My, dwa jabłka: Psycholog Mateusz Ostrowski radzi, jak szczęśliwie się zakochać

Fot.123rf

Jak uwolnić się od takiego schematycznego działania?

Jeśli chcemy się uwolnić od przeszłych wzorców, to można się tym zająć chociażby na psychoterapii. W kwestii wchodzenia w związki pomyślałbym też o pewnych fundamentach postrzegania relacji. Czym one dla nas w ogóle są? I być może zmianie paradygmatów myślenia o nich. Po pierwsze tego romantycznego: o połówce, która szuka uzupełnienia. Po drugie, oceniania relacji w kategoriach: sukces-porażka, bo przy takim myśleniu porażka zawsze czyha za rogiem. Lepiej przeformułować myślenie na takie, że kiedy spotykam drugą osobę, to nie kombinuję od razu, czy to wyjdzie, czy nie wyjdzie, ale nastawiam się na to, co mi ta relacja przynosi, czego się dzięki niej nauczę, czego doświadczę. Między dwojgiem ludzi zachodzi reakcja, która tworzy nową jakość i zmienia tych ludzi. W tym podejściu mam więcej zgody na to, że ta relacja może się kiedyś skończyć.

Mamy tendencję do gloryfikowania początków, widzimy tę magię na starcie, ale nie widzimy jej na końcu. Jeśli więc coś się kończy, to może miało się skończyć? Może ten los, który nas połączył, teraz nas rozłącza? Tak jakby relacja miała własny „termin przydatności do spożycia”, tyle że on nie jest podany na opakowaniu, więc trzeba po prostu próbować.

Łatwo powiedzieć, że trzeba próbować…

Oczywiście trudniej to realizować, bo boimy się zranienia. Mamy za sobą ileś podobnych doświadczeń i już wiemy, że ono może się przydarzyć, więc staramy się kontrolować sytuację, trzymać gardę, żeby było bezpieczniej. To jest strategia obronna, ale takie trzymanie gardy oznacza też, że coś tracimy, blokujemy jakiś przepływ miłości między nami a drugim człowiekiem, relacja na głębszym poziomie nie może się wydarzyć. Z drugiej strony, wrócę znowu do tego, że jeśli jesteśmy w kontakcie ze sobą, ze swoim sercem, to ewentualne zranienie będzie inne. Właściwie może być nawet mniej bolesne, bo jeśli przepuścimy ból przez serce, to on w końcu minie. To podobnie jak z żałobą – czy ją naprawdę przeżywamy, czy zamrażamy się w smutku?

Wszystko sprowadza się do pracy nad sobą. A co z poradami typu: ładnie się ubierz, poczujesz się lepiej?

Nieźle byłoby też od czasu do czasu dokądś wyjść, poznać nowych ludzi, otworzyć się na nową aktywność czy założyć profil na portalu randkowym. To prawda, ale takie działania są wtórne, pierwszoplanowe jest to, kto we mnie te działania podejmuje. Czy ubiorę się ładnie, bo czuję miłość do siebie, chcę się nią dzielić, chcę kogoś spotkać, być z kimś w relacji, czy mam w sobie wielką dziurę i szukam dilera miłości? Oczywiście możesz się ładnie ubrać, najlepiej na czerwono, bo badania pokazują, że to bardziej działa. I pewnie partner się pojawi, pytanie tylko, czy to jest to, o co naprawdę ci chodzi. Wydaje mi się, że dużo ważniejsze jest dotarcie do swoich rzeczywistych potrzeb i pragnień, a potem wzięcie odpowiedzialności za swoją część związku, bez przerabiania partnera, ale i bez naginania się, udawania.

To brzmi pozytywnie: zajmij się sobą, a zwiększysz swoje szanse na prawdziwą miłość.

Jasne, bo oczywiście można narzekać na zły los albo na jakichś złych onych, ale to jest unikanie wzięcia odpowiedzialności za swoje życie. A jeżeli coś chcę zrobić, to mogę zająć się tym swoim jabłkiem. I nie chodzi o to, że dopiero po osiągnięciu pełni będziemy zdolni do związku, bo mogłoby nam życia nie starczyć, ale o pewien ukierunkowany wysiłek. Rozumiem, że może zrodzić się taka obawa, że będę tak skupiony na sobie, samowystarczalny, że już nie będzie miejsca dla drugiej osoby, ale tak nie jest. Potrzeba dzielenia doświadczeń z drugim człowiekiem nie zniknie, bo bycie w relacji oznacza inną jakość.

Mateusz Ostrowski: terapeuta pracy z procesem, trener biznesu. Członek Polskiego Stowarzyszenia Psychoterapeutów i Trenerów Psychologii Procesu. Prowadzi terapię indywidualną i dla par oraz warsztaty rozwoju osobistego. Lubi podróże na Wschód i literaturę science fiction. www.mateuszostrowski.pl

Artykuł pochodzi z archiwum magazynu SENS

ZOBACZ AKTUALNE WYDANIE »