1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Seks

Jak najdalej od stereotypów. Fantazje erotyczne okiem seksuolożki

Wszystkie rankingi najpopularniejszych fantazji kobiecych czy męskich można włożyć między bajki. Fantazje seksualne są unikalne, jak nasza osobowość, doświadczenia czy emocje. (Fot. iStock)
Rankingi, o czym częściej fantazjują kobiety, a o czym mężczyźni, można włożyć między bajki – mówi psychiatra i seksuolożka Aleksandra Krasowska. Fantazje to rzecz indywidualna i pojawiają się w naszych głowach w bardzo różnych okolicznościach. W większości przypadków nie świadczą o żadnych problemach ani nawet potrzebie przeżycia ich w realu.

Przygotowując się do tej rozmowy, uświadomiłam sobie, że nie mam pojęcia, czy którakolwiek z moich koleżanek miewa fantazje seksualne.
To niemal pewne. Z moich doświadczeń w gabinecie i materiałów, które specjalnie przejrzałam przed naszym spotkaniem, wynika, że prawie każda z nas fantazjuje na temat seksu. Potwierdziło to aż 97 proc. badanych kobiet, pozostałym może zabrakło śmiałości. Jest to bez wątpienia zjawisko powszechne, naturalne i zdrowe. Nie świadczy o żadnej patologii.

Dlaczego więc to ukrywamy? Rozmawiamy przecież na wiele intymnych tematów.
Seks, orgazm, miesiączka, owulacja, poród, połóg czy menopauza są naturalną i namacalną częścią życia. Wiemy, jak działa nasz organizm, fizjologia jest uniwersalna, ale wyobraźnia to już indywidualna kwestia. Myśli innych są dla nas tajemnicą, nie mamy pewności, czy pojawiają się w nich takie same scenariusze jak w naszej głowie. Trzymamy więc ten świat bardzo mocno zamknięty, bo obawiamy się ostracyzmu, odrzucenia czy tego, że ktoś źle o nas pomyśli, uzna za dewiantkę albo ladacznicę. Tych czynników ograniczających jest bardzo dużo.

Ale przecież nieraz opowiadamy sobie nawzajem najdziwniejsze nawet sny.
Bo nie mamy na nie żadnego wpływu. Sny są częścią przeżyć, emocji, impulsów, obrazów, których doświadczyliśmy w ciągu dnia. Wszyscy dobrze wiemy, że powstają one poza naszą kontrolą i dzięki temu bez skrępowania dzielimy się nawet tymi o charakterze erotycznym.

Natomiast fantazje na temat własnego szefa, koleżanki, scen seksu grupowego czy wyuzdanych zabaw z wykorzystaniem różnego rodzaju gadżetów sadomasochistycznych – to coś, co powstaje intencjonalnie w naszej głowie. Sami te fantazje reżyserujemy, obsadzamy role, wybieramy scenografię, określone konteksty, gadżety i sytuacje. Dzieląc się tym, zdradzalibyśmy więc swoje świadome potrzeby, których często się wstydzimy.

Czyli fantazje senne i erotyczne to dwa różne światy?
Tak, zarówno z punktu widzenia fizjologii, jak i psychologii. Sny są przypadkowe, w psychiatrii nie nadajemy im już żadnego znaczenia. W niektórych nurtach terapeutycznych bierze się je co prawda pod uwagę, ale bez jednoznacznego przełożenia na rzeczywiste potrzeby pacjenta. Fakt, że coś nam się przyśniło, nie znaczy, że chcemy, by to się zadziało w rzeczywistości. Mało tego, możemy nawet nie chcieć na ten temat fantazjować.

W senniku przeczytałam, że na przykład seks z nieznajomym oznacza strach przed przyszłością. Czy z fantazji erotycznych można wyczytać swoje prawdziwe pragnienia i lęki? Skoro są świadomą częścią nas, pewnie coś o nas mówią?
Mogą to robić, ale nie muszą. Nie ma w nich na pewno, jak w senniku, uniwersalnych symboli. Fantazje seksualne są unikalne jak nasze doświadczenia, osobowość czy emocje. Wyobrażenia na przykład na temat seksu grupowego dla każdej z nas będą oznaczać co innego. Mogą mówić o ukrytych pragnieniach, przeżytych traumach albo po prostu być źródłem przyjemności.

Zdarza się, że w gabinecie rozmawiam z pacjentkami na temat ich fantazji seksualnych, bo to z punktu widzenia seksuologa ważna informacja o człowieku, ale nie mają one wartości rozstrzygającej przy stawianiu diagnozy czy charakteryzowaniu czyjejś seksualności.

Czyli jeśli szczęśliwa mężatka fantazjuje o seksie z kobietą, nie oznacza, że powinna zastanowić się nad swoją orientacją?
To oznacza tylko tyle, że fantazjuje na temat seksu z kobietą. Kropka. Oczywiście, jeśli te marzenia z różnych przyczyn ją niepokoją, możemy się temu przyjrzeć, ale nie świadczą one o tym, że jej seksualność jest inna, niż się wydaje, i wymaga zrewidowania. Nic z tych rzeczy.

A o czym najczęściej fantazjują kobiety?
Czekałam na to pytanie! Wszystkie rankingi najpopularniejszych fantazji kobiecych czy męskich można włożyć między bajki. Nie jestem fanką takich podziałów, choć wiem, że są badania, z których wynika, że nasze fantazje są łagodne i romantyczne, a męskie – bardziej agresywne i raczej o dominacji. Jest to jednak niezwykle upraszczające i krzywdzące dla obu stron. Wciska nas w stereotypowe wyobrażenia o kobiecości i męskości. Bo co po przeczytaniu takich rewelacji myśli o osobie kobieta, która fantazjuje akurat o ostrym seksie z wulgaryzmami czy zdominowaniu partnera lub partnerki? „Coś ze mną nie tak”. To samo dotyczy mężczyzn. Jeśli chłopak fantazjuje o bardzo romantycznym, delikatnym akcie albo seksie z uległością – to czy jest to jakieś odchylenie od normy? Absolutnie nie.

Fantazje seksualne mają sprawiać nam przyjemność, a nie potwierdzać stereotypową kobiecość czy męskość. Każdy z nas jest jednostką, indywidualnością, która ma swój świat wewnętrznych przeżyć, ma własne doświadczenia, przeszłość, osobowość, pragnienia, marzenia, potrzeby. Możemy fantazjować o wszystkim, bo to jest nasze, a nie kobiece czy męskie.

Kiedy w naszej głowie pojawiają się fantazje seksualne?
Nie ma reguły, to bardzo indywidualna sprawa, bo – jak już mówiłam – jesteśmy różni i inaczej reagujemy na pewne sytuacje czy bodźce. Niektórzy odlatują w świat przyjemności i marzeń tylko wtedy, kiedy czują się komfortowo, mają na to czas i przestrzeń. Ale bywa i tak, że fantazje seksualne pojawiają się nagle w ciągu zabieganego dnia, w pracy, na spotkaniu, w samochodzie. Mogą być ucieczką od rzeczywistości, naturalnym dopalaczem albo kawałkiem czekolady, czyli przyjemnością w czystej postaci.

Lubię swoje życie, nie marzą mi się pałace ani prywatne odrzutowce. Czy kobiety zadowolone z seksu mają fantazje erotyczne?
Oczywiście. Fantazjujemy nie dlatego, że jesteśmy nieszczęśliwe, ale dlatego, że chcemy i możemy to robić. Nie należy traktować fantazji seksualnych jako uzupełnienia jakichś deficytów, choć bywa i tak. Czasem są źródłem zastępczego rozładowywania napięcia albo udoskonalania jakiejś aktywności seksualnej, która może nie do końca nam się podoba w życiu realnym, ale to nie znaczy, że kiedy jesteśmy zadowolone z tego, co dzieje się w łóżku, to przestajemy fantazjować. Nasza seksualność cały czas żyje, rozwija się, kształtuje ją codzienność. Każdego dnia doświadczamy wielu bodźców, różne rzeczy nas inspirują. Wystarczy iskra. Możemy zobaczyć jakiś film, obraz albo osobę, która nagle wzbudzi bardzo silne odczucia seksualne i w głowie pojawi się fantazja. Nie doszukiwałabym się w tym sygnałów, że w moim związku jest coś nie tak, że nie daje mi on wystarczającej satysfakcji i spełnienia.

Fantazje są po to, żeby katalizować potrzeby różnych doświadczeń pozazwiązkowych w sytuacji, kiedy wcale nie chcemy zdradzać partnera, partnerki ani rezygnować z tej relacji. Wyobraźnia jest miejscem, w którym możemy przeżywać różne rzeczy zupełnie bezkarnie.

A co z fantazjami, które pojawiają się podczas seksu z partnerem lub partnerką? Trudno wtedy ustalić, czy bardziej podnieca nas to, co mamy w głowie, czy to, co dzieje się tu i teraz.
Niektórym osobom takie fantazje są zwyczajnie potrzebne do wzmocnienia doznań, pomagają im osiągnąć orgazm. To nic złego i nie powinno wywoływać poczucia winy. Nie oznacza też, że kochanek jest mało podniecający czy stosuje niewystarczająco wyrafinowane pieszczoty. Oczywiście można się zastanawiać nad włączeniem takich fantazji do aktu seksualnego, ale z drugiej strony – przecież nie każdą swoją myśl chcemy od razu zamieniać w czyn.

Ale jeśli myśl jest szczególnie podniecająca, a partner lub partnerka znajdują się na wyciągnięcie ręki, to może warto spróbować?
Oczywiście można, ale musimy pamiętać o tym, że choć nasze marzenia erotyczne nikogo nie ranią, to słowa już tak. Opowiadając o swoich fantazjach najbliższej osobie, należy się liczyć z tym, że to jakoś na nią wpłynie, trzeba dać jej prawo do zareagowania zgodnie z tym, co czuje. Może się okazać, że nie podejdzie z entuzjazmem do treści tych wyobrażeń i nie zgodzi się na ich realizację. W fantazjach jest miejsce na wszystko, w realnym życiu nasza wolność kończy się tam, gdzie zaczyna się wolność drugiego człowieka. Poza tym marzenia erotyczne wcale nie są po to, by wcielać je w życie. Kiedy próbujemy to robić, bardzo często okazuje się, że to nie jest takie fajne i podniecające jak się wydawało, bo rzeczywistość jest nieprzewidywalna, tracimy w niej pełną kontrolę nad przebiegiem akcji.

Może właśnie ta kontrola jest kluczem do zrozumienia kobiecych fantazji o byciu zgwałconą?
Ten temat wzbudza wiele niepotrzebnych kontrowersji. Kobieta może kreować różne sytuacje, ale to o niczym nie świadczy. Jestem daleka od oceniania i dorabiania ideologii do ludzkich fantazji seksualnych. To nasza prywatna przestrzeń, w której na wiele możemy sobie pozwolić. A robimy to chętnie, bo w świecie wyobrażeń nie tylko w stosownym momencie mówimy: „Dość, to już nie jest fajne, dalej w to nie wchodzę”.

Fantazja nie sprawia nam też fizycznego bólu, nie narusza naszych granic. Fantazji się nie boimy, jest czymś, co służy przyjemności, a nie zadawaniu sobie cierpienia. Tymczasem zgwałcenie to jedno z najbardziej traumatycznych przeżyć dla kobiety. Ten przykład najlepiej pokazuje, jak bardzo wizje kreowane przez naszą wyobraźnię różnią się od rzeczywistości.

Rozumiem, że fantazje seksualne to indywidualna sprawa, ale czy są takie, które obiektywnie wydają się niepokojące?
To trudne pytanie. Na pewno fantazje same w sobie nie czynią krzywdy, natomiast jeżeli uporczywie pojawiają się w nich treści dotyczące zadawania bólu, nieletnich albo zachowań, które zagrażają życiu innych osób, warto przyjrzeć się swoim potrzebom i skorzystać z pomocy specjalisty. To nie znaczy oczywiście, że jeżeli od czasu do czasu fantazjujesz o przemocy, to musisz biec do seksuologa, bo coś jest nie tak. Fantazje seksualne trudno jednoznacznie uznać za niebezpieczne, ale poczucie utraty kontroli nad sobą, nad światem własnej seksualności zawsze jest niepokojące, choć może to wynikać z wielu przyczyn i niekoniecznie oznacza od razu jakieś zaburzenia seksualne. Niektóre osoby mają jednak dużą refleksyjność, ciekawość samych siebie i to właśnie ona kieruje ich do mojego gabinetu. Chcą nazywać różne rzeczy, swoje pragnienia, potrzeby, to, co przeszkadza im w życiu, nie tylko tym seksualnym, lecz także codziennym. Za taką ciekawością zawsze warto iść.

Jest ryzyko, że ten fikcyjny, ale niezwykle podniecający świat pochłonie nas za bardzo?
Bywają takie sytuacje, kiedy dochodzi do rozjazdu pomiędzy tym, co się dzieje w rzeczywistości i w głowie danej osoby. Jeżeli fantazje zajmują zbyt dużo czasu, utrudniają nawiązanie relacji, stają się jedynym źródłem przyjemności i spełnienia oraz sprawiają, że akty seksualne w realnym życiu przestają być podniecające – dobrze to skonsultować z lekarzem seksuologiem lub psychologiem. Rzadko jednak spotykam się w swoim gabinecie z takimi sytuacjami.

Samo fantazjowanie nie jest problemem, ale jeśli dochodzi do tego nagminne oglądanie pornografii i masturbacja, to taki splot często zakłóca już normalne funkcjonowanie, zaburza spokój i realizację codziennych zadań, odciąga od związku, pracy, od rzeczywistości. Wtedy potrzebne jest leczenie.

Aleksandra Krasowska, dr n. med., specjalistka psychiatrii oraz seksuologii, naukowczyni i wykładowczyni Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego. Prowadzi diagnostykę psychiatryczną i seksuologiczną.

Share on Facebook Send on Messenger Share by email

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze