fbpx

Przy nim odkryjesz swój cień (cz. 2)

Przy nim odkryjesz swój cień
123rf

Według Carla Gustawa Junga, szwajcarskiego psychiatry i psychologa, twórcy psychologii głębi, wnętrze psychiczne człowieka składa się z obszarów świadomych i nieświadomych.
Świadomość to między innymi nasze poglądy, które lubimy, nasz obraz do którego się przyznajemy i do którego jesteśmy przyzwyczajeni. Nieświadomość, związana z treściami nieznanymi, zawiera między innymi sporą część naszej historii osobistej. Są tu zapomniane często trudne, odrzucone przeżycia czy rodzinne wzorce. Tutaj też kryje się nasz cień. Ta część naszej psychiki przez krótki czas była obecna w sferze świadomości, ale z jakiegoś powodu nie została uznana za godną akceptacji. Została usunięta. Cień może być negatywny o pozytywny. Tak jak znana z literatury para – Dr Jekyll i jego mroczne wcielenie – Mr Hyde. Pozytywnym cieniem jest dobroczynny nadczłowieczy Supermen, niejako odwrotność spokojnego, zwykłego dziennikarza Clarka Kenta.

Na cień mogą się składać antysocjalne impulsy, ale też talenty i zdolności, których boimy się rozwijać. Cień pozostaje dla nas niewidoczny, choć często widzą go inni. Można go zobaczyć w formie projekcji, na zewnątrz. Cechy, których ze szczególną pasją i które najbardziej zachodzą nam za skórę, to właśnie te, które w pogardą potraktowaliśmy u siebie. Często wchodzimy z takimi osobami w konflikty. Dotyczy to również pozytywnych wartości, jakie wzbudzają nasz podziw i wydają się najcenniejsze u innych osób. Jung zauważył, że cień zawiera psychiczne cechy jednostki, które nie zostały wyrażone od czasów dzieciństwa lub wczesnej młodości. W snach, fantazjach i rzeczywistości cień jest osobą tej samej płci, co my. Rodzina i wartości kulturowe podczas naszego wzrastania są głównym czynnikiem wypierającym aspekty cienia. Agnieszki matka była niezaradna życiowo, nie lubiła siebie za to i nie tolerowała żadnych objawów słabości u córki. (historia Agnieszki – TUTAJ) Niezadowoleniem kwitowała nawet katar. Poza tym zbyt była skupiona na tym, żeby przetrwało jej małżeństwo, bo miała poczucie, że bez męża zginie. Jeżeli Agnieszka sprawiała jakikolwiek kłopoty, nie radziła sobie z czymś, spotykała się z dezaprobatą mamy. I postanowiła nie być słabą. Ani wobec siebie, ani nikogo.


Cień zwykle ujawnia się około połowy życia.
Gdy jest negatywny, zostają zahamowane twórcze aspekty psychiki. Przestajemy się rozwijać. Negatywny cień oznacza zwartą, zamkniętą energię psychiczną, która przybrała taką formę, ponieważ nieustannie była tłumiona i wypierana. Odcięta chce zostać odzyskana i wykorzystana. Wraz z upływem czasu powstaje napięcie między cieniem a tą częścią nas, która ją represjonuje. Pojawia się zmęczenie psychiczne, poczucie braku sensu życia często razem z problemami w pracy, w relacjach. Nasze życie jakby zatrzymuje się, nie wydarza się zmiana. Nie ma bowiem prawa, bo nie korzystamy z pełni swojego potencjału. Jung twierdził, że tłumienie cienia jest środkiem tak skutecznym jak odcięcie głowy, żeby przestała boleć. Według niego jeżeli słabość jest świadoma, jest szansa aby ją zmienić. Konfrontacja z cieniem jest jednak trudna, bo pozostaje on w konflikcie z tym wszystkim, co jest w nas świadome, co lubimy na swój temat. Im bardziej i dłużej ją wypieraliśmy, tym gwałtowniej wyskoczy jak diabeł z butelki. W przypadku Agnieszki i żony Sinobrodego korek wystrzelił w relacjach z mężczyznami. Agnieszka, silna kobieta, wreszcie poczuła swoją słabość u boku Jakuba. Nieuświadomiony, zepchnięty na margines cień robi takie „psikusy”. Bierze we władanie tak silnie, że zaczynamy zachowywać się tak, jak nigdy nie chcieliśmy.

Pierwszy krok do uwolnienia się spod wpływów impulsów ślepego cienia stanowi uznanie jego istnienia. Clarissa Pinacola Estes, autorka książki „Biegnąca z wilkami” pisze, że kiedy próbujemy jak najlepiej oświetlić mroki psychiki, cienie, które powstają tam, gdzie światło nie pada, stają się jeszcze ciemniejsze. Tej ciemności nie wolno pozostawiać samej sobie. Klucza nie wolno ukrywać ani zapominać. Pytania trzeba zadać. I trzeba na nie odpowiedzieć. Ciężka praca z reguły odbywa się w ciemnościach. Nie bójcie się więc badać rzeczy najgorsze, najtrudniejsze. To umocni, zahartuje, da świeże spojrzenie i sposobność do przemyślenia na nowo życia i istoty duszy. Estes namawia, żeby nie obawiać się padliny, śmieci, brudów, rozkładu, gnicia, smrodu, krwi, rozrzuconych zimnych kości. Możemy na to patrzeć, potrafimy to znieść, potrafimy sobie pomóc. Tego się właśnie uczy najmłodsza siostra w opowieści o Sinobrodym. Znajdujemy tu wyraźną instrukcję – należy wytropić martwe ciała, iść za instynktem, bez grozy przyjmować straszny widok, zebrać psychiczne siły i pozbyć się niszczycielskiej energii. Agnieszka w relacji Jakubem poznała siebie od strony kobiety zbyt uległej, zatraciła swoje granice, godziła się na zbyt wiele. Zajrzeć do piwnicy dla niej oznaczało uznać – nie jestem tylko zaradna, mam w sobie coś z ofiary.

Drugi krok obchodzenia się z cieniem polega na tym, aby spokojnie lecz zdecydowanie spróbować wpuścić go do świadomości, rozumiejąc jednocześnie przyczyny jego uaktywnienia. Prowadźmy z nim dialog. To prawdziwie transformujące działanie, jeżeli odbywa się z zaangażowaniem, empatią i pokorą. Ta ostania to zdolność do uznania prawdy o sobie i nie ma nic wspólnego z odbieraniem sobie ważności. To ona może obezwładnić najbardziej zawzięte i złudne demony z ciemnej strefy cienia. Daje spokój i cierpliwość potrzebne do odnalezienia tej słabości i uchwycenia jej. To strach skłania napastnika do zadania rany, uznanie jego żądań uspokaja go, obezwładnia. Znienawidzony cień staje się przyczyną chaosu w życiu, jest mściwy, bo pogardzany i lekceważony. Nienawiść rodzi nienawiść. U podstaw takiego zachowania leży brak samowiedzy. Osoba, której cech nie możemy określić, najczęściej wywołuje obawę. Bezpośredni atak jest najlepszą obroną przed kimś, kogo się boimy i darzymy niechęcią. Cień potrzebuje rehabilitacji, której można dokonać wykazując wolę zawarcia przyjaźni, życzliwości, cierpliwości, mądrości. Przyczyną kłopotów nie jest cień sam w sobie, ale stosunek jaki do niego mamy. I to trzeba zmienić. Ofiara to ktoś, kimś być nie chcemy, to zrozumiałe. Jednak w Agnieszka u boku Jakuba wreszcie poczuła jak bardzo spragniona jest wsparcia, bliskości, uczuć. Od tego mężczyzny tego nie dostała, jeszcze nie mogła. Jeszcze potrzebowała przejrzeć się w nim jak w lustrze. Zobaczyła siebie zimną, siebie odizolowaną, siebie interesowną, taką jak on. A zarazem poznała siebie bardziej ludzką, przyjemnie kobiecą, potrzebującą ciepła. Bo dobrze przezwyciężyć podstawową niewiedzę, która dotyczy biegunowej natury ludzkiej psychiki. Tylko wtedy, gdy zrozumiemy, że jest ona bipolarna, ma zarówno dobre, jak i złe strony, będziemy bardziej siebie kochać, będziemy mniej niespokojni. Zamiast wypierać negatywne siły, będziemy mogli je unieszkodliwić. Żona Sinobrodego nie została zabita. Na pomoc przybyli jej bracia i ukatrupili okrutnika. Bohaterka baśni była młoda i niedoświadczona, żyła tylko kobiecą, naiwną częścią swojej psychiki. Bracia, którzy przynieśli ratunek, są symbolem jej cienia, w którym kryła się i negatywna agresja, i pozytywna sprawczość. Agnieszka znalazła w sobie siłę, by odejść od Jakuba. Odeszła ze świadomością tego, że bywa słaba i to dało jej poczucie prawdziwej mocy, nie tej płynącej z jej perfekcjonizmu, ale tej z jej wnętrza. O to między innymi chodzi w trudnym procesie indywiduacji, który polega na wydobywaniu z nieświadomości zagubionych części psychiki. I który doprowadza do odkrycia sensu i znaczenia w życiu.

  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze