fbpx

Bez stereotypów – jak wychować dzieci w równości

Ratunku! Feminizm, a ja mam synka!
Szowinizm na tyle mocno w nas zagościł, że pewne archetypy nadal nieświadomie przekazujemy swoim dzieciom. (Fot. iStock)

Czy uczymy syna lepić pierogi, a córkę wbijać gwoździe? Jeśli nie, to zacznijmy. I zadajmy sobie pytanie, jak MY postrzegamy role damskie i męskie. Bo to rodzice wprowadzają dziecko w świat relacji między płciami i budują lub burzą stare szowinistyczne mity.

Stare stereotypy znamy: chłopiec dla ojca („dziedzic!”), dziewczynka dla matki („podpora moja jedyna…”). Albo: córeczka tatusia i rycerz mamusi. Teraz mamy nowy mit: oto w dobie walki z szowinizmem wobec kobiet wypracowaliśmy sobie dość sprawnie wzór dziewczynki. Wiemy, jaka ma być – niezbyt grzeczna, żeby iść tam, gdzie chce, i zaradna w każdej dziedzinie życia. A chłopcy? Wychowywani wśród kobiet, bez możliwości wojowania, nie wiadomo, czy mają być silni i waleczni, czy czuli i wrażliwi…

Brak nam dziś pomysłu na chłopca? Na szczęście to rodzice będą wychowywać swoje dziecko. A chcecie czy nie – będzie to wypadkową waszego postrzegania archetypów kobiecości i męskości. Dlatego nie warto roztrząsać, jakie wartości i role wyznacza każdej płci kultura czy społeczeństwo, ale jakie wartości i role sami wyznaczacie swojemu dziecku. I jak wychować je bez szowinizmu, obojętnie chłopiec to czy dziewczynka. Owszem, dziś obrazki w rodzaju: mamusia robi pranie, a tatuś po powrocie z pracy czyta gazetę, przechodzą do lamusa, ale… nadal wiele młodych mam i ojców świadomie lub nie, kultywuje te wzorce, na przykład nie ucząc syna gotować, prasować i sprzątać. Dlaczego? Bo archetypy męskości i kobiecości silnie tkwią w naszych głowach. Pora je zrewidować.

Mama w kuchni, tata w garażu?

Co to jest szowinizm płciowy? To nierówne traktowanie ludzi, dyskryminacja, której podłożem jest płeć. Jego przejawem w pedagogice jest przede wszystkim wychowywanie dzieci do z góry określonych przez społeczeństwo, jednoznacznych ról. Pokolenie dzisiejszych mam i ojców pamięta pewnie jeszcze, że w podręcznikach mamusie zawsze były przedstawiane w spódniczkach i fartuszkach, zajmowały się tylko domem i dziećmi. Tatusiowie z kolei ukazywani byli w garniturach – gdy wracali lub jechali do pracy, lub w ogrodniczkach – gdy zaszywali się w garażu, by pomajsterkować przy samochodzie. Czy nas to oburzało? W żadnym razie! Dziecko nie ustala przecież porządku społecznego. Świat to dla niego układ zastany, jest ciekawe, jak funkcjonuje, ale nie chce go kontestować.

Role społeczne zawsze były „rozdawane” dość wcześnie. Oczywiście można było się wyłamać ze schematu, ale kara społeczna była surowa. Dziewczynka w spodniach, grająca w piłkę nożną jeszcze 30 lat temu narażona była na przydomek „chłopczyca”. Jednocześnie jeszcze w latach 80. ubiegłego wieku ojcom w Polsce nie przysługiwało prawo do zwolnienia lekarskiego z powodu choroby dziecka, o urlopach wychowawczych nie wspominając. Ale prawdziwym problemem szowinistycznego wychowania były archetypy kobiecości i męskości, wzorce wdrukowane do podświadomości, które jaskrawo przejawiały się w popularnych baśniach.

Bezbronne księżniczki i dzielni rycerze. Jak działają przestarzałe wzorce?

Oto baśnie – ważny element nie tylko dziedzictwa kulturowego, ale także wspaniałe narzędzie oddziaływania na dziecko. Dobre, potrzebne, kojące, ale przy tym… pełne schematycznych postaci. Czyż nie? Dziewczynki z klasycznych baśni to urocze, delikatne księżniczki bez inicjatywy, z kłopotów wybawiał je zwykle dzielny, odważny, silny i przedsiębiorczy rycerz. Na takich wzorcach wyrastały pokolenia. Dziś nie chcemy takich ról dla naszych córek. I słusznie, bo ten jeden jedyny dopuszczalny wzorzec bycia kobietą niewątpliwie wyrządzał dziewczynkom szkodę: ograniczał je i uniemożliwiał podążanie inną drogą. A czy był dobry dla chłopców? Skąd! Kiedy mówi się o szowinizmie w wychowaniu, najczęściej ma się na myśli właśnie krzywdę dziewczynek, ale przecież schematyzm dotyczy w takim samym stopniu ról męskich. Zorro, czołgista, książę na ognistym rumaku – szowinistyczne wychowanie nie obchodziło się z chłopcami lepiej niż z dziewczynkami, nie ułatwiało im życia, bo oni również mieli tylko jedną drogę, żeby zostać prawdziwym mężczyzną.

Wychowanie dzieci w równości

Nie musicie wprowadzać żadnej rewolucji i na przekór stereotypom, w imię egalitaryzmu od pierwszych dni życia dziecka ubierać chłopca na różowo, a dziewczynkę na niebiesko. Nie o to chodzi. Wychowanie bez szowinizmu może odbywać się pokojowo:

1. Zrewidujcie poglądy

„Spotkałam na spacerze koleżankę z liceum. Moje dziecko było w niebieskich śpiochach. Pogratulowała, że mam syna i powiedziała, że jest bardzo duży. Kiedy sprostowałam, że mam wyprawkę po synku siostry, a moje dziecko to dziewczynka, w jednej chwili się rozpromieniła. Pochyliła się nad wózkiem, nie mogła się na Weronisię napatrzeć, z miejsca zaczęła do niej zagadywać, a na koniec przytuliła mnie i powiedziała, że strasznie mi zazdrości. To było uderzające!”– napisała do nas czytelniczka z Zabrza.

Nasza postawa wobec płci, zarówno własnej, jak i przeciwnej, manifestuje się niezwykle wyraźnie właśnie w tym, jak traktujemy maleńkie dzieci. Reakcja na dziecko określonej płci jest najczęściej wyraźnym manifestem postawy wobec tej płci w ogólności. A jakie są wasze poglądy? Co sądzisz o mężczyznach? Jacy są? Mamy z nich pożytek? A kobiety – czy są słabsze intelektualnie od mężczyzn? Czy są ckliwe, chaotyczne i bezradne? Wasza postawa wobec każdej płci, twoje poglądy i schematy myślowe – przełożą się na styl wychowania dziecka. Zatem uważajcie na to, co sami myślicie.

2. Pozbądźcie się wyobrażenia o „wymarzonym dziecku”

Gisela Preuschoff w książce „Wychowywanie dziewcząt. Jak pomóc dziewczynkom wyrosnąć na szczęśliwe kobiety” proponuje: nie oglądajcie się na nikogo – ani na ojca dziecka, ani na kulturę czy normy społeczne. Wychowujcie maluszka na wolnego, szczęśliwego człowieka, a nie na kogoś z góry zaplanowanego. Zapomnijcie zwłaszcza o tym, jaki powinien być prawdziwy chłopiec, jaka musi być prawdziwa dziewczynka.

Ratunku! Feminizm, a ja mam synka!
Zależy wam, żeby w wychowaniu dzieci wprowadzać zdrowe równouprawnienie? Zadajcie sobie pytanie, jak sami postrzegacie role damskie i męskie. (fot. iStock)

3. Spotykajcie się z rodzicami dzieci innej płci niż wasze

W sposób naturalny od maleńkości zetkniecie swoje dziecko z inną płcią, pokażecie, że niezależnie od tego, czy jest się dziewczynką, czy chłopcem, można się wspólnie bawić w te same gry, uczestniczyć w tych samych zawodach, mieć to samo hobby.

4. Starannie dobierajcie lektury i filmy

Jeśli zaniepokoi was w nich jakiś szowinistyczny element, nie zabraniajcie oglądania lub czytania, tylko porozmawiajcie o tym z dzieckiem.

Czytajcie dziewczynce baśń o Roszpunce – królewnie uwięzionej w wieży, ale pokażcie córce, że Roszpunka sama by sobie także poradziła. Czekanie na pomoc to tylko jedna z życiowych opcji. Opowiadajcie też chłopcu bajki o zdobywaniu szklanej góry, zaznaczając, że gdyby rycerz nie chciał się porwać na ten czyn, to też miałby prawo do takiego wyboru.

5. Budujcie z dzieckiem bliskie relacje od pierwszych dni życia

Zapomnijcie o poglądzie, że syn potrzebuje mniej czułości i nie trzeba z nim być tak często, tak blisko i tak intensywnie jak z córką. Niewątpliwie z powodu tego poglądu ucierpiało wiele pokoleń chłopców.

6. Uczcie wszystkiego

Każda umiejętność jest cenna i może się przydać w życiu. Kiedy nadarza się okazja, zapomnijcie o płci swojego dziecka. Niech się uczy i haftować, i reperować suszarkę, jeśli tylko będzie miało na to ochotę.

7. Nie bójcie się, że zaburzycie jego seksualność

Dziecko to zawsze odrębny byt, samodzielna osoba, nie wymodelujecie jej według własnych upodobań, nawet nieświadomie. A od zabawy lalkami, posiadania różowych skarpetek czy grania roli Czerwonego Kapturka w przedszkolnym przedstawieniu chłopiec nie straci swojej męskości. Jeśli dziewczynka chce grać w piłkę nożną, uprawiać boks i odmawia założenia sukienki, ma do tego prawo i nie oznacza to, że w przyszłości będzie chciała zmienić płeć.

Nie bójcie się:

  • pozwalać dziecku, niezależnie od płci, na brudzenie się, swobodne zabawy, szaleństwa, krzyki, wybieganie się i kolegowanie, z kim tylko chce,
  • czytania dziewczynkom książek przygodowych, godzenia się, żeby bawiły się np. czołgiem, samochodzikami i żołnierzykami,
  • mówienia miękko i słodko do syna, przytulania go do woli,
  • wymagania od każdego dziecka pomocy w domu i w kuchni, tego, by dbało o higienę i zawsze odnosiło się z szacunkiem do innych.

Mądry feminizm w wychowaniu

Wychowując dziecko bez odgórnego modelowania ról damskich i męskich, zwiększacie jego szanse na szczęście. Jeżeli nigdy nie pokażecie chłopcu baletu, skąd się dowie, że chciałby być choreografem? Jeśli nie pozwolicie dziewczynce szaleć na gokartach, jak odkryje, że ma wybitne uzdolnienia, żeby zostać pilotką? Rozszerzanie świata o zachowania, przedmioty, ubiory, miejsca i zabawy niecharakterystyczne dla własnej płci pozwala małemu człowiekowi łatwiej odnaleźć swoje prawdziwe „ja”.

Gdy przekazujecie dziecku jednoznaczny obraz tego, jaka powinna być osoba danej płci, ograniczacie je i napełniacie lękiem. Chłopiec wychowywany na wrażliwego i empatycznego, bo taki ma być dzisiejszy „męski” mężczyzna, poczuje się zagrożony, gdy będzie musiał zachować się agresywnie czy wojowniczo. A nieśmiała, z natury potulna dziewczynka, która będzie pragnęła tylko zajmować się domem, będzie się czuła napiętnowana i obciążona, że marnuje swój potencjał.
Szowinizm w wychowaniu nie jest dobry, a jeśli go nie chcemy, to unikajmy sztywności w zachowaniach. Kobieta, żeby być kobietą, może się zachowywać, jak tylko chce, mężczyzna również. Mężczyzną lub kobietą po prostu się jest.

ZAMÓW

E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze
?>