Porozmawiajmy o pokusie w związku

123rf.com

Przy czym uważam, że hierarchia wartości w naszym życiu jest bardzo istotna. Zawsze to podkreślam – jeśli ktoś ma takie zasady, że nigdy nie zdradzi – to niech się tego trzyma. Ale kupa ludzi ma zasady i jeszcze się o nie kłóci, a mimo to je łamie. To szczyt hipokryzji.

Im dłużej żyję, tym częściej widzę…

…jak się ludzie cudownie oszukują, prawda?

I nie wiem, czy w tym oszukiwaniu się sama zdrada jest największą krzywdą, jaka może nas spotkać.

Ja bym jej nawet nie sytuowała w kategorii wielkich. Może się tak zdarzyć, że on zrobił coś, z czym nie mogę się pogodzić – zawiódł moje zaufanie, doniósł na kogoś, coś ukradł, celowo wyrządził krzywdę. W tym zestawie zdrada jest – powiedziałabym – najczystszą sprawą.

Pamiętam przypadek, o którym mi kiedyś opowiedziałaś – dwie pary się ze sobą przyjaźniły i nagle między nią a nim zaczęła się rodzić fascynacja. Zamiast w to iść, postanowili o tym porozmawiać: „Słuchaj, zaczynam coś do ciebie czuć, widzę, że ty też. Co my z tym zrobimy?“. Można tak postawić sprawę?

Można, choć trzeba do tego dwójki świadomych siebie ludzi. Generalnie kiedy ogarnia nas taka fascynacja i czujemy, że pójście za nią zniszczyłoby spokój kilku osób, najlepiej przez jakiś czas przestać się widywać, nie dolewać oliwy do ognia. Co nie jest wcale proste, bo taka fascynacja jest szalenie wciągająca. Niektórzy podchodzą do sprawy tak: „Zakochałem się, i już“, to „już“ ma wszystko tłumaczyć. Nieprawdą jest, że nic nie można z tym zrobić. Nie da się powstrzymać fali narastającego uczucia, ale można zmienić do niej nastawienie.

Po pierwsze, uświadomić sobie, że coś cię do tej osoby ciągnie. Po drugie, zamiast poddawać się myślom na temat tego, co by z tego mogło być czy wspominać, co on powiedział lub jak był ubrany – można pójść do kuchni i zacząć obierać ziemniaki. Albo robić cokolwiek innego, co odciągnie nasze myśli od tego tematu. Bardzo wiele autoterapii opiera się na tym, że przekierowujemy tor myślenia na coś innego. To się nazywa „zmiana kanału”. Są ludzie świadomi swojej autokontroli, którzy się nią posługują. Możliwa jest sytuacja, gdy on jej mówi: „Gdybym nie był z moją żoną, to mogłoby być nam razem przyjemnie, ale nie chcę tego robić jej i naszemu związkowi“.

Czyli: jeżeli wierność jest dla ciebie wartością, idź za nią. A jeśli nie znajduje się najwyżej w twojej hierarchii, ale wiesz, że zdrada dla twojego partnera byłaby końcem związku, to też weź to pod uwagę.

Absolutnie. W ogóle bierz pod uwagę wszystkie ważne rzeczy w twoim życiu. Oczywiście ten, który cię kusi, może mieć zupełnie inne zasady niż ty. I wtedy dopiero robi się ciekawie! Bo jedno mówi: „Nie wolno“, a drugie: „Wolno, nie wolno, ale można“. Moim zdaniem trzeba wiedzieć, jakie się ma w życiu wartości i jakie potrzeby. Bo hierarchia wartości bywa inna niż hierarchia potrzeb. Ludzie bardzo często kojarzą wartości z czymś, co się wiąże z odmową czegoś fajnego. Honor, wierność, odwaga – wymagają poświęcenia. A przecież przeżywanie i rozkosz cielesna też są wartościami. W moim życiu mają bardzo wysoką rangę i w wartościach, i w potrzebach. Ale jeśli ktoś wysoko
w hierarchii wartości ma wierność, a w hierarchii potrzeb – doznania cielesne, to ma kłopot.

Artykuł pochodzi z archiwum magazynu SENS

ZOBACZ AKTUALNE WYDANIE »