1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Seks

Seks nastolatków – edukacja działa

Choć wolimy udawać, że jest inaczej, dzieci oglądają pornografię. Pozbawione edukacji i rozmów myślą, że seks i relacje wyglądają tak, jak w tych filmach. (Fot. Getty Images /Gallo Images)
Czy polskie nastolatki po trzydziestu latach religii w szkołach są czyste i niewinne? Czy dziewczynki skromnie pielęgnują cnoty niewieście, a chłopcy cnoty, powiedzmy, rycerskie? Czy są bardziej wstrzemięźliwe od swoich rówieśników wychowanych na zlaicyzowanym zachodzie Europy, na przykład w Niemczech? Jak się ma inicjacja seksualna w Polsce?
Na początku lat dwutysięcznych polską opinią publiczną wstrząsnęło zjawisko tak zwanego słoneczka, bardzo szczególnej seksualnej zabawy nastolatków. Dziewczyny kładły się na podłodze z rozłożonymi nogami, a chłopcy po kolei uprawiali z nimi seks na czas. Zbigniew Izdebski, który od lat bada polską seksualność, mówi, że dziennikarze rozdmuchali sprawę: „Słoneczko nie było jakimś powszechnym zjawiskiem, zdarzało się sporadycznie, w niektórych środowiskach”. To było w czasach, kiedy jeszcze choć trochę badano zachowania seksualne młodzieży. Jednak zawsze był z tym problem. Każda władza bała się podpaść Kościołowi. Dziś trudno mówić, jaka jest obyczajowość polskich nastolatków, nie ma po prostu badań na ten temat. Klimat polityczny jeszcze bardziej niż zwykle zniechęca do zadawania młodzieży pytań o ich życie seksualne, żeby nie zostać posądzonym o „seksualizację” dzieci. Badacze najwyżej pytają o wiek inicjacji i antykoncepcję. Brakuje im odwagi, żeby zapytać o seks analny czy oralny, co dzieciaki robią na domówkach czy w Internecie. Tymczasem Izdebski z doświadczeń z gabinetu seksuologa wie, że kiedy młodzi ludzie twierdzą, że jeszcze nie mieli inicjacji, często znaczy to, że nie wiedzą, o czym mówią. W trakcie rozmowy okazuje się, że uprawiali seks oralny i nie uznają go za inicjację, bo tą, ich zdaniem, jest stosunek waginalno-pochwowy. A obyczajowość się zmienia z całą pewnością, określa ją przede wszystkim łatwo dostępna w Internecie pornografia, której nastolatki konsumują coraz więcej.

Sesje online i pornografia w Polsce

Z badań przeprowadzonych w 2019 roku przez zespół doktora Mateusza Goli z Instytutu Psychologii PAN wynika, że styczność z pornografią ma 27 proc. dzieci w wieku 7–12 lat oraz 43 proc. w wieku 11–18 lat.

Jak mawia prezes Polskiego Towarzystwa Medycyny Seksualnej doktor Andrzej Depko, pornografia to baśń dla dorosłych. Sama w sobie, jeśli nie zawiera scen prawdziwej przemocy ani zakazanych treści pedofilnych czy zoofilnych, bywa pomocna. Seksuolodzy czasami zalecają parom, żeby razem oglądały określone filmy pornograficzne. Kiedy z pornografii korzystają dorośli ludzie, którzy mają już swoje doświadczenia w seksie, wiedzą, że to, co widzą na ekranie, jest przeważnie fikcją. Rozumieją, że nie każda kobieta ma orgazm za orgazmem bez żadnej gry wstępnej i nie każda uwielbia seks analny, że nie każdy mężczyzna ma wieczny wzwód i może uprawiać seks godzinami z kilkoma partnerkami naraz.

Dzieci, z którymi nikt o tym nie rozmawia, myślą, że seks i relacje wyglądają tak, jak w tych filmach. Dziewczyny, pod presją grupy, wysyłają chłopcom rozbierane zdjęcia, a te krążą potem po Internecie. Bywają przyczyną załamań nerwowych, a nawet samobójstw wystawionych na internetowe pośmiewisko nastolatek. Dzieciaki umawiają się na sesje online i masturbują przed swoimi kamerkami. Zwłaszcza w pandemii, kiedy mają mniej fizycznego kontaktu. Choć w realu oczywiście też się spotykają. Do gabinetu Izdebskiego trafiają rodzice, którzy nakryli swoje dzieci w domu na seksie. Pytają, czy pozwolić, czy zabronić, bo przecież jak nie w domu, to zrobią to gdzie indziej.

Dorośli wolą nie wiedzieć

Często to dziewczyny inicjują i robią rzeczy, które jeszcze parę lat temu były nie do pomyślenia. Na przykład 15-latka kupuje swojemu chłopakowi drogie markowe buty po to, żeby on chciał z nią być. Albo uprawia z nim seks analny, choć wcale jej się to nie podoba. Dziewczynę boli, ale nie wie, co to lubrykant. Nie stosują prezerwatywy, bo nie wiedzą, że powinni ze względów higienicznych czy po to, żeby się niczym nie zarazić. Ona tłumaczy, że jak nie będzie się zgadzać, to on pójdzie do innej. Nastolatka, z którą Izdebski rozmawiał w gabinecie, uprawiała z jednym z chłopaków seks oralny na domówce; na pytanie, czy jej się podobało, odpowiedziała, że nie, ale jeśliby tego nie zrobiła, nie zaproszono by jej więcej na imprezę.

„Wolimy nie wiedzieć, że dzieci masturbują się przed kamerkami, oglądają pornole. Wolimy nie wiedzieć, co robią na imprezach. Nie, moja córka na pewno takich rzeczy nie robi. Zamiast z nimi rozmawiać o realnych problemach, to mówimy o wychowaniu do dziewictwa, wstrzemięźliwości i tym podobne”, denerwuje się Izdebski. „Tak jakby je to miało przed czymś powstrzymać. Przed przedwczesnym i ryzykownym zachowaniem chronią tylko rzetelna wiedza i otwarte rozmowy. Nigdy edukacja seksualna nie była w Polsce tak potrzebna jak dziś”, podkreśla.

Z niedawnych badań wynika, że 76 proc. Polaków chce w szkołach wychowania seksualnego, między innymi dotyczącego antykoncepcji czy asertywności. Tylko 8 proc. postuluje, aby to było wychowanie do abstynencji.

Zbigniew Izdebski pytał w grupie wiekowej 18–39 lat, ile osób czekało z seksem do ślubu. Okazało się, że 1 proc. „Ci wszyscy badani to są ludzie, którzy w większości chodzili w szkole na religię, dwie godziny tygodniowo”, kwituje.

Wiek inicjacji seksualnej w Polsce

Wiek inicjacji w Polsce się obniża. W badaniach z 1990 roku, prowadzonych przez międzynarodową sieć badawczą HBSC, do której Polska należy, w grupie 18-latków 36 proc. chłopców i 18 proc. dziewcząt deklarowało odbycie inicjacji seksualnej. W 2010 roku twierdziło już tak 45 proc. chłopców i 38 proc. dziewcząt. A w badaniach zrealizowanych przez Instytut Badań Edukacyjnych w 2015 roku takie deklaracje uzyskano od 53 proc. chłopców oraz 48 proc. dziewcząt. „Wiek inicjacji seksualnej w Polsce powoli, lecz systematycznie się obniża, co ma związek ze zmianami obyczajowymi, a także przyspieszonym dojrzewaniem fizycznym – mówił w wywiadzie dla PAP w 2017 roku Andrzej Depko. – Obecnie najczęściej dochodzi do niej w wieku 16–18 lat, zazwyczaj we własnym domu lub też w domu partnera. Nierzadko jednak dzieje się to w plenerze, na przykład w samochodzie, namiocie lub jakimś innym ustronnym miejscu na łonie natury”.

Długo inicjacja w Polsce odbywała się później niż na zachodzie Europy, na przykład w Niemczech. Dziś jest odwrotnie. Młode Polki i młodzi Polacy zaczynają coraz wcześniej, podczas gdy w Niemczech – coraz później. Federalne Centrum Edukacji Zdrowotnej (BZgA) regularnie od lat bada niemiecką młodzież. W 2019 roku przepytano ponad 6 tysięcy osób w wieku od 14 do 25 lat. „Nie potwierdzają się przypuszczenia, że młodzi ludzie coraz wcześniej podejmują aktywność seksualną”, ogłosiła szefowa BZgA Heidrun Thaiss. Niemieckie gazety kwitowały wyniki tych badań takimi tytułami: „Pokolenie porno nie istnieje”. W ankiecie z 2019 roku 13 proc. 15-letnich dziewcząt i 10 proc. chłopców w tym samym wieku stwierdziło, że odbyło już stosunek seksualny. W 2009 roku ten odsetek był znacznie wyższy i wynosił 21 i 17 proc.

Dlaczego nie spieszą się z inicjacją? Ponad połowa pytanych stwierdziła, że nie znalazła jeszcze odpowiedniej osoby. 40 proc. uznało, że są zbyt młodzi.

Ci, którzy już uprawiają seks, wykazują odpowiedzialną postawę wobec antykoncepcji i otwarcie rozmawiają o tym ze swoim partnerem. Jeśli chodzi o „pierwszy raz”, większość młodych ludzi przywiązuje dużą wagę do tego, żeby był związany z uczuciem.

Jak to się robi w Niemczech

W Niemczech najważniejszym źródłem zdobywania wiedzy o seksie jest szkoła. Większość dziewcząt i chłopców wymienia nauczyciela czy nauczycielkę jako najważniejszą osobę w ich uświadamianiu. Dotyczy to zwłaszcza młodych ludzi ze środowisk migracyjnych. Często brakuje im rozmów z rodzicami, ponieważ tematy seksualne stanowią tabu z powodów religijnych i kulturowych. W badaniu z 2021 roku, przeprowadzonym przez Uniwersytet Nauk Stosowanych w Merseburgu w Saksonii-Anhalt, 96 proc. młodych ludzie deklarowało, że uświadomiła ich szkoła.

W Niemczech zachodnich edukacja seksualna jest szkolnym przedmiotem od 1969 roku. W Polsce jest to wciąż powód do ideologicznych awantur. Choć oczywiście Niemcy też narzekają, że nie zawsze te zajęcia są dobrze prowadzone, nie wszyscy nauczyciele – odpowiednio przygotowani. „Jeśli nie ma w szkole nauczyciela czy nauczycielki, którzy umieliby poprowadzić takie zajęcia, to jest wiele organizacji pozarządowych, które można poprosić, żeby to zrobiły”, mówi Ernst-Detlef Mücke, emerytowany nauczyciel, który prowadził wychowanie seksualne w szkołach średnich w Berlinie. Na lekcjach mówi się o różnych wariantach seksu, o technikach takich jak fellatio czy cunnilingus, są do tego ilustracje, materiały, na których można wszystko objaśniać. Rozmawia się o homoseksualności i transpłciowości, o antykoncepcji – i że to jest zadanie obojga, nie tylko kobiety. Przy niektórych tematach dzieli się klasę na dwie grupy. Nauczycielka rozmawia z dziewczynami, nauczyciel z chłopcami.

„Mają dużo pytań dotyczących budowy ciała płci przeciwnej – mówi Mücke. – Trzeba tłumaczyć, uczyć, co jak wygląda i do czego służy. Chłopcy nie wiedzą, jak dziewczyny dochodzą do orgazmu. Dziewczyny też nie znają budowy chłopców. Nie muszą pytać bezpośrednio, mogą wrzucać kartki z pytaniami”.

Uświadamiają też federalne Ministerstwo Zdrowia, na przykład na stronie www.liebesleben.de, i media. Publiczny nadawca radiowo-telewizyjny MDR prowadzi na TikToku kanał – dwójka młodych ludzi odpowiada tam na pytania, które dzieciaki wstydziłyby się zadać rodzicom. Przykłady tematów: „Stulejka. Czy twój napletek utknął?”, „Trzy wskazówki dla ręcznych robótek”.

Przeciwnicy edukacji seksualnej w Polsce osiągają rezultat wręcz odwrotny od zamierzonego. W Polsce niewyedukowane dzieciaki zdobywają wiedzę o seksie z pornografii w Internecie i wcześniej zaczynają życie seksualne. Natomiast niemieccy nastolatkowie, edukowani przez szkołę i państwo, podejmują te decyzje później i bardziej odpowiedzialnie.

Ewa Wanat, dziennikarka, w latach 2003–2012 redaktorka naczelna radia Tok FM, a w latach 2013–2015 naczelna i dyrektorka programowa Radia dla Ciebie.

Share on Facebook Send on Messenger Share by email

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze