fbpx

Jak powinna wyglądać tzw. wyrażona zgoda na seks?

Jak powinna wyglądać tzw. wyrażona zgoda na seks?
Zdrowa aktywność seksualna w parze to taka, w której obie strony naprawdę godzą się na to, jak ona wygląda. I nie ma tu miejsca na domniemania i swobodną interpretację. (Fot. iStock)

Zdrowa aktywność seksualna w parze to taka, w której obie strony naprawdę godzą się na to, jak ona wygląda. I nie ma tu miejsca na domniemania i swobodną interpretację. Na czym polega wyrażona zgoda i dlaczego mowa ciała nie musi oznaczać świadomego „tak” – wyjaśnia seksuolog Dominik Haak.

Dwa lata temu Szwecja wprowadziła prawo, według którego seks może odbywać się wyłącznie po wyrażeniu obopólnej, wyraźnej zgody. Dlaczego to takie ważne?
Model szwedzki jest po prostu zgodny z tym, jak we współczesnej seksuologii pojmujemy zdrową aktywność seksualną. Rozgrywa się ona tylko i wyłącznie pomiędzy osobami, które świadomie zgadzają się na dany rodzaj aktywności. Jeżeli więc którakolwiek z osób biorących udział w seksie nie ma na niego ochoty albo nie może z różnych względów wyrazić na niego zgody, nie da się powiedzieć, że ta aktywność jest normatywna w sensie seksualnym.

W świecie zachodnim mamy prawie obsesję na punkcie konieczności przegadania wszystkiego, techniki wschodnie, choćby tantra, stawiają bardziej na „rozmowę ciał”. Czy naprawdę mowa ciała nie wystarczy?
Sama mowa ciała o niczym nie świadczy. Choćby dlatego, że pobudzenie przez dotyk powoduje u człowieka podniecenie. Erekcja penisa albo nawilżenie pochwy są wtedy reakcją biologiczną, niezależną od tego, czy naprawdę mamy ochotę na seks. Dlatego świadoma zgoda, czyli po angielsku consent, to kwestia priorytetowa, jeśli seks ma być przyjemnością dla obu stron.

Jak więc sprawić, by pytanie o zgodę i jej wyrażanie nie odzierało całej tej sytuacji z romantyzmu i pożądania?
Przychodzą mi do głowy stare, czarno-białe filmy, w których dżentelmen pyta damę, czy może ją pocałować, na co ona odpowiada, że tak, ale w policzek. Współczesnym odbiorcom wydaje się to romantyczne i urocze – dlaczego więc nie przenieść tego na inne sytuacje? To nic wstydliwego pytać drugą osobę, czy mogę cię wziąć za rękę, czy mogę cię chwycić pod ramię i odprowadzić do domu.

A co w takim razie z pytaniami o seks?
W seksie należy zapytać się o wszystko! Uważam, że bardzo dobrym wzorcem może być ten wypracowany przez osoby, które uprawiają seks BDSM, czyli związany z dominacją, uległością i zadawaniem oraz przyjmowaniem bólu. Dzięki temu, że decydują się na wprowadzenie do swojego życia seksualnego odrobiny przemocy, mają świetnie wypracowany mechanizm świadomej zgody. Umawiają się na przykład na tzw. czerwone alarmy. Jeżeli jakaś aktywność przestaje odpowiadać jednej ze stron, staje się za mocna, wypowiada ona wcześniej ustalone słowo i seks jest przerywany. Myślę, że warto przejąć od nich tę zasadę.

Model wyrażonej zgody jest niestety wykpiwany przez wielu mężczyzn… Jak to zmienić?
Przede wszystkim powinniśmy zacząć od zmiany kultury seksualnej w naszym kraju. Dominuje w niej patriarchalne podejście, w którym to mężczyzna jest zdobywcą, zaś kobieta mu ulega. Często wręcz używa się określenia „ona mu się oddała”, zupełnie jakby seks był próbą sił uległości i dominacji. Jest to również związane z kulturą gwałtu, w której często obwinia się ofiarę o to, że została zgwałcona. Potrafię więc zrozumieć, że w takich okolicznościach u wielu osób, głównie mężczyzn, może pojawić się bunt wobec haseł świadomej lub entuzjastycznej zgody.

Jak więc uświadamiać panów, że model władczego mężczyzny i uległej kobiety to anachronizm, który działa też na ich szkodę, bo redukuje ich umysłowość i potrzeby do instynktów biologicznych?
Najważniejsze jest to, że ich partnerka będzie czuła, że jest szanowana i uważana przez mężczyznę za pełnoprawną uczestniczkę seksu. Że to dwie osoby uprawiają seks, a nie mężczyzna używa kobiety, by się zaspokoić. Myślę, że dla coraz większej grupy kobiet to jest bardzo ważne. Proszę zwrócić uwagę, jak się teraz zmienia świat popkultury. Jak wiele jest piosenek, w których to kobiety śpiewają czy rapują o tym, że mają potrzeby seksualne. Od razu przychodzi mi do głowy piosenka „WAP” wykonywana przez Cardi B.

Wzbudziła wielkie oburzenie, bo amerykańska artystka rapuje w niej o tym, co chciałaby robić z mężczyznami. Tymczasem gdy mężczyźni rapują o tym, co chcieliby robić z kobietami, nikt się tym specjalnie nie przejmuje. Nie da się jednak ukryć, że obecnie kobiety odzyskują swoją seksualność, że mają na seks ochotę. To oznacza nic innego jak to, że są one równoprawnymi uczestniczkami życia seksualnego.

Jakie korzyści przynosi taka zgoda dla mężczyzn?
Może choćby otworzyć na to, by rozmawiać w związku o wzajemnych potrzebach. Wielu mężczyznom wydaje się, że są świetnymi kochankami, a ich partnerki mają orgazmy, mimo że prawda jest zupełnie inna. Gdy dowiedzą się, czego potrzebują ich partnerki, będzie to również korzyść dla nich. Dzięki temu ich relacja stanie się bardziej autentyczna i satysfakcjonująca. Poza tym większość z nas zapomina, że mężczyźni też mogą nie mieć ochoty na seks. Wprowadzając zasadę świadomej zgody do związku, sprawiamy, że staje się on bezpieczny i bezprzemocowy dla obydwu osób.

Jak w takim razie osoba mniej świadoma swoich potrzeb może odczytywać sygnały, że ma ochotę na seks lub nie?
Tak jak powiedziałem – nawet jeśli czujemy podniecenie, nie oznacza to, że mamy ochotę tu i teraz uprawiać seks z daną osobą. Bardzo ważne jest więc, by zadać sobie parę pytań. Czy mnie to kręci, czy nie będzie bolało, czy wiem coś o statusie serologicznym drugiej osoby (chodzi o choroby zakaźne – przyp. red.), a jeśli nie, to czy mam przy sobie prezerwatywę, czy nie zajdę w ciążę? Istotne są również pytania dotyczące gotowości na seks. Co się stanie, jeżeli dojdzie do seksu, a ja zaangażuję się emocjonalnie? Albo jeśli to ta druga osoba się zaangażuje? Czy jestem w stanie ponieść wszystkie konsekwencje związane z tym, że dojdzie do seksu? Taką listę pytań możemy przygotować sobie zawczasu. Warto pamiętać, że choć żyjemy w czasach, które mocno przewartościowują się światopoglądowo, nie oznacza to, że nie ma wśród nas osób konserwatywnych. Te osoby również mają prawo, by zdecydować, że coś jest niezgodne z ich systemem moralnym. I oczywiście próby perswazji w łóżku ze strony partnera nie powinny mieć w takiej sytuacji absolutnie miejsca.

Co powinna zawierać odmowa, by druga osoba nie poczuła się odrzucona?
Poczucie odrzucenia może wynikać z tego, że bardzo wiele osób lokuje poczucie własnej wartości w seksie. I kiedy spotyka się z odmową, zaczyna tak naprawdę słyszeć: „jestem gruba”, „jestem brzydki”, „jestem nieatrakcyjna”, „mam za małego penisa”, „nie mam muskulatury”. Tymczasem to w ogóle nie musi być z tym związane. Warto pamiętać, że kiedy odmawiamy, nie mamy obowiązku podawać powodu. Nie musimy się usprawiedliwiać ani tłumaczyć. Myślę jednak, że jeśli jesteśmy w związku, to bardzo ważne, by zwracać się do drugiej osoby czule. „Kochanie, czy masz dziś ochotę?”. „Wiesz co, dziś nie mam, może spróbujemy innym razem?”. W tym momencie jakiekolwiek próby perswazji, manipulacji, nagradzania są nie na miejscu. Materia jest delikatna, więc zachęcam, by w sposób bardzo delikatny pytać, a potem się zgadzać lub odmawiać.

Jak więc sobie radzić z odmową, by nie była frustrująca?
Dojrzałość polega na tym, żeby wziąć odpowiedzialność za pragnienia, które nie zostaną zrealizowane. Po prostu przyjąć odmowę. Jeśli jednak jesteśmy w związku, można za jakiś czas powiedzieć „Słuchaj, kiedy ostatnio odmówiłaś mi seksu, poczułem się urażony, jakbyś mnie nie chciała”. Na co partnerka z dużym prawdopodobieństwem odpowie: „To nie o to chodzi, że ciebie nie chciałam, tylko akurat nie miałam wtedy ochoty”. Właśnie dlatego warto rozmawiać.

A czy zgoda może być nieprawdziwa?
Oczywiście. Żeby seks był zdrowy i normalny, osoby biorące w nim udział muszą nie tylko wyrazić na niego świadomą zgodę, ale też mieć równe szanse, by zrozumieć, co się dzieje i jakie będzie to miało konsekwencje. Na tej zasadzie gdy niektórzy sprawcy przestępstw seksualnych na nieletnich mówią, że dziecko prowokowało, wysyłało sygnały, wiemy, że to nie jest możliwe. Dziecko nie ma bowiem umiejętności, by zrozumieć, co się będzie z nim działo. Podobnie osoba upojona alkoholem czy pod wpływem środków psychoaktywnych ma zmieniony stan świadomości, więc nie jest w stanie przemyśleć, co się wydarzy i jakie będą tego konsekwencje. Analogicznie jest w sytuacji nierówności, na przykład gdy mamy do czynienia z profesorem akademickim i studentką. Gdy profesor zaczyna dotykać studentkę i proponować jej aktywność seksualną w zamian za oceny, to wiadomo, że jej jest trudniej zdecydować o tym kontakcie. W relacjach, które opierają się na pozycji władzy i uległości, osoba, która jest niżej, ma mniejszą szansę, by wyrazić świadomą zgodę. Podobnie w przypadku zależności finansowej. Trudniej jest odmawiać, kiedy wiemy, że od tego może zależeć nasze przetrwanie.

A co w takim razie, gdy jedna ze stron nie ma specjalnej ochoty na seks, ale bierze w nim udział, bo nie czuje, że to jest dla niej jakieś przekraczanie granic, a robi to dla tej drugiej osoby?
Taka sytuacja rzeczywiście zdarza się bardzo często. Tymczasem jest to kwestia szacunku do samego siebie oraz integralności naszego ciała z umysłem. Bardzo ważne jest, aby przeżywać siebie w sposób autentyczny i żeby dbać o swoje granice. Jeśli zgadzamy się na seks, mimo że nie mamy na niego ochoty, to nasze granice są przesuwane bardzo daleko. Więcej, oznacza to, że mogą dziać się z nami rzeczy, na które wcale nie mamy ochoty. Że jesteśmy osobami zależnymi, które potrzeby innych stawiają wyżej niż swoje. Dlatego myślę, że seks powinien się odbywać wyłącznie wtedy, kiedy obydwie osoby mają na niego ochotę.

Pewna influencerka opowiedziała na Instagramie, jak po ciąży zdarzało jej się przerwać seks z mężem, bo traciła ochotę w samym środku akcji. Spotkała się z wielkim oburzeniem ze strony swoich obserwatorek, które mówiły „jak to, już mogłaś dać mu dokończyć!”. Kto pańskim zdaniem miał rację?
Influencerka. Jej postawa jest pełna szacunku do samej siebie. Pamiętajmy, że seks można przerwać w każdym momencie, zaś druga osoba powinna się do tego dostosować.

A czy zgoda musi być wypowiadana za każdym razem? Czy jednorazowo udzielona nie wystarczy?
Nie. Jeśli partnerka raz wyraziła zgodę na seks analny, nie oznacza to, że potem za każdym razem będzie to chciała robić. Odpowiedź na to pytanie nie jest jednak oczywista. Łatwo jest mi wyobrazić sobie parę, która w przypływie miłosnego uniesienia zapomni o tym, żeby się o wszystko zapytać. Pamiętajmy, że mamy prawo w każdym momencie odmówić, niezależnie od tego, czy jesteśmy parą z pięćdziesięcioletnim stażem w związku czy to nasza pierwsza randka.

Bez niedomówień

Jak pytać o zgodę:

  • Czy masz ochotę na seks?
  • Podoba ci się to, co robię?
  • Mam kontynuować?
  • Czy masz ochotę spróbować seksu analnego?

Jak odmawiać:

  • Nie chcę tego robić, czuję, że będę się z tym źle czuł/czuła.
  • Kocham cię, ale nie czuję się dziś na siłach.
  • Bardzo mi się podobasz, ale mam taką zasadę, że nie uprawiam seksu na pierwszej randce.

Jak potwierdzać:

  • Tak, tylko daj mi chwilę.
  • Spróbuję i zobaczymy, czy mi się spodoba.
  • Jestem gotowa. Ale się nie spieszmy, będę mówiła, na co mam ochotę albo czy chcę czegoś innego.

Dominik Haak, psycholog, seksuolog. Członek Polskiego Towarzystwa Seksuologicznego, pracuje w nurcie psychodynamicznym. W pracy klinicznej i naukowej skupia się na mniejszościach seksualnych.

  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze