fbpx

Bliskie, dalekie związki

Bliskie, dalekie związki
123RF.com

Czy związek bez seksu ma sens? Jak podtrzymywać namiętność w małżeństwie na odległość? O komentarz poprosiliśmy psychologa Jarosława Józefowicza.
Czy związek bez seksu jest możliwy? Trudno udzielić jednoznacznej odpowiedzi na takie pytanie. Wiele zależy od tego, jakie jest nastawienie obojga partnerów, co do siebie czują, czego tak naprawdę oczekują od związku. Przecież wszyscy wiemy, że są takie pary, których relacja oparta jest w głównej mierze na udanym życiu seksualnym. W takim wypadku jest oczywiste, że gdy tego składnika zabraknie, związek prawdopodobnie straci rację bytu. Jeśli natomiast ludzi łączy coś więcej, coś ważnego, jeśli to ich bycie razem opiera się na trzech stabilnych filarach – intymności, namiętności i zaangażowaniu – pewnie będą w stanie przetrwać największe burze. Co nie znaczy, że będą w stanie utrzymać długoletni związek pozbawiony kompletnie całej sfery erotycznej. Tu bowiem pojawia się zupełnie inne pytanie: nie o to, czy taki związek może istnieć, ale o to, czy jeśli ludzi czeka kilkuletnia rozłąka, ich relacja ma w ogóle sens. I to wcale nie z powodu kilku lat bez seksu. Przecież nie wiążemy się po to, żeby nie być razem, tylko żeby razem być. W kuchni i w sypialni, na wakacjach, na rodzinnych przyjęciach i imprezach ze znajomymi. Codziennie. W przypadku tak długiej rozłąki wali się niejeden filar miłości: oprócz namiętności pada przede wszystkim zaangażowanie, rozumiane jako zgodność partnerów co do tego, że ich miłość jest dla nich istotną częścią życia. Człowiek, który kocha i ceni swoją relację z partnerem, jeśli ma do wyboru karierę, placówkę w pojedynkę, z dala od kochanej osoby, wybiera jednak swój związek. I zostaje.

W książce „Inteligencja erotyczna. Seks, kłamstwa i domowe pielesze” jej autorka Esther Perel pisze o tym, że krótka dieta erotyczna, abstynencja seksualna, działa na związek ożywczo. Myślę podobnie jak pani Perel – krótka dieta, z naciskiem na słowo „krótka”, czasem robi dobrze. Jednak jeśli ta dieta zamienia się w stan permanentny, szukamy środka zastępczego, innej drogi – podobnie jak para bohaterów tekstu, Ania i Bartek. Kluczowe jest bowiem podejście partnerów do tego, co ich łączy.

W pierwszej historii Beata nie dzwoni do męża, bo oszczędza, a on z kolei nie podtrzymuje kontaktu, bo nie chce się narzucać i sprawiać wrażenia zbyt zaangażowanego. Wyraźnie więc widać, że tym, co tak naprawdę doprowadziło do rozpadu tej relacji, nie był wcale – a przynajmniej nie jedynie – brak seksu. W tym związku zawaliły się wszystkie trzy filary: namiętność, bo z racji rozłąki Andrzej i Beata zostali zmuszeni do abstynencji, intymność – bo przestali ze sobą rozmawiać, wprowadzać siebie nawzajem w swoje życie, swoją codzienność, i zaangażowanie – bo nic nie wskazywało już na to, że którejkolwiek ze stron zależy na podtrzymywaniu tego małżeństwa.

Inaczej zachowywali się Ania i Bartek. Gdy tylko zorientowali się, że ich relacji zagraża jakieś niebezpieczeństwo, że czegoś im brakuje, podjęli działania. Im naprawdę na sobie zależy. Związek na odległość jest sprawdzianem dla partnerów. Dosyć ciężkim, jednak jednym z wielu, na które ludzie narażeni są na wspólnej drodze. Co z tym zrobią, w którym kierunku pójdą, czy im się uda, czy nie, zależy przede wszystkim od nich i od ich chęci. Podejrzewam, że w historii Andrzeja i Beaty sprawa skończyłaby się podobnie również w kraju. Oczywiście okoliczności byłyby inne, jednak zakończenie najprawdopodobniej takie samo.

Cyberseks, czyli rozwiązanie, na jakie zdecydowali się Ania z Bartkiem, nie jest idealnym sposobem na zaspokojenie potrzeb erotycznych. Cała sfera bliskości, która wyraża się poprzez bezpośredni kontakt dwojga ludzi, zostaje w takim wypadku zubożona i sprowadzona do roli mechanicznej. Ale cóż – nie zawsze można pozwolić sobie na rozwiązanie idealne, a nawet półśrodek jest lepszy od zaniechania działania i czekania na to, co los przyniesie. Jeśli uczucia między ludźmi są silne, a cyberseks jest stosowany jedynie jako erzac, chwilowe zastępstwo dla pełnego pożycia może być czymś dobrym dla relacji. Myślę, że nie istnieje niebezpieczeństwo, by partnerzy uznali, że to wyjście jest jednak dla nich ciekawsze od zwykłego stosunku. Choć nawet już po powrocie może się okazać, że będą włączać cyberseks do swojego repertuaru zachowań seksualnych jako urozmaicenie domowego ars amandi.

Co można poradzić ludziom, którzy z racji długotrwałej rozłąki narażeni się na brak możliwości realizowania potrzeb seksualnych w związku? Idąc za myślą prof. Josepha Campbella, amerykańskiego pisarza i myśliciela, powiem tylko tak: „Małżeństwo to zaangażowanie na całe życie, a takie zaangażowanie oznacza, że staje się ono w twoim życiu naczelną troską”. Patrząc przez pryzmat trzech filarów miłości, znaczy to, że każdy z nich i wszystkie razem są niezbędne, aby umacniać, wspierać związek, i nie można o żadnym z nich zapominać. Trzeba ze sobą rozmawiać, szukać siebie nawzajem, szanować, przyjaźnić. To trochę tak jak z imprezą z własnym wkładem. Wkładajcie do wspólnego kotła wszystko to, co sami chcielibyście tam znaleźć. Przecież po to właśnie się zeszliście.

  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze