Autoterapia na kryzys w związku

fot.123rf

Kiedy coraz więcej was dzieli zamiast łączyć, dobre intencje i pozytywne nastawienie nie wystarczą, by nakierować związek na właściwe tory. Ale możesz sięgnąć po jeszcze inne narzędzie – autoterapię. Czasem wystarczy zauważyć problem, by się zmniejszył, bo wypełnił już swoją rolę sygnalizatora.

Kiedy para po raz pierwszy zgłasza się do terapeuty, mniej lub bardziej świadomie obsadza go w roli sędziego. W związku coś przestało działać, trzeba znaleźć winnego, osądzić go, ukarać i… wszystko będzie tak jak dawniej. Kiedy terapeuta, w dobrej wierze, próbuje odnaleźć lub odbudować nić porozumienia pomiędzy ludźmi, którzy prawdopodobnie nadal się kochają, tylko o tym zapomnieli – wrogość w relacji narasta. Dlatego w mojej praktyce nigdy nie zdarzyło się, żeby partnerzy byli gotowi do pracy już na pierwszej sesji. Poza tym nie ma mowy o terapii, kiedy nie ma jasno sformułowanego problemu, a skonfliktowani partnerzy stanowią tak naprawdę dwie odrębne rzeczywistości i każde z nich postrzega kryzys w relacji zupełnie inaczej. Na przykład ty uważasz, że oddaliliście się od siebie przez jego pracę i jeśli tylko zacznie mniej pracować i bardziej angażować się w sprawy związane z domem – kryzys minie. Z kolei twój partner jest przekonany, że po narodzinach dziecka przestałaś zwracać na niego uwagę, na dodatek odsuwasz go od spraw wychowawczych. Każde z was tłumi w sobie wiele urazów, niedopowiedzeń oraz tęsknot za tym, jacy byliście kiedyś. Jak w takiej sytuacji marzyć o porozumieniu?

W atmosferze walki i wzajemnego obwiniania terapeuta też może dostać po głowie za to, że nie rozumie, trzyma z jedną ze stron, a jego rady są beznadziejne. Oczywiście zdarza się, że takie sprzymierzenie się pary w obliczu wspólnego „wroga” (terapeuty) jest dobrym początkiem do nawiązania pomiędzy skłóconymi partnerami nici porozumienia, ale jeśli naprawdę zależy wam na relacji i chcecie powalczyć o związek, namawiam was do czegoś innego – autoterapii. Bywa (i to wcale nierzadko), że już samo ustalenie i nazwanie wspólnego problemu jednocześnie go rozwiązuje. Jeśli problem jest bardziej złożony, scenariusz autoterapii pozwoli przygotować się wam do pierwszej konsultacji z terapeutą. Ale najpierw…

Pakt o nieagresji

Bez względu na to, jak bardzo jesteście skłóceni, nawet jeśli zaczynacie już rozważać kwestię rozstania, umówcie się na miesięczny okres zawieszenia broni. Nie zachęcam was do tego, abyście w tym czasie organizowali romantyczne wieczory we dwoje „dla obudzenia namiętności” czy sentymentalne podróże do miejsc, w których „wasza miłość się narodziła”, nic z tych rzeczy. Proszę jedynie o stworzenie, albo przynajmniej próbę stworzenia, atmosfery życzliwej obecności w funkcjonowaniu pod wspólnym dachem. Czyli: zakaz kłótni, omijanie tzw. zapalnych tematów oraz kontaktowanie się jedynie w sprawach koniecznych, np. funkcjonowania domu, opieki nad dziećmi. To z was, które pierwsze poczuje, że za chwilę dojdzie do wybuchu, wyciąga żółtą kartkę, która będzie jednoznacznym komunikatem: „Stop! Na coś się umówiliśmy”. Dotrzymanie paktu o nieagresji to warunek konieczny i nienegocjowalny. Bywa, że zaprzestanie awantur, wzajemnego obrażania się i szantażu tak korzystnie wpływa na atmosferę w związku, że partnerzy zaczynają się dogadywać i spontanicznie odbudowują więź, która połączyła ich przed laty.

