Antykoncepcja po męsku: Cała prawda o wazektomii

Gdy myślimy o antykoncepcji, w pierwsze kolejności do głowy przychodzą tabletki, prezerwatywy czy wkładki domaciczne. Kiedy jednak ktoś wspomni hasło „wazektomia”, wielu mężczyzn ma ochotę uciec w siną dal. Czy rzeczywiście jest się czego bać? Zapytaliśmy lekarza, na czym tak naprawdę ten zabieg polega i jakie ma skutki.

Wazektomia, czyli…

Wazektomia polega na przeprowadzeniu mikrochirurgicznego zabiegu, w ramach którego lekarz przecina i „podwiązuje” nasieniowody. – Nie zawsze konieczny jest skalpel, bo obecnie możliwe jest wykonanie takiej procedury za pomocą zaledwie jednego bądź dwóch nakłuć. Niezależnie od tego dla komfortu pacjenta zabieg odbywa się w znieczuleniu miejscowym, dzięki czemu jest praktycznie bezbolesny. Całość trwa od kilkunastu minut do pół godziny, a szpital można opuścić jeszcze tego samego dnia – tłumaczy dr Piotr Dzigowski, urolog ze Szpitala Medicover w Warszawie.

Po zabiegu przez pewien czas (zwykle przez około tydzień) należy powstrzymać się od współżycia. Warto mieć na uwadze także to, że nawet przez kilka miesięcy po wazektomii w nasieniowodach mogą pozostawać plemniki, dlatego w tym czasie chcąc uniknąć zapłodnienia należy jeszcze stosować inne metody antykoncepcji. Sperma jest całkowicie pozbawiona plemników po około 20 ejakulacjach, a dla potwierdzenia tego wykonuje się morfologię nasienia.

Męska alternatywa?

Jaką motywację mają panowie, którzy poddają się wazektomii? Efektem tego zabiegu jest to, że w męskiej spermie nie ma plemników (są one nadal produkowane przez jądra, ale wchłaniane przez organizm), więc mężczyzna nie może począć dziecka. Najkrócej mówiąc – na wazektomię decydują się te osoby, które nie chcą mieć potomstwa i to z różnych względów. – Część zgłaszających się do nas pacjentów po prostu satysfakcjonuje aktualna liczba dzieci i nie chcą jej powiększać. W takim przypadku wazektomię para traktuje po prostu jako skuteczną formę antykoncepcji, dzięki której nie ma już konieczności stosowania innych metod, na przykład antykoncepcji hormonalnej – mówi dr Piotr Dzigowski ze Szpitala Medicover. – Pewną grupę do zabiegu motywują jednak zupełnie inne czynniki. Przykładowo zajście w ciążę może być zagrożeniem dla zdrowia bądź życia partnerki ze względu na poważne schorzenia, z którymi się zmaga – dodaje.

Strach ma wielkie oczy

Skąd więc strach przed wazektomią? Jak przyznają lekarze, wielu mężczyzn myli ją ze sterylizacją. – Warto podkreślić, że wazektomia nie prowadzi do trwałej bezpłodności. Nawet wiele lat po jej wykonaniu istnieje możliwość odtworzenia ciągłości nasieniowodów – mówi dr Piotr Dzigowski ze Szpitala Medicover. Zdarzają się sytuacje, w których jest to niewykonalne, dlatego na wszelki wypadek przed zabiegiem można oddać nasienie do banku spermy.

Eksperci uspokajają również, że wazektomia nie powoduje obniżenia popędu seksualnego ani problemów z erekcją. W żaden sposób nie wpływa też na produkcję męskich hormonów, a więc panowie nie muszą obawiać się tego, że przykładowo będą mieli inny tembr głosu albo że stracą zarost. Sama sperma po zabiegu nie zmienia swoich właściwości wizualnych czy zapachowych – jest po prostu pozbawiona plemników.