1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Seks

Orgazm dzieje się w głowie. Jak nasz mózg reaguje na bodźce seksualne?

Mózg może dostarczyć przyjemności zmysłowej bez angażowania ciała, czyli np. bez pieszczot i stymulacji. Najlepszym przykładem jest fantazjowanie! Orgazm aktywuje ośrodek przyjemności i uwalnia falę DHEA, naturalny hormon steroidowy produkowany w nadnerczach, oraz endorfiny, które przepływają przez całe nasze ciało. (Fot. iStock)
Jak mózg wpływa na odczuwanie przyjemności seksualnej? Co dobrego wynika z przeżywania orgazmu? Co dzieje się w naszej głowie na widok atrakcyjnej osoby i kiedy pozwalamy sobie na seks z nią? O wyjaśnienia poprosiliśmy seksuolożkę kliniczną dr Sylwię Jędrzejewską.

Dzięki nowym technologiom badacze mogą zaobserwować, co dzieje się w naszym organizmie podczas różnych aktywności. Co wiemy o tym, jak mózg kobiet reaguje na bodźce seksualne?
Współczesne urządzenia umożliwiają śledzenie zmian aktywności mózgu na przykład w zależności od pobudzenia seksualnego określonych części ciała, masturbacji czy wyobrażeń erotycznych. Odkryto m.in., że stymulacja seksualna i orgazm u mężczyzn uaktywniają znacznie mniej ośrodków mózgowych niż u kobiet. Podczas pobudzenia seksualnego kobiety zostaje uaktywnionych wiele obszarów, takich jak kora zakrętu obręczy, jądro półleżące, wyspa czy jądro okołokomorowe. Gdybyśmy wprowadzili do żył kochanków kolorowe znaczniki, to − stosując metaforę światła − można by powiedzieć, że po tym, jak dotarłyby do kory mózgowej, u mężczyzn byłaby to lampka nocna, a u kobiet pojawiłaby się jasność i kaskadowo rozświetlony mózg niemal w całości. Poza tym zapis pracy mózgu u kobiet podczas orgazmu dokumentuje intensywne aktywizowanie wielu struktur mózgowych zarówno w prawej, jak i lewej półkuli.

Czym z perspektywy neurobiologii jest orgazm?
To intensywne doznanie doświadczane najczęściej podczas uprawiania seksu bądź masturbacji. W przypadku mężczyzn możemy ten proces dostrzec gołym okiem: najpierw pojawia się wytrysk, dochodzi do silnych skurczów mięśni, a następnie do uwolnienia emocji oraz ekspresji szczęścia i odprężenia. Wynika to z jednoczesnej aktywności określonych struktur mózgowych odpowiedzialnych również za neuroprzewodnictwo.

Jeżeli zaś chodzi o kobiety, sprawa jest bardziej skomplikowana. Szczytowanie może pojawić się raz lub wielokrotnie podczas jednego zbliżenia. U niektórych kobiet może pojawić się jeden wytrysk, wielokrotnie uwalniany ejakulat lub nie pojawić się wcale bez straty dla przeżywanej satysfakcji. Orgazm może być jeden lub może być ich wiele, a każde następne szczytowanie − odczuwane równie intensywnie lub silniej.

Żeby poczuć orgazm, organizm musi aktywować poszczególne nerwy i przesłać wiadomość z powrotem do rdzenia kręgowego i mózgu. Badania wykazały, że kobiety mogą doświadczać orgazmu przy pojedynczo lub łącznie stymulowanych różnych częściach ciała, np. łechtaczki, pochwy, piersi, które różnią się w unerwieniu i przekrwieniu. Co ciekawe, taki efekt powstaje przy udziale zupełnie innego zestawu nerwów.

A co się dzieje, zanim dojdzie do finału? Jak zaczyna się cały proces?
Kiedy spotykamy atrakcyjną dla nas seksualnie osobę, napięcie w naszym ciele wzrasta. Pojawia się delikatne mrowienie, nazywane podnieceniem, zwierzęcym instynktem, fascynacją, zauroczeniem lub nawet zakochaniem. To reakcja na bodziec seksualny, a zarazem czynnik, który skłania do rozpoczęcia relacji fizycznych. Libido człowieka sterowane jest hormonalnie, głównie poprzez typowo męski testosteron i typowo kobiecy estradiol. Te drobne cząsteczki chemiczne wzmagają podniecenie seksualne. Oprócz szeregu procesów zachodzących w mózgu i w odpowiedzi gotowości narządów płciowych inicjują one syntezę szeregu neuroprzekaźników mózgowych odpowiedzialnych za reakcje seksualne ciała i euforyczne doznania seksualne. A to, co w danym przypadku się wydarzy dalej, zależy od wielu czynników wpływających na odbieranie i przetwarzanie doświadczanej sytuacji.

