fbpx

Po hiszpańsku

123rf.com

Jak energia,
to tylko
w Hiszpanii!
Ostre przyprawy, płomienne smaki. Lubisz czy nie?
Upodobania
mogą coś znaczyć!

Zapraszamy w kulinarną podróż w poszukiwaniu nowych smaków i wiedzy o sobie, ale z pewnym zastrzeżeniem. W każdej kuchni, egzotycznej, regionalnej lub w przepisach babci, mamy, ciotki, możemy znaleźć coś, co lubimy, z czym się utożsamiamy oraz to, czego nie lubimy, co jest nam obce. I to o czymś świadczy. Według Psychologii Skierowanej na Proces,  kuchnia może okazać się swoistym lustrem tego, co dzieje się w naszym wnętrzu, na płaszczyźnie świadomej i tej nieuświadamianej. Tak więc menu z kraju don Kichota, a także każde inne, jest tylko pretekstem, by odkrywać siebie.

Lubiane–nielubiane

Hiszpańska kuchnia pełna jest warzyw, owoców morza, malutkich przekąsek, tapas i słodkości. Ale też mięs i przeróżnych kiełbas z chorizo na czele. Ma mnóstwo energii! Na ogniu skwierczą krewetki, w garnku wrze zupa czosnkowa, karmel pali się pod płomieniem przypalarki, ale właśnie taki – pełen ognia – jest najlepszy.
Na jednym z kulinarnych warsztatów „Lubiane nielubiane” miała miejsce prawdziwa dyskusja, a wręcz sąd nad kuchnią hiszpańską: że za dużo czosnku, za ostra, za słodka, no i te krewetki… Powoli, od nitki do kłębka, od krewetki do „robala”, dotarłyśmy do pewnych jakości, postaci, które charakteryzowały określony typ zachowań i energii, nielubianych przez grupę kilku osób. I co ukrywało się w podświadomości jednej z uczestniczek, zaszufladkowne jako kuchnia hiszpańska, czosnek i krewetki? O co chodziło naprawdę? Otóż wcale nie o przysmaki rodaków Banderasa!

Czy lubisz krewetki?

Dla jednych rarytas – soczysty, o białym delikatnym mięsie, dla innych straszny robal. Uczestniczka wspomnianych warsztatów wypowiadała słowo „krewetka” z  obrzydzeniem. I nie chodziło tu wcale o sam wyraz czy zatrucie pokarmowe, które zdarza się po zjedzeniu nieświeżych owoców morza. Te przekonania kulinarne obrazowały całą wewnętrzną psychologię, zespół przekonań. No bo jak można być takim zaskorupionym, bezwolnym robalem? Przychodzi większa fala i zmywa cię, nie umiesz walczyć, nie umiesz się bronić. Czasem pospacerujesz sobie trochę po dnie morza, ale generalnie tkwisz zaskorupiony i zaczynasz nasiąkać tym, co wokół ciebie. A jak wreszcie cię wyłowią, to się dopiero okazuje, jak bardzo jesteś dziwny i inny.

Za krewetką kryły się bardzo mocne i negatywne uczucia tej osoby: niechęć i wstręt. Do kogo tak naprawdę? Co projektujemy na te smaczne krewetki? Jakie przekonania? Esencją, podstawową cechą najbardziej charakteryzującą krewetkę była dla tej uczestniczki bezwolność. Ta niechęć do potrawy to wskazówka dla przepracowanej, aktywnej kobiety, kontrolującej swój świat, żeby trochę odpuścić, pozwolić sobą czasem pokierować, w różnych relacjach: czy to z mężem, czy to z teściową, czy z koleżanką w pracy. Wszyscy oni przyzwyczaili się do jej aktywności, radzenia sobie, przejmowania zadań, a może warto ich zaskoczyć i podryfować trochę z nurtem, nauczyć się tego od… krewetki?

Jakie emocje budzi czosnek?

Do dyskusji włączyły się  przeciwniczki i zwolenniczki czosnku. Dla tych pierwszych istotą przyprawy było nieliczenie się z opinią innych. Coś w rodzaju „jestem jaki jestem i nic wam do tego”. Ale też rodzaj mocnej, męskiej witalności. Inna uczestniczka, podążając za zdrowotnym aspektem działania czosnku, dotarła do innego znaczenia – esencji, którą jest dla niej „przenikanie”, przez wszystko: warstwy skóry, ubranie, tkaniny, nawet przez grubą kurtkę.
Tak, czosnek może mieć wiele twarzy, podobnie jak krewetki. Dla każdego z nas inną. Warto pomedytować nad tym, co lubię, a czego nie. Najlepiej podczas gotowania. Bo w końcu nasza kuchnia staje się powoli alchemicznym tygielkiem – nie dla innych tylko dla nas samych. Na zakończenie warto zadać sobie kilka pytań i zobaczyć, jaka odpowiedź się pojawi:

  • Co lubię, a czego nie jestem w stanie zaakceptować w kuchni jakiegoś regionu albo narodu: matki, męża, konkretnej restauracji?
  • Co jest dla mnie symbolem tej nielubianej potrawy, ale konkretnie: jakiś przedmiot, warzywo, rodzaj przyprawy, konsystencja…?
  • Jak określam esencję tego czegoś? Jego podstawową energię, cechę?
  • Czy ten rodzaj esencji, siły mógłby mi się przydać w życiu, w najmniejszym choćby stopniu?
  • Czy znajduję chociażby jedną sytuację, w której mogę zastosować tę nową jakość?