Obsesyjna miłość – jak wytłumaczyć, że nie kochasz?

obsesyjna milosc
123rf.com

Kiedy ktoś długo nie zauważa, że nie mamy ochoty na bliższą znajomość, stawia nas w bardzo niezręcznej sytuacji. Zmusza nas w końcu do powiedzenia wprost „wybacz, nie chcę się z tobą spotykać, nie jestem zainteresowany”. Najgorzej jednak, kiedy i to trafia w próżnię.
Niedawno opowiedziałam Wam historię Beaty – dziewczyny, która nie przyjmuje od wiadomości, że chłopak nie jest nią zainteresowany. Beata przyjęła taktykę zaprzeczania faktom. Każdą odmowę traktuje jak zachętę albo wręcz zaproszenie do kontynuowania znajomości.

Pytanie, jak czuje się z tym druga strona? Przecież ludzie komunikują się, prowadząc dialog. Jak rozmawiać z kimś, kto słyszy wyłącznie to, co chce usłyszeć?

Oto Jarek, 28 letni grafik w wydawnictwie.

– Rok temu pracowałem w agencji reklamowej i wpadłem w oko jednej z naszych stałych klientek – opowiada. – Zaczęło się od zaproszenia na kawę, żeby omówić kilka szczegółów projektu. Zdziwiłem się, bo w czasie spotkania Marta mało mówiła o sprawach służbowych, za to wypytywała mnie o moje życie osobiste. Potem nadspodziewanie często zaczęła do mnie dzwonić i wpadać z byle drobiazgiem. Nagle ni stąd, ni zowąd wypaliła, że ma dwa bilety na koncert Madonny. Wiedziała, że miałem ochotę pójść, ale pożałowałem czterech stów, bo mam na głowie kredyt. Poczułem się głupio, w dodatku okazało się, że to miejsca w strefie VIP, więc pomyślałem, że robi się niezręcznie. Ktoś, do kogo nie czujesz mięty, funduje ci bilet za tysiąc złotych. Podziękowałem i odmówiłem.

– Następnego dnia telefon, że bilet się zmarnuje, że jestem niemądry itp. – mówi dalej Jarek. – I tak aż do skutku. Idąc na ten nieszczęsny koncert, wiedziałem, że źle robię… I miałem rację. Wystroiła się tak, że Madonna przy niej wyglądała, jakby przyszła sprzątać. Zaczęła się do mnie przytulać i kleić. Szlag mnie trafił, ale głupio było wyjść. Ledwo pozbyłem się jej po koncercie, bo była przekonana, że mnie do siebie zaciągnie. Pożegnałem się, podziękowałem. Następnego dnia dyplomatycznie nie zadzwoniłem, ale za to ona tak. Siedem razy. Jako klientka firmy miała prawo dzwonić, a ja musiałem odbierać jej telefony. Nie przyjąłem żadnego prywatnego zaproszenia, czekałem, aż przestanie. Nie przestała. Po trzech miesiącach zmieniłem pracę.

Relacje z ludźmi są tym bardziej naturalne i przyjemne, im więcej obie strony prezentują empatii i otwartości. Otwartości także na odmowę. To, że nie zawsze nasze zainteresowanie jest odwzajemnione, jest rzeczą naturalną. Dlatego na ogół – jeśli zauważamy, że druga strona nie przejawia lub nie podejmuje inicjatywy – najczęściej sobie odpuszczamy. I robimy to w takim momencie, że żadna z osób nie czuje zażenowania.

Kiedy ktoś długo nie zauważa, że nie mamy ochoty na bliższą znajomość, stawia nas w bardzo niezręcznej sytuacji. Zmusza nas w końcu do powiedzenia wprost „wybacz, nie chcę się z tobą spotykać, nie jestem zainteresowany”. Najgorzej jednak, kiedy i to trafia w próżnię.

Czy to miłość, czy obsesja?

Kiedy ktoś traci kontakt z rzeczywistością, zniekształca ją i zaczyna sprawiać wrażenie, jakby grał w swojej własnej sztuce. Może się okazać, że jego zainteresowanie ma charakter obsesyjny.

Posłuchajcie Karoliny, 31-letniej pracownicy biura podróży.

– Od kilku miesięcy jestem obiektem fascynacji chłopaka, który przyszedł kiedyś z rodzicami do miejsca, w którym pracuję – mówi. – Kupowali u mnie wycieczkę na Kretę. On jest studentem, może mieć około 22 lat. Przyszedł do mnie i powiedział, że się we mnie zakochał, że musimy być razem. Nie potraktowałam tego poważnie. Mam chłopaka, nie jestem zainteresowana. Dzieli nas duża różnica wieku. Powiedziałam „nie”, choć starałam się być delikatna.