Zatem co się wydarzy, jeśli tą atrakcyjną osobą będzie ktoś, kogo kocham?
Z kory mózgu, która jest elementem układu limbicznego, wysyłany jest impuls do podwzgórza należącego do podkorowej części międzymózgowia. Podwzgórze jest wielkości orzecha włoskiego, jednak to właśnie tu dochodzi do komunikacji układów nerwowego i hormonalnego. Czyli sygnały nerwowe zamieniane są na sygnały biochemiczne, od których zależą m.in. nasze uczucia, samopoczucie, popęd czy regulacja zachowań emocjonalnych i seksualnych na widok ukochanej osoby. Z podwzgórza do kory mózgowej i hipokampu trafia informacja o rozpoznaniu partnera (hipokamp odpowiada za pamięć rozkoszy i stymuluje ciało do kolejnych zbliżeń), jednocześnie wysyłany jest impuls do ciała migdałowatego odpowiedzialnego za kontrolę motywacji seksualnej i za emocje. Ponadto, jeśli − także pod wpływem impulsu z podwzgórza − w ośrodku rdzeniowym (lędźwiowo-krzyżowym) przeważy stymulacja ośrodka współczulnego (bo zachowanie zależy od tego, czy przeważa układ współczulny, czy przywspółczulny), u kobiety pojawia się reakcja seksualna, np. lubrykacja, obrzmienie warg sromowych. Jeśli partner zaczyna nas dotykać, a my tego chcemy, zachodzi stymulacja czuciowa – impulsy płyną z ciała do mózgu i natychmiast przychodzi odpowiedź w odwrotnym kierunku. Dochodzi do przetwarzania odbieranych bodźców czuciowych oraz modelowania zachowań.

Byłoby inaczej, gdyby bodźce wyszły do kogoś przypadkowego?
Tak, wtedy układ przywspółczulny wyhamuje nasze reakcje seksualne. Układem pobudzenia seksualnego zawiaduje bowiem nie tylko świadomość, zinterioryzowany system norm i zasad, np. niepozwalający się rzucić w ramiona przystojnemu nieznajomemu, lecz także sama serotonina, czyli neuroprzekaźnik hamujący pobudzenie seksualne, kiedy ocenimy, że nie możemy sobie pozwolić na określoną reakcję. Neurologiczne hamowanie stanowi proces adaptacyjny, który zapobiega pojawieniu się aktywności seksualnej w niesprzyjającym momencie.

Mózg pokazuje, jak ważne dla nas w seksie są uczucia i pamięć. Ale czy czasem nie musi jakiejś części siebie wyłączyć, np. tej odpowiedzialnej za kontrolę?
Owszem, podczas seksu zmniejsza się aktywność ośrodków odpowiedzialnych za czujność, za odczuwanie lęku, strachu, a także tych, które odpowiadają za kontrolę emocji. Orgazm przez chwilę daje poczucie całkowitej utraty panowania nad swoim ciałem. Wyniki badań przeprowadzonych przez naukowców z Uniwersytetu w Groningen w północnej Holandii ujawniają, że kora przedczołowa mózgu, a jest to obszar odpowiedzialny za kontrolę zachowań, podczas orgazmu działa słabiej lub nawet tymczasowo się wyłącza.

Powiedziała Pani o różnych zestawach nerwów, co to znaczy?
Możemy zidentyfikować cztery różne nerwy i odpowiadające im określone obszary narządów płciowych. I tak: nerw hypogastryczny, czyli podbrzuszny, wysyła wiadomość do mózgu z macicy i szyjki macicy u kobiet, a z prostaty u mężczyzn; nerw miednicy − z pochwy i szyjki macicy u kobiet oraz z odbytnicy u obu płci; nerw sromowy − z łechtaczki u kobiet, a z worka mosznowego oraz prącia u mężczyzn; nerw błędny − z macicy, szyjki macicy oraz pochwy.

Mimo to wiele osób skarży się na problemy z osiągnięciem orgazmu. Gdzie zatem leży problem?
Przeszkodą jest najczęściej stres, bez odprężenia się do orgazmu nie dojdzie. I tutaj znów wrócę do różnicy między tym, co dzieje się w mózgu kobiety i w mózgu mężczyzny. Mężczyzna błyskawicznie relaksuje jądro migdałowate mózgu, które odpowiada za czujność i poczucie zagrożenia. Na jego nastrój wpływa to, co miało miejsce zaledwie dwie, trzy minuty przed stosunkiem. U kobiety znaczenie ma cała miniona doba, dlatego potrzeba jej więcej czasu na przesterowanie przewodnictwa mózgowego.

Do odczuwania przyjemności z seksu przyczyniają się dwa neuroprzekaźniki: wazopresyna i oksytocyna − zbliżone w budowie, a odmienne w funkcjonowaniu. Męski mózg w stanie podniecenia jest owładnięty testosteronem, a więc uwalnia duże ilości wazopresyny, która pobudza jego organizm – mężczyzna jest więc niemal natychmiast gotowy do aktu seksualnego. Kobieta wcześniej musi zaufać, a za to odpowiada oksytocyna, która za sprawą estrogenów szczególnie aktywizuje mózg kobiety. Oksytocyna jest wydzielana już po około 20 sekundach od wzięcia w ramiona, przytulenia przez partnera.

Jednak mózg może przecież nas oszukać i wywołać orgazm bez seksu…
Tak, fenomen mózgu w aspekcie seksualnym polega również na tym, że może on dostarczyć przyjemności zmysłowej bez angażowania ciała, czyli np. bez pieszczot i stymulacji. Najlepszym przykładem jest fantazjowanie! Orgazm aktywuje ośrodek przyjemności i uwalnia falę DHEA, naturalny hormon steroidowy produkowany w nadnerczach, oraz endorfiny, które przepływają przez całe nasze ciało. Uwolnienie tej fali jest bardzo podobne do efektu, jakiego można doświadczyć po zażyciu heroiny.

Seks działa jak narkotyk?
Narkotyczna siła endogennej endorfiny obezwładnia umysł podobnie jak heroina. Badania wykazały że 95 proc. obrazów mózgu wykonanych rezonansem podczas orgazmu pokrywa się z obrazem mózgów heroinistów. A 94 proc. heroinistów swoją pierwszą dawkę narkotyku porównuje do orgazmu…

Niezależnie od płci szczytowanie przynosi rozluźnienie i radość, bo jądro półleżące w mózgu, które jest częścią układu nagrody, czyli głównego systemu motywującego nasze zachowanie, otrzymuje wtedy dużą dawkę aktywującej dopaminy. Substancja ta uzależnia partnerów od siebie i seksu. Co więcej, dopamina utrzymuje się w organizmie jeszcze przez około dwa tygodnie, co m.in. pozwala utrzymać stan względnego zaspokojenia seksualnego. To efekt działania wydzielanej podczas orgazmu prolaktyny, która nasila neurogenezę, czyli możliwość tworzenia nowych neuronów w niewielkich obszarach mózgu człowieka. Pozwala ona również w pewnym stopniu samoczynnie rekompensować straty tkanki nerwowej mózgu. Dowiedziono, że seks z partnerem o 400 proc. zwiększa poziom prolaktyny w porównaniu z masturbacją.

Podczas orgazmu ciało kobiet reaguje w różny sposób. Skąd się biorą takie różnice?
Często podczas orgazmu pojawia się wygięcie kręgosłupa w łuk z odchyleniem głowy, otwarcie ust ułożonych w owal i przymykanie oczu. I mimo że dzieje się to zazwyczaj niemal bezwiednie, możemy to stymulować. Bo faktycznie to mózg steruje napięciem mięśni w stanie uniesienia, jednak już to, czy pozwolimy sobie na będący konsekwencją podniecenia, ale i podniecający, przyspieszony głośny oddech – czy mruczenie, jęczenie, krzyk – w dużym stopniu zależy od tego, na ile dajemy sobie prawo do uwolnienia emocji.

Wszystko, co przeżywamy, dzieje się w głowie, ale i może zadziać się wyłącznie w niej. Bez mózgu nie odczytamy przyjemności, natomiast bez pobudzenia narządu odpowiedzialnego wyłącznie za czerpanie przyjemności seksualnej, a nawet bez czucia genitalnego, jak choćby u osób sparaliżowanych, jesteśmy w stanie doświadczać orgazmów. Warunkiem jest danie sobie przyzwolenia na to oraz umiejętność korzystania z zasobów ukrytej seksualności w głowie.

Sylwia Jędrzejewska, dr nauk o zdrowiu, seksuolożka kliniczna. Zajmuje się terapią seksualną kobiet i mężczyzn oraz partnerskimi zaburzeniami seksualnymi. Autorka książek i publikacji o zachowaniach seksualnych; www.seksuolog.tv

Share on Facebook Send on Messenger Share by email

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze