1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Seks
  4. >
  5. Mars - jaki jest twój idealny mężczyzna?

Mars - jaki jest twój idealny mężczyzna?

fot. 123rf
fot. 123rf
Zobacz galerię 5 Zdjęć
Dlaczego o idealnym mężczyźnie raczej śnimy bądź oglądamy go w filmach? Dlaczego zazwyczaj nie żyjemy z nim? Bo go nie znamy.

Życie lubi jasność, podjęte klarowne decyzje, bo serce ma tylko dwie opcjonalne odpowiedzi „tak” lub „nie”. Coś jest twoje albo nie. Coś lub ktoś. Dlatego naprawdę warto wiedzieć, czego się chce i najprostszą drogą dążyć do realizacji swoich pragnień. Swoich - oto jedyny warunek. Pójście na kompromisy skutkuje życiem zbyt szarym, żeby zasługiwać na miano życia. Jeśli zdradzasz siebie, nie kochasz siebie. I wtedy ani świat, ani żaden mężczyzna cię nie pokocha. Ty też nie będziesz w stanie obdarować nikogo miłością. Niby o tym wiemy, bo czytamy duchowe lektury i artykuły o rozwoju osobistym.

Tylko dlaczego nasze związki często wyglądają tak marnie? Powodu należy szukać u samego źródła. To kwestia wyboru. Jakich mężczyzn wybieramy? Prędzej czy później okazuje się, że budzimy się obok faceta dokładnie takiego samego jak nasz ojciec albo obok takiego, jakim nasz ojciec zupełnie nie jest, czyli obok jego odwrotności. Co jakoś, w tajemniczy sposób, się okazuje zupełnie tym samym. To nie jest nasz wybór, dobrze jeśli w końcu to sobie uświadomimy. Ludzki mózg z zakodowanym mechanizmem odczuwania zmusza nas, żebyśmy powtarzały stare opowieści. A one nas unieszczęśliwiają. Różne są scenariusze tego nieszczęścia. Żyjemy w związku, który nie uskrzydla, godząc się na wyrób czekoladopodobny, zrezygnowane idziemy przez życie solo, miewamy romanse, które też jakoś nie mają smaku, o który nam chodzi. Na pocieszenie oglądamy mężczyzn, którzy należą do wszystkich kobiet. W kinie, na koncertach, przed telewizorem, w internecie. W tym przypadku dobrze wiemy, który z tych nieosiągalnych mężczyzn jest w stanie wprawić nas w rozmarzenie oraz drżenie. Pozwalamy sobie na przeżywanie, na dreszcze i uniesienia, oddzielone szybą ekranu. Tak od czasu do czasu. Doskonale na przykład czujemy, że serce szybciej zaczyna bić, gdy do mikrofonu wrzaśnie delikatny Kurt Cobain, wokalista „Nirvany” . Tak, bo ma w sobie wrażliwość i jakąś drapieżną męskość jednocześnie. Albo chętnie oddałybyśmy się takiemu komuś jak Axl Rose. Lider zespołu „Guns and Roses” pewne kobiety może kusić aurą męskiej niezależności, prawda? Gdy, jako nastolatki, oglądałyśmy „Przeminęło z wiatrem” coś w nas jednoznacznie skłaniało się do bezczelnego Rhetta Butlera albo romantycznego Ashleya Wilkes'a. Kolana miękły, gdy przez ekran przebiegał Bogusław Linda z pistoletem albo „Baśkę” śpiewał Robert Gawliński. Do tej pory w obsadach nowych filmów szukamy, dajmy na to Georga Clooneya albo żywimy słabość do Toma Cruisa, a Ethan Hawke po prostu nas podnieca. Zawsze coś, można powzdychać w towarzystwie paczki popcornu, pudełka lodów oraz przyjaciółki. Pocieszenie niewielkie, nadal przecież nie doświadczamy w życiu siebie w relacji z mężczyzną. Nie byle jakim. Tym, który do nas pasuje, ideałem, drugą połową i tak dalej. On pozostaje w sferze marzeń. A szkoda.

Ci mężczyźni z wielkiego ekranu mogą jednak przydać się do czegoś więcej niż westchnień. Oni są cenną wskazówką. Zastanów się, co cię w tym najfajniejszym pociąga, kręci, wabi, kusi, intryguje, co na ciebie działa? Ta jakość musi być w tobie. Jest ukryta w tej części osobowości, którą Jung nazwał Animusem. To twój wewnętrzny mężczyzna. Znasz go? Wyczuwasz jego energię? Jest ognisty i spontaniczny? A może nosi w sobie mrok i nieugiętość? Albo jest doskonale zorganizowany i racjonalny? Jest demonem seksu? Co cię kręci w mężczyznach? Zwrócisz uwagę na dżentelmena, biznesmena, rockmena? Chłopaka, faceta dojrzałego? Artystę z gitarą i głową w chmurach czy giełdowego maklera w szelkach? On jest tożsamy z twoim idealnym mężczyzną. Przecież macie do siebie pasować, podobne przyciąga podobne, najprostsze rozwiązania są najlepsze. Tylko, żeby ten „cud” się urzeczywistnił, trzeba poznać prawdę o sobie. Prawda ta jest złożona, bo mogą podobać ci się przeciwstawne jakości. Bo on, ten wymarzony, ma być bezbożny i nieprzytomnie bogaty, odpowiedzialny i szalony, wrażliwy na los kota ze schroniska i mocny jak stal. Te sporne jakości też są twoje, też są w tobie. Jak je rozpoznać i świadomie pomieścić w sobie? Najpierw poznać siebie. Jak? Może w tym pomóc astrologia. Gdy się urodziłaś, na niebie unikalny układ stworzyło 10 planet. Jest on synchronicznością do twojej osobowości. Jaki jest twój Animus, pokazuje Mars, planeta energii działania, seksualności, złości, motywacji, umiejętności urzeczywistniania marzeń. O kolorycie Marsa i jednocześnie twojego Animusa decyduje znak zodiaku, w którym się umiejscowił, aspekty z innymi planetami oraz posadowienie w domu astrologicznym. Tematu relacji nie zgłębisz bez Wenus i analizy 7 domu horoskopu. Te informacje możesz potraktować jak ściągę w procesie poznawania siebie. Kiedy się do siebie zbliżysz, zbliży się do ciebie twój idealny mężczyzna. Zastanów się teraz, bo na pewno gdzieś w środku czujesz, kto do ciebie pasuje.

Czy jest to?

BÓG WOJNY, czyli masz Marsa w Baranie

CZUŁY OBROŃCA, czyli masz Marsa w Byku

DOWCIPNY INTELEKTUALISTA, czyli masz Marsa w Bliźniętach

EMOCJONALNY DOMATOR, czyli masz Marsa w Raku

KRÓL DŻUNGLI, czyli masz Marsa w Lwie

MATERIAŁ NA MĘŻA, czyli nasz Marsa w Pannie

UWODZICIEL Z KLASĄ, czyli masz Marsa w Wadze

MROCZNY KOCHANEK, czyli masz Marsa w Skorpionie

ŁOWCA PRZYGÓD, czyli masz Marsa w Strzelcu

CZŁOWIEK OPOKA, czyli masz Marsa w Koziorożcu

BYT OSOBNY, czyli masz Marsa w Wodniku

ROZMARZONY ARTYSTA, czyli masz Marsa w Rybach

Czy dobrze przeczuwasz, jaki jest twój ideał mężczyzny, możesz sprawdzić na sesji astrologicznej. Zapraszam!

 

 

 

O tym, w jaki sposób wchodzimy w związki, jak kochamy i chcemy być kochane podpowiada Wenus, planeta reprezentująca nasz kobiecy pierwiastek - Animę.  ARTYKUŁY O WENUS - TUTAJ.

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze
  1. Styl Życia

Ćwiczenia z odpuszczania. Roczny horoskop dla Barana

W 2021 roku Barany dobrze poradzą sobie z trudną sytuacją, którą teraz przeżywamy – zgodnie ze swoją naturą dość szybko się otrzepią z traumy pandemii. (Ilustracja: iStock)
W 2021 roku Barany dobrze poradzą sobie z trudną sytuacją, którą teraz przeżywamy – zgodnie ze swoją naturą dość szybko się otrzepią z traumy pandemii. (Ilustracja: iStock)
Zobacz galerię 1 Zdjęć
Dla większości Baranów zapowiada się całkiem dobry rok, ponieważ podczas jego trwania nie doświadczą twardych układów planet. W 2021 roku pozostaną pod wpływem dwóch sympatycznych sekstyli Jowisza i Saturna, które sprawią, że Barany dobrze poradzą sobie z trudną sytuacją, którą teraz przeżywamy – zgodnie ze swoją naturą dość szybko się otrzepią z traumy pandemii.

Dla większości Baranów zapowiada się całkiem dobry rok, ponieważ podczas jego trwania nie doświadczą twardych układów planet. W 2021 roku pozostaną pod wpływem dwóch sympatycznych sekstyli Jowisza i Saturna, które sprawią, że Barany dobrze poradzą sobie z trudną sytuacją, którą teraz przeżywamy – zgodnie ze swoją naturą dość szybko się otrzepią z traumy pandemii.

Piotr Gibaszewski, astrolog, autor corocznych prognoz dla Polski i świata. Wykładowca w Studium Psychologii Psychotronicznej. 

Saturn będzie je ojcowsko wspierał we wszystkich działaniach, w których trzeba się mocno wziąć do roboty i wykazać cierpliwością oraz metodycznością. Ostatnia dekada, podczas której Uran przebywał w znaku Barana, mogła przynieść przedstawicielom tego znaku rewolucje i huragany. Teraz Barany będą mogły odzyskać utraconą pozycję, zasilić konto bankowe i zbudować coś trwałego. Nadchodzący czas przyniesie im wreszcie szansę na jakiś porządek i realizację określonego planu. Barany nie będą musiały walczyć, co może je trochę irytować, ale jeśli odpuszczą i się zdyscyplinują – mogą liczyć na bogate plony. Zwłaszcza że Jowisz przyniesie im farta. Barany mogą liczyć na stabilizację na zdrowym poziomie aktywności, będzie im się żyło lżej i spokojniej. Pułapką może okazać się brak stresujących bodźców do mobilizacji – i o tym Barany powinny pamiętać.

Barany urodzone między 12 a 18 kwietnia, czyli w trzeciej dekadzie znaku, pozostaną pod wpływem kwadratury Plutona, który już od dłuższego czasu działa na Barany niezbyt przyjemnie, bo przebywa w Koziorożcu. Osoby z końcówki znaku będą zmuszone do stawienia czoła sytuacjom, które wymagają odporności psychicznej. Na szczęście Barany świetnie działają w ekstremalnych warunkach, kiedy poziom adrenaliny szybuje do góry pod wpływem stresu. Trudne sytuacje będą motywować je do podejmowania znaczących zmian w życiu; Pluton często przynosi konieczność zostawienia czegoś za sobą, definitywnego porzucenia. Wszystko po to, żeby uwolnić się od dawnych schematów. Barany staną przed wyzwaniem nauczenia się elastyczności. Poćwiczą sztukę odpuszczania oraz zaakceptowania tego, że dotychczas wybierane ścieżki są już nieaktualne i trzeba wkroczyć w inne rejony. To może je nawet ucieszyć. Trzeba jednak pamiętać, że Baran wyjątkowo nie lubi przegrywać, a Pluton może przynieść mu frustrację, ponieważ będzie go zmuszał do zejścia z ringu i poddania się wewnętrznym procesom transformacyjnym. Zwycięzca, który zawsze prze do przodu, będzie musiał się zatrzymać i zrezygnować z rozgrywki. Umiejętność przechodzenia przez przegraną jest dla Barana jedną z największych lekcji. Co im można poradzić? Żeby koncentrowały się na konkretnych zadaniach, Churchill mawiał: „ Kiedy idziesz przez piekło, idź szybko i się nie oglądaj”. Na szczęście, zdecydowane działanie jest domeną znaku Barana, więc nie ma się co o niego martwić.

Wszystkie Barany na przełomie kwietnia i maja odczują napięcie wewnętrzne spowodowane obniżoną skutecznością, ponieważ Mars w Raku znajdzie się w kwadraturze do ich Słońca. Powinny pamiętać, żeby w maju nie złościć się i nie wchodzić w niepotrzebne konflikty. Od połowy czerwca do końca lipca czeka je dobry czas, ponieważ będzie je wspierał trygonem Mars w Lwie – sprawy nabiorą tempa i Barany zaliczą niejeden sukces. Pierwsza połowa wakacji będzie dla nich znakomita. Problemy mogą powrócić jesienią, zwłaszcza w październiku, z powodu opozycji Marsa przebywającego w Wadze Barany mogą odczuć osłabienie mocy twórczych i sił witalnych oraz przyhamowanie ekspresji. Kolejnym momentem przyśpieszenia będzie grudzień i Barany zakończą rok na plusie.

Piotr Gibaszewski, astrolog, autor corocznych prognoz dla Polski i świata. Wykładowca w Studium Psychologii Psychotronicznej. 

  1. Styl Życia

Archetyp Barana - wojownik pełen nieokiełznanej energii

Opowieść o Baranie to historia o bohaterze, który wyrusza w świat walczyć ze złem i po niebezpiecznych przygodach zwycięża. (Ilustracja: iStock)
Opowieść o Baranie to historia o bohaterze, który wyrusza w świat walczyć ze złem i po niebezpiecznych przygodach zwycięża. (Ilustracja: iStock)
Zobacz galerię 1 Zdjęć
Nadejście wiosny oznacza również początek zodiaku. Rozpoczyna go astrologiczny Baran – wojownik pełen nieokiełznanej energii. Z pomocą astrologa Piotra Gibaszewskiego podpowiadamy, jak ukierunkować ją w dobrą stronę, zwłaszcza gdy zamiast walczyć trzeba wziąć na wstrzymanie. A to właśnie – według horoskopu – przyniosą najbliższe miesiące.

Erę Barana możemy datować od II tysiąclecia przed narodzinami Chrystusa aż do jego przyjścia na świat. Kult Barana pojawiał się wówczas w wielu miejscach na świecie – przypomina astrolog Piotr Gibaszewski. – Na przykład w Indiach pod postacią boga Agni, którego symbolem była swastyka, okryta później przez nazistów i Hitlera złą sławą. Tymczasem Agni, czczony pod postacią ognia, reprezentował szczęście i życie. W Egipcie z kolei pojawił się kult Amona – boga przedstawianego z baranimi rogami.

Cykliczny początek

Archetyp Barana wskazuje na asertywność, czyli wyrażanie woli w zgodzie z własnym ja. Baran nie pozostaje w strefie komfortu, bo kluczem jego jestestwa jest bycie sobą. Ono jest jego najwyższą wartością. Jako klient coachingu oczekuje konkretnych zadań do realizowania.

Pierwszy znak zodiaku – Baran – reprezentuje pierwotne siły życia, narodziny, rezurekcję, odnowienie, regenerację. Astrolog zauważa, że osoby urodzone ze Słońcem w znaku Barana mają w sobie urok dziecka, są wesołe, nieskomplikowane i beztroskie.

Z Baranem rozpoczyna się wiosna i rok astrologiczny. Przyroda po zimie powraca do życia, a archetyp tego znaku przywraca nam chęć do działania, bo podejmowanie akcji to atut Barana. Jego patronem jest planeta Mars, która swoją nazwę zawdzięcza rzymskiemu bogowi o tym samym imieniu. Według mitologii Mars był synem Junony i czarodziejskiego kwiatu, ojcem założycieli Rzymu – Romulusa i Remusa. Pierwotnie był czczony jako bóg płodności, wegetacji i wiosny. Pasterze, którzy o tej porze roku wyprowadzali na łąki stada owiec, powierzali ich ochronę przed wilkami właśnie Marsowi. Baran i Mars to bohaterowie – ratownicy, strażacy, policjanci.

–  Opowieść o Baranie to historia o bohaterze, który wyrusza w świat walczyć ze złem i zwycięża je, doświadczając niebezpiecznych przygód – mówi Piotr Gibaszewski – Bruce Willis, który urodził się na granicy znaków Ryb i Barana, zwykle gra w filmach takiego niezwykłego bohatera, na przykład w „Szklanej pułapce”.

Baran przyszedł na świat po to, żeby go z nieposkromioną ciekawością odkryć i podporządkować sobie. Trzeba mu oddać, że potrafi żyć z pasją. Liczy się dla niego jedynie tu i teraz, bo tylko w ten sposób może skoncentrować się na działaniu. Baran należy do żywiołu ognia. Jest jak wschód słońca, jak pierwszy płomień, który podpala ognisko, jak dopiero kiełkująca roślina. Żyje w przekonaniu, że wszystko ma jeszcze przed sobą, wystarczy po to odważnie sięgnąć. Jest spontaniczny, niecierpliwy, uosabia słomiany zapał. To archetyp pioniera, stworzony, żeby być tam, gdzie innych jeszcze nie było. Kusi go niebezpieczeństwo nieznanego, nie asekuruje się. Nic nie zostawia za sobą, więc nic nie ma do stracenia.

Piotr Gibaszewski wyjaśnia, że symbolem tego znaku w tarocie jest głupiec, karta o numerze zero, przestawiająca dziecko, które jedynie z tobołkiem wyrusza w podróż, nie wiedząc nic o tym, co je czeka.

I rzeczywiście Baran jest mistrzem w zaczynaniu od zera, potrafi zrobić coś z niczego, ponieważ nie kalkuluje, co mu się opłaca. Typowy przedstawiciel tego znaku nie ma w zwyczaju przesypiać się z problemem jak Scarlett O’Hara. Nie pomyśli o tym jutro ani nawet dzisiaj – kierowany impulsem, zadziała od razu.

Wszystko czerwone

Baran nazywany jest noworodkiem zodiaku, ponieważ swoje potrzeby komunikuje wrzaskiem. Dobrze wie, że może wykorzystać złość, by postawić na swoim. Kłócąc się lub zaciekle dyskutując, uwalnia energie, które się w nim „gotują”. Kojarzy się ze stanem zapalnym, zaczerwienieniem, pulsującym bólem głowy. Na Marsie, planecie Barana, występują największe w Układzie Słonecznym burze piaskowe. Mogą obejmować nawet całą planetę, a w ich trakcie wiatr osiąga nawet 300 km na godzinę. Mars w astrologii uważany jest za planetę maleficzną, czyli złowróżbną – postrzeganą jako symbol ciemności, agresji, niepohamowanego szału. Gdy pojawiał się na niebie, dla starożytnych był zwiastunem wojny. Nazywany Czerwoną Planetą, zawdzięcza to barwie, która przy obserwacji z Ziemi wydaje się rdzawoczerwona i kojarzyła się z pożogą wojenną. – Czerwień Marsa od wieków łączona była również z krwią i żelazem – mówi Piotr Gibaszewski. – W glebie Marsa jest dużo tlenków żelaza. A co jest składnikiem hemoglobiny, która wchodzi w skład krwi, jak nie żelazo? Hemoglobina to białko zawierające żelazo. Krew przenosi tlen i jest symbolem życia.

Pępek świata

Baran jest egotyczny, bywa bezwzględny, kieruje nim zwierzęcy instynkt. Bezwzględność i koncentracja na sobie są mu potrzebne, by podbijać i wygrywać. Ma na względzie przede wszystkim swoją potrzebę doświadczania życia w pełni. Jest porywczy i buńczuczny. Pamiętajmy, że Mars był przede wszystkim bogiem wojny! Z jego kultem związane jest Pole Marsowe w Rzymie, gdzie dokonywano przeglądu wojsk. Poświęcono mu miesiąc marzec, kiedy pogoda pozwalała na wznowienie walk. Przed bitwami składano mu ofiary z ludzi – jeńców wojennych i niewolników. Dużo przemocy i okrucieństwa nietrudno zaobserwować w dziełach znanego Barana – Quentina Tarantina, słynącego, poza filmami, z ogromnego skupienia na sobie.

Baran to mistrz motywacji wewnętrznej. – Słowo to pochodzi od łacińskiego „motus”, czyli ruch, zmiana – mówi Piotr Gibaszewski. – To o Bogu mówi się jako o pierwszym „poruszycielu”, który stworzył świat. Baran razem ze swoim patronem Marsem uruchamiają w nas ten element odwagi, a także kreacji. Bez początkowego impulsu niczego by nie było.

Osoby urodzone na początku zodiadku charakteryzuje umiejętność szybkiego podejmowania decyzji, bezcenna dla pilotów, chirurgów, szefów kuchni, adwokatów, czyli liderów wszelkiej maści, wśród których wielu zodiakalnych Baranów. Zdolnościom przywódczym towarzyszy jednak zwykle niższy poziom empatii, a często podwyższony – psychopatii. I rzeczywiście, empatia i relacyjność nie są mocnymi stronami osób urodzonych z Baranem w herbie. Słyną one z braku taktu, dla nich liczy się przede wszystkim konkret, nie dyplomacja. W związki angażują się, owszem, jak we wszystko, ale niewiele w nich wrodzonej uważności dla drugiej strony. Spodziewajmy się po nich prostolinijności i nie wymagajmy, żeby Barany rozszyfrowywały rozbudowane metafory.

Bohater na swoich warunkach

Baran może być pozytywnym bohaterem, który ratuje ludzkość, ale, jak puentuje astrolog – to nie on przeprowadza staruszki przez ulicę.

– Żyjemy wyobrażeniem, że rycerze są szlachetni, a oni więcej wspólnego mieli z dzisiejszymi kibolami niż szlachetnymi idealistami – mówi Piotr Gibaszewski. – Co robi wojownik? Zabija! Jego miejscem jest wojna, gdzie leje się krew. Żyjemy w kulturze, która źle radzi sobie z agresją, rodzącą przemoc i śmierć.

Marsowi w mitologii towarzyszyło dwóch pomocników – Fobos i Dejmos, czyli Przerażenie i Trwoga. Kiedy wystawiono w kierunku Marsa pierwsze teleskopy, okazało się, że ma dwa Księżyce i nazwano je tymi imionami. To wszystko pokazuje, że częścią naszego doświadczenia są zjawiska, które nie kojarzą nam się szczególnie wesoło czy miło, jednak bez nich nie przetrwalibyśmy.

– Ideały Barana są pożyteczne, bo do napędzania naszego rozwoju potrzebna jest również rywalizacja – puentuje Piotr Gibaszewski. – Wojna to szansa na zwycięstwo, ale żeby je odnieść, potrzeba nam kogoś charyzmatycznego, do kogo powiemy „Wodzu, prowadź!”. Siła Barana potrzebna jest we wszelkim przywództwie – w biznesie, sporcie, polityce. Jest ona równocześnie pierwotna, fascynująca i pozwala pokonać słabości.

Baran (20 marca - 20 kwietnia)

  • żywioł: ogień
  • jakość: kardynalna
  • rodzaj: męski
  • prajakość: ciepły i suchy
  • pora roku: wczesna wiosna
  • archetyp: wojownik
  • cień: niszczyciel
  • pułapka: nadmierna aktywność
  • ideał: przywódca wojskowy
  • dewiza: ja chcę!
  • korespondencje w organizmie: głowa, twarz, krew
Piotr Gibaszewski, astrolog, autor corocznych prognoz dla Polski i świata. Wykładowca w Studium Psychologii Psychotronicznej. 

  1. Styl Życia

Baran - zdobywca pełen ognia i energii

Baran to urodzony przywódca, niezwykle wytrzymały. (Ilustracja: iStock)
Baran to urodzony przywódca, niezwykle wytrzymały. (Ilustracja: iStock)
Zobacz galerię 3 Zdjęć
21 marca Słońce wchodzi w znak Barana. Baran rozpoczyna Zodiak w stylu gwałtownym, bezkompromisowym, niepohamowanym. To zasada, która lubi wdzierać się tam, gdzie jeszcze nikogo nie było. I czyni to z ogromną siłą.

Baran rządzi Marsem, rozgrzaną do czerwoności planetą żelaza i walki. Jest męski, wiadomo, to nawet typ macho. Reprezentuje energie agresywne potrzebne do podboju. Baran istnieje po to, żeby zdobywać to, co dziewicze, kuszące niebezpieczeństwem nieznanego. Jest jak wschód słońca, jak kiełkowanie, wszystko ma jeszcze przed sobą, nietknięte rutyną, wynikającą z potrzeby poczucia bezpieczeństwa. Baran nigdy się nie asekuruje, jest w 100 procentach ryzykantem. Biegnie na oślep. Odważnie przebija się, nie oglądając się na okoliczności czy innych ludzi. Co więcej – opór i przeszkody poprawiają mu humor i motywację. On ma działać, uosabia aktywność i to pionierską, inicjującą. Jest zawsze niezaprzeczalnym numerem jeden. Kocha wyzwania i kocha wygrywać. Baran – urodzony przywódca. Wojownik, zdobywca, żołnierz, rycerz, kowboj. Niezwykle wytrzymały sportowiec. Uosabia atak sił w przestrzeni. Kroczy szlakiem pogorzelisk, to archetyp należący do żywiołu ognia. Do życia podchodzi walecznie i z męstwem. Naturalne dla niego jest bycie w ruchu i bycie ambitnym. Dąży do tego, żeby zwyciężać i postawić na swoim. Baran sprawdza się w boju, wtedy czuje, że żyje. Jego styl walki i jednocześnie życia jest porywczy, on nie naciska na hamulec. Spokój, ześrodkowanie, harmonia nie należą do jego świata. Baran to zasada kierowania się impulsem. Czy Baran coś sobie dobrze przemyśli, pomedytuje nad problemem? Nie! On po prostu wkroczy do akcji i zrobi swoje. Siłą, a nawet gwałtem. Bo Baran nikogo nie pyta o zdanie czy samopoczucie. Można się przerazić siłą jego impetu, bezwzględności, arogancji.

Jednocześnie jednak Baran pod wieloma względami jest jak dziecko. Jest przecież noworodkiem Zodiaku. Swoje potrzeby komunikuje wierzganiem, krzykiem, wściekłością. O tak, Baran potrafi się zezłościć, gdy nie może postawić na swoim. Jest głośny. Przyszedł na świat po to, żeby go z nieokiełznaną ciekawością odkryć i podporządkować sobie. Jego podejście do życia jest bardzo bezpośrednie i prostolinijne. I przebojowe. Trzeba mu oddać, że potrafi żyć z pasją. Baran nie bawi się w niuanse jak Ryby, nie zagłębia w psychikę jak Skorpion, nie zatrzymuje się, by napawać się chwilą jak Byk. Żyje, przede wszystkim działając. Zuchwale i szybko, on nie patrzy do tyłu, nie jest więźniem przeszłości, nie ogląda zżółkniętych fotografii, nie czuje bólu stłumień. Żeby ich dotknąć, musiałby chwilę pobyć w bezruchu, tymczasem legendarna jest jego niecierpliwość. Chce teraz i już. Chce być na przedzie, wygrać bójkę, zwyciężyć w rywalizacji, zadać jakiś gwałt rzeczywistości. Konfrontuje się z siłami fizycznymi, z tym, co jest na zewnątrz. Dobrze się czuje, jak wywoła jakąś awanturę, twierdzi że w ten sposób oczyszcza się atmosfera. Kłócąc się lub zaciekle dyskutując, uwalnia energie, które w nim się „gotują”. Jest buńczuczny, jest odwrotnością nieśmiałości i wycofania.

Ogień w sypialni

Baran jest jak gorączka, jak ładunek wybuchowy. Kojarzy się ze stanem zapalnym, zaczerwienieniem, krwią, pulsującym bólem głowy. I seksem. Mars to planeta odpowiadająca za sferę seksualną. W Baranie "czuje się" dobrze, energie Marsa mogą się wtedy wyżyć. A Baran dobrze czuje się w łóżku. Można się domyślić, że i tu jest wyczynowcem. Sypialnia jest dla niego kolejnym obszarem podboju. On sam jest zasadą wdzierania się, zdobywania. Nie ma tu zbyt wiele przestrzeni na czułość czy wysublimowanie, jest za to akcja i sporo ognia. Zwłaszcza Mars w Baranie ma predyspozycje, żeby w ten sposób wykazywać się w seksie. Baran nie jest mistrzem ludzkich relacji jak na przykład zodiakalna partnerska Waga. Słynie z braku taktu. W związki angażuje się, owszem, jak we wszystko, ale niewiele ma szacunku i uważności dla drugiej strony. Zauważa ją, kiedy jest jeszcze łupem do zdobycia. Potem, jeśli nie będzie ogniście i awanturniczo, może stracić zainteresowanie i pobiec na inny dziewiczy teren, podążając za swoimi niemożliwymi do skontrolowania impulsami. Ma na względzie przede wszystkim swoją potrzebę doświadczania życia na maksa. Ma mieć wstrząsającą ilość przygód, by wyżył się jego pionierski ryzykancki duch. I o to Baran dba.

Numer jeden

Baran uważa, że jest pępkiem świata. Jemu przypisywany jest pierwszy dom astrologiczny z hasłem „ja”, symbolizującym naszą ekspresję, wyrażanie się w świecie oraz świadomość siebie. Pierwszy dom siłą rzeczy jest egoistyczny. Baran również. Ona sam jest tematem swojego życia. Wyobrażenie o sobie ma szlachetne i bohaterskie. Ma silną wolę. Niczym zwierz kontaktuje się ze swoimi instynktami. Wola i instynkt służą mu, by działać. Żyje w krajobrazie czynu, kroczy naprzód. Pierwszy dom w horoskopie urodzeniowym jest jakby naszą maską. To jest nasz sposób na poradzenie sobie z życiem rozumianym, jako coś, co nas otacza. Taki jest Baran, zupełnie nie ma wglądów w siebie jak ognisty również Strzelec. Jego wzrok, uwaga, zachowania obliczone są na to, co jest dookoła niego. To trzeba podbić. Baran skupia się na tym, co widoczne, co namacalne, co świadome. Lęka się nieświadomości, skomplikowania, złożoności. Co stanie się, gdy Baran się zatrzyma, spojrzy w głąb. Jego gorące energie przeistoczą go w prawdziwego bohatera, lojalnego i oddanego. Jego moc zostanie skierowana na właściwy tor. Życie zostanie wreszcie przeżyte. Do dna tak jak lubi, jednak nie w powierzchownej obliczonej na efekt akcji.

  1. Psychologia

Recall Healing – uzdrawianie poprzez sięganie do głębokich konfliktów psychicznych

Metoda Recall Healing daje komplementarne zrozumienie źródła chorób czy problemów, które zaistniały w naszym życiu. (Fot. iStock)
Metoda Recall Healing daje komplementarne zrozumienie źródła chorób czy problemów, które zaistniały w naszym życiu. (Fot. iStock)
Zobacz galerię 5 Zdjęć
Bóle głowy i problemy ze wzrokiem odzwierciedlają trudności w relacji z ojcem. Stopy i ich dolegliwości pokazują, jaki masz kontakt z matką. Nowotwór prawej piersi bierze się z lęku przed odejściem mężczyzny, lewej - dorastającego dziecka. Metoda Recall Healing uzdrawia poprzez sięganie do głębokich psychicznych konfliktów.

Bóle głowy i problemy ze wzrokiem odzwierciedlają trudności w relacji z ojcem. Stopy i ich dolegliwości pokazują, jaki masz kontakt z matką. Nowotwór prawej piersi bierze się z lęku przed odejściem mężczyzny, lewej - dorastającego dziecka. Metoda Recall Healing uzdrawia poprzez sięganie do głębokich psychicznych konfliktów.

Jung twierdził, że to, co z podświadomości nie trafi do świadomości, powróci jako nasze przeznaczenie. Metoda Recall Healing wykorzystuje tę wiedzę, szukając przyczyn chorób i trudnych doświadczeń życiowych w pokładach ukrytych w nieświadomości. Recall Healing daje komplementarne zrozumienie źródła chorób czy problemów, które zaistniały w naszym życiu. Praca tą metodą pomaga znaleźć odpowiedź, dlaczego dana fizyczna bądź psychiczna dolegliwość się pojawiła. Ktoś, kto na przykład uskarża się na egzemę, pójdzie do lekarza, dostanie jakąś maść, łagodzącą objawy, może nawet wyleczy chorobę. Istnieje jednak duże prawdopodobieństwo, że egzema powróci, bo nie został rozpoznany powód, z którego się pojawiła. Podczas sesji RH natomiast dowiemy się, jaki konflikt separacji przyczynił się do choroby. Mamy listę niemal wszystkich konfliktów, które kryją się za chorobami i wszelkimi patologiami. Gdy dotkniemy problem naszą świadomością, choroba nie będzie już miała powodu, by istnieć. I zniknie.

Wygląda na to, że nasz mózg jest jak komputer, który rozwiązuje trudne konflikty, przekazując je do określonych, najlepszych do tego celu części ciała i wywołując choroby. Dokładnie tak, dlatego dobrze jest znać mechanizmy, jakie rządzą mózgiem i procesy, jakie w nim zachodzą. On magazynuje w sobie wszystko – emocje, traumy, sprzeczne przekonania, podjęte i zawieszone decyzje, wyznawane doktryny religijne, edukacyjne tezy, myśli i uczucia naszych przodków, rodziców, jak i wszelkie ich nierozwiązane konflikty. Jednocześnie ten sam mózg wykonuje swoje główne zadanie, by z chwili na chwilę utrzymywać nas przy życiu. Jemu ciągle się wydaje, że człowiek znajduje się w niebezpieczeństwie - dawniej mógł nas zaatakować wielki zwierz, teraz może nas przejechać samochód. Dlatego mózg nigdy nie śpi! Gdy wchodzisz na ulicę, automatyczny mózg myśli za ciebie i każe ci się cofnąć, gdy nadjeżdża pojazd. To on cię wybudza, kiedy słyszysz płacz swojego dziecka. Cały czas koncentruje się na tym, żebyście ty i twoi bliscy przeżyli. A w tym samym czasie musi dźwigać całą swą zawartość – twój emocjonalny i intelektualny bagaż.

I jak sobie z tym wszystkim radzi? Sprytnie wybiera jedyny możliwy sposób. Nasze ciało to grupa komórek i organów, które nie myślą. Myślący mózg przekazuje więc problem, który go trapi, ciału, którym zarządza. Nic nie wydarza się poza nami, tylko w nas. Pamiętajmy więc, że jeśli coś złego czy niepokojącego dzieje się w ciele, znaczy to, że mózg przekazał „swój” konflikt w odpowiednie miejsce. Wówczas pojawia się nasza dolegliwość, czy nawet choroba. Tak naprawdę to mózg chciał, żeby zaistniała. Dlaczego? Ponieważ potrzebuje on maksimum energii, by w 100 procentach móc się skupić na zagrażających życiu niebezpieczeństwach, zamiast zajmować się emocjami. Masz, na przykład, ciężki konflikt w pracy, który cię przerasta. Czujesz się niekomfortowo z szefem, który jest nad tobą i coś ci ciągle każe. Zaczynasz mieć problemy ze snem, a w dodatku okazuje się, że mąż przestał cię rozumieć i podejrzewasz, że cię zdradza. Energia jest wysysana z dwóch stron. Czujesz się zmęczona i nie znajdujesz pomysłu na rozwiązanie tej trudnej sytuacji. Twoja energia zaangażowana jest w przeżywanie silnych emocji, a to dla mózgu jest zbyt dużym obciążeniem. On chce tylko, byś całą uwagę poświęciła zagrożeniom, które czyhają na twoje życie i podstawowym procesom, które cię przy nim utrzymują. Mózg nie jest w stanie rozwiązać za ciebie twoich problemów, więc przekazuje je do ciała. Aż pewnego dnia budzisz się rano i czujesz się znacznie lepiej, tak jakbyś zapomniała o swoich kłopotach z mężem i z szefem. Myślisz, że to już koniec twoich zmartwień, a tymczasem stan ten oznacza jedynie, że twój mózg nagrał je w podświadomości, wymazując jednocześnie ze świadomości i znalazł część ciała, która była mu w tym pomocna. Dolegliwość nie zawsze pojawia się od razu, ale w końcu ją poznasz, nie zdając sobie sprawy, nie pamiętając dlaczego się pojawiła. Mózg zawsze znajduje najlepsze miejsce w ciele, a znajomość jego mechanizmów i schematów działania pomaga nam dotrzeć do sedna. Dlatego dana choroba zdradza konflikt, jaki za nią się kryje.

Czy mógłbyś wyjaśnić to na konkretnym przykładzie? Przykładów jest wiele. Choćby problem z nerkami – wskazuje on często na sprawy finansowe. Być może martwisz się, że twój mąż wydaje za dużo pieniędzy. Nerki odpowiadają za płyny, a pieniądze są jak woda. Jeśli stresujesz się, że z domu wypływają zbyt duże sumy, mózg nakazuje nerkom: „Wytwarzajcie więcej wody!”. I one to robią, przez co zaczynają źle funkcjonować. Jeśli mężczyzna stracił dziecko lub obawia się o jego życie, bo przechowuje w podświadomości traumę przodków z tym związaną, może mieć problem z jądrami. Zaczynają one wydzielać więcej komórek, gdyż mózg chce, by były bardziej wydajne i dały mu więcej dzieci – istnieje wówczas duże prawdopodobieństwo, że pojawi się nowotwór. Z takiej samej przyczyny kobiety chorują na mięśniaki w macicy lub raka jajników. Ludzie, odczuwając problem w ciele, zapominają o emocjach, z którymi nie mógł sobie poradzić mózg.

A jak metoda RH pomaga przy chorobach i problemach psychicznych dzieci? Okazuje się, że najlepszymi terapeutami w tym wypadku są matki, ponieważ doskonale pamiętają, wiedzą, co działo się między nimi a ojcem dziecka przez okres 9 miesięcy przed zajściem w ciążę, w trakcie jej trwania i przez rok po urodzeniu dziecka. W RH nazywamy ten czas Projektem/Celem. Badamy wszelkie wydarzenia, jakie miały wówczas miejsce. Jeśli rodzice mieli problem, którego nie byli w stanie wtedy rozwiązać, wszystko zapisało się w podświadomości dziecka, w jego mózgu. Nie oznacza to, że od razu będzie chore, ale że posiada ten właśnie zapis, swoisty program, jak w komputerze. W trakcie swego życia przeżyje podobny konflikt, jaki przeżyli rodzice. Kiedy będzie miało tyle samo lat, co oni wówczas, doświadczy rodzaju patologii, która odpowiedzialna jest za ten odziedziczony konflikt.

Jesteśmy więc programowani przez naszych rodziców? Tak. Jednak ważne jest, żeby rodzice wiedzieli, że nie ma tutaj mowy o ofiarach, ani żadnej winie. Nikt nie jest winien temu, że tak się akurat stało. To naprawdę ważne! Jeśli masz poczucie winy, dziecko utrzyma stan chorobowy, związany z tym uczuciem. A przecież nikt tego nie zaplanował, by skrzywdzić dziecko. Mamy tu do czynienia z miłością biologiczną konieczną do przetrwania. Ten konkretny zapis w mózgu dziecka jest potrzebny po to, by w razie śmierci rodziców obroniło się tą pamięcią i przeżyło. A ponieważ do przetrwania potrzebny jest schemat, z pokolenia na pokolenie przenosi się plan, informacje o przeżyciach, chorobach, traumach rodziców, dziadków, pradziadków, żebyśmy wiedzieli jak się zachowywać podczas różnych sytuacji.

W jakim stopniu sam okres ciąży wpływa na dziecko? 60 proc. problemów dzieci w szkole pochodzi z okresu ciąży. Kłopoty pewnego chłopca, który nie mógł nauczyć się prostej tabliczki mnożenia, wynikały z tego, że jego mama podczas ciąży źle obliczyła budżet na dobudowanie pokoju dla niego. Stresowała się, wypominając sobie: „Źle to policzyłam”. Kiedy matka sobie to uświadomiła, dziecko od razu zaczęło lepiej sobie radzić z matematyką. Inny przykład – pewnego razu przyszła do mnie kobieta z 5-letnią córką, która używała jeszcze pieluch. Co się okazało? W 8 miesiącu ciąży kobieta ta weszła na drabinkę, żeby zrobić coś w wysoko zawieszonej szafce. I spadła. Gdy trafiła do szpitala, pielęgniarka w Izbie Przyjęć powiedziała jej: „Kto to widział! Nie wchodzi się na drabinę w 8 miesiącu ciąży!”. Została na obserwacji jeden dzień i w jej trakcie przyszedł do sali lekarz, który pouczył ją, że w 8 miesiącu ciąży nie wolno wchodzić na drabinę. Usłyszała to od kilku osób. Cierpiała, mając w sobie spory konflikt perfekcjonizmu. Wszystko sobie zaplanowała odnośnie tej ciąży, ale nie to, że spadnie z drabiny. Nic spektakularnego się potem nie stało, poród odbył się bez przeszkód. Zadałem jej pytanie: „Co chciałaś zrobić w tej szafce?”. „Ułożyć pieluchy!” – odpowiedziała. Kilka dni później jej córka przestała potrzebować pieluch.

Jak głęboko cofamy się w trakcie sesji Recall Healing? O trzy pokolenia wstecz, czyli do pradziadków. Jeśli nie możemy znaleźć rozwiązania problemu w naszym życiu, „przeszukujemy” okres ciąży i planowania poczęcia, sięgamy też do naszego drzewa genealogicznego. Liczymy ilość ciąż w rodzinie. Moja matka na przykład była w ciąży 7 razy, ja jestem numer trzy. Jeśli zacznę przyglądać się moim przodkom, okaże się, że jestem połączony z osobami, które także urodziły się jako trzecie. Trójka jest w moim życiu zresztą bardzo ważna. Moja mama miała w swoim życiu trzy dramaty, o których długo nikomu nie mówiła (ona też jest numerem trzy w rodzinie). Przeżyłem takie same trzy tragedie, które wydarzyły się w moim życiu w tym samym okresie, co jej. Gdyby mi to wcześniej powiedziała, nie doświadczyłbym ich! Dwa lata temu odwiedziłem mamę, miała ona prawie 80 lat. Piła sobie winko, a alkohol często otwiera nas na prawdę, dzięki czemu wreszcie opowiedziała mi te trzy skrywane historie. Jesteśmy tak chorzy, jak nasze sekrety. Mówimy teraz o negatywnych sprawach, o ciemnych stronach, o cieniach naszej psychiki. Nie zapominajmy jednak, że bierzemy od rodziców i przodków także mnóstwo dobrych rzeczy, dzięki którym teraz żyjemy. Problemy pojawiają się głównie przez to, że postrzegamy otaczający nas świat przez pryzmat ich nierozwiązanych konfliktów. Nasza percepcja pochodzi bowiem od naszych przodków.

Uzdrawianie metodą RH polega przede wszystkim na uświadomieniu sobie przyczyn choroby, tak? Dokładnie tak! Kiedy rozmawiamy o swoich sekretach, o tym, co się wydarzyło w przeszłości, uwalniamy to. I choroba przestaje istnieć. Kiedyś spotkałem się z taką oto historią. Pewien chłopak, kiedy miał 21 lat i pół roku, został porzucony przez dziewczynę. To był bardzo inteligentny młody mężczyzna, ale po tym wydarzeniu w ciągu miesiąca stał się schizofrenikiem. Jego stan był na tyle poważny, że przebywał w szpitalu psychiatrycznym i brał silne leki. Gdy miał 27 lat, jego rodzice się rozwiedli, a on nadal przebywał w tym zamkniętym szpitalu. Matka przyszła do mnie na sesję i pyta, czy to możliwe, że jej syn jest schizofrenikiem, bo gdy była w ciąży, coś się wydarzyło. Pytam, czy jest jakiś dramat, jakiś sekret w jej życiu. Opowiada mi, że miała 20 lat, gdy wyszła za mąż. Jej mąż był niedojrzały, nie potrafił dać jej tego, czego ona potrzebowała jako kobieta. Uwielbiał chodzić na piwko z kolegami, grać w karty. Ona często pytała, czy może iść z nim, ale on nie chciał. Kiedyś zezłościła się na to wszystko, wystroiła się i poszła do baru. Tam spotkała swojego dawnego chłopaka. Kochali się tego wieczoru. Nie powiedziała o tym swojemu mężowi, to był jej sekret. Z tym sekretem urodziło się dziecko, bo jej mąż nie był jego ojcem. I jakoś tak się stało, że nigdy nie mógł zaakceptować tego swojego syna i miał z tego powodu wyrzuty sumienia. Dziecko nosi w sobie konflikt sekretu matki i brak akceptacji ojca. Jego mózg nie może znieść tego konfliktu. Kiedy rzuca go dziewczyna, wywołując silny bodziec, jego umysł odciąga go od tej rzeczywistości, która jest zbyt bolesna przez ten nierozwiązany konflikt. Staje się schizofrenikiem w tym samym wieku, w którym była jego matka w momencie jego poczęcia. Kobieta, gdy to sobie uświadomiła, spotkała się z byłym mężem i powiedziała mu prawdę. Płakali razem. Mężczyzna zrozumiał, dlaczego nie mógł akceptować syna i uświadomił sobie, że ona kochała się z innym facetem, ponieważ nie był wtedy dojrzałym mężczyzną. Dwie godziny rozmawiali o swoim życiu, to było o godzinie 18 w poniedziałek. Wróciła do domu, przygotowała sobie kolację, jest godzina 20, dzwoni telefon. To jej syn oddalony o 500 km od domu: „Cześć mamo, chcę ci powiedzieć, że się dzisiaj dobrze czuję, nie wiem z jakiego powodu”. Opowiedziała mu wszystko. Upłynęło 6 miesięcy. W tym czasie lekarze ostawili mu większość leków, po roku wyszedł ze szpitala, a rok później znowu miał dziewczynę.

Prowadzisz kilkustopniowe kursy RH. Co uczestnictwo w nich daje? Dobrze jest przyjść na takie warsztaty, żeby zrozumieć sposób, w jaki choroby pojawiają się w naszym ciele. 60 proc. uzdrowień wynika z tego, że zrozumieliśmy dlaczego zachorowaliśmy. Konwencjonalna medycyna uczy nas, że jesteśmy ofiarami chorób, które w jakiś tajemniczy sposób łapiemy. Recall Healing pokazuje, że to my wyrażamy chorobę i że jej przyczyną jest nierozwiązany konflikt, za którym stoi cierpienie. Dlatego musimy spowodować, żeby osoba przemówiła – wypowiedziała chociaż kilka słów. Wtedy zmienia się jej pozycja – nie jest już ofiarą choroby, lecz trzyma w ręku klucz do swego uzdrowienia. Podczas warsztatów dzielimy się swoimi historiami i zawsze okazuje się, że są to nasze wspólne opowieści. Ludzie zaczynają sobie je przypominać, wzruszają się, płaczą, mają na ten temat sny. W ten sposób uczestniczymy w zbiorowej podświadomości, która nas uzdrawia. Mózg pod jej wpływem wyrzuca nagle z obszarów nieświadomości wszelkie informacje potrzebne do uzdrowienia.

RH przypomina trochę pracę dociekliwego detektywa? Tak! Trzeba tylko precyzyjnie ułożyć te wszystkie puzzle.

Dr Gilbert Renaud od roku 1981 służy ludzkiemu zdrowiu. Obecnie jest członkiem Rady Naukowej Integra MedAcademy oraz autorem szkoleń dla lekarzy i terapeutów, które prowadzi w Ameryce Północnej, Europie, Australii i na Bliskim Wschodzie. Naucza technik związanych z odkrywaniem i pokonywaniem destrukcyjnych emocji, powiązanych z objawami fizycznymi i hamujących procesy zdrowienia u pacjentów. Jest doktorem biologii i specjalistą w dziedzinie naturopatii oraz masażu terapeutycznego. Pobierał nauki u najlepszych specjalistów nowej medycyny na świecie, a obecnie wykłada własne teorie na Otwartym Uniwersytecie Biologiki na Węgrzech. Założył Szkołę Naturopatii Higher Laurentians w kanadyjskiej prowincji Quebec. W trakcie ponad dwudziestoletniej praktyki zaobserwował, że leczenie ograniczone do poziomu fizycznego daje przeważnie tylko chwilową poprawę stanu zdrowia, nie zapobiegając nawrotom choroby. Stąd zrodziła się jego autorska metoda uzdrawiania poprzez świadomość – Recall Healing, która z powodzeniem przenika do świat medycyny konwencjonalnej.

  1. Psychologia

Między młotem a kowadłem. Konflikty wewnętrzne - jak je rozwiązywać?

Konflikty wewnętrzne dotykają bolesnych rzeczy z przeszłości, pojawiają się emocje, wzajemnie się ranimy. (Fot. iStock)
Konflikty wewnętrzne dotykają bolesnych rzeczy z przeszłości, pojawiają się emocje, wzajemnie się ranimy. (Fot. iStock)
Zobacz galerię 3 Zdjęć
Raz jesteś silną, pewną siebie kobietą, innym razem delikatną kobietką, a jeszcze innym przestraszonym dzieckiem. To normalne – na naszą osobowość składają się wewnętrzne postaci, które często mają sprzeczne pomysły na życie. Dobrze, żeby potrafiły ze sobą negocjować.

Konflikty wewnętrzne często biorą się stąd, że stoimy po stronie, którą wspiera nasza kultura, nasi rodzice, nasze doświadczenia życiowe. Mogę na przykład nie chcieć mieć drugiego dziecka, ale jak widzę, że moja matka i babka nie miały jedynaków, skłaniam się jednak do takiej decyzji, bo po prostu w mojej rodzinie zawsze tak było. Jak rozpoznać, którą z tych stron posłuchać?

Agnieszka Wróblewska, psychoterapeutka, Akademia Psychologii Zorientowanej na Proces: Takich przekonań mamy bardzo wiele, nie zawsze są one świadome, po prostu: u nas w rodzinie dzieci są zawsze najważniejsze, albo kobieta powinna zawsze liczyć na siebie, albo to mężczyzna powinien utrzymywać całą rodzinę. Dobrze jest zbadać swój system przekonań wokół konfliktowej sprawy, poznać jego pochodzenie i zobaczyć jak się to ma do mnie, mojego aktualnego życia, mojej sytuacji. Może się zdarzyć, że hołdujemy pewnym przekonaniom, które niewiele mają wspólnego ze mną, np. moja matka być może nie mogła na nikogo liczyć, ale ja mam wokół siebie bliskich ludzi, którzy już wielokrotnie dali dowód tego, że w trudnej sytuacji nie jestem sama. Inny przykład: boję się zmiany zawodowej, kurczowo trzymam się swojej posady, chociaż jej nie lubię, nie dostrzegając, że zawsze dobrze radziłam sobie w każdej nowej pracy, ale jestem wierna rodzinnej mądrości, że jak się coś ma, to trzeba się tym cieszyć i nie sięgać po więcej.

Jak to zobaczymy, to się dowiemy czego tak naprawdę chcemy? Tak i troszkę się rozluźnimy. Zmieni się perspektywa. Bo skoro uświadomię sobie, że mój strach przed zmianą pracy to nic innego, jak efekt atmosfery w moim rodzinnym domu, to może łatwiej dam miejsce tej mnie, która ma odwagę do nowego i wcale nie ma zamiaru rezygnować ze swoich aspiracji i sięgania po więcej.

W jaki sposób konflikty wewnętrzne przekładają się na zewnętrzne? Zazwyczaj automatycznie. Jeśli ciągle kłócimy się o jakąś sprawę ze swoim partnerem, jest to sygnał, że podobny konflikt jest w nas. Bo jeśli mam absolutne przekonanie, że coś jest dla mnie ważne i ja tak chcę, to wtedy to, że on ma inne zdanie, nie stanowi dla mnie problemu. Wtedy albo uznaję, że to jest sprawa nie do dyskusji, albo rozmawiamy o tym, ale nie ma wokół tego emocjonalnego zamieszania. Może być na przykład smutek, że mamy inne zdania na dany temat, ale nie ma ciągłego napięcia.

Zatem źródeł naszych konfliktów z ludźmi należy szukać w sobie? Na pewnym poziomie tak, ale to jest tylko połowa prawdy. Często po prostu trzeba skonfrontować się z drugą osobą, mocno stanąć za sobą. Buddyjska maksyma „Zacznij od siebie” nie zawsze zdaje egzamin. Czasem trzeba powiedzieć mężowi czy koleżance, że to czy tamto mi się nie podoba. Dobrze jest mieć, oczywiście, świadomość jak to się ma do moich aspektów wewnętrznych, ale to nie zmienia faktu, że trzeba również coś zrobić w rzeczywistości zewnętrznej.

Nasze konflikty wewnętrzne wpływają silnie na związki. Lepiej starać się je rozwiązywać zanim przerodzą się w zewnętrzne? Trzeba jednak liczyć się z tym, że jak już rozwiążę swój konflikt wewnętrzny, mogę mieć kolejny konflikt zewnętrzny, który będzie reakcją na nową mnie. Bo jeśli na przykład partner podważa moje poczucie wartości i ja stanę mocno za tym moim kawałkiem, który mówi mi, że dam sobie z czymś radę i to zrobię, to zmienia się cała konstelacja między nami. Partner nagle staje przed czymś nowym i nie wiadomo, jak to wpłynie na cały układ.

Może lepiej znać konflikty wewnętrzne partnera czy partnerki. To chyba ułatwia porozumienie w związku? Czasem tak, a czasem to nie wystarcza. Mam za sobą doświadczenia terapeutyczne z parami, którym wystarczyło kilka spotkań, podczas których ujawnienie takich wewnętrznych konfliktów bardzo dużo zmieniło, ale są takie sytuacje, że znamy swoje konflikty doskonale, ale pojawia się potrzeba zrobienia czegoś więcej.

Czyli? Samouświadomienie sobie to za mało. Są konflikty, które realnie mogą rozbić związek. Jeżeli stanę po jednej stronie, to ten związek może dalej istnieć, jeśli stanę po drugiej stronie - nie da się już go poskładać. To, co można zrobić, to obojętnie w którą stronę, ale odważyć się na dwa kroki dalej. Jeśli mam poczucie, że nie chcę z tym mężczyzną być, to przenieść się przynajmniej do drugiego pokoju. Jeżeli czuję, że chcę jednak ratować związek, to powiedzieć mu o swoich uczuciach, wyjechać razem na weekend. Czasami jednak takie wahanie trwa długo. To czas potrzebny do wewnętrznej zmiany, dojrzewanie decyzji. Szykujemy się bądź do zerwania, bądź do świadomej zgody na związek taki, jaki jest, a w każdym z tych przypadków przy okazji powstaje również moje nowe „ja”.

Dlaczego nasze konflikty wewnętrzne bywają takie trudne? Dlatego, że często dotykają bolesnych rzeczy z przeszłości, pojawiają się emocje, wzajemnie się ranimy. Do konfliktu wystawiamy naszą mocną część, nie dostrzegamy że jest w nas przestraszone, poranione dziecko. Podobnie nasz partner, partnerka w konflikcie. Często boimy się kolejnych zranień, trudno okazać emocje, które są pod spodem, takie jak strach, odrzucenie. Ale poprzez konflikty intensywnie się rozwijamy. Jeśli ktoś z zewnątrz atakuje jakiś nasz aspekt, zmusza nas do zrobienia jakiegoś kroku, do sięgnięcia po dodatkowe zasoby. To wzbogaca naszą osobowość.

Są ludzie, którzy w ogóle nie mają konfliktów wewnętrznych? Trudno mi sobie kogoś takiego wyobrazić. Oświecony Budda?

Ćwiczenia, które pomagają rozwiązać konflikty wewnętrzne

Ćwiczenie pierwsze
  • Pomyśl o różnych konfliktach, w których chciałbyś/chciałabyś aktywnie uczestniczyć lub już uczestniczysz i nie możesz sobie poradzić.
  • Wybierz jedną, najbardziej energetyczną sytuację i opowiedz o niej partnerowi/ partnerce.
  • Jakie próby rozwiązania konfliktu podejmowałaś/eś do tej pory?
  • Jakiej tożsamości bronisz, podejmując te próby? Jaki obraz siebie próbujesz w ten sposób zachować?
  • Zbadaj dokładnie system przekonań, który stoi za takim obrazem siebie. Kto powiedział, że taka/taki masz być?
  • Spróbuj dopuścić myśl, że aby „rozwiązać” ten konflikt, należałoby być kimś zupełnie innym.
  • Teraz skup się na największej trudności w tym konflikcie. Wzmocnij ją, odkryj jej esencję, stań się nią.
  • Potraktuj ją jako zwiastun, który ma stworzyć twoją nową tożsamość. Pokaż partnerowi/partnerce tę nową osobę tak dokładnie, jak to jest tylko możliwe.
  • Kim byłabyś/byłbyś, gdybyś zamiast walczyć z tą trudnością, pozwolił/a, aby zmieniła ona Ciebie i twoje życie?
  • Pomyśl jak możesz wprowadzić tą nową osobę do twojego życia i relacji.
Ćwiczenie drugie
  • Pomyśl o ważnym konflikcie wewnętrznym (konflikt decyzyjny, konflikt postaw, konflikt wartości itp.)
  • Określ strony konfliktu, znajdź osoby (postaci), które najlepiej reprezentują każdą ze stron w konflikcie.
  • Określ, której strony konfliktu jesteś bliżej w tym momencie. Wyznacz w przestrzeni fizycznej miejsce, które początkowo tej postawie odpowiada, stań w tym miejscu i obstaw mocno ten punkt widzenia, wypowiedz/ wyraź wszystko, co przynależy do tego stanowiska (przekonania, emocje, obawy, nadzieje).
  • Wyznacz w przestrzeni miejsce, które odpowiada drugiej stronie Twojego konfliktu. Stań w tym miejscu i obstaw mocno ten punkt widzenia, teraz wyraź wszystko, co przynależy do tego stanowiska.
  • Zmieniaj i rozwijaj role tak, jak będą one naturalnie przechodziły jedna w drugą.
  • Zwróć uwagę na moment, w którym przyjmujesz postawę neutralną (postawa, która nie jest zainteresowana przekonaniem do jednej bądź drugiej racji, ale rozwiązaniem istniejącego konfliktu).
  • Użyj tej postawy jako mediatora w konflikcie oraz w znalezieniu rozwiązania, które satysfakcjonuje obie strony konfliktu.