Porozmawiajmy o pokusie w związku

123rf.com

Mąż mojej koleżanki zna te jej wszystkie fascynacje i serdecznie się nimi bawi.

Mój Eduś też jakiś czas temu kochał się w Karolinie Gruszce, a obecnie w Scarlett Johansson. Ja to rozumiem, obie są przepiękne pod każdym względem.

I w jakim towarzystwie to ciebie ustawia!

W bardzo ładnym, prawda? Za to jak się w telewizji pojawia Pierce Brosnan, to Edek krzyczy z salonu: „Twój narzeczony na ekranie, chodź, chodź”. Opowiadałam ci, jak Pierce Brosnan został moim narzeczonym? Otóż u fryzjera przeczytałam w jakimś piśmie okropny artykuł pt. „Brzydkie żony pięknych mężów”. To były normalne i fajne kobiety, ale ponieważ nie są aktorkami czy modelkami, to nazywa się je brzydkimi. No i w tym rankingu był Pierce ze swoją żoną, nazywaną tam „puszystą”. Sam Pierce zapytany o ideał kobiety powiedział kiedyś „jeśli Wenus, to ta z Willendorfu”. A wiesz, jak wygląda Wenus z Willendorfu? No jak ja teraz. Mówię więc do Edka: „Przecież ten Brosnan co chwilę do Polski przyjeżdża. Jeśli on mnie zobaczy, to ty już mnie nie będziesz miał“.

Czyli ty masz narzeczonego Pierce‘a, a on Scarlett?

Nie powiem, ile razy był oglądany u nas film „Lucy”…

Co to wam daje? Co wnosi do waszej relacji?

Nas to zwyczajnie cieszy i bawi. Zresztą ja już od dawna nie poddaję się takim uczuciom jak zazdrość o to, że mojemu facetowi podobają się inne kobiety. Sama się cieszę, jak ktoś mi się podoba! Myślę sobie: „Jednak jeszcze…”.

O czym świadczy fakt, że choć jesteśmy z kimś, to jednak fascynują nas inne osoby? Że nam czegoś brakuje? Czy że po prostu taką mamy naturę?

Może to być to pierwsze, może być to drugie albo mogą być obie rzeczy jednocześnie. W końcu z najukochańszym człowiekiem raz się czujesz bosko, a raz kiepsko. I jak jest ci kiepsko, to łatwiej sobie powiedzieć: „On mnie nie rozumie, a tamten rozumie”, choć za jakiś czas może się zdarzyć, że i ten przestanie. Ale nowość to zawsze nowość.

Czasem słyszymy o takich historiach: on i ona rozstają się ze swoimi partnerami, by być razem. Po miesiącu czy dwóch szał mija i okazuje się, że to jednak nie to.

Wtedy zwykle kajają się wewnętrznie i chcą wrócić do dawnych partnerów i powiedzieć im: „Jak to dobrze, że cię mam“. „A dlaczego nie mówiłaś/nie mówiłeś mi tego wcześniej?“. „Bo dopiero teraz to do mnie dotarło“.

Trudno przyjąć niewiernego partnera z powrotem. Dla niektórych taka przygoda jest niewybaczalna.

Dla niektórych owszem, to koniec związku. Nie potrafią drugiej osobie tego wybaczyć. Inni przyjmą z powrotem, ale będą przez wiele lat potem wypominać tę sprawę, co dla obu stron jest niszczące i toksyczne. Moim zdaniem, jeśli już dojdzie do „skoku w bok”, nie powinniśmy mówić partnerowi, że w ogóle coś takiego nastąpiło. Bo to go tylko skrzywdzi. Ja jestem za zachowaniem tego w tajemnicy, ale za przepracowaniem lekcji. Zastanowieniem się, o czym świadczy tak silna fascynacja: o tym, że się nudzę w moim związku czy może nudzę się w życiu? Bo to też jeszcze jeden przyjemny powód – chcemy, żeby coś się zaczęło dziać, bo dawno się nie działo. Praca ta sama, chłop ten sam, a tu trafia się fajny amant – i idziemy w to jak w ogień. To przynajmniej miejmy tyle rozumu, by zachować to w tajemnicy. Niektórzy powiedzą, że to jest bardzo niemoralne, co teraz mówię, ale ja nie rozpatruję tego w kategoriach moralności, tylko odpowiedzialności.

Artykuł pochodzi z archiwum magazynu SENS

ZOBACZ AKTUALNE WYDANIE »