Zazdrośnik i żonaty – świetny materiał na .. EKS Jak mądrze wybrać partnera?

Miłość to nieodłączna część naszego życia – większość zgodzi się, że ta najważniejsza, bez której wszystko inne traci sens. Dlatego tak bardzo jej pragniemy, poszukujemy i jesteśmy w stanie wiele dla niej poświęcić. Ważne jest jednak to, by w poszukiwaniu miłości znaleźć miejsce, poza porywami serca, również na odrobinę zdrowego rozsądku. Czy warto rezygnować z własnych zasad, priorytetów, aspiracji, planów i marzeń tylko po to, by ulec pragnieniu spędzania krótkich chwil z ukochanym i spełnienia jego oczekiwań? Czy warto „zaprzedać siebie” dla związku z mężczyzną, dla którego nie ma nas w jego długoplanowych projektach? Dotyczy to głównie kobiet naiwnie wiążących się z żonatym mężczyzną. A czy związek z zazdrośnikiem kontrolującym nasz każdy krok jest wart naszego czasu i zachodu? Razem z internetowym biurem matrymonialnym MyDwoje.pl prześledzimy kilka „za i przeciw” oraz konsekwencje takich związków.

Skąd bierze się zazdrość?

Możemy się pokusić o wyznaczenie możliwych, najczęstszych powodów zazdrości. Zapewne laurka, jaką wystawimy zazdrośnikowi nie do końca mu się spodoba. Warto jednak, by przyjrzeli się jej sami zainteresowani, a także kobiety, które są już uwikłane w związek z chorobliwie zazdrosnym partnerem. Nie mówimy tu o normalnej odrobinie zazdrości, która towarzyszy nieodmiennie miłości, lecz o chorobliwej i wynaturzonej zazdrości, która rani i pragnie ograniczyć i kontrolować. Skąd więc bierze się zazdrość? Prawdopodobnie z braku zaufania do partnera i do samych siebie. Ludzie ponadprzeciętnie zazdrośni wierzą, że ich partnerzy są uczciwi wyłącznie w obawie przed karą. Uważają, że ich gniew lub groźba rozstania są tymi czynnikami, które jako jedyne powstrzymują ich przed krótkimi związkami z innymi partnerami. Ich sposób postrzegania świata sugeruje również, że zakładają, że każdy kłamie i „kręci”, kiedy chce uniknąć kłopotów, co nie pozwala mu nikomu zaufać. Źródło takiej postawy tkwi często we własnych doświadczeniach – bywa, że ktoś bardzo ich zranił, opuścił, porzucił, zawiódł lub często sami oszukują lub oszukiwali i to determinuje ich życie. Dodatkowo zazdrosne osoby mają potrzebę ciągłego osaczania, ograniczania, pilnowania i podejrzewania. Są bardzo zaborcze. Niestety, nie mija to z czasem.

Najczęściej pojawiające się odmiany zazdrości patologicznej:

  • zazdrość anankastyczną – powiązana z nerwicą natręctw, gdy bez przyczyny, nachalnie pojawiają się w myślach osoby chorej obrazy scen erotycznych z udziałem ich wybranka z osobami trzecimi
  • zespół Clerambaulta – pojawiają się w nim 3 okresy: 1.optymistyczny: wiara w odwzajemnione uczucie, idealizowanie partnera, 2. pesymistyczny: nagłe lub stopniowa zmiana nastawienia na wrogie, podejrzliwość, zazdrość, 3. gdy uczucia pobudzone w fazie 2. prowadzą do zachowań nienawistnych, pogróżek, scen publicznych.
  • zazdrość paranoiczna – współistnieją „zdrowa” i „chora” część osobowości. Chory bez problemu wykonuje pracę oraz zadania dnia codziennego, natomiast wszystko, co dotyczy partnerki jest bardzo zniekształcone poprzez obsesyjną zazdrość
  • zespół Otella – często powiązany z alkoholizmem, pojawiają się urojenia i brutalne przymuszenia do wyjawienia „prawdy” przez partnerkę
  • zespół Leontesa – mężczyzna nie wierzy we własne ojcostwo lub jest zazdrosny o relacje, które mogą łączyć kobietę z dziećmi

Życie z zazdrośnikiem

Zazdrośnicy nie nabierają zaufania z biegiem lat. Najczęściej dzieje się wręcz odwrotnie, a to nieuchronnie prowadzi do katastrofy. Bo jak można wytrzymać ciągłe oskarżenia o romans z kolegą z pracy, kurierem lub nawet sąsiadem z naprzeciwka? Nie można! To musi się wreszcie skończyć, a jeśli się na to nie zdecydujemy, to pozwolimy zamknąć się w złotej klatce, w której nie będzie miejsca na samorozwój, przyjaciół czy karierę. Zazdrosny mężczyzna kochającą kobietę poddaje nieustannej presji, inwigilacji i stresowi. Każdą prozaiczną sytuację widzi przez szkiełko własnej wyobraźni, która podpowiada niesamowite scenariusze. Z czasem zaczyna zacierać granicę między tym co jest faktem, a tym, co podpowiadają jego urojenia, teoria spiskowa mieszkająca na stałe w jego umyśle. Często robi to na „wszelki wypadek” – a nuż okaże się, że miał rację, że przyłapał ukochaną tym razem, że będzie triumfował, bo „on wiedział”. Zastanów się więc czy wytrzymasz ciągłe przesłuchania, jego konflikty z ludźmi z powodu oskarżania o romans z Tobą? Czy uważasz, że awantura z powodu nieodebranego telefonu lub pięciominutowego spóźnienia jest tym, czego oczekujesz od związku? Może nie przeszkadza Ci strach przed kolejną burzą, która powita Cię w progu Waszego wspólnego gniazdka oraz zastanawianie się czy widział, jak odpowiadałaś „dzień dobry” miłemu panu spod czwórki. Może bez problemu pozwolisz wciągnąć się w tę grę i zamiast powiedzieć szczerze, że zostałaś w pracy dłużej, bo kolega poprosił Cię o wytłumaczenie działania programu, opowiesz bajeczkę o złośliwej kontroli pań (tak pań, nie zapomnij) z drogówki, a jeśli na spacerze z Twoim najukochańszym zaczepi Cię dawno niewidziany znajomy z liceum, udasz, że go nie znasz i odejdziesz w pośpiechu ciągnąc mężczyznę swojego życia za rękaw z przerażeniem w oczach. Jeśli tak, to zapowiada się ciąg kłamst i sama zaczniesz się pytać, jaki to wszystko ma sens?

Związek z żonatym

A może wolisz ukrywanie się i ciągłą konspirację oraz bycie „tą drugą lub kochanką w trójkącie”? Jeśli tak, zapewne rozważasz związek z mężczyzną zajętym? Takim, który bardzo cierpi z powodu oziębłości żony, braku czasu, gdyż zajęta jest ich wspólnymi dziećmi, prowadzeniem domu, a może karierą? Wiążąc się z nim, będziesz mogła nieustannie go pocieszać, a w zamian liczyć na upojne godziny (bo przecież na dłużej nie pozwoli jego „przyzwoitość” wobec żony), czasem krótkie wyjazdy. I co z tego, że każde święta, wakacje spędzisz sama, a ważne momenty on będzie świętował z rodziną, skoro Tobie przyniesie kwiaty, drobny drogi upominek i wpadnie na kilka godzin (jeśli tylko nic mu nie wypadnie, lub żona nie zacznie nabierać podejrzeń). Uważasz, że taka miłość nie zdarza się często? Jest dzięki temu bardzo romantyczna, bo trudna i musisz o nią walczyć – to ją usprawiedliwia. Co z tego, że nigdzie nie wyjdziecie razem, bo ktoś mógłby Was zobaczyć, a jeśli przypadkiem zobaczy, on bez cienia wyrzutów sumienia totalnie wyprze się znajomości z Tobą? Przecież łączy Was wyjątkowe uczucie, „magia” i ta niesamowita bliskość, której nie ma z żoną. A zastanawiałaś się dlaczego nie chce mieć tego na co dzień, wykrzyczeć całemu światu, że to właśnie Ty? Ma dzieci i chce je wychować z żoną, tak? Ale dziećmi można wspaniale zajmować się również po rozwodzie, więc ten argument odpada. Mają wspólne interesy, majątek? To też nie problem – w imię prawdziwej miłości można przecież i takie sprawy odpowiednio rozwiązać. To jeszcze nie ten moment, musi się przygotować? Musicie poczekać… Ale powiedz tak szczerze: wierzysz w to? Nie uważasz, że zbyt dużo tych pytajników? Czy chcesz budować związek na pytajnikach, być kimś w życiu Twojego wspaniałego mężczyzny o kim nie mówi się głośno? Zastanów się, jakie sprawy w naszym życiu wolimy przemilczeć?

Chyba wszystkie panie zdecydowanie chciałyby być ważne i kochane. Niestety, nie każda z nas ma na to odwagę. Richard Tuch, będący znanym psychologiem i psychiatrą, uznaje związek wolnej kobiety i żonatego mężczyzny za syndrom o głębokim podłożu. Według niego niektóre z nas mogą nawet posiadać predyspozycje do bycia kochanką, ukształtowane poprzez wcześniejsze życiowe doświadczenia. Takie kobiety decydują się na trwanie w relacji – którą uznają za miłość, mimo że przynosi im cierpienie – ponieważ cechuje ich „brak mocy”, który blokuje ich wewnętrzne pragnienie dawania i otrzymywania miłości w pełni. To powoduje niesamowite poczucie samotności.

Czy warto zapominać o sobie i oddać się władzy zazdrośnika lub faceta w związku?

Warto przede wszystkim zastanowić się nad tym, czego oczekujemy od przyszłości? Jak wyobrażamy sobie nasze życie za 5, 10, 20 lat? Może obecna sytuacja nie jest dla nas wystarczająco dobra. Może należy zastanowić się dlaczego trwamy w chorej relacji? Psychologowie zgodnie twierdzą, że kobiety wikłają się lub trwają w nieodpowiednich związkach z powodu: niskiej samooceny, zaburzeń samoakceptacji, przekonań z dzieciństwa, emocjonalnego uzależnienia, strachu przez samotnością czy pierwszych wzorców związku lub poczucia konieczności walki o wyjątkową miłość. Niestety, dopóki nie uświadomimy sobie jak trudna i krzywdząca dla nas jest taka zależność, nie będziemy mogły pomóc ani sobie, ani partnerowi. Warto zacząć od odnalezienia i odbudowania poczucia własnej wartości. W drugim kroku nasza wewnętrzna siła pomoże nam zadbać o nasz własny komfort psychiczny i emocjonalny i wreszcie zaplanować realizację naszych własnych życiowych planów na przykład tych dotyczących zakładania własnej rodziny. Dopiero posiadając trzeźwe spojrzenie, możemy zastanowić się nad kontynuacją relacji, ustaleniem warunków, na jakich ten związek może dla nas być przyszłościową opcją i oraz konsekwentnie ten plan realizować.