Jak Adam i Ewa w St. James’s Park w Londynie

Jak Adam i Ewa w St. Jamess Park w Londynie
fot. Marta Stejter

Marcin mieszka w Londynie już 18 lat, ale to nie na Wyspach się poznaliśmy, tylko w Warszawie. Od samego początku dobrze się rozumieliśmy i mimo odległości cały czas utrzymywaliśmy kontakt. .
Wiele nas łączy, na przykład mamy wspólne ulubione miejsce. Wiedziałam, że na pewno zabierze mnie do St. James’s Park, mojego raju na Ziemi, ale nie spodziewałam się, że zadzwoni tak szybko. Ten telefon mnie zaskoczył.

– Ubieraj się, za 10 min jestem pod Twoim domem – powiedział Marcin. – Zamówiłem dziś pogodę specjalnie dla Ciebie!

Przez kilka dni podało, a ja nie jestem amatorką spacerów w grubym swetrze i z parasolem. Ucieszyłam się więc, że wreszcie jest ciepło i będę mogła lżej się ubrać, i założyć okulary przeciwsłoneczne.

Najpierw poszliśmy na lody cytrynowe, a potem zaczęliśmy iść w stronę Buckingham Palace. Wokół było mnóstwo ludzi, ale nic nie odwracało naszej uwagi. Do czasu…

Byliśmy właśnie w wirze opowiadania o tym, co się działo przez cały ten czas niewidzenia, gdy doszły do nas dziwne odgłosy. Zaciekawieni, skręciliśmy w boczną alejkę. Dźwięki stały się bardziej wyraźne i coraz bardziej nas intrygowały. Po chwili wszystko stało się jasne.

fot. Marta Stejter

Na trawie leżała na wpół rozebrana obejmująca się para.Tłumy ludzi ani trochę ich onieśmielały. W pewnym momencie kobieta spojrzała w naszą stronę. Roześmiana, po chwili wróciła do pieszczot z chłopakiem. Widać, że dobrze się bawili.

Według Biblii raj był idealnym ogrodem dla Adamy i Ewy. Ale ja znalazłam swój tutaj w Lodynie. St.James’s Park jest miejscem, w którym czuję się swobodnie, mogę zebrać myśli, poobserwować ludzi, porozmawiać z przyjacielem i … dobrze się pobawić!