fbpx

Cunnilingus. Czy jest się czego bać?

Cunnilingus. Czy jest się czego bać?
fot.123rf

Michael Douglas oświadczył, że nabawił się raka gardła, uprawiając seks oralny. To naukowa prawda czy medialna sensacja? Czy mężczyźni dadzą się zastraszyć i ile na tym mogłyby stracić kobiety – zastanawia się seksuolog Krzysztof Korona.
Co to będzie?

Zapewne nic takiego. Straszenie mężczyzn kobiecymi organami płciowymi ma swoją tradycję. Już dawno temu pewien średniowieczny francuski lekarz przestrzegał panów: „Jak owo pełne rozumu i rozsądku stworzenie zwane człowiekiem może odczuwać pociąg do tych wstrętnych części kobiecego ciała umieszczonych haniebnie w najniższej części tułowia”.

Cunnilingusem straszyła też pionierka w dziedzinie kontroli urodzeń Marie Stopes. W 1918 r. w książce „Married Love” pisała o „odrażających praktykach będących okrucieństwem psychicznym wobec każdej kobiety”. Jej krytycy zwrócili uwagę na fakt, że w wieku 34 lat w dalszym ciągu była dziewicą. Kiedyś oglądałem program w telewizji, jak facet chodził z pipetą i zbierał bakterie z klamek do drzwi, z banknotów, z uchwytów w tramwajach. To nie do wiary, ile różnego rodzaju paskudztwa po nas łazi i fruwa wokół. Żyjemy w świecie wirusów, bakterii i drobnoustrojów. Naukowcy obliczyli, że w ciągu życia zjadamy kilka kilogramów owadów! Połykamy je podczas biegania i jazdy na rowerze. Amerykanie swojego czasu propagowali uprawianie seksu w maskach, w gumowych rękawiczkach, cunnilingus przez lateks i całowanie się z użyciem chusteczki. Na takie higieniczne propozycje chętnie zareagowali jedynie fani seksu uprawianego inaczej. Ale nie jest prawdą, że oni nigdy nie zarazili się HIV.

Więc może mała wymiana bakteryjna, a nawet wirusowa jest pożyteczna?

Jedni straszą mikrobami, a inni zalecają wymianę drobnoustrojów. Naukowcy z Uniwersytetu w Leeds udowodnili, że bakterie, które przekazujemy sobie podczas pocałunków, działają bardzo korzystnie na nasze zdrowie, w szczególności dotyczy to kobiet w ciąży. Całując się, uodparniają swoje dziecko na cytomegalowirusy odpowiedzialne za choroby układu oddechowego i problemy ze wzrokiem. Mnie na lekcjach higieny w szkole uczyli, że raka krtani dostaje się od palenia. To, że Douglas palił mimo raka, doniosły swojego czasu tabloidy, które przyłapały go na puszczaniu dymka ze swoją żoną na jachcie w Saint-Tropez, choć już był po operacji krtani.

Jest tu jakaś polska specyfika…

Jeśli całowanie, to ręki. Polak, jak całował rączki, tak i dzisiaj całuje, chociaż może rzadziej. Z całowaniem gdzie indziej różnie bywa, gdyż przeciętny Polak w dalszym ciągu o budowie kobiecego narządu płciowego za wiele nie wie. A postraszyć nas zawsze można. Owe straszenie facetów konsekwencjami seksu oralnego wpisuje się w historyczne nurty straszenia mężczyzn zębami w pochwie, menstruacją, zadzierzgnięciem penisa albo konszachtami z diabłem. Przypomnę, że czarownice z diabłem uprawiały seks oralny, chociaż w ich przypadku chodziło bardziej o całowanie… diabła w pośladki.

Więc może doceńmy, że cunnilingus zrobił się powszechny, naturalny, podobnie jak fellatio.

Cunnilingus nie jest chyba jednak najlepszym określeniem (słowo cunnilingus pochodzi od łacińskich słów cunnus, będącego potocznym określeniem sromu, oraz lingua, oznaczającego język). Dialogi erotyczne kochanków z użyciem słownika seksuologicznego prowadzą do impotencji lub zaburzeń orgazmu. Sama nazwa bardzo precyzyjnie odwołuje się do czynności związanej z „całowaniem sromu”. A swoją drogą język polski posiada całkiem sporo różnych określeń na tę formę pieszczot, od wulgarnych do śmiesznych. Byłem kiedyś świadkiem, jak wielce szacowny sąd, przed którym odbywała się rozprawa rozwodowa, omal nie wybuchnął śmiechem, kiedy pokrzywdzona skarżyła się, że jej zboczony mąż zamiast odbywać z nią normalne stosunki, „zajmował się wyłącznie lizaniem patelni”. Słowotwórstwo to jedna z form oswajania tego, o czym nie zawsze łatwo Polakom było i nadal jest mówić w łóżku.

Cunnilingus to była jednak jakaś rewolucja w seksie.

I na razie mam nadzieję raczej nie będzie kontrrewolucji. Zgadzam się, że cunnilingus to wielka zmiana w sferze mentalnej. Historycznie seks oralny był głównie domeną prostytutek i burdeli. Pewnie dlatego, że prawdziwa matka Polka miała zajmować się rodzeniem dzieci, a nie zawracaniem mężowi głowy orgazmami.

Tak było nie tylko w Polsce. W porządnym małżeństwie zbyt wyrafinowane pieszczoty do niedawna były nie do pomyślenia – z obu stron.

A jeśli już, to mężczyźni byli obsługiwani. Nie dbali o przyjemność kobiety. Teraz sami starają się je obsługiwać. Czyli rodzi się partnerstwo. To bardziej jednak proces niż rewolucja. Statystyki mówią, że już większość par uprawia seks oralny i bardzo go sobie chwali. Ale nie wszystkich to kręci. Są kobiety, które nie są w stanie przełamać bariery psychicznej. Myśl o tym, że partner miałby je tam całować, działa paraliżująco. Najtrudniej mają wielkie higienistki – czy jestem tam doskonale czysta? Są też takie, których dotyk językiem śmieszy. Seks to radość, ale niekoniecznie śmiech. Poważne problemy pojawiają się wówczas, gdy dla niego ta forma pieszczoty jest wyrazem zaufania i „pełnego oddania”, a dla niej zwykłym zboczeniem. Zdarza się, że seks oralny staje się swoistym fetyszem. Nie jest częścią gry wstępnej, która ma przygotować kobietę do stosunku, ale jedyną i wyłączną formą sprawiania przyjemności. Warto w tym miejscu powiedzieć, że wiele par uprawia seks oralny nie dla orgazmu, a dla budowania więzi i zrelaksowania się. Temu służą między innym tzw. kąpiele językowe obejmujące także pocałunki okolic intymnych.

Zalety cunnilingusa?

Głębsze partnerstwo i bliskość, pogłębienie więzi miłosnej, otwarcie się na partnera, nauka swego ciała. Po seks oralny sięgają także pary, które przed chwilą się poznały. To czasami nawet za bardzo zbliża. Zalety fizyczne to antykoncepcja, nowe formy rozkoszy, w tym szansa na przeżycie orgazmu wielokrotnego. Język i wargi bywają bardziej czułe i sprawne jako narzędzia rozkoszy, niż narząd pierwotnie przeznaczony do rozmnażania. On ma swoje ograniczenia.

Polecasz pacjentom ćwiczenia języka?

Ćwiczymy go od rana do nocy, też gadając i jedząc. Cunnilingus to kombinacja pięciu podstawowych ruchów: warg, języka, zębów, oddechu i głowy. Wyrażona w formie numeru telefonu, np. 12345, daje tyle odmian co spis abonentów Skarżyska-Kamiennej. Jeżeli ona zechce się aktywnie włączyć ze swoimi kombinacjami, to wspólnie możecie stworzyć katalog opisu pocałunków wielkości książki telefonicznej Warszawy. Pawłow powiedział kiedyś, że słowo może zabić i słowo może uleczyć. Gdyby porachować ilość zgonów z miłości wywołanych wydzieraniem się na siebie i obelgami, to niewątpliwie ta forma „raka oralnego” jest bardziej niebezpieczna.

Seks jest ciągle poddawany jakimś badaniom i rewelacjom. Z jednej strony rak krtani, a z drugiej – sensacje na temat leczenia raka – za pomocą seksu. Nie należy lekceważyć nauki, ale jej rewelacje są weryfikowane przez długie lata, a media potrafią wszystko zmienić w karykaturę.

Krzysztof Korona – psycholog, psychoterapeuta, seksuolog, właściciel Kliniki Piękna Wewnętrznego „Wellness Psychotherapy”.

  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze