Erotyczne fantazje – czego pragną kobiety?

.123rf.com

To fragment filmu dokumentalnego „Czekając na sobotę” w reżyserii Ireny i Jerzego Morawskich. Opowiada o wioskach, w których jedyną rozrywką jest sobotnia dyskoteka. Tancerka mówi przed kamerą o swoim życiu na wsi, o biedzie, o miłości do tańca, dziecka i męża, który jest alkoholikiem i brutalem. Mówi o wspaniałym życiu, które – jak wierzy – już niedługo będzie jej udziałem.

Zdaniem badaczy młodzi ludzie, a szczególnie młode kobiety, są podatni na mody, także seksualne. Dlatego obserwując ich życie, wiele możemy dowiedzieć się o naszej seksualności, stosunku do ciała, o fantazjach, które budują nasze obsesje i perwersje. Seks młodych warto potraktować jako wskaźnik tego, co wrze pod skórą cywilizacji. Oto jeszcze dwa obrazki:

Jeśli pięć dziewczyn założy stroje kąpielowe i stanie przed weneckim lustrem, a z jego drugiej strony zasiądzie trzech młodych mężczyzn, to mamy scenariusz jednego z popularnych programów komercyjnej telewizji. Zadaniem dziewcząt jest wytypować tę, która najbardziej spodoba się chłopakom. Oglądają więc swoje piersi i pupy, oceniają męskim okiem. Jeśli trafią i wybiorą tak jak chłopcy, mają punkt. Potem – zmiana. Teraz dziewczyny siadają za lustrem, a przed nim stają młodzi mężczyźni. Tylko w slipkach. Jest przecież równość, więc wszyscy swoje ciała traktują tak samo przedmiotowo.

Ola nie jest bohaterką filmu ani programu, ale znajomą znajomej. Ma 19 lat i żyje ze sponsoringu. Ma pieniądze na studia i na wynajęcie mieszkania. No i na kawę, bo bez kawy, i to tej właśnie, żyć nie umie. Ola ma swój plan. Sprzedaje drogie prezenty, które dostaje od mężczyzn, i odkłada na konto. Jej siostra mieszkała z pewnym prezesem. Był dla niej niedobry, zamykał w pokoju, gdy coś powiedziała nie tak, rozliczał z każdej złotówki, więc Ola nigdy z nikim nie zamieszka. Chociaż siostra dzięki prezesowi poznała kogoś ważnego i teraz pracuje w telewizji!

Co łączy te historie? Żadna z tych dziewczyn nie została do tego, co robi, zmuszona. Nie została porwana, przetrzymywana, narkotyzowana, jak to się dzieje z ofiarami handlu ludźmi. Tancerka jest biedna, ale pozostałe bohaterki – nie. One szukają zabawy. Ola? Chciała się usamodzielnić, wynieść z domu, więc korzystała ze sponsoringu. Co w tym złego? – pyta. Przecież teraz nawet jej ulubiony festiwal ma sponsora.

– Te historie łączy mocno instrumentalne traktowanie własnego ciała – mówi Agnieszka Izdebska. – Skąd się ono bierze? Z kultury konsumpcyjnej, która ciało, seks traktuje jak towar, modny gadżet, touchpad czy smartfon. A więc wszyscy chcą go mieć i to jak najszybciej.

Artykuł pochodzi z archiwum magazynu ZWIERCIADŁO

ZOBACZ AKTUALNE WYDANIE »