówi: „Nie, bo nie”; Dorosłego, który jest niczym komputer, analizuje, zadaje pytania; Rodzica Normatywnego odpowiedzialnego za zasady i powinności oraz Rodzica Ochraniającego, który troszczy się, pomaga, a czasami bywa nadopiekuńczy. W sytuacji doskonałej mamy równy dostęp do każdego z tych stanów, zazwyczaj jednak opieramy się na jednym czy dwóch dominujących, które deformują naszą osobowość.

W trakcie sesji, gdy Alina wypowiadała jakieś zdanie, terapeutka prosiła ją, by zastanowiła się, czyim głosem w tej chwili mówi, jaki stan przez nią przemawia. W ten sposób szybko zrozumiała, że ma w sobie dużo aspektów Dziecka Uległego i Rodzica Normatywnego.

Analiza transakcyjna: jakie stosuje techniki?

Transakcjoniści stosują określone techniki pracy, które nazywa się operacjami. Wykorzystują własne stany „ja”, by wzmocnić lub osłabić określone stany „ja” pacjenta. Dla Aliny przełomowa była zwłaszcza sesja, podczas której mówiła z żalem, że to przez mamę nie ma chłopaka. Terapeutka spojrzała wtedy na nią i powiedziała: „Myślę, że teraz kłamiesz”. Alina na chwilę zaniemówiła, ale kontynuowała swoją opowieść o mamie, z którą musi być bardzo blisko, by móc kontrolować jej samopoczucie. Terapeutka jej przerwała i powiedziała, że w ramach takiego sprawdzania może przecież do niej zadzwonić i powtórzyła: „Myślę, że znowu kłamiesz”. Alina nie wytrzymała i powiedziała, że nie życzy sobie takich oskarżeń. Zdziwiły ją gratulacje od terapeutki, która wyjaśniła jej, że właśnie opuściła stan „ja” Dziecka Uległego i przeniosła się do Dziecka Zbuntowanego. Operacja, której użyła terapeutka, nazywa się konfrontacją z pozycji Rodzica Normatywnego – zamiast wyjaśniać pacjentce, że może stawiać granice mamie i używać złości, by zrozumieć, że jej własne granice zostały przekroczone, wolała, aby pacjentka doświadczyła swojej złości w bezpiecznej przestrzeni gabinetu terapeutycznego. Inne operacje używane przez terapeutów transakcjonistów to zadawanie pytań; specyfikacja, czyli precyzowanie zdobytych informacji; ilustracja, czyli praca z metaforą, anegdotą czy bajką; perswazja, czyli Rodzicielska zachęta skierowana do Dziecka pacjenta, by skorzystało z określonej propozycji.

Bardzo często pacjenci otrzymują zadania domowe: od napisania listu, przez nawiązanie kontaktu ze swoim zaniedbanym stanem „ja”, aż do namowy skonfrontowania się ze swoimi rodzicami. W Polsce nie istnieje szkoła psychoterapii w koncepcji analizy transakcyjnej, dlatego nurt ten zazwyczaj towarzyszy innemu stosowanemu przez terapeutę.

Niecały rok po rozpoczęciu terapii Alina zyskała znacznie większy dostęp do swego Dziecka Naturalnego, czyli emocji, pragnień, ale też pociągu seksualnego, który tłumiła. Pozwoliła sobie również na bunt i skorzystanie ze swojego Rodzica Ochraniającego, którego postanowiła używać nie tylko wobec innych, ale również siebie. Nie chciała rezygnować z opieki nad mamą, co wspierała jej terapeutka, ale inaczej ją zorganizowała, z uwzględnieniem swoich potrzeb bliskości i związku oraz potrzeb mamy, która, jak się okazało, również czuła się zniewolona stałą obecnością córki.

Jakim nakazom ulegasz?

Podczas terapii Alina poznała jeszcze jedną ważną dla analizy transakcyjnej koncepcję – nakazów. Zgodnie z teorią psychologa Taibi Kahlera, w dzieciństwie każdy z nas otrzymuje pięć głównych nakazów: „bądź idealny”, „bądź silny”, „postaraj się”, „sprawiaj przyjemność”, „śpiesz się”. Alina rozpoznawała w sobie dominujący nakaz: „sprawiaj przyjemność”.

Podczas kolejnych sesji terapeutka pokazała jej również, jak wygląda trójkąt dramatyczny, w którym tkwimy, gdy zamiast być z kimś blisko wolimy grać. Trójkąt dramatyczny zamieszkują trzy role, a każdy z nas ma swoją ulubioną: Ofiara, Ratownik i Prześladowca. Alina zrozumiała, że chętnie gra w gry Ratownika („Chciałam tylko pomóc”), po to by za chwilę zmienić się w Prześladowcę swojej mamy, która z kolei inicjowała często gry z pozycji Ofiary. Wiedza, którą zyskiwała Alina, pomagała jej zrozumieć swój wewnętrzny świat i znacznie poszerzać wolność, poczucie wpływu i autonomii, czyli tę cudną mieszankę intymności, świadomości i spontaniczności.