fbpx

Mądrość tygrysa

Mądrość tygrysa
fot.123rf

Hazardziści, wiadomo, nie potrafią w porę odpuścić. Im więcej tracą, tym bardziej chcą się odegrać. Grają więc dalej, co doprowadza ich często do zguby. Czy dotyczy to tylko pieniędzy?

Moja mama znała wiele powiedzeń. Na przykład takie: „Nie za to ojciec bił syna, że przegrał, ale za to, że chciał się odegrać”. W dzieciństwie myślałam, że to bez sensu. – A gdyby się odegrał, to też by go zlał? – zapytałam. – Też – odpowiedziała mama.

Nie będę pisać o tym, że bić nie należy, bo to oczywiste. Ale co jest złego w chęci odegrania się? Chyba to, że odbiera nam jasność myślenia. Skoro już tyle w to zainwestowałam, nie mogę odpuścić. I przegrywam dalej. A im bardziej przegrywam, tym bardziej chcę się odegrać. Samonapędzający się mechanizm wciąga nas w wirówkę nonsensu, gdzie rozum nie ma już nic do gadania.

Kiedy tygrys poluje, czasem rezygnuje z pogoni, zanim na dobre się zmęczy, a czasem biegnie i biegnie, by resztką sił dopaść swoją ofiarę. Nie zależy to od tego, czy jest głodny, ale od wielkości zwierzyny. Tygrys ściga tak długo, jak długo mu się to opłaca. Instynktownie „przelicza” kalorie tracone w biegu na kalorie zawarte w potencjalnej zdobyczy. Gdy strata energii staje się większa niż zysk ze zjedzenia uciekającego kąska, tygrys zatrzymuje się i zajmuje czymś innym. Dlatego sprytny królik ma większą szansę ujść z życiem ze spotkania z tygrysem niż antylopa, którą drapieżnik wytrwale goni, bo docenia jej wartość kaloryczną. Gdybyśmy mieli mądrość tygrysa! Niestety.

Mechanizm kalkulacji zysków i strat często nas zawodzi. Wkładamy i wkładamy, choć gołym okiem widać, że niewiele z tego wyjmiemy. My jednak mamy nadzieję. Im bardziej się angażujemy, tym trudniej nam uwierzyć, że to jest bez sensu. Koszty rosną, zysków brak, a jednak nie umiemy powiedzieć sobie: dość.

Kasia, 27 lat, od sześciu lat jest w związku z Patrykiem i od tego czasu żyje na huśtawce.
Gdy Patryk pije, mówi, że jej nie kocha. Ona spada na dno rozpaczy. Potem on przeprasza, kaja się, obiecuje, że z tym skończy i wezmą ślub. Ale zanim uda się ustalić jego datę, Patryk znowu pije i mówi: „Co? Myślisz, że się z tobą ożenię? Spójrz na siebie. Ja mogę mieć najlepsze laski w mieście”. I Kasia znów spada na dno rozpaczy.

Rok temu zerwała z nim i zaczęła spotykać się z kolegą ze studiów. Szybko pojawił się z powrotem. „Tyle już razem przeszliśmy, chcesz to zniszczyć? Przecież wiesz, jesteśmy dla siebie stworzeni. Dla ciebie przestanę pić. Weźmiemy ten ślub…”.

Więc Kaśka zerwała z kolegą. No bo jak zaprzepaścić tyle lat wysiłku, by Patryk ją pokochał. Kocha, znowu są razem, ale o ślubie już nie wspomina. A picie? Wódka jest dla ludzi, on wcale dużo nie pije, więc niech się Kaśka nie czepia. I trzeba przyznać, że Kaśka czepia się coraz mniej. Docenia każdy moment, kiedy jest dobrze. Zbiera dowody na to, że podjęła słuszną decyzję. Skoro się powiedziało „a”, trzeba być konsekwentną. Nawet jeśli już przy „b” coś nie gra, musimy dalej gonić króliczka. I utwierdzać się w przekonaniu, że warto. Ludzie mają do tego prawdziwy talent.

Spójrzmy choćby na stare i wielokrotnie komentowane już badania kanadyjskich psychologów, przeprowadzone podczas wyścigów konnych. Otóż, chwilę po obstawieniu wybranego konia ludzie byli znacznie bardziej pewni jego wygranej niż tuż przed wykupieniem zakładu, choć obiektywnie szanse na zwycięstwo w żaden sposób nie mogły się zmienić. W umyśle obstawiających wzrosły bowiem przez sam fakt, że właśnie postawili na niego pieniądze. A gdy postawimy na takiego konia 10 razy, kiedy poświęcimy mu kawał życia, nie ma wyboru – musi odnieść sukces. A w każdym razie my nie zamierzamy w to wątpić. Choćby dlatego, że lubimy być konsekwentni. Więc Kaśka cieszy się, że jest z Patrykiem, skoro go sama wybrała. Dopiero gdy po latach opadnie z sił, będzie miała szansę zauważyć, że to królik, a nie antylopa.

Brak mądrości tygrysa daje o sobie znać także w inny sposób. Czasem rezygnujemy za wcześnie. Gonimy antylopę, a zniechęca nas pierwsza porażka. Ot, choćby historia Joasi. Dwa lata temu skończyła studia: marketing i zarządzanie, znalazła pracę, ale była nieszczęśliwa. W liceum grała w teatrze amatorskim. Chciała zostać aktorką, wydawało się, że ma talent. Zdawała do szkoły teatralnej, ale się nie dostała, więc odpuściła. Przecież wiele dziewczyn w jej wieku chce być aktorkami, nie ma sensu poważnie traktować takich marzeń, to mrzonki. Wszyscy wokół się z tym zgadzali, zachęcali do rozsądnych decyzji. Kłopot w tym, że ona nadal chciała być aktorką. I w końcu potraktowała poważnie swoje pragnienia. Na pewno teraz będzie jej trudniej niż kilka lat temu, ale i tak wierzę, że uda jej się dogonić własną wypasioną antylopę.

A Zosia? Jej historia zdaje się podważać tezę, że warto się kierować mądrością tygrysa. W końcu człowiek ma rozum i wie, że się nie odpuszcza, kiedy jest się blisko celu. Dobrze, ale co, jeśli to nie jego cel? Zosia studiuje ekonomię, za rok może zostać magistrem. Tylko że ona chce pracować z dziećmi w przedszkolu… Poszła na te studia, bo tak chciała mama. Zosia kiedyś sprawiała trudności wychowawcze, miała bliskie i niebezpieczne związki z narkotykami, rodzice przeżyli piekło. Odkąd wróciła na łono rodziny, stara im się to wynagrodzić i robi, co może, żeby byli z niej zadowoleni. Stąd te studia, które nic jej nie obchodzą. Rozsądek nakazuje, by je skończyć, przecież pozostał tylko rok. Ale ten czas mogłaby przeznaczyć na to, by ruszyć własną drogą. Co na miejscu Zosi zrobiłby tygrys? Pewnie nawet by nie wstał, by gonić to, na czym mu nie zależy. A gdyby się pomylił? Wziął mechaniczną zabawkę za zwierzę? Z pewnością odpuściłby natychmiast po odkryciu swojej pomyłki, bo nie kieruje nim potrzeba konsekwencji. A może gdyby już był najedzony, pobawiłby się chwilę tą zabawką? Ot tak, dla przyjemności. Może i Zosia kiedyś skończy ekonomię, ot tak, dla tytułu magistra. Ale teraz odpuszcza, by iść własną drogą, wbrew logice i naciskom świata.

Czy nie tak właśnie postąpiłby tygrys?

  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze