fbpx

Miłość w sieci. Kocha, lubi, szanuje, a może… żartuje?

Miłość w sieci. Kocha, lubi, szanuje, a może… żartuje?
fot.123rf

Konsumpcjonizm, hedonizm i przedmiotowość vs wyśniony związek, prawdziwe uczucie i odpowiedzialność za drugiego człowieka. Czy Internet jest wybawieniem XXI wieku w poszukiwaniu najbardziej pożądanego produktu o nazwie „miłość”?

Tekst: Justyna Bukowska-Kania i Aneta Kaluba

Wymiana uśmiechów, i ukradkowe spojrzenia, zaproszenie do kina, niby przypadkowe splecenie dłoni w drodze do domu, a pod drzwiami pierwszy niewinny pocałunek, niezapraszający do środka. Brzmi to wręcz kosmicznie, nierealnie i przede wszystkim – staromodnie. Gdzie szukać tych delikatnych motyli w brzuchu, kiedy czasy studiów dawno za nami, a niewinne zauroczenia to odległa przeszłość? Z pomocą przychodzą… algorytmy.

Internet zdaje się być wybawieniem dla poszukujących miłości. Szczegółowy test doboru par analizuje nasz profil i dobiera dla nas idealną drugą połówkę. Procent dopasowania określa na ile dana osoba jest nam przeznaczona i jak wysokie jest prawdopodobieństwo, że stanie się „tą jedyną”.

Wśród osób poszukujących miłości online przeważają internauci w wieku około 40 lat. Statystyki wskazują, że obecnie aż co czwarty Polak miał styczność z przynajmniej jednym portalem randkowym, których jest już w Polsce 48. Zapotrzebowanie na produkt jakim jest „miłość” zdecydowanie nie maleje, a dzisiejsze społeczeństwo w taki właśnie sposób radzi sobie z tworzeniem więzi międzyludzkich.

Konsumpcjonizm, przedmiotowość i szybka gratyfikacja

Powody, dla których niektórzy decydują się na szukanie miłości w sieci, mogą być bardzo różne. Jedni wierzą w przeznaczenie i szukają partnera do prawdziwego związku, innym zależy na akceptacji, uznaniu, atencji czy romansie. Są też tacy, którzy poszukują w sieci po prostu przygodnego seksu. Wielu osobom zdecydowanie łatwiej jest nawiązać kontakt online i prowadzić wirtualną konwersację, ponieważ są chronieni przez ścianę anonimowości, mają czas na przemyślenie swoich wypowiedzi i obmyślenie następnego kroku w tej trudnej grze, jaką jest flirt. Podczas bezpośredniego kontaktu o wiele trudniej jest nałożyć na siebie maskę, odgrywać jakąś rolę i kontrolować swój wizerunek – co jest typowe dla osób mniej pewnych siebie lub o niższym poczuciu własnej wartości.

Korzystając z randkowych portali, iluzorycznie możemy poczuć się bardziej dowartościowani. Liczne komplementy, perspektywa budowania związku, codzienne wiadomości od nowo poznanej osoby czy chociażby nowe „lajki” pod zdjęciami na Facebooku lub Instagramie podnoszą endorfiny – znane i pożądane hormony szczęścia. Te wszystkie, niby drobne, działania w Internecie dodają nie rzadko skrzydeł, potwierdzając naszą wartość zarówno w oczach internetowego przyjaciela jak i całej społeczności Web 2.0.

Hedonizm przewodnią doktryną szczęścia

Współcześnie hedonizm opanował każdy aspekt naszego życia, włącznie ze sferą uczuciową. Przyjemność stała się obecnie głównym wyznacznikiem szczęścia człowieka. Tymczasem bycie w związku i budowanie stałej, zaufanej relacji, to nie tylko momenty uniesień i samych radości, lecz także mnóstwo pracy i wspólne przechodzenie przez trudne chwile.

Decydując się na związek ze znajomości online, człowiekowi może pozornie wydawać się, że wybiera relację złożoną z wyłącznie pozytywnych aspektów. Internetowa więź często postrzegana jest jako pewnego rodzaju gwarancja uniknięcia wielu zobowiązań, które w naturalny sposób wynikają z bycia w związku w realnym świecie. Faktem jest, że bliskość emocjonalna i psychiczna jest dla większości z nas trudna. Wymaga nie tylko nieustannej pielęgnacji związku i pracy nad nim, ale także dojrzałości. Szybkie tempo życia i nadmiar codziennych obowiązków w połączeniu z wysokimi wymaganiami społeczeństwa powodują, że zostaje nam niewiele czasu i energii na zadbanie o relację. Często zatem żyjemy w pojedynkę – z praktyczności i źle pojętej „wygody”.

Brakuje czasu na prawdziwe poznawanie się, głębsze przyjrzenie się drugiemu człowiekowi, zrozumienie partnera i siebie samego w tej niełatwej relacji, jaką jest związek. Poświęcamy za mało uwagi i czasu na budowę solidnych fundamentów w miłości. Często więc bliskość zastępuje szybka konsumpcja, traktowana jako forma odreagowania stresu. Seks sam w sobie nie jest niczym złym, jednak od zbliżeń bez zobowiązań można się uzależnić – nie zapominajmy, że każda forma uzależnienia działa na nasz organizm niszcząco.

Mózg pod wpływem, czyli paniczny lęk przed samotnością

Na stan zakochania wpływ ma bez wątpienia fenyloetyloamina, czyli produkowany przez organizm związek przypominający amfetaminę. Wytwarzana jest ona w niektórych stanach emocjonalnych, przede wszystkim związanych z tak silnym uczuciem, jakim jest miłość. Nasza własna „amfetamina” jest odpowiedzialna za to, że patrzymy na druga osobę przez różowe okulary, idealizujemy ją i nie dostrzegamy wad. Hormon ten reguluje także podniecenie i pożądanie. Wystarczy jedno spojrzenie tej osoby, jej zapach, dotyk, a nawet samo wspomnienie o niej, aby zakochany człowiek momentalnie poczuł się pobudzony. Pojawia się rumieniec, szybsze bicie serca, nieopisane uczucie błogości. Osoby zakochane stają się odporne na głód, brak snu i inne niewygody. Obserwuje się u nich także fizyczną i psychiczną nadaktywność. Co ciekawe, pragnienie znalezienia swojej sympatii wynika często z lęku przed samotnością, który – choć nie zawsze świadomy – jest prawdziwą plagą XXI wieku.

Uzależnienie od bycia w związku kontra samotność z wyboru

Bycie z kimś ma obecnie na tyle duże znaczenie w społeczeństwie, że ogromna ilość osób uzależnia swoje osobiste szczęście od posiadania partnera. Osoby żyjące w pojedynkę, czyli dzisiejsi „single”, często mierzą się z niższym poczuciem własnej wartości lub brakiem wiary w siebie, co jest spowodowane permanentnym uczuciem samotności. Z tych powodów współcześnie obserwuje się zjawisko szukania miłości na siłę – wiązanie się z nieodpowiednimi partnerami tylko po to, aby z kimś po prostu być. Internet to medium, które poniekąd kreuje potrzebę tworzenia związków, sprzedając społeczeństwu produkt, jakim jest narzędzie szukania partnera przez portal randkowy.

Tymczasem niektórzy ludzie, wbrew opisanemu trendowi, celowo wybierają bycie singlem. Niejednokrotnie ta decyzja wynika bezpośrednio z wcześniejszych doświadczeń w związku, który okazał się tylko bolesnym rozczarowaniem. Czasami jest to również efekt obrania pewnych priorytetów oraz ustalenia innej hierarchii wartości w swoim życiu, w której nie ma już miejsca na budowanie trwałych relacji. Życie w pojedynkę, o ile jest racjonalnym wyborem, a nie wynikiem stanu emocjonalnego, nie jest niczym złym.

Bliskości nie tworzy się na bazie „krótkoterminowych relacji” i związków bez zobowiązań. Będąc w internetowym związku powinniśmy znaleźć odpowiednią przestrzeń i czas, by spotkać się w realnych warunkach, na płaszczyźnie człowiek – człowiek. Dopiero wówczas wchodzi w grę osławiona chemia.

Internet jest całkiem dobrym miejscem do nawiązywania nowych znajomości, zwłaszcza jeśli trudno o nie na żywo. Taką relację należy jednak jak najszybciej przenieść na tradycyjny grunt i zacząć na jej bazie budować prawdziwy związek, w którym możemy położyć głowę na ramieniu partnera po ciężkim dniu. Związek budowany na realnych fundamentach jest źródłem potężnej siły. Warto zatem dać sobie szansę, by taki stworzyć.

Dr Justyna Bukowska-Kania – certyfikowany coach osobisty i rodzinny, właścicielka firmy coachingowo-szkoleniowej Life & Family Coach, trener rozwoju osobistego. Od ponad 10 lat realizuje swoją życiową misję, jaką jest wspomaganie kobiet w ich rozwoju oraz łączeniu roli mamy i żony, ze swoimi pasjami, pracą czy własnym biznesem. Odkąd sama została mamą, aktywnie pomaga również rodzicom w ich zmaganiach wychowawczych do czego zainspirowały ją jej dwie córki oraz zamiłowanie do rozwoju intelektualnego dzieci i młodzieży. Mama rocznej Antosi i trzyletniej Celinki, pasjonatka fotografii i kuchni tajskiej.

Mgr Aneta Kaluba – psycholog, terapeuta Racjonalnej Terapii Zachowań. Pracuje z osobami mającymi niskie poczucie własnej wartości, przeżywającymi trudności w relacjach z bliskimi, z cierpiącymi na różnego rodzaju zaburzenia lękowe, depresyjne czy psychosomatyczne. Prowadzi warsztaty związane z samooceną, pewnością siebie oraz obniżające negatywne emocje i stres. Prywatnie mama 9-letniej Nairy, zafascynowana możliwościami ludzkiego umysłu. Uwielbia wieczory z dobrą książką.

  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze