Konflikty wewnętrzne – ile części mieści się w jednym człowieku?

123rf.com

Kiedy nasze wewnętrzne postacie przysparzają nam problemów?

Kłopot się robi wtedy, kiedy pewnych postaci nie chcemy przyjąć. Kiedy się uprę na przykład, że jestem silną, zmotywowaną i zdyscyplinowaną kobietą, a wychodzi ze mnie coś słabego, delikatnego. Nie chcę tego i postanawiam sobie, że tego nie będzie.

To chyba częsty konflikt. Jak sobie z nim radzić?

To kwestia skali. Jeśli ta słabość jest czymś, czego nienawidzę i zaczynam cierpieć, wtedy wyjściem może okazać się pójście do terapeuty. Po to, żeby zobaczyć skąd się bierze we mnie postawa, która uznaje, że nie mogę sobie pozwolić nawet na cień słabości. Często w takich sytuacjach natrafiamy na bardzo złe doświadczenia z przeszłości związane z siłą. Ktoś kiedyś używał przeciwko mnie siły i to mnie nauczyło, że nigdy nie można być słabym. Bo dopóki jestem po stronie siły, nikt mnie nie skrzywdzi. Gdy przejdę na stronę słabości, zaraz mogę oberwać.

Czyli warto uświadomić sobie jakie mamy w sobie subosobowości?

Warto zrobić sobie czasem trochę więcej miejsca na inną mnie.

To wcale nie musi być proste.

Czasami jest bardzo trudne. Czasami dużo czasu upłynie, zanim zobaczymy i poczujemy tę drugą stronę. Nic dziwnego, bo skoro zawsze jestem po jednej stronie, trudno mi tamtą dostrzec. Często tą ukrytą część pokazują nam konflikty zewnętrzne. Kiedy ktoś przychodzi i mówi: „Zrób coś ze swoją pracą, bo pracujesz poniżej swoich możliwości” i ja reaguję na to emocjonalnie, to znaczy że mam konflikt wewnętrzny wokół tego. Albo mam jedno dziecko i reaguję strachem, gdy słyszę od teściowej „Wychowasz samotnika”.