Życie w trójkącie: Dlaczego zdradzamy?

fot. iStock

Z punktu widzenia biologicznego jest to sytuacja uzasadniona. Z drugiej strony – słyszę czasem od kobiet, że je nosi. A dość często nie odróżniają stresu od napięcia seksualnego. Dotyczy to przede wszystkim kobiet, ale i mężczyzn na wysokich stanowiskach, którzy rozładowują ten stres w seksie.

Bohaterki seksualnego wyzwolenia ostatnich 20 lat w Polsce. Kobiety wyemancypowane i na stanowiskach. W związkach i zdradzające. Jakie są więc te ich związki?

Często relacje w nich są trudne ze względu na aspiracje kobiety. Dobrze, jeśli i kobieta i mężczyzna w związku mają podobny status społeczny. Ale często jest tak, że to kobieta spełnia się zawodowo, nierzadko z lepszym skutkiem niż mąż. Zarabia więcej pieniędzy i mężczyzna najczęściej nie jest w stanie sobie z tym poradzić. Czasem bywa tak, że kobiety dają odczuć to mężczyźnie, a inne nie. Mężczyźni też różnie to znoszą. Stereotyp głosi, że to mężczyzna zarabia, jest głową rodziny. Kobiety stosują różne sztuczki dyplomatyczne dla wyrównania tych stereotypów, czasem traktują męża, który mniej zarabia, jak niepełnosprawnego.

Po co?

Żeby ten związek utrzymać. Chcą poukładać sobie życie, mieć dom, rodzinę, pozycję społeczną – żony, matki – i święty spokój. Dostosowują się więc do stereotypu. Ale potem przychodzi ten moment, że już im się nie chce udawać ani walczyć nie wiadomo jak o ten związek ani pomniejszać tego, że osiągnęły sukces. W tej grupie są też kobiety, które szukają czegoś nowego. I to poszukiwanie wcale nie jest związane z nadzieją na nowe związki. Te, w których żyją, mogą z różnych przyczyn być dla nich źródłem satysfakcji. Czasem też przez lata pozostają w związkach równoległych. Niektóre z tych kobiet wykazują spore tendencje do ryzykowania. Sam fakt dojścia do pewnej pozycji zawodowej i finansowej był związany z częstym ryzykiem, co niekiedy przenoszą one na swoje życie prywatne.

W grupie kobiet „zarządzających” zdarzają się takie, które szukają seksu dla samego seksu i bardzo konsekwentnie rozdzielają go od uczuć. Mówią: „To tylko seks i na nic więcej nie możesz liczyć”. Takich kobiet jest coraz więcej.

Miłość przestaje być ważną kategorią w seksie?

O nie, miłość jest ważną kategorią. Zawsze to podkreślam. Ale kobiety też, podobnie jak mężczyźni, potrafią wchodzić w relacje seksualne tylko dla samego seksu. Niektóre chcą po prostu zaawansowanych pieszczot, inne będą chciały romantycznego wieczoru, wypełnionego przytulaniem, głaskaniem, rozmową, ponieważ od mężczyzn w związku niekoniecznie to dostają. A jeszcze inne będą chciały intensywnego seksu, który będzie wymagał i od tej kobiety, i jej partnera dużego zaangażowania fizycznego. Coraz częściej też jest to młodszy partner.

Na początku mówił pan o rozdzieleniu emocji i seksu. Czyli można zdradzać na zimno.

Czasem ktoś mówi: „zdradzam”, mając na myśli zaangażowanie „wirtualne”, czyli zdradę w sferze myśli, nie czynów. Tacy ludzie albo nie akceptują tego, co się dzieje w ich związkach, albo angażują się silnie w coś, co jest im na danym etapie potrzebne, czyli w pewną formę zakochania. Nie przekraczają granicy zdrady fizycznej, ale dokonują jej w swojej psychice za każdym razem, gdy kochają się z żoną czy mężem. Obserwując niektóre związki, mam wrażenie, że one przetrwały tylko dlatego, że trzymają je jeszcze jakoś fantazje o innych kochankach. Pozwala to partnerowi współżyć z żoną czy mężem i utrzymywać związek, przy jednoczesnym zaangażowaniu emocjonalnym w zupełnie inną relację – relację na poziomie ducha, myśli, uczuć. Wydaje się to nieprawdopodobne, straszne, lecz jest bardziej prawdziwe, niż myślimy.

Obiegowy pogląd głosi, że zdradzamy najczęściej w czwartym roku małżeństwa.

Zdradzamy już nawet wcześniej. Moje poprzednie badania, w których rozrysowałem tzw. mapę zdrady w Polsce, pokazały zdrady w grupie młodych osób. Analizowałem tam ludzi, którzy zdradzali wcześniej – przed ślubem, krótko po. Nie ma takich ścisłych wyznaczników, kiedy to się dzieje. Ale warto wziąć pod uwagę, że ludzie, zanim wezmą ślub, są ze sobą często już kilka lat. Kończą studia, są ze sobą i stają przed ołtarzem.