Kochanki katastrofalne

Kochanki katastrofalne
123rf.com

Małgorzata Zaryczna-Pogorzelska: – To Pseudoseksbomba, czyli kobieta, która zdobywa mężczyznę seksem. Ma często zaniżoną samoocenę, a o swojej wartości wnioskuje, przeglądając się w oczach innych. Podchodzi do seksu instrumentalnie: to cena za usidlenie mężczyzny. Często nawet nie przemknie jej przez myśl, że może mieć z tego przyjemność! Ona tylko ją demonstruje. Podstawowym celem jest doświadczyć akceptacji i uniknąć odrzucenia. Dlatego zgaduje męskie pragnienia, opierając się na wyczytanych ciekawostkach i filmach erotycznych. Ale im dłużej trwa ta maskarada, tym bardziej ona upewnia się, że on jest z nią dla seksu – a nie dla niej samej. To ją tylko utwierdza w przekonaniu, że postępuje słusznie, co utrwala błędne koło zachowań. Kiedy zaczyna się czuć pewnie, pokazuje prawdziwą twarz. Chce innego seksu. Opartego na czułości. Przestaje robić to, do czego się do tej pory zmuszała. A mężczyzna czuje się wystrychnięty na dudka…

Zdaniem Zarycznej-Pogorzelskiej Pseudoseksbomba powinna jak najszybciej zacząć pracę nad sobą w kontekście budowy poczucia własnej wartości. Jej związek nie musi być na straconej pozycji. Trzeba jednak szczerze powiedzieć partnerowi: „Kochanie, tak bardzo mi na tobie zależało, że chciałam zrobić wszystko, by cię uszczęśliwić, czasem nawet wbrew sobie”. To trudne, bo Pseudoseksbomba najbardziej boi się odrzucenia, a mówiąc prawdę, na nie się właśnie naraża. Niestety, musi przez to przejść. Powinna też uświadomić sobie, że choć na coś się godziła, to nie podpisała cyrografu, że tak będzie zawsze. – Jeśli zacznie uprawiać seks zwyczajny, a te mniej codzienne rzeczy robić raz na jakiś czas i tylko wtedy, gdy będzie miała na nie ochotę, przestanie czuć presję – mówi Zaryczna-Pogorzelska. – I może się nawet okazać, że naprawdę lubi to, co kiedyś było dla niej tylko przedstawieniem.