fbpx

Jaki jest najlepszy polski afrodyzjak

afrodyzjak
123rf.com

Dziś będzie o seksie i partnerstwie na tle zapyziałej łazienki, pustej lodówki, niezrobionego prania oraz płaczących w kąciku dziatek. I to nie moje naczynia leżą brudne w zlewie. Wasze, drodzy Panowie i Panie. I nie będzie udanego seksu, jak się za to nie weźmiecie.
Nie ja to wymyśliłam. Świat działa, jak działa i można się na to obrażać albo przyjąć do wiadomości. Opiszę w czym rzecz, ponieważ odczuwam irytację płynącą z lektury artykułu na gazeta.pl. Jakieś dwa tygodnie temu przeczytałam o badaniach z USA, które dowodziły, ni mniej ni więcej, że w domach w których mężczyźni nie współpracują w zakresie prac domowych, zadowolenie z seksu i ilość stosunków pomiędzy małżonkami jest wyższa o około 30% od gospodarstw, w których panuje partnerski podział obowiązków. Suchar rzucony na koniec w postaci komentarza strasznie dowcipnego redaktora dopełniał żenującego przekazu: jak mężczyzna jest „męski”, to go kobieta bardziej szanuje, szybciutko do łóżka wskakuje i do tego nie marudzi, że słabo performuje w akcji, jeno pełna szacunku jest i zachwytu. Jako się rzekło – porządek i zadowolenie panuje w stadle.

Nie wiem, skąd te badania i jak naukowcy doszli do takich wniosków. Całe moje doświadczenie zawodowe (oraz znanych mi psychologów i psycholożek) przeczy tej teorii. Może Amerykanie piją inną wodę, która modyfikuje cykl ich reakcji seksualnych. Nie wiem. Ale napiszę, co działa na Polki.

Może mamy coś popsute w środku i nie działamy, jak należy, ale najsilniej na nas działa widok faceta z odkurzaczem/ mopem/ gąbką do naczyń. To nie jest fantazja seksualna o półnagim monterze z klatą à la chip&dale. Ani o sześciu półnagich hydraulikach w ogrodniczkach z ogromnymi kluczami francuskimi. Mało w tym fantazji, dużo prozy życia. Najlepszym afrodyzjakiem w państwie lechickim jest współpraca w zakresie zadań domowych. Mężczyzna walczący o czystą chałupę to jest to, co nas kręci i podnieca. Powody są proste jak pęczek drutu. Czujemy, że ktoś, z kim żyjemy, bierze odpowiedzialność za budowany razem ekosystem (dom, dzieci, szafy z ubraniami, lodówka). Czujemy, że ktoś o nas dba, że komuś zależy, żebyśmy odpoczęły i może pomalowały paznokcie. Czujemy, że nie tylko na naszych barkach leży odpowiedzialność za cały świat. Możemy na chwilę przestać być Matką Polką. Od razu łatwiej się znaleźć w roli Namiętnej Kochanki. Bo Matka Polka to jest rola seksualnie niedorozwinięta. Ta wyrafinowana strategia (udział w sprzątaniu, zakupach, gotowaniu, opiece nad dziećmi, etc.) odpala w Polce śpiące libido. Bo ono jest zmęczone i zaharowane razem z właścicielką. I nie ma szansy zakwitnąć, jak ktoś mu nie pomoże.

I teraz będzie w tonie ideologicznym i nawet głośniej będzie: współpraca w zakresie działań domowych nie jest żadną pomocą. Nikt tu się altruizmem nie wykazuje ani nie zdobywa odznaki harcerza za przeprowadzanie staruszek przez pasy. To nie jest pomoc, to jest realizowanie 50% zobowiązań wynikających z litery kontraktu. Kontraktujemy się na wspólne mieszkanie, życie, rozmnażanie, wychowanie potomstwa. Realizowanie połowy zadań z tym związanych nie jest łaską pańską, tylko wzięciem odpowiedzialności za połowę rodziny. Połowę z każdego dziecka. Połowę z mieszkania. Połowę z obiadu. Połowę z życia całego, jak już się uznało, że człowiek z człowiekiem zostaje na dobre i na złe. I bez łaski.

Nie wiem, co podnieca seksualnie Amerykanki, bo chociaż przyjęłam kilka książek psychologicznych, socjologicznych i antropologicznych z tamtego obszaru, to nijak nie rozumiem tego narodu. Własny rozumiem całkiem dobrze, choć czasem się po gombrowiczowsku za niego wstydzę. Wstydzę się, że mężczyźni z mojego kraju z lenistwa i wygodnictwa czynią sport narodowy, i jeszcze są dumni, że kultywują tradycję. Wstydzę się, że kobiety w moim kraju, zamiast walnąć serwisem obiadowym centralnie o podłogę i wyegzekwować realizację litery kontraktu, milczą i potulnie zasuwają. A potem trafiają do gabinetu terapeuty, coacha, doradcy, często na granicy rozwodu i po raz pierwszy w życiu rozmawiają o tym, że ona nie ma siły, ma za to pretensje, a on jakoś nie zauważył, że pojawienie się na świecie dzieci coś zmienia w jego krajobrazie wewnętrznym. Wyrażają zaskoczenie, że im się „seksualnie nie układa”.

Współpraca w zakresie zadań domowych jest afrodyzjakiem działającym dłużej i skuteczniej niż wszystkie znane chemikalia. Jest romantyczna albo pragmatyczna, jak kto woli. Ważne, że jest totalnie skuteczna. Jest także genialną inwestycją w życie seksualne. Jak nie wierzycie, sami sprawdźcie, wiosenne porządki już za chwilę.

  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze