fbpx

Grzechu Marta w Soho

Grzechu Marta w Soho
fot. Marta Stejter

Ja, Grzechu Marta, wybrałam się do stolicy Wielkiej Brytanii – miasta, w którym panuje niesamowita atmosfera, żyją kolorowi ludzie, a ciekawych miejsc jest bez liku. Krótko mówiąc – inspiracji tu nie brakuje.
Pierwszy „brytyjski” tekst pt. „Londyn jest sexy” jest zapowiedzią materiałów, które w najbliższym czasie pojawią się w mojej rubryce. Będę słuchać, jak bije serce miasta, i pisać o tym. Zaczynamy! Dzisiaj pod lupę biorę Soho. W wyprawie towarzyszyć mi będą Karol i Artur, moi dwaj przyjaciele geje. Już czuję, że to będzie niezapomniane popołudnie.

Pogoda typowa – znowu pada. Ale to już mnie nie dziwi. Parasol na stałe zadomowił się w mojej torebce. Tottenham Court Road, stacja metra, z której do Soho jest najbliżej. Pięć minut wędrówki i jesteśmy na miejscu.

Zwiedzanie okolicy zaczynamy od ulubionej miejscówki chłopaków –KuBar, gdzie zatrzymujemy się na kieliszek dobrze schłodzonego Verdicchio. Jestem jedyną kobietą w lokalu. Czuję się dość skrępowana, choć mężczyźni dookoła co chwilę posyłają mi uśmiechy. Adele w głośnikach i kilka łyków ambrozji sprawiają, że wcześniejszy dyskomfort idzie w kąt. To nie pierwszy gejowski bar, w którym byłam, ale muszę przyznać, że bije na głowę wszystkie inne. Dlaczego? Liczba krzątających się tam przystojniaków wprost powala. Karol i Artur są w siódmym niebie, a ja nie wiem, na kogo patrzeć. Zdecydowana większość bywalców wygląda, jakby właśnie wyszła z topowych domów mody: najnowsze trendy, luksusowe marki. Ale wszystko ze smakiem. Zero przesady. Brytyjski styl.

Mijają trzy kwadranse, idziemy dalej. Tym razem wybór pada na sex shop. Nie tylko dla mężczyzn. Jestem zachwycona! Jest w czym wybierać, a i obsługa pierwsza klasa.Kobieta z czerwoną szminką na ustach zachęca do wypróbowania nowego kremu, który uchodzi tu za ostatni hit.

fot. Marta Stejter

Stosuje się go jako nawilżacz ciała, ale ma jeszcze jedną zaletę – wspaniale smakuje.Chwila namysłu i postanawiam go kupić. Chłopacy nie są gorsi – specyfik trafia również do ich torby.

Soho – genialne miejsce! Mnóstwo tu pubów, klubów, sklepów, ale najbardziej mnie przyciąga otwartość ludzi. Niezależnie od wyznawanej religii, koloru skóry, orientacji seksualnej, poglądów politycznych można poczuć się sobą. Tak po prostu. Prawdziwa wolność.