Jak pobudzić zmysły?

fot. iStock

On jest zmęczony, ją boli głowa, przestają się dotykać, mijają się. Dużo pracują, mają małe dzieci. Czy żeby ożywić namiętność, musimy iść do seksuologa? Najpierw warto wypróbować kilka znacznie prostszych sposobów. Tak prostych, że gdyby nie pochodziły od specjalistów, machnęlibyśmy na takie mądrości ręką. Ale by zadziałały, trzeba je zastosować.

Na cyfrowym odwyku

Znajoma powiedziała mi, że „łatwiej zmienić faceta niż zmienić faceta” – i właśnie dlatego chce się rozwieść. Jej mąż woli siedzieć w Internecie niż się z nią kochać. Leżenie w łóżku i patrzenie w sufit, kiedy on obejmuje swój telefon, wykańcza. Podjęła jeszcze jedną próbę. Zorganizowała wyjazd. Wycieczkę tam, gdzie nie ma zasięgu. Tygodniowa wyprawa po lasach i górach wystarczyła, by mąż znów jej zapragnął.

Śledząc bez przerwy wiadomości czy sprawdzając Facebook w telefonie, zabijamy swoje prawdziwe potrzeby, siebie. Tak seksuolog Piotr Gumienny wyjaśnia, dlaczego taki prosty sposób pomógł. Dostarczanie sobie bodźców wzrokowych, intelektualnych w każdej wolnej chwili, a szczególnie wieczorem, sprawia, że tracimy ochotę na seks. Nie trzeba oglądać porno, bo przewijając nieustannie wiadomości na ekranie telefonu, jesteśmy na informacyjno-bodźcowym haju. Podniecenie wraca po czterech dniach w lesie, bo tyle wystarcza, by „wytrzeźwieć”.

Potrzeba odpoczynku od informacji jest blisko potrzeby erotycznej, bo gdy uwolnimy się od natłoku bodźców, od adrenaliny, kortyzolu itp., może zakiełkować w nas zmysłowość. Czas dla siebie, czas na wyciszenie to element higieny psychicznej i sposób na to, by doszło do głosu libido.

Pierwsza prosta rada na dobry seks to: cztery dni choć raz na dwa miesiące z wyłączonymi wszystkimi komunikatorami. Odwyk od informatorów i zaszycie się w lesie.

Intymna relacja

Do Andrzeja Gryżewskiego, seksuologa i psychoterapeuty, trafia wiele par z problemami podobnymi do tych, które miało pewne małżeństwo celebrytów. Ludzi pięknych i z niezaprzeczalnym sukcesem. Mimo to nieszczęśliwych w łóżku. Powód: „Jej oziębłość”.

Usiedli tak daleko od siebie, jak tylko było to możliwe, na kanapie w gabinecie seksuologa. Byli tu już drugi raz. Ona spokojna, on kipiał od hamowanej złości. Zdradziła go, i to z kim?! Z grubasem!?

Andrzej Gryżewski: – Dla kobiety nie ma większego afrodyzjaku niż męska uwaga. Jej brak to powód oziębłości i niechęci do seksu. A na pierwszej sesji ona mówiła, że mąż jej nie słucha, że tylko fizycznie jest obok, że nigdy nie patrzy jej w oczy. Wszystko jedno, czy rozmawiają, czy jedzą, czy się kochają. Teraz nie chce seksu z nim właśnie przez to jego patrzenie w bok! Ten, z którym go zdradziła, był w nią wpatrzony jak w obrazek: prosto, jasno i z zachwytem! Wreszcie poczuła się widziana, ważna, kochana! Poświęcenie kobiecie pełnej uwagi bywa przez wielu mężczyzn niedocenione. A szkoda.

„Nie patrzy w oczy? A więc coś ukrywa?! Może fantazjuje o innej?” – przyczyny mogą być różne, ale kobieta zawsze pomyśli, że chodzi o konkurentkę, i dlatego traci ochotę na seks. Tymczasem mężczyzna potrzebuje poczucia autonomii, więc bywa, że odwraca wzrok tylko z tego powodu.

Może też chcieć się chronić. Nie patrzy w oczy, bo się wstydzi, nie jest pewny swojej seksualności? Może na przykład mieć kłopoty z utrzymaniem erekcji, dodaje Piotr Gumienny. Spojrzenie w oczy mogłoby skonfrontować go z tym kłopotem, bo a nuż ona zobaczyłaby w nich wątpliwość, czy znów nie zawiedzie. Patrzenie w oczy jest jak patrzenie w lustro, dlatego mężczyzna w takich sytuacjach go unika. Woli odbębnić stosunek po niebieskiej czy innej pigułce, wykazać się wzwodem, odhaczyć seks na liście zadań i nie konfrontować się z tym, że coś mogło być nie tak.

Drugi domowy sposób na seks to: zbuduj intymną relację. To nic nie kosztuje – wystarczy uważność, bycie tu i teraz. Intymność wymaga też szczerości, ujawnienia zwłaszcza tego, co wstydliwe. Na pewno to lepsze niż ochronny dystans.

Nareszcie jesteś blisko

Przyczyny podniecenia, tego, że kobieta nabiera ochoty na seks, mogą być różne. Na przykład widok mężczyzny zmywającego naczynia. W fartuszku. Albo gotującego zupę czy sprzątającego odkurzaczem mieszkanie. Zwłaszcza jeśli jest to mężczyzna, który odnosi zawodowy sukces i ma silny charakter. Taka zabawa w odwrócenie ról? W dominację? Nie musi o to chodzić, uważa Piotr Gumienny.

Jeśli mężczyzna jest dla kobiety mało osiągalny tak na co dzień – bo poświęca wiele czasu i uwagi budowaniu kariery i swoim pasjom, nie zajmuje się więc ani dosłownie, ani mentalnie sprawami domu – ona odbiera to jako brak intymności i bliskości. Nie czuje się więc bezpieczna i kochana. W codziennym pędzie mężczyzna nastawiony zadaniowo mija partnerkę, a ona traci razem z poczuciem bezpieczeństwa ochotę na seks. Oddycha z ulgą, kiedy widzi go w kuchni, czuje, że w tym momencie, w takiej sytuacji jest blisko. A dla kobiety bliskość mężczyzny to afrodyzjak, bliskość rodzi bowiem więź niezbędną do tego, by mogła otworzyć się na seks. By chciała się kochać. Dlatego gdy jej mężczyzna jest domowy, bliski, dostępny, taki na wyciągnięcie ręki – ona w naturalny sposób może chcieć jeszcze bardziej się do niego zbliżyć. Najbardziej, jak to tylko można, czyli kochając się z nim…

Zatem trzeci domowy sposób na seks to płyn do mycia naczyń i fartuszek. Czasem bywa to tak seksowne jak perfumy, szampan i luksusowa bielizna, zwłaszcza gdy powodem oziębłości jest brak psychicznej obecności.

Blisko siebie i swojego ciała

W domu można nosić krótkie tuniki odsłaniające nogi, jeśli z nóg akurat jesteśmy dumne. Nago przechodzić między sypialnią a kuchnią albo nie zamykać drzwi do garderoby, kiedy się przebieramy, a figura czy piersi nie budzą kompleksów. Gdy partner przechodzi obok, nasz szlafrok może się zsunąć z pleców do połowy pośladków, jeśli plecy czy pupę uważamy za ładne.

Moja znajoma po związku z mężczyzną, który nie chciał seksu, obiecała sobie, że nigdy więcej nie będzie rozmawiać o tym, czemu on nie chce. Zastanawiała się u seksuologa nad jego dziwaczną relacją z matką. Po rozwodzie zaczęła biegać i chodzić na pilates, żeby poczuć się dobrze w swoim ciele.

– Kobieca nagość – normalny mężczyzna niewiele więcej potrzebuje, by nabrać ochoty na seks – mówi seksuolog prof. Zbigniew Lew-Starowicz. – Kobieta nie powinna wstydzić się ciała, jeśli chce mieć radość z seksu. Dla mężczyzny większość kobiecych kompleksów nie ma najmniejszego sensu. Pewność siebie i podziw w oczach partnerki podniecają każdego. To nie cellulit czy za mały biust skutecznie niweczą namiętność, ale chowanie się pod kołdrą i gaszenie światła.

