fbpx

Całuśne Warwick Avenue

Stacja Warwick Avenue wygląda całkiem zwyczajnie. Niczym nie różni się od pozostałych londyńskich przystanków. Ale to tylko pozory. Turyści i mieszkańcy okolicy dobrze wiedzą, że tutaj kryje się świetna miejscówka – Little Venice.
„When I get to Warwick Avenue” któż nie zna tego hitu? Piosenka Duffy przypadła wielu ludziom do gustu. Mnie również. Nie rozmyślając więc zbyt długo, postanawiam wybrać się do tej części Londynu. Na wycieczkę zabieram koleżankę, która co prawda zna dość dobrze miasto, ale te okolice są przez nią nieokryte. Na razie…

Wycieczkę rozpoczynamy od spaceru. Posiadłości warte miliony funtów robią wrażenie. Na balkonach stoją wytworni panowie, sączą wino i obserwują dwie dziewczyny, które zachwycają się kanałem i przycumowanymi stateczkami. Kilka kroków naprzód i już widzę jeden z moich ulubionych pubów. Uradowana ciągnę koleżankę. Przed lokalem stoją przystojni faceci.To dobry znak – wchodzimy.

Okazuje się, że jest strasznie tłoczno. Ścisk w metrze jest jeszcze do zniesienie, ale w klubach i pubach to ja naprawdę dziękuję. Plan jest taki: kończymy drinka i ewakuujemy się stąd. Gdy pijemy ostatni łyk orzeźwiającego Cosmopolitan, podchodzi do nas brunet w kapeluszu.

– Przepraszam, że podsłuchiwałem, ale może jednak zostaniecie. Tu nie jest tak źle. Mam na imię Mike, a to jest mój przyjaciel, Kevin. Jeszcze po jednym drinku?

– To bardzo miło, ale właśnie wychodzimy. Udanego popołudnia, bawcie się dobrze, bye – grzecznie kończę rozmowę.

Przed wyjściem koleżanka idzie jeszcze do toalety, a ja zostaję na miejscu i obserwuje dwóch Anglików. Ten sam scenariusz: typują kolejne ofiary – przybliżają się, podsłuchują rozmowę i atakują. Tym razem z powodzeniem. Chwilę później każdy z nich obejmuje „swoją” brunetkę.

Koleżanka już jest, więc wychodzimy. Tuż za rogiem kolejne całuśne pary. Nie jestem zdziwiona, doskonale wiem, że okolica sprzyja zbliżeniom we dwoje. W końcu to miejsce nazywa się Little Venice, a nic, co włoskie, nie jest mi obce…