Z czym musi się zmierzyć kobieta aktywna zawodowo?

fot. iStock

Z czym najczęściej aktywne zawodowo kobiety zgłaszają się na warsztaty lub coaching? Nad jakimi obszarami pracują? Z jakimi stereotypami mierzą się na co dzień i jakie przekonania najbardziej je blokują? I wreszcie – co każda z nas może zrobić już dziś, aby stać się kobietą spełnioną? Poprosiliśmy Iwonę Firmanty, coach i szkoleniowca, o diagnozę współczesnej kobiety.

Iwona Firmanty, autorka projektów Sensualna Kobieta Biznesu i Kobieta Alfa, w swojej pracy pomaga na co dzień kobietom, które chcą świadomie budować karierę zawodową. Bywa, że z jakiegoś powodu napotykają na swojej drodze blokady. Postanowiłyśmy się dowiedzieć, z jakimi problemami mierzą się najczęściej współczesne aktywne zawodowo 30-latki.

– Najczęściej spotykam się z dwiema opcjami: kobiety albo mają syndrom grzecznej dziewczynki, bo kurczowo trzymają się przekonań i wzorców, które wgrał im ktoś inny, albo z kolei za bardzo biorą byka za rogi i gubią gdzieś swoją kobiecość, zmieniając się w lidera zadaniowego – mówi Iwona Firmanty.

Jak mówi coach, praca w każdym z tych przypadków wygląda inaczej, ale trzeba zacząć od tego samego – dokopania się do naturalnego profilu danej osoby, nie tego adoptowanego w wyniku socjalizacji, ale do potencjału, z którym się urodziła.

– Najpierw muszę dotrzeć do tego, jaka moja klientka jest w środku, bo jak będzie spójna sama ze sobą, to będzie liderką w tych obszarach, w których jest wyjątkowa – mówi trenerka. – Dziewczyny często starają się być na siłę kimś innym, bo wyniosły określone wzorce z domu, np. rodzice uczyli je, że dziewczynka powinna być grzeczna, cicha i nie sprawiać problemów. Albo wręcz przeciwnie – mobilizowali do osiągania kolejnych sukcesów hasłami typu: „Musisz wygrać”, „Wybieraj, bo ten pociąg zaraz odjedzie”.

Wbrew pozorom w dorosłości taka dziewczyna jest całkowicie niepewna siebie, ponieważ poczucie swojej wartości opiera nie na tym, kim jest, ale na tym, co osiągnie, robiąc np. kolejne studia, kursy, doktorat…

Jak podkreśla coach, siedzenie w skorupie kogoś, kim się nie jest, na dłuższą metę nigdy nie kończy się dobrze – wewnętrzne poczucie rozdarcia i niedopasowania prowadzi zazwyczaj do zaburzeń psychosomatycznych. Dlatego praca z klientką sprowadza się w takich przypadkach do zrzucania kolejnych „doszytych” przez otoczenie warstw. Chodzi o dotarcie do tego, co w niej pierwotne, prymarne. – Takie „doszyte” warstwy dziewczyny noszą latami, dlatego zazwyczaj łatwiej jest im zacząć od tego, że opisują styl bycia swoich najbliższych, potem swoich autorytetów, a ja w ten sposób poznaję ich system wartości – opowiada Iwona Firmanty. – W następnych krokach docieramy do potrzeb i dążeń klientki, i w tym momencie zazwyczaj wychodzą też jej przekonania: „Nie, tego nie wypada”, „Kobieta nie powinna…”. Generalnie zawsze raczej zaczyna się od tego, co jest na wierzchu. Tego, co jest w środku, nie widzimy, bo my nie mamy czasu na siebie.

Nie na swoim miejscu

Jak przyznaje Iwona Firmanty, dość często zdarza jej się pracować z kobietami, które czują, że są w pracy nie na swoim miejscu, nie zasługują na swoje stanowisko. Z kolei mężczyźni rzadziej mają takie poczucie. Czy wynika to z kobiecej skłonności do zaniżania własnej wartości, czy niewłaściwego wyboru ścieżki kariery zawodowej?

– Taka dziewczyna może po prostu nie do końca być świadoma swoich kompetencji i za bardzo skupiać się na brakach, zamiast się skoncentrować na tym, co już osiągnęła – mówi trenerka. Jak dodaje, praca polega wtedy na ukierunkowaniu jej na zobaczenie swojego potencjału. Czyli na uświadomieniu kompetencji zawodowych, wspólnym wypunktowaniu dotychczasowych sukcesów oraz nauce promowania siebie jako marki.

– Ale bywa i tak, że dziewczyny, które mają lęk, że nie do końca są na właściwym stanowisku, mogą mieć stuprocentową rację – mówi Iwona Firmanty. – Bo wcześniej nie określiły swojego potencjału, robią coś, na czym się średnio znają, ale robią to tak perfekcyjnie, że wszyscy są z tego zadowoleni. Problem pojawia się jednak wtedy, gdy zaczynają dusić się w danej firmie, ale nie podejmują żadnych działań, żeby znaleźć ścieżkę spójną z ich potencjałem.

A czasem wystarczyłoby zrobić krok do tyłu i pomyśleć, z czego wynika taki stan rzeczy – może nie robię tego, co chcę, tylko to, co mi podpowiedziało otoczenie, bo się trochę na tym znam? Wtedy często pomaga dopasowanie na nowo ścieżki zawodowej i wskazanie takiej osobie kierunku, w którym rozwinie swoje skrzydła.

Artykuł pochodzi z archiwum magazynu SENS

ZOBACZ AKTUALNE WYDANIE »