fbpx

„Zakochałam się w mężu przyjaciółki”, czyli miłość kontra przyjaźń

"Zakochałam się w mężu przyjaciółki", czyli miłość kontra przyjaźń
Jeśli bliska kobieta nie bierze pod uwagę naszych uczuć, mojego dobra i idzie za zauroczeniem, nie była dobrą przyjaciółką. (Fot. iStock)

Bywa, że zakocham się w mężu przyjaciółki. To się zdarza. Jednak co dalej zrobię z tym uczuciem? W jakie czyny je przekuję? Powiem dość radykalnie: jeśli bliska kobieta nie bierze pod uwagę moich uczuć, mojego dobra i idzie za zauroczeniem, to nie była przyjaciółką – mówi psychoterapeutka Maria Zembrzuska-Peche.

Przez jakiś czas jest między przyjaciółkami porozumienie, radość; wspieramy się, troszczymy o siebie. I nagle wydarza się coś, co nas dzieli, i przyjaźń się kończy. Pozostajemy rozczarowane, a czasem wręcz cyniczne; czy ta kobieca przyjaźń to aby nie przereklamowana sprawa.
Tak naprawdę mierzymy się tu z własnymi trudnościami w zaufaniu bliskiej osobie. Odczuwamy strach przed otwartym, szczerym byciem przede wszystkim ze sobą, ponieważ nie znamy i boimy się siebie. Nie jesteśmy ze sobą naprawdę blisko. A wtedy swoje nieuświadomione, wyparte części projektujemy na przyjaciółkę: „To nie ja zawiodłam, to ty!”.

Ale przyjaciółki naprawdę zawodzą! Ileż znamy historii kobiet, które „odbierają” przyjaciółce męża, chłopaka, narzeczonego. Przyjaciółka? Rywalka, rzecz jasna.
Przyjaźń jest rodzajem miłości. Miłość to wybór, decyzja: wybieram cię na przyjaciółkę. Co to dla mnie znaczy? Jeśli naprawdę wybieram, to znaczy, że pragnę twojego dobra. Razem budujemy bliskość, zaufanie, wpuszczamy siebie nawzajem do swoich domów, do naszego życia. Odsłaniamy się. Może się zdarzyć, że zakocham się w mężu przyjaciółki. To się zdarza. Jednak co dalej zrobię z tym uczuciem? W jakie czyny je przekuję? Powiem dość radykalnie: jeśli bliska kobieta nie bierze pod uwagę moich uczuć, mojego dobra i idzie za zauroczeniem, to nie była przyjaciółką. Oczywiście, mężczyźni nie są zabawkami, które możemy przekazywać sobie z rąk do rąk. Inicjatywa może pochodzić od mężczyzny, jednak zawsze mamy wybór i nie musimy przyjmować tego zaproszenia.

Miłość odbiera rozum?
Jeśli odbiera, jeśli uczucia nas porywają, jeśli to „ten jedyny i nic nie można na to poradzić”, to wskazówka, że więź jest niewłaściwie rozwinięta. Każda z nas może pokochać wiele osób; bliskość, poznanie, obecność przeradzają się w miłość. Obezwładniające zakochanie to pułapka, która nas uwodzi, obiecuje coś, czego nie jest w stanie dać. Mówimy o takiej „miłości”, że jest ślepa, i rzeczywiście taka jest – rujnuje zaufanie, które można by budować w przyjaźni z bliską kobietą. Rujnuje wszystkich zaangażowanych w to, co się dzieje.

Pułapki kobiecej przyjaźni to także nasze gry w lepszą-gorszą. Ja jestem lepsza, bo mam faceta. A ja, bo mam dzieci. Ja robię karierę. Ja za to jestem najlepszą na świecie matką. I tak dalej, i tak dalej. Zazdrość, przepychanki, gra o ważność, która ma rację, która wie lepiej. Jak to męczy, dzieli, osłabia.
Albo: tobie jest lepiej! Jak możesz narzekać, zobacz, co dzieje się ze mną! Mnie współczuj! Ja, ja, ja! Tu dochodzimy do kolejnej pułapki: brak równowagi w relacji. My, kobiety, mamy duże możliwości dawania: czasu, uwagi, zrozumienia, empatii, wielogodzinnego wysłuchiwania o problemach, dramatach, żalach. W końcu jednak możemy się zorientować, że przyjaciółka tylko płacze, tylko bierze, ale nic nie daje. Im więcej dajemy, tym ona bardziej nie ma. Nasze wysiłki i starania nie powodują, że jej się poprawia; ze zdziwieniem zauważamy, że przyjaciółka opowiada w kółko to samo. Bycie jedynie uchem, które wszystko przyjmuje, zaczyna nas wyczerpywać. W końcu mówimy, co widzimy: „Sama tworzysz te żale, złości, problemy, zobacz, krzywdzisz siebie…”. Jeśli przyjaciółka to usłyszy i weźmie pod uwagę, możemy zacząć tworzyć równorzędną relację.

To próba dla przyjaźni.
Więź umacnia się poprzez wyzwania, trudne doświadczenia. Często mamy jednak jednostronne wyobrażenie o przyjaźni: „Ty mnie tylko słuchaj, daj mi mówić!”. Gdy przyjaciółka stwierdza: „Ale ja już nie jestem w stanie ciebie słuchać!”, trzeba się zatrzymać, przyjąć to jako dar przyjaźni. Relacja zamiera, jeśli nie ma w niej równowagi, wymiany, przepływu życia.

Tu kolejna pułapka: „Skoro jesteś moją przyjaciółką, słuchaj, co ci radzę, i rób, jak mówię!”.
Możemy powiedzieć: „Tak to widzę, to, co mówisz, budzi we mnie właśnie takie emocje, postąpiłabym w ten sposób, jednak nie jestem tobą, nie żyję twoim życiem i nie wiem, co mogłoby być najlepsze dla ciebie”. Każda z nas dokonuje samodzielnych wyborów i będzie ponosić ich konsekwencje, to oczywiste.

Co jest darem kobiecej przyjaźni?
Dojrzewanie. Dojrzewamy w przyjaźni. Staramy się, aby dla każdej z nas była szansa na rozwój, żeby płynęła z tym, co wydarza się w naszym życiu. Przyjaciółka to skarb, bogactwo. Poprzez bliską relację z kobietą poznajemy siebie, swoje unikalność, piękno. Stajemy się coraz bardziej siebie świadome, ponieważ odzwierciedlamy się w sobie nawzajem, dzielimy przecież wspólny kobiecy los. Budowanie przyjacielskiej więzi to nie jest jednak doraźna sprawa; wymaga czasu, uwagi, cierpliwości, współczucia, akceptacji, zaufania. Przyjaźń niekoniecznie musi kończyć się jakimś wydarzeniem. Czasem po prostu drogi przyjaciółek rozchodzą się w sposób naturalny, ponieważ zmienia się sytuacja życiowa i kontakty zamierają. Trzeba się z tym pogodzić, bo przecież więź pozostaje, miłość pozostaje. Prawdziwa przyjaźń wspiera i wzmacnia przez całe życie, nawet gdy przyjaciółki nie ma już obok.

Maria Zembrzuska-Peche szefowa Ośrodka Terapii i Rozwoju „Gestalt” w Warszawie.

  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze
?>