fbpx

„Women shaming” w Polsce – najczęściej to kobiety oceniają i krytykują inne kobiety

“Women shaming” w Polsce - to kobiety oceniają i krytykują inne kobiety
(Fot. iStock)

Dobre rady, pouczanie, jawna krytyka. Z tym spotyka się na co dzień większość kobiet. Kto i jak często nas ocenia? Jak sobie z tym radzimy? Na te pytania odpowiadają autorki raportu „Krytyka kobiet codzienna, czyli women shaming w Polsce”.

Lubicie być oceniane? Większość z nas za tym nie przepada. Wiadomo, że są sytuacje, kiedy nie można tego uniknąć. Sytuacje niejako systemowe: egzaminy, rozmowy kwalifikacyjne, okresowa ocena w pracy. Poddajemy się tej konieczności, idziemy na egzamin i z ulgą z niego wychodzimy. Tyle że w takim wypadku to, co podlega ocenie – nasza wiedza, umiejętności, kompetencje – to coś, co od nas zależy, na co mamy wpływ, co zdobyłyśmy ciężką pracą. 

Ale sytuacje, kiedy jesteśmy oceniane, zdarzają się nie tylko wtedy. Jesteśmy oceniane na co dzień. Za wygląd, za zachowanie, za to, jakimi jesteśmy żonami, partnerkami, matkami. My, kobiety. Bo ocenianie dotyka głównie nas. 

Jesteśmy oceniane, choć o to nie prosimy. Jesteśmy oceniane nie tylko przez pracodawców, także przez przyjaciółki, przez dalekie znajome, a czasem i nieznajome. Jesteśmy oceniane, a najczęściej te oceny mają zabarwienie krytyczne. Czasem przybierają postać „dobrych rad”, czasem jawnych lub zawoalowanych złośliwości, czasem nietrafionych komplementów („O, widzę, że trochę schudłaś!”).

Zjawisko to, z braku polskiej nazwy określane jako „women shaming”, zostało wzięte pod lupę w raporcie, który na zlecenie agencji Clue PR przygotowały dr Marta Bierca i Alicja Wysocka-Świtała („Krytyka kobiet codzienna, czyli women shaming w Polsce”).

Trochę liczb. 63 procent badanych kobiet zetknęło się ze zjawiskiem krytyki lub oceniania ich samych lub innych kobiet, a nawet 90 procent z nich usłyszało słowa krytyki na temat swojego wyglądu lub sposobu wychowywania dzieci. 73 procent badanych kobiet, w tym głównie deklarujących się jako singielki, wskazuje, że są głównie krytykowane za wygląd i wagę. 70 procent kobiet, szczególnie w wieku 24-35 lat, jest krytykowanych za macierzyństwo, czyli styl wychowania dzieci lub ich nieposiadanie. – W społeczeństwie istnieje głęboko zakorzeniony model „dobrej matki”, „dobrej żony”, „dobrej pracownicy”. Dla mężczyzn te standardy nie są tak restrykcyjne, mają oni większą swobodę wyboru osoby, którą chcą być bez bycia rozczarowaniem dla rodziny i bliskich” – pisze jedna z uczestniczek badania

66 procent kobiet czuje, że najczęściej ocenia się je za decyzje życiowe, takie jak wybór partnera czy szkoły lub uczelni, a 65 procent jest krytykowanych za styl ubierania się i makijaż.

„Spotykałam się głównie z uwagami na temat wyglądu. Generalnie były to pochlebne uwagi ale wyrażane w niestosowny sposób. Dla mnie są wyrazem braku szacunku dla kobiet. Są dla mnie niezmiernie irytujące i nie potrafię sobie z nimi radzić. Zazwyczaj po prostu się odwracam, nie reaguję, staram się ignorować lub udaję, że ich nie słyszę. Ale tak naprawdę bardzo mnie dotykają” – mówi inna respondentka

Ważnym aspektem jest również relacja łącząca kobiety z rodzicami, poddawana ocenie prawie równie często, bo w 59 procentach przypadków, podobnie jak ich zaangażowanie w życie rodzinne, np. organizowanie świąt – 58 procent kobiet jest w tej sferze ocenianych i często krytykowanych. „Wymaga się od kobiet, żeby były zawsze zadowolone, ładnie wyglądające i jednocześnie prowadziły idealnie dom i były wzorowymi pracownicami. Społeczeństwo z odrazą patrzy na kobietę pod wpływem alkoholu (nie znaczy, że popieram picie) czy bawiącą się w klubie, restauracji z przyjaciółkami, jednocześnie przymykając pobłażliwie oko na takie samo zachowanie u mężczyzn. Nie mamy takich samych praw, tylko więcej obowiązków” – to wypowiedź kolejnej uczestniczki badania.

Wygląda też na to, że sfera zawodowa jest pod mniejszym ostrzałem niż nasze życie rodzinne. –Recenzowanie kobiet przez otoczenie odbywa się na wszystkich życiowych polach, jednak najwyraźniej dla otoczenia role, jakie kobiety pełnią w pracy, są mniej ważne i wzbudzają mniej emocji niż sposób prowadzenia przez nie domu czy ich stosunek do potomstwa – komentują autorki badania, dr Marta Bierca i Alicja Wysocka-Świtała.

A kto recenzuje nasze życie? Najczęściej są to kobiety. 48 procent badanych wskazywało matki jako autorki ocen, i to ocen krytycznych (o ojcach mówiło tylko 31 proc. respondentek). Drugie miejsce na podium mają koleżanki (37 proc.), trzecie – teściowie (35). Choć 47 proc. przyznaje, że z spotyka się z codzienną oceną i krytyką ze strony męża. 

Znowu cytat z raportu Clue PR: „Najczęściej to kobiety krytykują inne kobiety. Że sztuczne, za duże, za małe, że bez dziecka, że tylko kury domowe. Kobiety kobietom wilkiem i to powinno się skończyć. Nikt tak nie zgnoi drugiej kobiety jak kobieta…” 

„Staram się walczyć z ocenianiem mnie zwłaszcza przez mojego męża. Od wielu lat (zaczęło się kilka lat po ślubie) ciągle słyszę, że: moja praca nie jest nic warta, po co mi dodatkowe dokształcanie, marnuję swój czas. Nieważne jest, co robię, i tak wszystko jest nie tak. Czasami potrafi być nie tak położony widelec czy łyżka do szuflady. Staram się nie myśleć o tym”. 

Jak ta ocena może wyglądać? Różnie. Najczęściej (60 proc.) to złośliwe uwagi. 51 proc. to tak zwane dobre rady, formułowane najczęściej jako porównania („ja w twoim wieku miałam już dwójkę dzieci, pracowałam i prowadziłam dom, a ty nawet studiów nie skończyłaś…”).

Trudne jest zwłaszcza krytykowanie pod płaszczykiem życzliwości. Zwłaszcza że akurat ono jest nam najczęściej serwowane przez bliskich. Kobiety mają wówczas problem z ostrym zareagowaniem – nie chcą urazić mamy czy siostry, nie chcą też wyjść na „histeryczki”. 

Bywają też metody oceniania bardziej drastyczne – 42 proc. przypadków to jawna krytyka w obecności innych, 33 proc. to wyśmiewanie.

Nie mamy jako społeczeństwo oporów przed komunikowaniem krytycznych ocen twarzą w twarz – także osobom nieznajomym, w sklepie, komunikacji miejskiej, a już zwłaszcza w mediach społecznościowych – tam bywa naprawdę ostro.

Okazuje się, że przyzwyczaiłyśmy się do bycia ocenianymi. Uważamy to za normalne. Mało tego – jesteśmy oceniane, więc oceniamy i my. Czy to rzeczywiście powinna być norma? Czy jesteśmy skazane na to, by inni recenzowali każdy aspekt naszego życia? Aż 59 procent badanych przyznaje, że krytyka je demotywuje, 56 proc. – że wpływa negatywnie na ich pewność siebie. Wydaje się więc, że są powody, by to zmienić. Wypracować nowe normy zachowań. Pora się z tym zmierzyć.

 

  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze