1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Seks
  4. >
  5. Wprowadzenie do Tao Seksu

Wprowadzenie do Tao Seksu

fot.123rf
fot.123rf
Tao Seksu to inaczej taoistyczna joga seksualna. Słowo Tao miało wiele znaczeń, ale zasadniczo odnosiło się do doświadczania harmonii z kosmosem i całą otaczającą nas rzeczywistością.

W ramach taoizmu istniało kilka nurtów, koncentrujących się m.in. na zdrowiu i wydłużaniu życia, odżywianiu, ćwiczeniach oddechowych, aranżacji wnętrz itd. Jedną z dziedzin taoistycznej mądrości i taoistycznej jogi były także nauki o pozytywnym wykorzystywaniu seksualności. W skrócie nazywa się je obecnie Tao Seksu.

Sztuka Tao Seksu polega na nauczeniu się bardziej świadomego podejścia do swojej seksualności. Tao Seksu było jednak w dawnych Chinach sztuką trochę elitarną, ponieważ uważano, że opanowanie własnej energii seksualnej na drodze takich praktyk wyzwala ogromną siłę osobowości.

Większość osób podchodzi do intymności i współżycia w sposób raczej intuicyjny i instynktowny. Joga seksualna uczy natomiast wykorzystywania własnej siły witalnej i seksualnej w sposób celowy i metodyczny. Podejście takie owocuje wzmacnianiem ogólnego stanu zdrowia, zmniejszeniem dolegliwości i chorób seksualnych, większą satysfakcją płynącą ze swojego życia seksualnego oraz budowaniem lepszego kontaktu między partnerami.

Wiele ćwiczeń Tao Seksu można opanować stosunkowo szybko. Podstawową grupą tych ćwiczeń, łatwą do zrozumienia i opanowania dla każdego, jest trening mięśni seksualnych. Dotyczy to zwłaszcza ćwiczeń mięśni w rejonie krocza, mięśni zwieracza odbytu, ćwiczenia mięśni pochwy, a także wzmacniania mięśni przepon mieszczących się poniżej jamy brzusznej – przepony miednicznej i przepony płciowej.

Zazwyczaj większość ludzi nie interesuje się wzmacnianiem tych partii ciała. Pewne zainteresowanie tym tematem rozwijają współczesne szkoły rodzenia.  Jednak nawet sportowcy, osoby uprawiające fitness, czy osoby regularnie ćwiczące na siłowni, mogą mieć ten rejon bardzo słaby i zwiotczały.

Tymczasem dawna medycyna chińska określała stopień żywotności ludzkiego organizmu m.in. poprzez ocenę siły i sprężystości mięśni dolnej części tułowia, w tym mięśni zwieracza odbytu. Wzmocnienie tych mięsni z jednej strony poprawia naszą sprawność i jakość doznań seksualnych, a z drugiej strony – ogólnie poprawia stan naszej witalności i żywotności.

Wiek biologiczny, w odróżnieniu od wieku kalendarzowego, określało się niekiedy właśnie stopniem sprężystości mięśni dolnej partii tułowia. A zatem ćwiczenia tego typu mają dużą wartość seksualną, poprawiają nasze samopoczucie i działają odmładzająco.

Jak wiadomo część mężczyzn po trzydziestce i sporo mężczyzn po czterdziestce zaczyna stopniowo miewać problemy z prostatą. Powiększanie się i jednoczesne osłabienie gruczołu prostaty nie tylko stanowi pewne zagrożenie pojawienia się guzów, ale także wpływa na nasze funkcje płciowe. Regularne ćwiczenie mięsni tego rejonu powoduje natomiast regularny masaż gruczołu prostaty. A to wpływa na jego kondycję i jego prawidłową aktywność.

Podobnie postrzega się to w przypadku ćwiczeń dla kobiet. Regularny masaż piersi poprawia ich estetykę i sprężystość, a jednocześnie zmniejsza ryzyko pojawiania się różnego rodzaju guzów. Wzmacnianie mięśni pochwy i poprawianie dokrwienia okolicy rozrodczej zarówno stymuluje hormonalnie w kierunku odmładzania organizmu, jak i zmniejsza ryzyku pojawiania się mięśniaków, cyst i innych niekorzystnych zmian tego rejonu.

Drugim etapem ćwiczeń Tao Seksu jest nauczenie się panowania nad swoim orgazmem. Podstawą tego typu podejścia jest właśnie wspomniane powyżej wzmocnienie mięśni seksualnych. Dodatkowo uzupełnia się je odpowiednim nastawieniem, pozwalającym lepiej rozumieć i kontrolować reakcje własnego układu wegetatywnego.

Nauczenie się skupienia na oddechu i wczuwania się we własną energię seksualną, otwiera możliwość zagłębiania się w dobroczynne oddziaływanie seksualności na nasze ciało i psychikę.

Ćwiczenia Tao Seksu można wykonywać samodzielnie i w parach. Ćwiczenia samodzielne to zarówno ćwiczenia mięśni seksualnych, ćwiczenia oddechowe, czy kierowanie energii seksualnej w górę po plecach i dookoła całego ciała. Ćwiczenia w parach to m.in. masaż Tao, pozwalający na pełniejsze otwarcie sił życiowych, wyzwolenie pozytywnego stanu emocjonalnego pełnego błogości i uwolnienie się od różnego rodzaju problemów i nerwic seksualnych.

Techniki Tao Seksu pozwalają także na istotne wydłużanie okresu trwania zbliżenia seksualnego, dzięki czemu mężczyzna czuje się dowartościowany w swojej męskości, a kobieta bardziej zaspokojona.Kolejnym elementem jest doznawanie wspólnego wymieniania się własną energią seksualną i doznaniami orgazmu. Tego typu podejście buduje bardzo dobre porozumienie emocjonalne między partnerami oraz sprzyja naszemu zdrowiu.

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze
  1. Seks

Ćwiczenia Tao na rozbudzenie energii seksualnej

Gdy energia seksualna swobodnie płynie przez nasze ciało, głębiej kochamy, lepiej się komunikujemy, stajemy się istotami twórczymi. (fot. iStock)
Gdy energia seksualna swobodnie płynie przez nasze ciało, głębiej kochamy, lepiej się komunikujemy, stajemy się istotami twórczymi. (fot. iStock)
Taoizm to starożytny chiński system filozoficzny. Taoiści uznają seksualność za integralną sferę życia i część stanu zdrowia człowieka. Energia seksualna, która przejawia się w ciele jako pożądanie, namiętność, jest aspektem energii życiowej, nazywanej chi (qi). Niski poziom energii życiowej objawia się również obniżonym popędem płciowym. Takie ćwiczenia jak wewnętrzny uśmiech, masaż piersi czy oddychanie do jajników mogą pomóc ci ją obudzić.

Taoizm to starożytny chiński system filozoficzny. Taoiści uznają seksualność za integralną sferę życia i stanu zdrowia człowieka. Energia seksualna, która przejawia się w ciele jako pożądanie, namiętność, jest aspektem energii życiowej, nazywanej chi (qi).

Niski poziom energii życiowej objawia się również obniżonym popędem płciowym. Takie ćwiczenia jak wewnętrzny uśmiech, masaż piersi czy oddychanie do jajników mogą pomóc ci ją obudzić.

Wewnętrzny uśmiech

1. Usiądź wygodnie i weź kilka oddechów.

2. Poczuj, jak twoje stopy opierają się mocno o podłoże.

3. Skieruj uwagę do klatki piersiowej i połóż jedną dłoń pośrodku. Poczuj, jak ciepło dłoni wpływa do twojego serca. Pomyśl o nim z czułością i wdzięcznością. Uśmiechnij się wewnętrznie do serca.

4. Wyobraź sobie, że z serca wypływa przyjemne ciepło w kierunku miednicy. Przenieś tam uwagę i połóż jedną dłoń na podbrzuszu. Przez chwilę pozwól sobie odczuwać połączenie między sercem a obszarem miednicy. Teraz uświadom sobie twoje narządy płciowe. Oddychaj brzusznie (wraz z wdechem twoja jama brzuszna zwiększa się, na wydechu zmniejsza, wydychasz w stronę kręgosłupa) i po kolei uśmiechaj się do wszystkich organów związanych z seksualnością: jajników, macicy, szyjki macicy, waginy, łechtaczki. Obdarzaj je czułością i miłością.

5. W trakcie wykonywania tej części ćwiczenia być może poczujesz delikatny lub silniejszy ruch, wibrację energii seksualnej, która obudzi się w twojej miednicy. Bądź w tym odczuciu, obserwuj, jak reagujesz na obudzenie tej energii. Pozwól jej po prostu być. Taki rodzaj kontaktu z narządami seksualnymi może wywołać w tobie różne emocje, być może poczujesz potrzebę płaczu. Pozwól sobie na uwolnienie uśpionych uczuć, emocji z obszaru podbrzusza. To część procesu poznawania siebie, kontaktowania się z potężną energią twórczą, jaką jest energia seksualna.

Jajniki – siła kobiety

1. Usiądź wygodnie i weź kilka długich wdechów i wydechów.

2. Przenieś uwagę do swojego podbrzusza i zlokalizuj jajniki. Połóż dłonie na podbrzuszu w taki sposób, aby kciuki stykały się na pępku, a palce dłoni skierowane były w dół; kciuki i palce wskazujące tworzą trójkąt. Kiedy rozsuniesz trochę małe palce, zlokalizujesz jajniki.

3. Połóż prawą dłoń nad prawym jajnikiem, a lewą nad lewym. Zacznij oddychać brzusznie – wraz z wdechem twoje podbrzusze unosi się, zaś na wydechu wciągasz brzuch. Ten rodzaj oddechu lepiej dotlenia organy miednicy. Oddychaj tak przez minutę lub dwie.

4. Oddychaj przez chwilę tylko do prawego jajnika, a potem tylko do lewego, na zakończenie znów do obydwu. Wyobraź sobie, że wypełniasz się życiodajną energią, którą możesz wizualizować jako białe światło.

Twoje piękne piersi

Wiele kobiet ma kompleksy na punkcie swoich piersi. Myślimy o nich, że są zbyt małe, zbyt duże albo niesymetryczne. Akceptacja piersi ma dużo wspólnego z akceptacją siebie jako kobiety. Piersi to symbol naszej kobiecości, piękna, zmysłowości i miłości, którą obdarzamy innych.

1. Stań przed lustrem, mając na sobie tylko biustonosz (możesz pozostać w spódnicy lub spodniach). Umów się ze sobą, że nie będziesz stosowała żadnych krytycznych uwag pod swoim adresem. Spójrz na siebie i swoje piersi z czułością oraz troską.

2. Delikatnie dotykaj obie piersi opuszkami palców, okrężnymi ruchami. Po pewnym czasie delikatnie dotknij brodawek. Cały czas oddychaj swobodnie i spokojnie.

3. Zamknij oczy i dotykaj swoich piersi intuicyjnie, wczuwając się w doznania. Sprawdzaj, jaki rodzaj dotyku jest dla ciebie najbardziej relaksujący, a jaki najbardziej pobudzający seksualnie. Powtarzaj to ćwiczenie, zawsze kiedy poczujesz potrzebę obdarzenia czułością swoich piersi oraz rozbudzenia energii seksualnej.

Dagmara Gmitrzak: trenerka rozwoju osobistego, socjolożka, terapeutka technik holistycznych, autorka książek.

  1. Seks

Inteligencja seksualna – na ile jesteśmy świadomi swoich potrzeb?

Inteligencja seksualna jest nierozerwalnie związana z akceptacją seksualności jako integralnej części osobowości, ale też z gotowością i motywacją do tego, by tworzyć satysfakcjonujące, oparte na bliskich relacjach, związki intymne. (Fot. iStock)
Inteligencja seksualna jest nierozerwalnie związana z akceptacją seksualności jako integralnej części osobowości, ale też z gotowością i motywacją do tego, by tworzyć satysfakcjonujące, oparte na bliskich relacjach, związki intymne. (Fot. iStock)
Wbrew pozorom nie po to, by bez zająknięcia wymienić nazwy stu łóżkowych pozycji czy świetnie się orientować w ofercie sex shopów. Raczej po to, by nasze życie erotyczne było udane i naprawdę zgodne z tym, co nam w duszy – a także w zmysłach – gra. 

Znajomość siebie, swoich potrzeb i zahamowań oraz warunków, w których możemy je przekraczać. Odwaga, żeby prosić o to, co nam naprawdę sprawia przyjemność, i gotowość, żeby dawać partnerowi to, czego potrzebuje. Wiedza o tym, co różni mężczyznę i kobietę. Umiejętność odmawiania i otwartej komunikacji w sprawach seksu, także rozumienia drugiej osoby, ale i własnych reakcji. Wszystko to właśnie zawiera w sobie inteligencja seksualna – termin, który robi ostatnio furorę.

– Inteligencja seksualna jest nierozerwalnie związana z akceptacją seksualności jako integralnej części osobowości, ale też z gotowością i motywacją do tego, by tworzyć satysfakcjonujące, oparte na bliskich relacjach, związki intymne. To niezwykle ważne, bo poziom inteligencji seksualnej decyduje o tym, czy jesteśmy zadowoleni z życia erotycznego – uważa Małgorzata Zaryczna, seksuolożka i psycholożka z Centrum Psychoterapii MAGO w Warszawie. – Im więcej wiemy o seksualności, relacji, bliskości i człowieku, z którym tworzymy parę, tym więcej mamy frajdy w sypialni.

Dobra wiadomość: z inteligencją seksualną jest nieco inaczej niż z poziomem IQ. Ten ostatni jest wrodzony, pierwszy – można skutecznie podnosić. I co ważniejsze – da się go w prosty sposób określić. Poprzez stopień zadowolenia z tego, co robimy w łóżku.

Tylko ty!

Zwolennicy i zwolenniczki wielu przygód i podbojów nie ucieszą się zapewne, ale według fachowców osoby naprawdę inteligentne seksualnie stawiają na jednego partnera. Wierność jest afrodyzjakiem!

– Dla satysfakcji w łóżku ważniejsza od ilości jest jakość – podkreśla Zaryczna. – Chcemy, żeby nasze życie seksualne naprawdę było na wysokim poziomie? Inwestujmy w budowanie dialogu z jedną osobą.

Jednak pogłębianie więzi, dbałość o potrzeby drugiej strony i komunikowanie swoich odczuć, zbyt często przerastają zdolność, motywację i chęć przeciętnych polskich kochanków. Oto typowy obraz współczesnego życia seksualnego: kilka minut stosunku, w tej samej co zwykle pozycji, rozładowanie i… koniec. Nie celebrujemy bliskości.

– Mądrze jest traktować seks nie tylko jako akt fizyczny służący rozładowaniu napięcia czy podreperowaniu poczucia własnej wartości, lecz jako zbliżenie, najgłębszy rodzaj kontaktu pomiędzy dwojgiem ludzi – uważa Zaryczna. – Inteligencja seksualna pomaga nam zrozumieć, że nie możemy stworzyć dającej prawdziwe zadowolenie więzi erotycznej bez emocjonalnej. Potrzeba seksualna leży bowiem blisko potrzeby bezpieczeństwa. A tego nie da nam kontakt z przypadkową osobą.

Potwierdzają to dobitnie badania dr Sharon Hinchcliffe z University of Sheffield, która przeprowadziła 46 wywiadów z kobietami w wieku od 23 do 83 lat. Okazało się, że tylko 10 proc. z nich odczuwało satysfakcję z przygodnego seksu.

Z kolei z badań dr. Michaela Milburna z University of Massachusetts w Bostonie, autora książki „Sexual Intelligence”, wynika, że najniższy poziom inteligencji seksualnej wykazują osoby często zmieniające partnerów. Mimo przemian obyczajowych dla większości ludzi wciąż najważniejsza jest stabilność i przywiązanie.

Jeśli wizja uprawiania seksu z jednym partnerem do końca życia przeraża nas, to dla sypialnianego dobra powinniśmy przynajmniej w kontaktach miłosnych stawiać na coś więcej niż wakacyjne, krótkotrwałe romanse.

Nie za daleko i nie za blisko

Kolejnym bardzo ważnym składnikiem erotycznej inteligencji jest umiejętne zarządzanie dystansem w związku, a właściwie wypośrodkowanie między wolnością a zażyłością. Powinniśmy się nauczyć dawać sobie przestrzeń bez oddalania się od siebie. Jeśli kontakt będzie zbyt intensywny, nasza erotyka tego nie zniesie: stłamsimy ją.

– Wiele osób chce być z partnerem tak blisko, by stanowić niemal jedno ciało – mówi Zaryczna. – To kiepski pomysł, bo przecież własne ciało raczej nas nie podnieca… Erotyka to obok bliskości także zaskakiwanie siebie nawzajem, nuta niedopowiedzenia, trochę odświeżającego dystansu.

Żeby między nami iskrzyło, nie możemy być ze sobą non stop. Kiedy kobieta idzie z mężczyzną na imprezę i obserwuje, jak on tańczy z innymi kobietami, i wie w dodatku, że one uważają go za atrakcyjnego – sama zaczyna go bardziej pragnąć. Podobnie mężczyzna, który zauważa, że jego partnerka się czymś żywo interesuje, że potrafi zatracić się w swojej pasji tak, że nawet o nim zapomina i trzeba ją „gonić” – widzi ją jako wartą starań, bardziej pociągającą.

Bądźmy inteligentni – nie traktujmy każdej niezależnej inicjatywy ukochanej osoby jako ataku na więź i bliskość. Pozwólmy jej zdobywać doświadczenia poza związkiem – żeby mogła je potem „przynieść” i w ten sposób wzbogacić to, co już mamy.

– Cała sztuka polega na tym, żeby być na tyle blisko, by tworzyć związek, lecz na tyle daleko, by nie wygasło napięcie seksualne – uważa seksuolożka. – Zmęczeni pracą, obowiązkami domowymi i dyskusjami o rachunkach, zapominamy, jak to było nosić podniecającą bieliznę i zawsze mieć ochotę na gorący seks. Warto kilka razy w tygodniu starać się odnaleźć w sobie echo tej kochanki czy kochanka, jakimi kiedyś byliśmy i nadal chcielibyśmy być.

Erotyczna mądrość to także rozmawianie o seksie, umiejętność komunikowania się, zadawania pytań, wsłuchania się w potrzeby partnera. My jednak mamy raczej tendencję do zabawy w jasnowidzenie: jeśli znamy partnera od lat, to uważamy, że nie musimy go o nic pytać, bo doskonale wiemy, co czuje i czego chce, a co mu się nie spodoba. W ten sposób zamykamy się w kręgu własnych wyobrażeń i okradamy z wymiany i możliwości wspólnego odkrywania nowych obszarów.

– Trudno się rozmawia o seksie, a chyba najtrudniej powiedzieć drugiej osobie, czego się chce – mówi Zaryczna. – Nie umiemy prosić o to, czego pragniemy, bo boimy się urazić partnera lub przed nim odsłonić. Poza tym wydaje nam się, że dobra komunikacja polega na tym, by skutecznie przekonać drugą stronę do tego, czego my chcemy. Nic z tych rzeczy! Chodzi raczej o przekazanie w nieofensywny sposób swoich pragnień – z gotowością i otwartością na czyjąś reakcję, nawet jeśli nie będzie po naszej myśli. Gdy ukochana osoba będzie robić dokładnie to, czego chcemy – szybko się tym znudzimy.

Tyle, ile trzeba

Mamy tendencję do myślenia, że udane życie erotyczne można zmierzyć częstotliwością uprawianego seksu. Im więcej, tym lepiej. Ale jeśli sprowadza się ono do kilku minut stosunku – to czy naprawdę warto przyznawać za to laury? Prędzej czy później odczujemy, że kochamy się wprawdzie często, ale dość mechanicznie…

– W wielu związkach przyjmuje to postać pościgu – uważa seksuolożka. – Jeśli nie mamy ochoty na seks, trudno odmówić partnerowi. Boimy się, że to postawi naszą relację nad przepaścią. Wysilamy się, by życie erotyczne nie zamarło, próbujemy nowych pozycji, eksperymentujemy. Tak jakby nasze życie miało stać się jakąś pustynią po tygodniu czy dwóch bez seksu!

A przecież „źródło” seksualności istnieje tak długo, jak długo tworzymy parę i chcemy ze sobą być. Nie staniemy się osobami aseksualnymi – no, chyba, że się znienawidzimy i nie będziemy chcieli mieć ze sobą kontaktu albo gdy tak się zbliżymy, że staniemy niemalże jednym ciałem i zdusimy erotykę. Jeśli nie wpadniemy w żadną z tych skrajności, seksualna pustynia nam nie grozi.

– Zmysłowe IQ to między innymi świadomość, że seksualność podlega naturalnym rytmom i wahaniom – podkreśla dr Zaryczna. – I na szczęście jest tak, że kochankowie, którzy są wrażliwi na potrzeby partnera, także te dotyczące częstotliwości uprawianego seksu, po jakimś czasie potrafią dopasować je do siebie nawzajem.

To, że jedna ze stron ma ochotę na zbliżenie, nie jest ani lepsze, ani gorsze od tego, że druga jej akurat nie ma. Tym bardziej, że brak chęci na seks nie jest jednoznaczny z brakiem miłości. Ważne, żeby szanować odmienne potrzeby seksualne. Interpretowanie ich braku jako ataku lub wycofania jest mało rozsądne. Równie dobrze moglibyśmy mieć do partnera pretensję, że jest głodny albo że nie chce mu się jeść. Niezrozumienie i zarzuty w tej kwestii budują czasem między ludźmi bardzo wysoki mur, bo to bardzo delikatna materia. Dlatego tak ważne jest, żeby je dobrze rozumieć. Odmawiając partnerowi, nie mówmy: „to źle, że mnie pragniesz, bo ja ciebie nie”. Powiedzmy raczej: „ja ciebie kocham, lecz w tej chwili naprawdę nie mam ochoty na seks”.

Inteligencja seksualna zawsze bowiem przyjmuje założenie dobrych intencji z drugiej strony.

  1. Psychologia

Erotyka w snach. O czym fantazjujesz podczas snu?

Silna presja potrzeby seksualnej nie może wytwarzać snów, ale w dużym stopniu jest ona odpowiedzialna za ich treść. (Fot. iStock)
Silna presja potrzeby seksualnej nie może wytwarzać snów, ale w dużym stopniu jest ona odpowiedzialna za ich treść. (Fot. iStock)
Marzenia senne są często symboliczne. Co twoje sny mówią o twoich potrzebach erotycznych?

„Śniła mi się jaskinia, do której szedłem długim, wąskim korytarzem. W środku byli ludzie w przebraniach i z zasłoniętymi twarzami. Wnętrze oświetlały jedynie świece. Wyglądało to na jakiś rytuał.  Na czymś w rodzaju ołtarza leżała naga kobieta, pozostali stali tworząc krąg i podpierali się długimi laskami. Było to przerażające, ale miało w sobie coś podniecającego”.

„Śniło mi się, że spacerowałam brzegiem morza, było mi błogo i byłam zrelaksowana. Na plaży nie było nikogo. Nagle z naprzeciwka nadszedł mój profesor ze studiów. Był ode mnie dużo starszy, ale we śnie nie czułam różnicy wieku. Podszedł do mnie, wziął za rękę i razem weszliśmy do morza, nie zdejmując ubrań. Odczuwałam podniecenie i niesamowitą przyjemność”.

„Śniło mi się, że jestem w opuszczonym zamku, który miał mnóstwo schodów. Czułem niepokój chodząc po korytarzach i piętrach. Nagle z jednej komnaty wyszła moja żona i zaczęła się uwodząco uśmiechać, już zacząłem iść w jej kierunku, kiedy z drugiej komnaty wyszła jej siostra i także kusząco na mnie patrzyła. Czułem się nieswojo i nie wiedziałem co robić. Było to podniecające, choć kłopotliwe”.

To kilka przykładów z niezliczonej ilości marzeń sennych, jakie może zafundować nam nasz mózg, kiedy śpimy. Skąd jednak w naszych snach dziwne sytuacje, nieznane postaci - co to wszystko tak naprawdę oznacza?

Marzenia senne to aktywność psychiczna spontanicznie występująca w czasie snu. Śni każdy, nawet jeśli temu zaprzecza, dzieje się to jednak wyłącznie w tzw. fazach snu paradoksalnego, podobnego pod względem procesów bioelektrycznych mózgu do stanu czuwania, mimo, że jest to sen głęboki. W trakcie marzeń sennych odbywa się proces obrazowego przetwarzania nierozwiązanych problemów i konfliktów, który rozładowuje napięcia psychiczne.

Silna presja potrzeby seksualnej nie może wytwarzać snów, ale w dużym stopniu jest ona odpowiedzialna za ich treść. Może przy tym dochodzić do erekcji penisa lub łechtaczki, a nawet do orgazmu.

W interpretacji snów Zygmunt Freud, austriacki neurolog i psychiatra, widział najlepszą drogę do nieświadomości, czyli do wypartych pragnień i konfliktów, powodujących powstawanie nerwic. Przyczyn zaburzeń psychicznych upatrywał on przede wszystkim w niezaspokojonym popędzie seksualnym, stąd jego teoria marzeń sennych skoncentrowała się w głównej mierze na rozszyfrowywaniu seksualnej treści symboli sennych. I tak wszelkie przedmioty o wydłużonym kształcie, laski, pnie drzew, parasole, wszystkie rodzaje broni podłużnej i ostrej, noże, sztylety, piki mają wyobrażać męski członek. Natomiast puszki, pudełka, skrzynie, szafy, piece odpowiadają ciału kobiecemu, podobnie jak jaskinie, statki i wszelkiego typu naczynia. Jako częste symbole stosunku seksualnego wymieniał Freud latanie, jazdę pociągiem oraz wchodzenie po drabinie i schodach.

W wielu snach seks występuje właśnie w postaci symboli. Kiedy jednak pojawia się bezpośrednio, oznacza to, że łatwiej akceptujemy swoje własne pragnienia i urazy na tle seksualnym. Sny erotyczne mówią też, przed jakimi wyzwaniami stajemy i jak przebiega nasz rozwój. W rozwoju psychicznym i seksualnym zastój następuje jedynie wtedy, gdy na określonym etapie dojrzewania zatrzymają go choroba lub cierpienie. Wówczas jednak problem ten będzie uparcie pojawiał się w snach, aż do czasu gdy będzie można go rozwiązać.

Tymczasem według Carla Gustawa Junga, szwajcarskiego psychiatry i ucznia Freuda, w każdym z nas, niezależnie od własnej płci, istnieje wewnętrzny aspekt osobowości mający płeć przeciwną, czyli w każdym z nas istnieje pierwiastek zarówno kobiecy (Anima) jak i męski (Animus). Jeśli zaprzecza się jego istnieniu lub go tłumi, często może się on pojawiać w postaci obrazów sennych, czasem rozpoznawalnych dla śniącej osoby, a czasami nie. We śnie odzwierciedleniem Animy, która symbolizuje nieznaną nam i najczęściej nie uświadomioną sferę uczuć, może być postać każdej kobiety. Tymczasem wyrazem Animusa, czyli męskich, uporządkowanych i ukierunkowanych na cel sposobów myślenia i zachowania, są wszelkie postacie męskie.

Zasadniczym celem rozwoju osobowości człowieka jest integrowanie i równoważenie w sobie tych różnych, a często przeciwstawnych sił męskich i żeńskich. Najczęściej jednak mamy do czynienia z sytuacją, kiedy któryś z tych aspektów wysuwa się na pierwszy plan, powodując wewnętrzną dysharmonię. Jeśli przewaga znajduje się po stronie Animusa, wówczas w naszych snach dominować będą męsko-falliczne symbole agresji, jak np. sztylet, włócznia, armata. Przewaga Animy objawia się albo poprzez fiksacje na cechach macierzyńskich, albo poprzez ucieczkę od rzeczywistości i strach przed żeńską seksualnością. Niezależnie od płci osoby śniącej, w marzeniach sennych może objawiać się dominacja, zarówno sił męskich jak i żeńskich. Pojawiające się w snach zachowania seksualne również powinniśmy odnosić do nas, nawet jeśli aktywne pod tym względem są tylko inne osoby. Erotyczne aspekty marzeń sennych należy interpretować przede wszystkim na płaszczyźnie podmiotowej. Seksualność symbolizuje zbliżenie i zjednoczenie męskich i żeńskich stron naszej osobowości. Świadomy i nieuświadomiony stosunek do naszych agresywnych i seksualnych impulsów popędowych współdecyduje o tym, czy w marzeniach sennych jesteśmy zdolni do swobodnych zachowań seksualnych. Przez nie wyraża się bowiem to, czy potrafimy podporządkować swoje seksualne impulsy i życzenia celowi zjednoczenia męskich i żeńskich aspektów osobowości, czy też żyją one własnym życiem, oderwane od procesów rozwojowych przebiegających w  naszej psychice.

Każdy sen, w którym pojawiają się treści seksualne, można interpretować na kilka różnych sposobów. Śniąca osoba sama decyduje, która z tych interpretacji jest najbardziej trafna. Będzie to zależało od tego, co w danym śnie było szczególnie uderzające. Nie wszystkie wyobrażenia występujące w snach związanych w jakiś sposób z erotyką muszą stanowić sugestię samego aktu płciowego. Często mogą one ukazywać, jak ktoś radzi sobie z własną seksualnością, związkami i emocjami.

Sny mogą stanowić pomoc w rozwiązywaniu problemów pojawiających się w związkach intymnych. Prawie każdy sen śniony w sytuacji kryzysowej dla naszego związku wyraża lęki i nadzieje, które z nim podświadomie wiążemy. Sny wyrażające nadzieje pokładane w związku można potraktować jako wskazówkę do pozytywnego przetwarzania snów ujawniających związane z nim podświadome lęki.

  1. Seks

Kalendarz erotyczny

Seksualne potrzeby i wizja życia erotycznego mężczyzn i kobiet przez pierwsze 20 lat… mocno się rozmijają. W trzeciej dekadzie życia zaczynamy podobnie myśleć „łóżkowo”, by po kolejnych 10 latach osiągnąć stan jedności. (Fot. iStock)
Seksualne potrzeby i wizja życia erotycznego mężczyzn i kobiet przez pierwsze 20 lat… mocno się rozmijają. W trzeciej dekadzie życia zaczynamy podobnie myśleć „łóżkowo”, by po kolejnych 10 latach osiągnąć stan jedności. (Fot. iStock)
Piękni dwudziestoletni, zapracowani trzydziestoletni i świetni czterdziestoletni! Kochankowie jak wino – im starsi, tym lepsi. Właśnie tak!

Co widzi mężczyzna, kiedy patrzy na kobietę? Generalizując – dwudziestolatek widzi seks, seks i jeszcze raz seks. Dziesięć lat później dostrzega w niej partnerkę, ale i jej wymagania. Dopiero po czterdziestce ujrzy osobę. A kobieta? Niezależnie od wieku, w mężczyznach widzi przede wszystkim kandydatów na życiowych partnerów.

Natura spłatała nam niezłego figla: dojrzewanie mężczyzn i kobiet, ich seksualne potrzeby i wizja życia erotycznego przez pierwsze 20 lat… mocno się rozmijają! W trzeciej dekadzie życia zaczynamy podobnie myśleć „łóżkowo”, by po kolejnych 10 latach osiągnąć stan jedności.

Młody, zdolny 20+

Dla niego życie to seks. Testuje, szuka, sprawdza. Jest w pełni erotycznej mocy, napędza go duża dawka hormonów.

– Dwudziestolatek ma wrażenie, że jest u bram niebios! – mówi Małgorzata Zaryczna-Pogorzelska, seksuolożka, psycholożka i terapeutka. – Odkrył, że świat erotycznych rozkoszy stoi przed nim otworem. Jako nastolatek stwierdził, że ma sprawnego penisa. Teraz bada, co ten penis potrafi.

To jeden z najprzyjemniejszych treningów. Świat wreszcie pozwala mu na seksualną swobodę. „Nie mogę”, „nie wolno” – te słowa straciły dla niego znaczenie. Młody mężczyzna zachłystuje się więc seksem. – Jego życie to Walhalla, pełna pięknych kobiet, które można uwodzić, porzucać, podrywać kolejne, sprawdzać, co sam lubi, jak lubi i gdzie lubi – tłumaczy seksuolożka. – Jeśli postanowi rzucić się w wir seksualnych przygód i czerpać z nowej wolności garściami, nie myśli o odpowiedzialności i konsekwencjach. Używa życia. Zdaniem ekspertki, tę seksualną karuzelę dodatkowo nakręca świadomość, że to ostatni moment, by zaczerpnąć wolności. Dlatego pogoń za przygodami nabiera intensywności.

– Młody mężczyzna jest jak turysta w nowym mieście: ma wielki apetyt i każdy posiłek chce zjeść w innej restauracji – tłumaczy seksuolożka. – Jego relacje cechuje niestałość, zmienność, skłonność do eksperymentowania i naginanie granic. Szuka wprawdzie partnerki dla siebie, ale nie ma w nim jeszcze chęci stabilizacji, gotowości do pracy nad związkiem. Czuje się niczym w sklepie samoobsługowym. Mnóstwo rzeczy może oglądać, ale żadnej nie musi zabrać do domu.

Młodzieniec i jego dziewczyna

Czy to znaczy, że młodzi mężczyźni nie potrafią kochać? Skądże! Młodzieniec, zupełnie niespodziewanie dla samego siebie, może się gwałtownie i głęboko zakochać. Ulec potężnej fascynacji, która potrwa dłużej lub krócej. Jednak nie jest to jego celem. Choć może mu się zdarzyć miłość na całe życie – będzie to raczej przypadek. On na razie testuje i sprawdza – oraz wybiera kobiety, które… będą się podobały jego kolegom.

– Dwudziestolatek wciąż znajduje się pod silnym wpływem grupy rówieśniczej. Wybiera więc takie kobiety, których koledzy będą mu zazdrościć – tłumaczy Zaryczna-Pogorzelska.

Kolejną tajemnicą młodego mężczyzny jest to, że… paradoksalnie jego życie erotyczne jest mało owocne. – Taki, powiedzmy, dwudziestotrzylatek uprawia dużo seksu, ale uczy się niewiele. Pragnienie zdobycia kolejnych partnerek, potrzeba sprawdzania się sprawiają, że ma mało okazji, by dowiedzieć się, co naprawdę lubi. Bardziej się skupia na ocenie i osiąganiu niż na poznawaniu własnych seksualnych apetytów. Większość młodych chłopaków po prostu „zalicza” – mówi seksuolożka.

I przez to właśnie nie są najlepszymi kochankami. Kobieta i mężczyzna w tym wieku  kompletnie się rozmijają. Bo dwudziestolatka też przejawia tendencje do szukania przygód, eksplorowania świata seksu i poznawania jego granic – ale najchętniej robiłaby to w jednych ramionach. Niestałość i gwałtowność związków tego czasu to dyktat mężczyzn. Kobiety płacą za to wysoką cenę: – Mając dwadzieścia parę lat, najczęściej nie znają jeszcze swoich ciał i pragnień na tyle, by z łatwością szczytować, bo u kobiety jest to umiejętność nabyta, nie wrodzona – ostrzega ekspertka. – A uczyć się niełatwo. Z jednej strony czują presję otoczenia i mediów, by być istotą seksualną, a z drugiej – wolność seksualna rozbija się o stereotypy i ograniczenia kulturowe. Bądź seksowna, ale nie bądź łatwa. Uwódź, ale nie prowokuj. Wiele młodych kobiet ma więc zahamowania, kosztuje seksu powoli i nieśmiało. Testują swoje możliwości, potrafią erotycznie brylować w grupie, być niezwykle kobiece – ale to często tylko seksualny blef. Wykorzystują swoje ciała, by zainteresować i zatrzymać przy sobie młodych mężczyzn.

Właśnie wtedy mogą pojawić się takie problemy jak odczuwanie bólu podczas współżycia i brak orgazmu, związane ze zmuszaniem się do seksu i brakiem komunikowania swoich potrzeb. Młode kobiety w imię miłości godzą się na zachowania, które nie sprawiają im przyjemności – a bywają wręcz urazowe. Niestety, ich partnerzy często są tak skupieni na swojej seksualności, że nawet tego nie zauważają. I kobiety wchodzą w trzecią dekadę życia, nie mając zielonego pojęcia, czego w łóżku chcą, a przyjemność znając wyłącznie z masturbacji. Na szczęście męski seksualny dziki pęd zwalania przed trzydziestką. Pojawia się przestrzeń na to, by się wreszcie spotkać.

Trzydziestolatek: przełom

Ten, kto uważa, że trzydziestolatek jest królem życia, musi zweryfikować poglądy. – Trzydziestka to dziś chyba najbardziej stresujący dla mężczyzny wiek – rozwiewa złudzenia seksuolożka. – Kumulują się oczekiwania ze strony otoczenia. Musi podjąć wiele decyzji. Potrzeba zrobienia kariery zawodowej, znalezienia swojego miejsca w świecie, jest teraz największa. Pojawia się lęk: „czy dam radę?”. Bo jak nie teraz, to kiedy? Trzydziestolatek czuje presję, musi dać radę na wszystkich frontach. Do tego porównuje się z rówieśnikami: gdzie są teraz, co im się udało? To okres wzmożonej rywalizacji. Po dekadzie eksperymentowania zaczyna sobie zadawać pytania: „Kim jestem? Czego chcę? Do czego dążę?”. To dla mężczyzny czas przełomowy.

Zdaniem Zarycznej-Pogorzelskiej, ta grupa wiekowa też miewa problemy z nawiązaniem relacji, a potem ze zbudowaniem trwałych więzi. – Wymagania ze strony świata są tak duże, że mężczyźni już nie chcą kolejnych, a te nieuchronnie płyną ze strony partnerek – wyjaśnia seksuolożka. – A trzydziestolatka chce być lepszą połówką, a nie erotyczną zabawką. Rzadko zakłada przygodę na jedną noc i jeśli idzie z kimś do łóżka, traktuje to jako początek relacji – a to oznacza oczekiwania, zarówno w seksie, jak i w życiu. Mężczyzna o tym wie i się tego obawia.

Kobieta 30-letnia dąży do założenia rodziny. Czas ją pogania. Mężczyzna dopiero zaczyna myśleć o stabilizacji. Patrząc na kobietę, widzi kochankę, partnerkę, a także wizytówkę swojego sukcesu zawodowego. Wciąż jednak jeszcze nie ma dużego apetytu na bliskość. Na razie wystarczą mu wspólne kolacje i weekendy. Założenie rodziny nadal oznacza rezygnację z możliwości, jakie sobie w pocie czoła wypracował.

– Mężczyzna w tej dekadzie życia pewnie zaczął już rozważania na temat założenia rodziny, ale wciąż są to tylko rozważania. I wcale nie jest powiedziane, że wybierze rodzinę. Może się okazać, że będziesz musiała poczekać, aż zbliży się do kolejnej dekady – ostrzega seksuolożka. – Choć zdarzają się wyjątki.

Seks ze znakiem jakości

Stosunek trzydziestolatka do seksu też się zmienia: staje się zadaniowy. Mnóstwo mężczyzn w tym wieku bierze pod lupę każdy aspekt swego życia, także wydolność fizyczną i aktywność seksualną. – Trafiają do mnie panowie po trzydziestce, zadający pytania: „Czy współżycie trzy razy w tygodniu oznacza, że nasz seks się kończy? Czy jeśli nie mamy gadżetów z sex shopu, to jesteśmy nudni?” – mówi seksuolożka.

Sfera seksualna wciąż jest sferą osiągnięć. Teraz już jednak nie chodzi o „więcej i szybciej”, ale o seks lepszej jakości. Życie erotyczne trzydziestolatka jest bardziej urozmaicone,  wysmakowane, lepiej dopasowane do jego własnych potrzeb i zapatrywań. To dobra wiadomość dla kobiet, bo właśnie w tym okresie zaczynamy powoli wyrównywać szyki: 30-letnia kobieta jest już bardziej pewna siebie i lepiej zrozumie swoją seksualność. Wie, czego chce, co sprawia jej przyjemność – nauczyła się ją odczuwać. Trzydziestolatka zaczyna się otwierać na eksperymenty, bo tego chce – a nie, bo powinna. Zaczyna komunikować swoje potrzeby – są więc spełniane, a seks staje się bardziej satysfakcjonujący. Po trzydziestce kobiety częściej myślą o seksie, są też bardziej skłonne realizować swoje fantazje. Trzydziestolatek, który pragnie zadbać o jakość swojego życia seksualnego, spotyka w rówieśniczce godną partnerkę. Mają szansę stworzyć udany związek. Pod jednym warunkiem: – Ten czas może być wspaniałym okresem budowania dojrzałych więzi – mówi Zaryczna-Pogorzelska. – Ale może też być pułapką: gdy w pogoni za ideałem wezmą swoje życie intymne pod zbyt dużą lupę. Dlaczego? Bo zamiast zadawać sobie pytanie: „Co mi się najbardziej podobało?”, martwią się: „Co mogło pójść lepiej?”.

Czterdziestolatek: czas bilansu

Po przekroczeniu czterdziestki mężczyzna zaczyna się przyglądać swemu życiu. – To fantastyczny moment na rozwój i eksplorację nowych sfer seksualności – uważa seksuolożka. – Jesteśmy już z reguły w stałych związkach, czujemy się ze sobą bezpiecznie, możemy więc sobie pozwolić na więcej. Przychodzi czas na seks jak najbardziej różnorodny, bogaty w eksperymenty. Mężczyzna wreszcie nie pędzi w seksualne przygody, nie bierze wszystkiego pod lupę, ale bada siebie, własne pragnienia, potrzeby, ścieżki rozkoszy. Kiedyś ważny był sam seks. Teraz ważne są własne upodobania i dopasowanie do nich seksualnej aktywności.

Mnóstwo badań potwierdza, że najbardziej zadowoleni ze swoich związków i seksualności są właśnie czterdziestolatkowie. Mają powody: są w kwiecie wieku, sprawni fizycznie i najlepiej się rozumieją z partnerkami. Zdaniem Zarycznej-Pogorzelskiej, właśnie ten etap może być dla pary najlepszy: nie tylko są zgrani i mają podobne potrzeby, ale czterdziestolatek jest naprawdę fajnym kochankiem, bo nakierowanym na potrzeby partnerki. Przestaje sprawdzać samego siebie, bić rekordy, szukać wrażeń. Zna też kobiece ciało. Przestaje się spieszyć, ma czas na pieszczoty. Wie, że lepiej pytać partnerkę, niż kierować się własnymi pomysłami na jej seksualność. Wreszcie jest gotów zaspokoić kobiecą potrzebę bycia wysłuchaną. Zdaniem seksuolożki, właśnie teraz obie płcie bardziej się doceniają. Kiedy mamy po 20 lat, tego kwiatu jest pół światu. W wieku 30 lat wciąż jest duża rotacja. Dopiero po czterdziestce zaczynamy doceniać partnera jako osobę. Wielkiej wagi nabierają komplementy i okazywanie sobie nawzajem, że jesteśmy dla siebie ważni.

– Kobieta jest dla czterdziestolatka partnerką, przyjaciółką, towarzyszem. A jeśli jest zadbana – jest też miarą jego atrakcyjności seksualnej – podkreśla Zaryczna-Pogorzelska. – Seks dla niego to już nie tylko sposób na orgazm, ale też na bliskość, bycie dla kogoś ważnym i atrakcyjnym. I jeśli tego zabraknie, mężczyzna może zacząć szukać szczęścia w innych ramionach.

Bywa jednak, że życiowy bilans wypada kiepsko: porównanie z rówieśnikami pokazuje, że inni poszli dalej – i w duszy czterdziestolatka rodzi się niepokój. Jeśli w dodatku w przeszłości skupił się wyłącznie na karierze i nie dbał o relacje, w czterdziestkę wkracza osamotniony. A gdy zabraknie mu kogoś, kto widzi w nim prawdziwego mężczyznę – pojawia się widmo rozwodu. W dodatku mogą dawać o sobie znać pierwsze problemy ze zdrowiem, a co za tym idzie – z seksem. I to jest moment, w którym mężczyzna kupuje czerwone ferrari!

Oczywiście, może się zdarzyć, że stworzysz udany (także w sypialni) związek z mężczyzną w wieku 26 lat, a rozczarujesz się Piotrusiem Panem po czterdziestce. Warto jednak poznać naturalny kalendarz erotyczny, nawet jeśli jest pewną generalizacją.

  1. Seks

Fantazje erotyczne - jakie skrywają o nas informacje?

To, o czym fantazjujemy w obszarze seksualnym, wiele mówi o naszych brakach, tęsknotach i niespełnionych pragnieniach. (fot. iStock)
To, o czym fantazjujemy w obszarze seksualnym, wiele mówi o naszych brakach, tęsknotach i niespełnionych pragnieniach. (fot. iStock)
Zobacz galerię 3 Zdjęcia
W fantazjach nie chodzi tylko o podniecenie i rozładowanie jak w pornografii. To tajemniczy język, który kryje ważne treści. Warto go odszyfrować, bo pozwala poznać przyczyny niezadowolenia z życia, nie tylko erotycznego – mówi Karolina Strojecka, psychoterapeutka zaburzeń seksualnych.

W swoich fantazjach był… maskotką: białym puszystym króliczkiem z niebieską kokardką. Jakiś nieudacznik? Gdzie tam! Miał wiele kochanek i partnerek. Ale żadna kobieta nie była dla niego dość dobra. Przyszedł do seksuolożki, bo był już tym zmęczony. No i poznał Elizę. Smukłą, wysoką blondynkę w typie sportowym. Ideał. Po kilku miesiącach, najwyżej roku, zawsze dochodziło do rozstania. Bał się więc, że i tym razem tak będzie. I że to Eliza odejdzie. Dlaczego? Adrian nie lubił inicjować seksu, chciał, żeby kobieta pierwsza go całowała, dotykała. Żeby potwierdzała jego atrakcyjność. Podziwiała. Pieściła jak króliczka…

Fantazja pomogła nam poznać przyczynę jego problemów ze zbudowaniem trwałego i dobrego związku, a także tych seksualnych schematów – mówi Karolina Strojecka, terapeutka zaburzeń seksualnych. – Spoczywała ona ukryta głęboko pod stertą wspomnień, a zwłaszcza trudnych uczuć z czasu, gdy Adrian miał kilka, a potem kilkanaście lat.

Żadna partnerka nie mogła mu dogodzić, bo nie pragnął niczego, co którakolwiek kobieta mogłaby mu dać. Którakolwiek poza jego matką. Adrian chciał tego, czego nie dostał w dzieciństwie. Bezskutecznie zabiegał wtedy o uwagę matki, zakochanej i zapatrzonej w romansującego na lewo i prawo męża. Zwracała się ku synowi tylko wtedy, kiedy odnosił jakieś dziecięce sukcesy, np. pięknie zaśpiewał na akademii w przedszkolu, wygrał konkurs na wypracowanie o babim lecie w szkole. Ładnie ubrany, z aksamitką na białej koszuli, miał rumieńce radości, mogąc przejrzeć się w oczach mamy. Cieszyła się, klaskała, a potem opowiadała jego ojcu, jakiego to mają wspaniałego synka. Reflektor jej uwagi gasł, pogrążając chłopca w mroku smutku, kiedy był zwyczajnym dzieciakiem: bawił się samochodzikami na podłodze w pokoju czy wracał z katarem ze szkoły. Adrianowi brakowało codziennej, zwyczajnej uwagi i czułości matki przez całe dzieciństwo. Ten głód wyraził symbolicznie w swojej pluszowej fantazji.

Dziura w koszyku

Brak miłości w dzieciństwie, kiedy dorośniemy, staje się jak dziura w koszyku, do którego zbieramy radość życia, poczucie bycia wartym miłości i kochanym. Cokolwiek tam wrzucimy, wyleci i koszyk pozostaje pusty, a my emocjonalnie głodni i niepewni siebie. Żadna kobieta, choćby nie wiadomo ile głasków ofiarowała Adrianowi, nie była w stanie zaspokoić jego pragnienia bycia widzianym i kochanym. Pomóc mogło tylko załatanie dziury w jego sercu. Łatą było zobaczenie tego, co odczuwał jako chłopiec. Odreagowanie trudnych emocji z dziecięcego pokoju: złości na matkę, smutku. A potem pogodzenie się z tym, że tamten czas już nie wróci i Adrian nie dostanie miłości mamy. To powinno wystarczyć, by mógł przyjąć miłość erotyczną kobiety.

Fantazje to poważna sprawa – mówi Karolina Strojecka. – Wydaje się, że mówiąc o nich, możemy tylko zawstydzić siebie i innych swoją perwersją. Otóż nie. Ujawnienie i analiza obrazów z naszej wyobraźni pomaga odkryć przyczyny braku zadowolenia z życia, nie tylko seksualnego.

Macho proszony na salony

Fantazja o dominującym kochanku, który łapie kobietę w pół, rzuca na łóżko i trzymając za włosy, bierze nawet wbrew jej woli, nie mówi wcale, że Zuza chce takiego kochanka. Że chce go mieć na co dzień. Ustalać z nim, kto rano idzie pierwszy do łazienki! Albo czy kupić auto w kolorze jej oczu, czy takie, które jest dobrze widoczne na drodze. No nie. Zuza kocha męża – ciepłego misia. Macho to tylko fantazja. Czyli co? – Zazwyczaj odpowiedź na konflikt wewnętrzny i trudności, z jakimi psychika się mierzy – stwierdza Karolina Stojecka. – Warto się zastanowić, dlaczego w lnianej pościeli w błękitne drobne kwiatki obok Zuzy i jej męża pojawia się macho?

Nie wystarczy opowiedzieć misiowi o tej fantazji? A potem wspólnie odegrać takie oto przedstawienie: misio – wciśnięty w drogi garnitur (bo to konieczny kostium macho mana z korporacji) – po przyjściu do domu bierze Zuzę. Trochę siłą, ale zgodnie z jej wolą. Na stole w kuchni albo na podłodze w salonie, byle nie w pościeli w kwiatki.

Karolina Stojecka: – Powiedzieć o swoich fantazjach partnerowi i je zrealizować? Jasne! Tylko że nie umiemy rozmawiać o seksie. Żartować z koleżankami o tym, czego byśmy posmakowały w seksie – tak. Ale odsłonić się przed partnerem? Czemu to takie trudne?

Kochanie, marzę, żebyś...

Ewa chce być jak kwiat. Związana sznurkiem, unieruchomiona. Zatrzymana w pięknie i zmysłowości. Naga. Bondage – zabawa seksualna polegająca na tym, że jeden z partnerów krępuje drugiego sznurem. Jego zwolennicy mówią, że związana tak kobieta wygląda jak bukiet. Takie fantazje ma Ewa, odkąd zobaczyła album japońskiego fotografa Arakiego. A w nim zdjęcia kobiet: jak pudełka prezenty z ciała i seksu. Poczułaby się wtedy bezpieczna. Poddana całkiem woli mężczyzny. Sama myśl ją podnieca, ale czy powie o tym Robertowi?

Kobieta mówi o fantazjach tylko wtedy, gdy ma poczucie bezpieczeństwa i bliskości w związku. Jest pewna, że partner akceptuje ją taką, jaka jest – mówi Karolina Stojecka. – Nie zaatakuje: „No co ty? Jak możesz?” albo „Takie świństwa mnie nie interesują”. Pacjentki obawiają się takiej reakcji partnera i pytają mnie często, jak sobie z tymi obawami radzić. „A jak popłaczę się i ucieknę?!” – mówią, kiedy radzę im mimo lęku opowiedzieć partnerowi o fantazjach. Odpowiadam: „Łzy to nie jest zła rekcja na »nie«”. Niech mężczyzna zobaczy, że jego partnerka ma miękki brzuszek, że jest jej przykro, a więc to dla niej ważne. Byleby odpowiedzią na jego „nie” nie była agresja: „I tak byś nie dał rady!”. Jeśli nawet partner ostro utnie propozycję sekszabawy, to wcale nie znaczy, że źle myśli o swojej kobiecie. Może naprawdę się obawiać, czy sprosta jej oczekiwaniom, czy da radę. A jak dwie osoby się przestraszą, to konflikt może pójść na noże.

Ewa powiedziała o swojej fantazji Robertowi i choć za pierwszym razem ją zbył, nie poddała się. Za radą terapeutki ponowiła prośbę po tygodniu. Robert w tym czasie zaciekawił się tym, czego pragnęła, bo też taka propozycja może rozpalić wyobraźnię mężczyzny. Trzeba mu tylko dać czas, by się z nią oswoił. By przejął kontrolę nad tym, czego chce jego kochanka, zaplanował i umiał zrealizować to, czego ona chce. Tak też się stało, bo Robert powiedział: „Dobrze, w weekend”. A jeśli mówienie o fantazji jest niemożliwe lub zbyt trudne? Albo partner naprawdę nie chce jej spełnić, ale jest otwarty na zmiany w relacji? Są inne sposoby na skorzystanie z mądrości, jaką niesie erotyczna wyobraźnia.

Zobaczyć w Misiu Rozpustnika

Dlaczego, kiedy Zuza zamknie oczy, jak diabeł z pudełka wyskakuje z jej wyobraźni macho? Łapie ją w pół i ciągnie ku całkowitemu zatraceniu zmysłów. Zuza chciała zrozumieć siebie, dlatego znalazła się w gabinecie specjalisty. Ojciec? O to zapytał ją seksuolog. Zuza miała dominującego i wybuchowego ojca. A i z mamą nie było jej lekko. Bała się ojca i czuła dystans do zimnej i wycofanej matki. Wybrała więc na partnera ich przeciwieństwo. Mimo jednak niechęci do powtórki emocjonalnej z dzieciństwa dla Zuzy, tak jak dla każdej kobiety, nieświadomym symbolem męskości pozostał ojciec. Wybuchowość i impulsywność podnieca więc Zuzę, a zarazem ją odrzuca. Odkrycie, kto tak naprawdę ukrywa się w postaci macho, to pierwszy krok. Drugi, dopełnienie jej związku o brakujący męski aspekt. Mąż daje jej poczucie bezpieczeństwa, ale nie ma w sobie nic z macho – nie ma nawet grama spontaniczności. Nie wykazuje też w świecie zmysłów żadnej inicjatywy. Jeśli Zuza chce być z nim szczęśliwa, musi w misiu odnaleźć rozpustnika. Czy to możliwe? Z odkurzaczem w ręku na co dzień nie prezentuje tego męskiego aspektu. Co nie znaczy, że go nie ma. Ona męski aspekt męża może też zobaczyć, kiedy pójdzie do jego firmy. Wyjęty z pościeli w drobne kwiatki misio okazuje się czasem szefem, który potrafi zdominować wielu mężczyzn. Dostrzec w mężu aspekt, którego w domu nie realizuje, to najprostsze rozwiązanie. Udało się: misio jest szefem firmy logistycznej, ma pod sobą kilkunastu kierowców. Uzupełniony o aspekt męskiej dominacji partner otworzył Zuzie drzwi do szczęścia we dwoje.

Dlaczego rozpustnik?

Mężczyźni rozdzielają często miłość i seks, żonę i kochankę. Kobiety czasem nie dostrzegają w mężu namiętnego kochanka. Takie rozszczepienie to efekt podwójnej moralności, odrzucania seksu jako czegoś złego i brudnego. To rozszczepienie (nazywane w seksuologii zespołem rycerza i rozpustnika albo madonny i ladacznicy) staje się powodem, dla którego mężczyźni szukają kochanki. Kobiety zazwyczaj tylko fantazjują, bo kultura nadal uczy je, że seks nie powinien być dla nich tak ważny jak macierzyństwo czy pomoc rodzicom. Dlatego wyobraźnia kobietom zazwyczaj wystarcza. Jednak i kobiety, i mężczyźni powinni starać się połączyć dwie postaci, na które rozpada się w ich doświadczeniu partner, aby być szczęśliwym, mieć poczucie wewnętrznej spójności. Jak połączyć rycerza i rozpustnika? Zuza przyjrzała się swoim wspomnieniom o tacie i zrozumiała, że wybuchowy ojciec był jej o wiele bliższy niż zimna matka. Bywał czuły i ciepły. Przypomniała sobie, jak jeździła z nim na żużlowe zmagania i jak się bawili, kibicując. Dopiero kiedy zaczęła dorastać, ojciec przestał mieć dla niej czas, zajęty pracą, alkoholem i konfliktem z matką. Zobaczenie ojca jako człowieka, który był i dobry, i zły, zintegrowało w wyobraźni Zuzy obraz mężczyzny. Celem jej fantazji nie był seks z macho, ale właśnie to wewnętrzne połączenie dwóch męskich aspektów.

Kiedy to on chce

Czerwone pończochy... Strój stewardesy! Mogę ci kupić! – jeśli mężczyzna przyzna się przed żoną do swoich fantazji, to, co wtedy nastąpi, zależy od tego, czy kobieta ceni siebie, czy nie. Jeśli jest pewna swojej wartości, uważa się za atrakcyjną, założy czerwone pończochy. Jeśli ma kompleksy, zrobi awanturę, że czerwone pończochy nosi żona jego brata! A w samolocie, którym lecieli do Egiptu, widziała, jak ślinił się na widok rudej stewardesy! A następnie wyciągnie z tego krzywdzące wnioski, dopasuje fantazje partnera do swoich kompleksów. Lepiej kupić pończochy i bawić się życiem we dwoje. – Wielu mężczyzn fantazjuje o kobiecych kostiumach. Takie przebieranki mogą im dać poczucie posiadania wielu kochanek, choć tak naprawdę pozostaną wierni jednej – mówi Karolina Strojecka. – Warto iść za ich wyobraźnią. Nawet jeśli żona brata nosi czerwone pończochy, a spotkana podczas lotu stewardesa była piękna, nie ma sensu tego wypominać. Wyobraźnia mężczyzny użyła tych obrazów, by pomóc mu dowiedzieć się, czego mu potrzeba.

Mężczyźni i kobiety miewają dziś często fantazje o męskiej dominacji. Czy to znak czasu? Czy mówi o jakimś wewnętrznym konflikcie toczącym się w kulturze? Mężczyźni czują się dziś niemęscy. Nie mają poczucia wpływu na rzeczywistość. Dowodem na to jest ich gremialna ucieczka w rzeczywistość wirtualną, w Internet, w gry i w pornografię – pisze prof. Philip Zimbardo w książce „Gdzie ci mężczyźni?”. Fantazje o macho są też odpowiedzią na męski kryzys. Kobiety stały się silne, decyzyjne. Kierują ludźmi w pracy i planują życie domu. Chcą więc chociaż w sypialni poczuć się małe, bezbronne i pożądane. Jak Ewa fantazjują więc o byciu bukietem kwiatów, a nie panią wiceprezes. – Kocham Roberta jeszcze bardziej, od kiedy zupełnie mu się oddałam, realizując fantazję w klimacie bondage – mówi Ewa.

Ukrywane pocałunki

Dorota fantazjuje często. Lubi to. Ale dziś jej marzenia wymknęły się spod kontroli. Dorocie „wyobraził się” pocałunek z... Kamą!? Przestraszyła się: „Czyżbym była lesbijką?”. Niekoniecznie. Może to być sygnał, że przeciwna płeć stała się dla Doroty zagrażająca. Dorota pokłóciła się z Tomkiem i od miesiąca nie śpią razem, nawet ze sobą nie gadają, poza technicznymi ustaleniami. Tomek pchnął ją tak, że kobieta ma siniaki na plecach. Jej mózg idzie więc na skróty i daje Dorocie czułość bezpieczną, bo płynącą od kobiety.

Fantazja o pocałunku z kobietą to wyraz złości i lęku, jakie budzi w niej mąż. Dorota potrzebuje namiętności i seksu, ale nie chce jej teraz od mężczyzny. Ta kobieta z jej fantazji, to… sama Dorota w masce Kamy. Bywa, że kiedy kobieta spotka swój ideał kobiecości, gdy marzy, by być tak piękną, atrakcyjną, niezależną i kobiecą jak tamta, to śni, że uprawia z nią seks, staje się więc nią.

Odkrywając fantazje, odkrywamy prawdę o człowieku – mówi Karolina Stojecka. – Jeśli tylko odważymy się im przyjrzeć. Zechcemy zrozumieć. Dorota powinna porozmawiać z Tomkiem i postawić granicę w ich relacji, by nie dochodziło do przemocy. Ale nie jest to proste, bo ojciec Doroty był „smutnym pijakiem”. Nie radził sobie ze sobą, a co dopiero z pracą, karierą. Dorota chce sobie skompensować ten brak męskiego wzorca właśnie eleganckim, ale za to agresywnym mężem. Tomek jest zadbany i silny. Agresja? To znak, że nie jest taki jak jej tato…

Internet niszczy fantazje

Pornografia podnieca. Owszem. Pokazuje kobiety zdominowane, jakimi bywają w fantazjach. Owszem. Ale tu podobieństwa się kończą. Porno to droga do szybkiego podniecenia i zaspokojenia. W fantazjach nie o to chodzi. Niosą także istotne nieświadome treści. – Fantazja pozwala poznać i rozwinąć swoją seksualność – mówi Karolina Strojecka. – Wzmocnić relację z partnerem. Podpowiada, co w niej uzdrowić. Pomaga się rozerotyzować. Otwiera na prawdziwą seksualną naturę.

Karolina Strojecka: psycholożka, psychoterapeutka, terapeutka zaburzeń seksualnych. Jest członkiem Polskiego Towarzystwa Seksuologicznego i Polskiego Towarzystwa Psychoterapii Poznawczej i Behawioralnej. Współpracowała z prof. Zbigniewem Lwem-Starowiczem w Instytucie Seksuologii PTS.