Czwarty domowy sposób na seks: pokazuj swoje ciało! A jeśli się krępujesz – zadbaj o nie. Bieganie czy taniec niewiele kosztują, a sprawiają, że poczujesz się sexy. Zniknie dystans między tobą a twoim ciałem, dystans, który budują wyłącznie kompleksy.

Użyj wyobraźni

Mężczyźni myślą, że kobiety podnieca ich męskość w stanie wzwodu, wydają więc majątek na pigułki i tym podobne specyfiki. Unikają więc seksu, gdy nie są pewni erekcji. Ale podniecenie wynikające z patrzenia na wielkie męskie atrybuty to u kobiet rzadkość, uważa Andrzej Gryżewski. Kobiety podnieca bardziej to, co sobie wyobrażą, co może się wydarzyć.

Dowodem jest choćby to, że kupując wibratory, wybierają wzory daleko odbiegające od modelu rzeczywistego. Gdy taki wibrator stanie obok łóżka, można go pomylić ze współczesną rzeźbą. Bo dla kobiety wyobraźnia, nie realny świat, to przestrzeń miłości zmysłowej.

– Kobieta potrzebuje czegoś więcej niż mężczyzna, by mieć ochotę na seks – potwierdza prof. Lew-Starowicz. – Pożądanie wybucha w niej, gdy na przykład wyobrazi sobie blisko siebie tego, kogo pragnie, fantazjuje o nim.

Pomóc jej w tym mogą zdjęcia, ale nie anonimowe akty męskie. Zdjęcia mężczyzny, który jej się podoba, pociąga ją, intryguje. Myślenie o nim może stać się jej afrodyzjakiem, gdy wyobrazi sobie siebie z nim w zmysłowej scenerii. Może nawet kiczowatej, ale co z tego. Nikt jej fantazji nie będzie przecież oceniał.

– Nie widzę w tym nic niestosownego, o ile nie fantazjujemy o panu ze zdjęcia, kochając się z mężem – mówi prof. Lew-Starowicz. – Wtedy wyobrażanie sobie siebie w ramionach kogoś innego byłoby jednak niewiernością.

Piąty domowy sposób na seks: jeśli chcesz być namiętną kochanką, daj sobie prawo do korzystania z fantazji. To nie wymaga ani pieniędzy, ani wizyt u specjalisty.

Bądź jak stewardesa

Stewardesa zawsze najpierw podaje tlen sobie, potem dopiero pasażerom. Podobnie ma postępować w sypialni każda kobieta. Najpierw zadbać o swój orgazm. To powinien być dogmat. Nie patrz więc ukradkiem, czy on jest podniecony. Nie śledź jego reakcji. Oddaj się swojemu ciału i temu, co ono czuje i czego pragnie. Zanurz się w miłości jak w strumieniu i skup na tym, co wibruje i drży w tobie, odczytuj swoje wrażenia, śledź swoje dreszcze…

– Moim pacjentkom radzę, by przede wszystkim myślały o sobie i swojej satysfakcji – mówi Karolina Strojecka, psychoterapeutka i seksuolożka. – Żeby postępowały tak, jak radzi już w samym tytule książki Ian Kerner, amerykański seksuolog: „Jej orgazm najpierw…”. Żeby wczuwały się w swoje ciało, skupiły na swoich odczuciach.

Szósta domowa rada na seks: zadbaj o to, by on dotykał i całował cię tak, żebyś miała orgazm. Egoizm? Nie, twoja satysfakcja jest ważna i dla ciebie, i dla niego. Podniecenie kobiety i jej ekstaza to afrodyzjak dla mężczyzny. Radość seksu sprawia, że mamy ochotę na więcej. Klapa powoduje, że chętniej sięgamy po seriale i pączki.

I na deser rada siódma! – W seksie jasno wytyczone ścieżki się nie sprawdzają – mówi Karolina Strojecka. – Lepiej szukać wciąż nowych. Bądź więc odkrywczynią, poszukuj radości seksu dla siebie, a na pewno znajdziesz ją dla was obojga.