Z niczym się nie wyrabiam – nie daj się frustracji

123rf.com

Ciało Edyty nie potrafiło dłużej udawać, że jest pancerne, niezniszczalne i że ze wszystkim da sobie radę. – Zamknij oczy. Wyobraź sobie, że staję za tobą i podtrzymuję ci ramiona Poczuj, że przez chwilę niczego nie musisz – poprosiłam. Zaczęła lekko drżeć. – Pozwól na to drżenie. W ten sposób uwalnia się napięcie. Za chwilę poczujesz ulgę. – Jeszcze brakuje, żebym się rozryczała. – Rób to, na co ciało ma teraz ochotę. Płacz to najprostszy sposób rozładowania napięcia. Edyta ziewnęła. – Ojej, przepraszam. – Mądre to twoje ciało. Ziewanie cudownie cię rozluźni. Nie hamuj tego. Oddychaj spokojnie. – No i wyszłam na mięczaka, który udaje siłę – powiedziała. – Być może po raz pierwszy od dawna posłuchałaś ciała. Jak szyja? – O! Nie boli – zdziwiła się. – No właśnie. – Ale czuję się taka słaba, a jeszcze tyle pracy przede mną. Jeszcze muszę…
– Do końca sesji niczego nie musisz. – Ale sesja się skończy, a ja taka rozmemłana będę musiała popracować. – To zajmijmy się teraz twoimi „musami”. Każde zadanie, które cię jeszcze dziś czeka, wyobraź sobie jako jedną cegiełkę. Każda waży pół kilo. – Już – powiedziała Edyta po chwili. – Teraz ułóż cegiełki na swoim ciele; na szyi, głowie, ramionach, klatce piersiowej. Poczuj ich ciężar. – Wow. Jest tego trochę. Znowu boli mnie szyja.

Osoby, które dźwigają świat na swoich barkach, nagłe doznanie rozluźnienia może przestraszyć. Wyzwala poczucie bezsilności, nieważności, potrzebę opieki, a to dodatkowo generuje lęk. Dlatego w terapii najpierw należy nauczyć pacjenta świadomego odczuwania napięcia i rozluźnienia, a w kolejnym kroku kontrolowania i zmieniania tych stanów.

Krok 4. Przedefiniowujemy kłopot Edyty

– Postaraj się popatrzeć na siebie z dystansu i zobaczyć osobę, która dźwiga na własnych barkach tyle cegieł. Policz, ile waży ciężar, który sama na siebie nałożyłaś. – Ale ja ze wszystkim muszę dać sobie radę. – Bingo! Powtórz to zdanie – poprosiłam Edytę. – Ze wszystkim muszę dać sobie radę. – No właśnie. Może wcale nie chodzi o to, że się z niczym nie wyrabiasz, tylko o przekonanie, że ze wszystkim musisz dać sobie radę. Sama. – A co to zmienia? – Wstań, uważaj, żeby twoje cegiełki nie pospadały, bo wtedy na pewno ze wszystkim się nie wyrobisz – powiedziałam. Edyta podniosła się powoli. Szyja drżała z napięcia, by podtrzymać uniesione ramiona, na których „znajdowało się” najwięcej cegiełek. Oddech spłycony, kość ogonowa podwinięta pod miednicę, zaciśnięte pięści, a drżące kolana z trudem utrzymywały ciężar górnej części ciała. – Popatrz na siebie w okienku ekranu komputera. – O matko, masakra! – Powtarzaj: „Ze wszystkim muszę dać sobie radę sama”. – Boże, już dłużej tego nie wytrzymam, nie dam rady. Chce mi się płakać, nie mogę się rozkleić. To jakaś porażka. Chcę już skończyć sesję – spanikowała. – Oddychaj, nic się nie dzieje. Zaufaj ciału. Ono ci podpowie, co zrobić. – Mam ochotę zrzucić to wszystko z siebie. – Zrób to. – Nie mogę, muszę dać radę. – Spróbuj. Nie myśl, tylko poczuj, że zrzucasz ten ciężar – powtórzyłam prośbę.

Edyta gwałtownie potrząsnęła ramionami, głową. Zaczęła tupać. Zaciskała i rozluźniała pięści. Jej twarz zrobiła się czerwona. – Ale jestem wściekła. – Tak, teraz widzę twoją złość. Wyraź ją jeszcze silniej. Edyta zaczęła boksować rękoma w powietrzu i krzyczeć: – Dość już tego. Odczepcie się wszyscy ode mnie. – Dalej, idź za ciałem – zachęcałam. – Ale ja nie mogę tak tego wszystkiego zostawić. Pomóż mi. – Usiądź. Poczuj swój oddech. Uspokój się. Zajmijmy się teraz głową, bo lekceważona zaczyna straszyć ciało. Postarajmy się odkryć drugie dno twojego: „Ze wszystkim muszę dać sobie radę sama”. – Bo to prawda. Nikt za mnie tego nie zrobi. – O, głowa odzyskała głos. OK, wykreślmy wyraz: „ze wszystkim”. Co nam zostaje? – Muszę dać sobie radę sama. – Dobrze. Jaką radę dałabyś sobie? Poszukaj jej w głowie – podpowiedziałam. – Rzuć to wszystko w cholerę. – Może mniej dramatycznie. Rozejrzyj się i zastanów, czy komuś mogłabyś oddać trochę swoich cegiełek. – Masz na myśli delegowanie obowiązków?
– Nie, mam na myśli zdjęcie z pleców kilku cegiełek. Może na początek połóż je na ziemi. Zobaczymy, czy to wywoła lęk. Sama je sobie włożyłaś na plecy, a teraz twoja głowa daje ci radę: „Zdejmij kilka z nich i odłóż”. – To takie proste?

Artykuł pochodzi z archiwum magazynu SENS

ZOBACZ AKTUALNE WYDANIE »