Autoterapia na kryzys w związku

fot.123rf

Daję wam gwarancję, że po sumiennym wykonaniu tego scenariusza będziecie gotowi do podjęcia wspólnej decyzji, co dalej z waszym związkiem. Są trzy możliwości: „Już wiemy, co zrobić, by uzdrowić naszą relację”, „Decydujemy się na terapię” albo… „Rozstajemy się, bo dalej nam razem nie po drodze”.

Ewa Klepacka-Gryz: psycholog, terapeutka, autorka poradników psychologicznych, trener warsztatów rozwojowych dla kobiet www.terapiavia.com

Interpretacja ćwiczeń i części scenariusza

Analiza pozycji, w jakiej obydwoje czujecie się najbardziej komfortowo, pozwala zobaczyć waszą relację. Kiedy np. partnerzy spontanicznie odsuwają się od siebie na wysokości kręgosłupa lędźwiowego, prawdopodobnie ich problem dotyczy intymności. Może się też okazać, że jedno z was za bardzo „pokłada się na drugie”, szukając oparcia/wsparcia, ale czy partner jest gotowy dać to wsparcie, a może sam również go potrzebuje?

Analiza kółek relacyjnych to kopalnia wiedzy o tym, co was naprawdę łączy. Czy wasze kółka przecinają się, tworząc część wspólną, a jeśli tak, to co się w niej zawiera: dzieci, prowadzenie domu, wspólny kredyt? A może także sfera erotyczna, wspólne pasje itp.? Obydwa kółka są podobnej wielkości czy może jedno jest większe? Jeśli między kółkami nie ma punktu stycznego albo jest duża przerwa – co zapełnia tę przestrzeń? Praca, hobby, a może ktoś trzeci? I najważniejsze – czy widzicie swój związek podobnie (czy wasze rysunki są podobne)?

Próbka słuchania i powtarzania zasłyszanej opowieści pokaże wam, czy potraficie się słuchać, a także to, czy waszym problemem jest sfera komunikacji, bo np. jedno z was ma przymus nadinterpretowania słów partnera.

Historia waszego poznania pozwoli wam odkryć mit waszej relacji, czyli to, co was przed laty połączyło. Może okazać się, że poznałaś partnera w trudnym dla siebie momencie życia i on stał się twoim wybawicielem. Czy dziś nadal chciałabyś widzieć go w tej roli? A może teraz to on potrzebuje wybawicielki? Czy ty jesteś gotowa go ,,udźwignąć”? A jeśli nie on, to kto inny mógłby to zrobić?

Artykuł pochodzi z archiwum magazynu SENS

ZOBACZ AKTUALNE WYDANIE »