Żyj własnym życiem

Aby ogłosić swoją konstytucję, trzeba sobie najpierw przyznać do tego prawo. Tymczasem jesteśmy niewolnikami schematów, które każą się spodziewać, że jeśli my o kogoś zadbamy, to ten ktoś zaopiekuje się nami, doceni nas. Nic z tego! – mówi psychoterapeutka Katarzyna Miller. W rozmowie z Joanną Olekszyk wyjaśnia, że walkę o swoją niepodległość warto zacząć od strajku. Albo nawet powstania…

 

Czym właściwie jest osobista niepodległość? Jak ją zachować lub odzyskać, jeśli się straciło?

Pewien amerykański film klasy B, nie pamiętam już tytułu, zaczyna się tak: typowa żona i mama wstaje przed wszystkimi i zaczyna im przygotowywać śniadanie, prasować koszule mężowi… Potem dzieci się budzą, wstaje mąż i się zaczyna… „Mamaaa, a bo on mi zabrał sweter”, „Mamaaa, a gdzie są moje kapcie?”, „Nie mogłaś mi położyć tych spinek do mankietów gdzieś w widocznym miejscu? Przecież wiesz, że się śpieszę”… Nikt nie powiedział „dzień dobry”, nikt nie powiedział „dziękuję” ani „poproszę”. Wszyscy wylecieli z domu, zostawiając za sobą brud i bałagan. Co oznaczało, że tak u nich jest codziennie, czyli ona ich obsługuje, a oni uważają to za oczywistość. Tego dnia to do niej wreszcie dotarło. Może dlatego, że to trwało za długo. Może dlatego, że była zmęczona. I zrobiła rzecz następującą: zostawiła ten cały burdel, wzięła kij od szczotki, przykleiła na nim tekturę, na której napisała „Mama strajk”. Zrobiła sobie coś do jedzonka, termosik z kawką i zaczęła chodzić wzdłuż trawnika z transparentem. Rodzina wraca, ona strajkuje. W domu niesprzątnięte i nie ma obiadu. Wściekli się domownicy i pojechali na pizzę. Z nadzieją, że następnego dnia wszystko wróci do normy. Ale rano mama najpierw przywitała się z nimi uprzejmie, a potem powiedziała, że już nie będzie robić tego, co do tej pory robiła. Bo ma dosyć. I konsekwentnie strajkowała przez kilka dni. Oni oczywiście starali się wywrzeć siłą jakąś zmianę na niej – bez skutku. W końcu zorganizowali zebranie, na którym powiedzieli sobie, że mama ewidentnie nie zamierza wrócić na łono rodziny. Podzielili się sprzątaniem, zakupami i szykowaniem jedzenia. Po kilku dniach, dumni z siebie, że tak się postarali, spytali: „A może byś wróciła?”. Ona na to: „Mama strajk”. Zorganizowali kolejne zebranie i doszli do wniosku, że właściwie nigdy nie podziękowali jej za to, co robiła, a teraz widzą, ile to kosztuje pracy. Zrobili więc kolację, wysprzątali całe mieszkanie na błysk. Napisali transparent: „Dziękujemy ci, mamo, za wszystko. Wróć do nas”. Mama bardzo się ucieszyła, zjadła, wypiła, podziękowała, a kiedy spytali: „A to wrócisz do nas jutro?”, odpowiedziała: „Jutro zaczynam studia“.

(…)

Więcej w listopadowym numerze magazynu SENS.

Wydanie 11/2018 dostępne jest także w wersji elektroniczne