A teraz do działania – przed wami kilka prostych ćwiczeń podzielonych na dwie części.

Stan faktyczny, czyli: jak sprawy stoją?

Wykonajcie po kolei każde ćwiczenie, następnie wspólnie je przeanalizujcie, starając się wyrobić sobie jednomyślny pogląd. Na koniec, po wykonaniu wszystkich ćwiczeń pierwszej i drugiej części scenariusza, przeczytajcie (zamieszczoną w ramce na końcu tekstu) interpretację ćwiczeń z pierwszej części scenariusza.

Pierwsza część ma za zadanie obiektywnie pokazać, co tak naprawdę się między wami dzieje. Wszystkie opisane poniżej ćwiczenia mają za zadanie pomóc wam spojrzeć z dystansu na to, jak naprawdę wygląda wasza relacja:

Stańcie tyłem do siebie, tak byście się dotykali i spróbujcie dopasować swoje ciała do siebie tak, by każdemu było wygodnie. Kiedy poczujecie, że znaleźliście najwygodniejszą pozycję, poproście kogoś z domowników lub przyjaciół, żeby zrobił wam zdjęcie.

Niech każde z was na kartce narysuje za pomocą dwóch kółek obecną relację między wami – jedno kółko to ty, drugie – twój partner. Następnie wspólnie przeanalizujcie obydwa rysunki. Popatrzcie na nie z dystansu, tak jakbyście analizowali rysunek obcej osoby. Pamiętając o pakcie o nieagresji, starajcie się dojść do jednomyślnych interpretacji obydwu rysunków.

Jedno z was niech przez pięć minut opisuje, jak minął mu dzisiejszy dzień, od chwili obudzenia aż do momentu wykonywania ćwiczenia. Drugie w tym czasie uważnie słucha, następnie opowiada swoimi słowami, co usłyszało, zaczynając od zdania: Usłyszałam/em, że wstałeś/aś o… Potem zamieńcie się rolami.

Stwórzcie historię waszego poznania: opiszcie na kartce dzień, w którym się poznaliście. Im więcej szczegółów, tym lepiej. Jeśli pojawią się odmienne wersje wydarzeń, uwzględnijcie obydwie.

Gra emocji, czyli: co komu w duszy gra?

Terapia pary, którą proponuję, oparta jest na założeniu, że związek (i każda inna relacja) jest metaforą gry, np. w tenisa. Zarówno relacja, jak i gra ma szansę się udać tylko wtedy, gdy każdy z partnerów pilnuje swojej części boiska i nie zagląda na część przeciwnika. Ćwiczenia przedstawione w drugiej części dają okazję do tego, by każde z osobna poczuło, co chce i ma do zaofiarowania partnerowi. Bo tylko na to tak naprawdę mamy wpływ.

Niech każde z was poczuje emocje, jakie budzi w nim zachowanie partnera (nie sam partner) i przedstawi je na konkretnych przykładach, np. „Kiedy bawisz się telefonem podczas wspólnego obiadu, czuję się przez ciebie niezauważana” albo: „Gdy krytykujesz mnie w towarzystwie, czuję się ośmieszony”. Następnie czytajcie kolejno po jednym zdaniu, a partner niech na nie reaguje tak, jak naprawdę czuje (bez ataku, obrony czy szantażu), np. „Rozumiem, że jest ci przykro, ale ja już tak mam i chyba nie potrafię nic z tym zrobić” albo: „Nie wiedziałam, że tak to odbierasz, postaram się przy obiedzie nie bawić się telefonem”. To ćwiczenie pozwoli wam skonfrontować własne oczekiwania z możliwościami i chęciami drugiej strony.

Niech każde z was narysuje na osobnej kartce koło relacyjne, czyli zaznaczy w kole części swojej aktywności relacyjnej, np. 50 proc. czasu przeznaczam na pracę, 25 proc. na swoje hobby, 5 proc. na relację z partnerem itd. Następnie porozmawiajcie o swoich kołach relacyjnych; czy taki podział czasu i energii wam odpowiada, czy chcielibyście coś zmienić (u siebie i u partnera), czy da się to zmienić, co trzeba zrobić w tym celu itp.

Niech każde z was na osobnej kartce, w piramidzie (podobnej do piramidy żywności) zaznaczy sfery waszej intymności, pamiętając, że przestrzeń u podstawy zawiera najbardziej pożądane sfery intymności, np. dla niego najważniejsza jest sfera seksu, a dla ciebie dzielenie się tajemnicami. To ważne ćwiczenie, dzięki któremu być może po raz pierwszy uda wam się zdefiniować, co które z was rozumie pod określeniem „sfera intymna”. Pamiętajcie, że to baza każdego związku, a intymność przejawia się nie tylko w sypialni. Możecie sprawdzić, czy udałoby wam się stworzyć wspólną piramidę, która satysfakcjonowałaby obydwie strony. Jeśli tak, to prawdopodobnie poradzicie sobie z naprawą związku bez pomocy terapeuty.

Niech każde z was stworzy swoją listę kryzysów w waszym związku. To mogą być narodziny dziecka, zmiana pracy przez jednego z was, przeprowadzka czy problemy finansowe. To ćwiczenie pozwoli wam odkryć moment, od którego zaczęło się między wami źle dziać, np. po narodzinach dziecka każde z was miało inny pomysł na wychowanie albo ty przestałaś mieć ochotę na seks. Analiza kryzysów często pozwala odkryć i nazwać wspólny problem pary. Bywa, że po nim partnerzy są gotowi, by wspólnie z terapeutą albo z pomocą przyjaciela domu ustalić wspólny plan wychowawczy.

Daję wam gwarancję, że po sumiennym wykonaniu tego scenariusza będziecie gotowi do podjęcia wspólnej decyzji, co dalej z waszym związkiem. Są trzy możliwości: „Już wiemy, co zrobić, by uzdrowić naszą relację”, „Decydujemy się na terapię” albo… „Rozstajemy się, bo dalej nam razem nie po drodze”.

Ewa Klepacka-Gryz: psycholog, terapeutka, autorka poradników psychologicznych, trener warsztatów rozwojowych dla kobiet www.terapiavia.com

Interpretacja ćwiczeń i części scenariusza

Analiza pozycji, w jakiej obydwoje czujecie się najbardziej komfortowo, pozwala zobaczyć waszą relację. Kiedy np. partnerzy spontanicznie odsuwają się od siebie na wysokości kręgosłupa lędźwiowego, prawdopodobnie ich problem dotyczy intymności. Może się też okazać, że jedno z was za bardzo „pokłada się na drugie”, szukając oparcia/wsparcia, ale czy partner jest gotowy dać to wsparcie, a może sam również go potrzebuje?

Analiza kółek relacyjnych to kopalnia wiedzy o tym, co was naprawdę łączy. Czy wasze kółka przecinają się, tworząc część wspólną, a jeśli tak, to co się w niej zawiera: dzieci, prowadzenie domu, wspólny kredyt? A może także sfera erotyczna, wspólne pasje itp.? Obydwa kółka są podobnej wielkości czy może jedno jest większe? Jeśli między kółkami nie ma punktu stycznego albo jest duża przerwa – co zapełnia tę przestrzeń? Praca, hobby, a może ktoś trzeci? I najważniejsze – czy widzicie swój związek podobnie (czy wasze rysunki są podobne)?

Próbka słuchania i powtarzania zasłyszanej opowieści pokaże wam, czy potraficie się słuchać, a także to, czy waszym problemem jest sfera komunikacji, bo np. jedno z was ma przymus nadinterpretowania słów partnera.

Historia waszego poznania pozwoli wam odkryć mit waszej relacji, czyli to, co was przed laty połączyło. Może okazać się, że poznałaś partnera w trudnym dla siebie momencie życia i on stał się twoim wybawicielem. Czy dziś nadal chciałabyś widzieć go w tej roli? A może teraz to on potrzebuje wybawicielki? Czy ty jesteś gotowa go ,,udźwignąć”? A jeśli nie on, to kto inny mógłby to zrobić?