fbpx

Twardy owoc do zgryzienia

Twardy owoc do zgryzienia
fot. Bogdan Biały

Zanim podejmiesz decyzję, musisz czasem przejść drogę przez piekło. Kusi cię jedno, zobowiązuje drugie. Wahasz się i cierpisz. Niczym Adam i Ewa, stojący przed rajską jabłonią.

Większość decyzji w naszym życiu nie jest ostateczna, tak więc traktujmy je stosownie do roli, jaką pełnią. Zamiast zarzucać sobie, że jesteśmy chwiejni, niestabilni, pomyślmy, że wszak zostaliśmy stworzeni, by szukać, eksperymentować.

Wołowina mi się śni!

Przez długi czas myślałam, że do końca życia będę wegeterianką. Do tego zaczęłam ćwiczyć jogę i uznałam, że znalazłam wreszcie w swoim życiu coś, co jest dobre na wszystko: na bolące stawy, kręgosłup, szczupłą sylwetkę i poczucie własnej wartości. I że nigdy, przenigdy tego już nie zmienię.

A jednak… stało się. Gdy już tak bardzo wzięłam stronę jogi i wegeterianizmu, pewnego dnia… zaczęłam przełykać ślinę na widok wołowiny. No dobrze… przyznam się, było jeszcze gorzej: podczas sesji zdjęciowych wyjadałam resztki mięcha, padliny wręcz, z brudnych talerzy. Ukradkiem, by mąż nie zauważył. Przecież on był już prawie frutarianinem! Mógł przeżyć o jednym jabłku cały dzień, dobrze i długo żując ogonek. A odkąd pamiętam, zawsze i we wszystkim chcieliśmy być razem…

Nie chciałam zawieść męża ani krzywdzić zwierząt, ale czułam, że powoli rodziło się we mnie coś dziwnego i innego. Cichaczem, na pograniczu jawy i snu. A sny przychodziły mocne! Byłam w nich kimś zupełnie innym, a to niedźwiedziem, a to rozjuszonym słoniem, a to lwem i lwicą jednocześnie… Powoli, z całą mocą, gdzieś w zakamarkach nieświadomości zrodził się we mnie Mięsożerca.

Moje ciało domagało się mięsa – dobrego, czystego i smacznie uduszonego lub upieczonego. W marynacie, z warzywami, czasem z ryżem lub makaronem… Najlepiej codziennie i w dużych ilościach. Apogeum tego stanu nastąpiło po urodzeniu drugiego dziecka. Moje 43-letnie ciało powiedziało wtedy: „Brokuły są bardzo smaczne, ale potrzebuję energii! I to natychmiast!”.

Jestem dzika

Powoli dotarło do mnie, że jedząc mięso, stałam się kimś innym. Ze snów wyłaziła całkiem interesująca postać. Dzika kobieta, która poznaje kim jest poprzez siebie i innych. Dopuszcza lęk i agresję. Ale doszukuje się tego, co za tymi emocjami stoi. Nie chce popadać w nie automatycznie.

Moje relacje ze światem i ludźmi stały się nagle intensywniejsze, odważniejsze, konflikty gwałtowniejsze, życie nabrało mocniejszego smaku. Polubiłam tę Dziką w sobie. Jest jak kot: chodzi własnymi drogami, potrzebuje ciepełka, by za chwilę zerwać się z legowiska i pogonić przed siebie. Kociaki przytula i głaszcze jak nikt na świecie, ale też kiedy trzeba – mocno prychnie.

Zrozumiałam, że każdy ma swoją drogę, która dla innych nie będzie dobra. Rzecz tylko w tym, by pozwolić sobie na eksperyment – w granicach akceptowalnych dla całego systemu (rodzinnego, partnerskiego…). Pójść za procesem, który już się rozpoczął.

A ostatnio… hm, zapach mięsa jakoś mnie zatrzymuje. Wieprzowina budzi wstręt, a mielone kotlety z indyka wylądowały w koszu. Jeśli musi być mięso, to najlepiej w gołąbkach. Znów smakuje mi zupa brokułowa z płatkami migdałowymi i serem. Coś się dopełnia. Trwało kilka lat. I znów szykuje się Nowe. Jakie? Tego jeszcze nie wiem.

Ćwiczenie na koniec

Zastanów się, gdzie jesteś w swoim życiu. Z jakimi decyzjami się zmagasz i dlaczego ich nie podejmujesz? Następnie zmień przedmiot swoich rozmyślań i zauważ, jakie masz tendencje i preferencje żywieniowe. Jakie jedzenie, potrawy wybierasz, gdy przygotowujesz kolację dla znajomych, gdy musisz się zastanowić, zaplanować – gdy robisz to w pełni świadomie. A co ci się kulinarnie przydarza, gdy nie masz czasu, albo jesteś sama/sam? Co wtedy wybierasz i jesz?

A teraz pomyśl: gdybyś miała/miał podążać w tę stronę, gdyby te szybkie, przypadkowe wybory powtarzały się, gdybyś ten rodzaj pożywienia zaczęła/zaczął jeść codziennie? Kim wtedy stałabyś/stałbyś się? Jaka postać – bajkowa, filmowa, literacka, mitologiczna – pojawia się w twojej głowie? Stań się na chwilę tą postacią i spróbuj udzielić sobie rady.

Czy ta rada w jakiś sposób ułatwia ci podjęcie decyzji, czy ma sens?

Lubisz gotować, jeść i smakować? – Więcej o gotowaniu znajdziesz na blogu Food&Wood!