1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Seks
  4. >
  5. Dojrzałe kobiety nie są aseksualne!

Dojrzałe kobiety nie są aseksualne!

„Wszyscy jesteśmy istotami seksualnymi i mamy prawo do realizacji swoich potrzeb w tym zakresie” – mówi seksuolog, profesor Zbigniew Izdebski. (Fot. We-Vibe Toys/Unsplash)
Coraz częściej idą do łóżka tylko dla seksu, wchodzą też w intymne relacje z innymi kobietami. Mowa o kobietach dojrzałych. „To pokazuje, że nasza seksualność nie jest ani czarna, ani biała, że ma różne kolory. I nie chodzi tylko o kolor tęczy, ale też o to, że różnie przebiega w różnych fazach naszego życia” – mówi seksuolog, profesor Zbigniew Izdebski.

Stereotypowo sądzi się, że kobiety po pięćdziesiątce nie są zainteresowane seksem. Czy rzeczywiście w tym wieku swoją seksualność zawieszamy na kołku?
Trzeba zacząć od tego, że żyjemy w kraju, w którym nie ma dobrej atmosfery wokół seksualności człowieka, w którym seks nie jest dobrze traktowany z perspektywy zdrowia. A to ważny element naszego zdrowia, obok fizycznego, psychicznego, emocjonalnego. Kobiety same uwierzyły w to, co im się wmawia na przestrzeni wielu lat, mianowicie że po 50. roku życia ta sfera nie powinna być dla nich istotna. Proszę zauważyć, że w medialnym przekazie dotyczącym seksualności, miłości pokazuje się młode kobiety o określonej sylwetce, bez oznak starości, jak zmarszczki i siwe włosy. Jeśli już pojawiają się kobiety dojrzałe, to po operacjach plastycznych, robiące wrażenie dużo młodszych. Kobieta dojrzała, żyjąc w takiej kulturze, myśli: „OK, mogę dać sobie prawo do seksu tylko wtedy, gdy zmienię wizerunek, poprawię urodę, sylwetkę”.

W 2017 roku pytał pan w swoim badaniu o rolę seksu w życiu Polaków. Jak odpowiadały dojrzałe kobiety?
Dla 49 proc. z nich seks odgrywa zupełnie nieistotną rolę, dla 16 proc. niezbyt istotną, dla 18 proc. średnio istotną, a dość istotną dla 12 proc., natomiast zdecydowanie istotną dla 4 proc.

Te wyniki – jeśli patrzeć na seks jako element zdrowia – są katastrofalne, nie uważa pan? Jakie są tego przyczyny? Czy jedną z nich nie jest miejsce, jakie dojrzałym kobietom wyznacza nasza kultura, religia katolicka?
To prawda, religia ma tu ogromne znaczenie, choć ostatnie badania pokazują, że coraz mniejsze. Wskazałbym też na inne czynniki, mianowicie na pewne zaniechania lekarzy ginekologów. Nie pytają oni pacjentek o współżycie, o problemy z nim związane. A kobiety powinny zdawać sobie sprawę z tego, że w późniejszym wieku stosunki mogą być dyskomfortowe, tymczasem wiele z nich wstydzi się o to zapytać. Kolejną przyczyną osłabienia zainteresowania seksem części dojrzałych kobiet jest wiek partnerów, na ogół wyższy, co generuje dość powszechny problem zaburzenia erekcji. W sytuacji, kiedy mężczyzna ma trudności ze współżyciem wynikające właśnie z zaburzenia erekcji, część kobiet, nie chcąc sprawiać partnerom przykrości, zachowuje się taktownie i także rezygnuje z aktywności seksualnej.

Są takie, które walczą o współżycie?
Oczywiście, one mobilizują swoich mężów, w różny sposób zresztą. Niejednokrotnie same przyprowadzają ich do seksuologa i energicznie żądają przywrócenia im wzwodu, tu i teraz, w gabinecie. Roszczeniowa postawa kobiet nie pomaga jednak mężczyznom, wzmaga tylko ich lęk, co może pogłębiać dysfunkcje. Ale takich kobiet walczących o seks jest mało. Zdecydowana większość przechodzi z roli kochanki do roli opiekunki. Uznają, że etap aktywności seksualnej się skończył, bo oboje się starzeją, więc ich rolą jest zaopiekowanie się mężem, którego traktują jak następne dziecko w domu.

Seks seksem, ale jest cała gama zachowań seksualnych, jak dotyk, przytulanie, czułość, bardzo więziotwórczych. Dlaczego ich nie praktykujemy?
Powtarzam od lat: to, co nam, Polakom, wychodzi w seksie najlepiej, to opowiadanie na ten temat dowcipów. Podjęła pani bardzo ważną kwestię dotyczącą przytulenia, dotyku. Ponad 60 proc. badanych Polaków z tej grupy wiekowej wskazuje, że ważniejsze niż stosunek seksualny są przytulanie, dotyk i bliskość cielesna.

To o co chodzi?
Nie potrafimy o tym rozmawiać. Mówiłem już o lansowanym modelu kobiecości – młodej, zadbanej, bez nadwagi. Dlatego wiele kobiet po pięćdziesiątce ma opór przed tym, żeby pokazywać się nago swojemu mężowi. A ja się pytam: „A mąż wygląda tak samo jak 30 lat temu?”. Ona: „Nie, jest łysy, ma brzuch”. To co – mąż może mieć brzuch, przerzedzone włosy, a ona powinna wyglądać idealnie? Często proponuję swoim pacjentom, którzy wiele lat nie współżyli, bo się wstydzą siebie: przytulcie się. Nie robią tego, bo nie mają ochoty na seks.

Wystarczy chyba jasno powiedzieć, czego się chce, a czego nie.
Z tym jest największy problem. Ludzie nie potrafią rozmawiać o swoich potrzebach, że na przykład nie chodzi im o seks, tylko o przytulenie. Zachęcam pacjentów, żeby – jak są skrępowani swoim ciałem – robili sobie wzajemnie masaże. I muszę powiedzieć, że jeżeli ludzie przełamią lęk dotyczący wyglądu, jeżeli nauczą się cieszyć swoim ciałem, mają dystans do siebie, potrafią się z siebie śmiać, to naprawdę dużo się zmienia w relacjach między nimi. Mam na tym polu spore sukcesy.

W książce „Siedem grzechów przeciwko seksualności” przytacza pan taki przykład: małżonkowie oglądają razem śmiałą scenę w filmie, w której kobieta jest dominująca, a mąż mówi o niej: „dziwka”. To nic dziwnego, że potem żona nie ma odwagi zaproponować czegoś nowego.
Ale jak rozmawiałem potem z tym mężczyzną, to on wyjaśnił: „Ja tak powiedziałem z zachwytu”. Czyli znów się nie dogadali! Życie seksualne to nie jest żaden test na inteligencję, tylko pole do przegadania. I okazuje się, że ludzie potrafią pytać o różne szczegóły, ale w Internecie.

Dojrzałe kobiety też?
Niektóre dojrzałe kobiety też szukają spełnienia na portalach randkowych, o których mówi się, że mogą być niebezpieczne. Owszem, mogą być. Jednak zdecydowana większość związków internetowych, które znam, okazała się satysfakcjonująca. Nawet jeżeli ludzie korespondują ze sobą krótko, to często znają swoje potrzeby lepiej od potrzeb partnera, z którym są razem 30 lat. Bo w stałych związkach nigdy nie pytali siebie nawzajem o swoje oczekiwania, upodobania, potrzeby, kochali się na wyczucie, na intuicję. A na portalach trzeba wypełnić ankietę wymagającą określenia swoich oczekiwań, tego, co akceptujesz, a co nie.

Już same odpowiedzi na pytania służą samopoznaniu?
Oczywiście. Ludzie czasem dziwią się, że można pytać o takie rzeczy. I tak odpowiadać. Kobieta mówi mi: „To chyba nie ja, mam 65 lat i chcę w seksie czegoś takiego!”. A jak potem spotyka się w realu z tym mężczyzną, to wie, o co jej chodzi, i dużo wie o nim.

Kobiety dojrzałe wreszcie przyzwalają sobie na związki z młodszymi?
Tak, ale mają z tym problem. Boją się, że się ośmieszą, że mogłyby być matkami tych mężczyzn. No, może i tak, ale co z tego? Mówią mi, że mają poukładane życie jako singielki i nie chcą tego zmieniać. A seks z młodszymi fundują sobie dla poprawy samopoczucia. I są z niego zadowolone, przyznają, że to je rozbudziło, dodało poczucia wartości. Bo młodsi mężczyźni wiążący się dla seksu ze starszymi kobietami, co wcale nie jest takie rzadkie, doceniają w nich namiętność, spokój, cierpliwość, nieroszczeniowość. Czasem szukają w nich powierniczek dla swoich problemów małżeńskich, co akurat nie jest komfortowe dla tych kobiet.

Z tego, co pan mówi, wynika, że dojrzałe kobiety biorą już sprawy w swoje ręce. Ale chyba nie aż tak odważnie jak bohaterki filmu Ulricha Seidla „Raj: miłość”, które wyjeżdżają do Afryki, gdzie płacą za seks młodym mężczyznom?
I tu pani pewnie się zdziwi. Otóż jest niemała grupa dojrzałych Polek, które kupują sobie seks za granicą. To profesorki uniwersyteckie, lekarki, farmaceutki, biznesmenki, które od lat współpracowały z koleżankami po fachu z krajów zachodnich i obserwowały ich styl życia. Są majętne, niezależne, świadome swoich potrzeb, swobodne, nie mają większych oporów przed wizytami w nocnych klubach kurortów ani wyrzutów sumienia czy skrupułów moralnych, gdy płacą za seks. Gdy o tym z nimi rozmawiam, mówią: „Miałam wspaniałego męża, ale z nim tak dobrze w seksie nigdy mi nie było. Nie należałam do atrakcyjnych kobiet, uważałam, że jest dużo ode mnie piękniejszych, a dzisiaj mam poczucie wartości, jestem spełniona”. To ogromna przyjemność słyszeć coś takiego od kobiet, które są w przedziale wieku 70–80. One mówią: „Pracowałam na kilku etatach, dzisiaj z tego korzystam, a kiedy będę musiała pożegnać się z życiem, to niczego nie będę żałowała”. Niektóre z nich mają mężów, którzy wiedzą, po co żona wyjeżdża. Czasem on żyje w równoległym związku – i ona o tym też wie, ale nie rozwodzą się, bo zbyt dużo mają do stracenia, głównie majątek.

Pandemia dużo zmieniła w tej sferze życia dojrzałych kobiet?
Dokonała przewartościowania w życiu wielu ludzi. Użyłem już gdzieś takiego sformułowania, że powinniśmy kochać, tylko nie za bardzo. W czasie pandemii co chwilę słyszałem, że odszedł mąż, a za nim zaraz żona, albo zmarła żona i tuż po niej mąż. Odeszli, bo nie widzieli sensu życia bez partnera, z tęsknoty za nim. I to w wieku 50–60 lat. Buntuję się, że tacy młodzi nie widzą sensu życia bez partnera. Ludzie powinni umieć zamykać jeden związek i dawać sobie szansę wchodzenia w drugi, bez względu na wiek, i nie tylko po śmierci współmałżonka. Nie powinni się tego bać także ze względu na swoje poczucie godności, bo często związki, w których tkwią, są przemocowe. Na szczęście dojrzałe kobiety coraz częściej zamykają związki dla siebie, dla swojego poczucia godności, wartości. Mimo że słyszą: „A kto na starość poda ci szklankę wody?”. Ale związek z drugim człowiekiem to nie PZU. Zachęcam kobiety, na każdym etapie życia, żeby dały sobie prawo do optymistycznego myślenia o sobie, do radości z życia.

I chyba seniorki dają sobie do tego prawo, co widać w sanatoriach.
Apeluję tylko do nich, aby stosowały w seksie zabezpieczenia. Bo one mówią, że nie grozi im ciąża. No tak, ale narażone są na HIV i inne choroby przenoszone drogą płciową. Powtarzam im: „Dbajcie o swoje zdrowie. Jako nastolatki nosiłyście prezerwatywę, to i teraz ją noście”.

Seniorki idą do łóżka tylko dla seksu? To wielka zmiana!
Mówią mi: „Poszłam z nim do łóżka nie dlatego, że go kocham, bo w ogóle go nie kocham. Poszłam dla seksu”. Wspieram je w tym, żeby nie bały się wejścia w relację seksualną tylko dla seksu, oczywiście jeśli to jest zgodne z ich systemem wartości. Ale jeżeli już to zrobią – żeby nie miały poczucia winy. Są trzy obszary tabu dotyczące seksualności człowieka: tabu dzieci i młodzieży, osób w późniejszych fazach życia i osób z niepełnosprawnościami. W naszej kulturze wolelibyśmy, żeby te grupy osób były aseksualne. A tak nie jest, wszyscy jesteśmy istotami seksualnymi i mamy prawo do realizacji swoich potrzeb w tym zakresie.

Czasem dojrzałe kobiety odkrywają swoją homoseksualną orientację.
I takich pań jest całkiem sporo. Wchodzą w relacje z innymi kobietami po zakończeniu związku z mężczyznami, często mają dzieci. To pokazuje, że nasza seksualność nie jest ani czarna, ani biała, ona ma różny koloryt i chodzi nie tylko o kolory tęczy, ona różnie rozkłada się w różnych fazach naszego życia.

Apetyt na seks nie musi maleć wraz z wiekiem?
Czasem wręcz rośnie. Kobiety się odblokowują – nie boją się już zajścia w ciążę, mają więcej czasu dla siebie i mniej stresu. Czasem słyszę przejmujące wyznania: „Miałam dobre małżeństwo, wspaniałego męża, ale teraz czuję się jak nowo narodzona. Głupio mi się do tego przyznać rodzinie, przyjaciółkom, bo czuję, że mnie nie zrozumieją”. Nie propaguję bezrefleksyjnego hedonizmu. Zachęcam kobiety do korzystania z życia, ale też do kierowania się zdrowym rozsądkiem, żeby nie dać się manipulować, wykorzystać finansowo czy być instrumentalnie potraktowaną w celu uzyskania obywatelstwa. Seks ma być źródłem radości, a nie problemów.

Profesor Zbigniew Izdebski: seksuolog, pedagog, wykładowca akademicki, autor wielu badań i publikacji. Niedawno ukazała się jego książka „Zdrowie i życie seksualne Polek i Polaków w wieku 50–74 lata w 2017 roku. Perspektywa starzejącego się społeczeństwa” (Wydawnictwo UW).

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze