fbpx

Życie seksualne Matki Polki

Zycie seksualne po narodzinach dziecka
123rf.com

Umówmy się, wszyscy wiedzą, jakie są plusy bycia matką. Są szeroko nagłośnione i dobrze wżarły się w kulturę, naszą świadomość i przekonania. Ale macierzyństwo jest też zmaganiem się z własnymi ograniczeniami i trudnościami. Trzeba też pamiętać, że po urodzeniu dziecka zmieni się także życie seksualne.
Topos matki jest na tyle silny w naszej kulturze, że często słyszę od kobiet, iż z braku dziecka czują się niepełnowartościowe. Przecież kobieta bez dziecka albo się na siłę emancypuje (zabierając sobie podstawowe źródło szczęścia), albo musi coś z nią być nie tak, skoro jeszcze nie zaszła w ciążę. Macierzyństwo miewa chwile cudowne, błogosławione wręcz, niesamowite, ale w znacznej części jest też stawieniem czoła trudnościom, które przychodzą wraz z dzieckiem; zmianami, których nikt się nie spodziewał i przed którymi nikt nie ostrzegał. Hank Moody w serialu „Californication” stwierdził, że rodzicielstwo było najbardziej doniosłym i najbardziej rozdzierającym doświadczeniem jego życia. Ja wprawdzie nawet w ekstremie nie sięgnęłam tego poziomu, ale mocno się z tym zdaniem identyfikuję. Dodając od siebie, że on był facetem i to z Kalifornii. My zaś jesteśmy kobietami w nadwiślańskim kraju, gdzie ciągle jeszcze zestaw średniowiecznych stereotypów dotyczących matek ma się dobrze.

Stereotypem w matkę

Matka jest czysta. Matka się poświęca. Matka musi. Matka jest w całości odpowiedzialna za dziecko. Matka nie jest kobietą. Matka nie może wyzywająco wyglądać. Matka jest aseksualna. To tylko kilka ze znanych mi przekonań dotyczących matek i to wygłaszanych przez nie same. Po urodzeniu dziecka przestajesz być jakąkolwiek kobietą, ponieważ jesteś MATKĄ. To zaszczytna funkcja społeczna, która wiąże się z pewnymi niedogodnościami. I cóż z tego, że pewne niedogodności oznaczają dla niektórych osobiste dramaty…

Paradoksalnie wszystkie anemiczne próby wyluzowania matek i przywrócenia ich do kobiecości i seksualności tylko umacniają społeczny stereotyp. Jeśli Kasia C. napisze książkę-produkt o seksownej mamie, to kobiety nie będą miały z tego więcej wolności. Zarówno matka w fartuchu i chustce na głowie, jak i wylansowana dziewoja, której ciało wzięło w obroty 6 chirurgów, trenerów i dietetyków, należy do tego samego kodu – męskiego wizerunku matki. Kobiety go internalizują ze szkodą dla siebie. Bo jak realizują cudze kody, to nie tworzą swoich.

To co nas zbawi? Co ma szansę ulepszyć macierzyństwo kolejnym pokoleniom? Sprawić, żeby kobiety miały ochotę dzieci rodzić; żeby te, które chcą czuły się z tym szczęśliwe, widziały szanse rozwoju (osobistego, emocjonalnego, seksualnego, zawodowego) „po dziecku”? Prawda. Sama prawda i tylko prawda. Że o polityce prorodzinnej z prawdziwego zdarzenia nie wspomnę. Bo to tekst o seksie a nie o reformach państwowych.

Traf chciał, że niedawno spotkałam się z fenomenalną kobietę (silną, aktywną, twórczą), która od dwóch lat wychowuje dziecko. Zadała mi pytanie, dlaczego nikt nie ostrzega kobiet, że ich życie seksualne „po dziecku” dotknie prawdziwa zapaść i że trzeba będzie to wszystko pracowicie odbudowywać, klocek po klocku, tworząc całkiem od nowa intymność w związku.

Odpowiedziałam uczciwie, że ja o tym gadam nieustannie. Niestrudzenie dostarczając pomysłów, jak seksualność umacniać i ostrzegając, że po przyjściu na świat progenitury żarty się kończą, zaczynają się schody. Niewygodna prawda jest taka, że większość kobiet (nie jakieś 50 %, bardziej – 80%) doświadcza różnych w formie i natężeniu trudności w życiu seksualnym i związkowym tuż po urodzeniu dziecka i w kolejnych 2-3 latach. Mają na to wpływ hormony (znowu one), zmiana trybu życia i mnóstwo innych czynników, które tylko częściowo podlegają naszej kontroli. Wspomniana wyżej matka jest dobrym przykładem na powszechność tych problemów. Mimo że w macierzyństwo weszła świadomie, że była dojrzała i chciała mieć dziecko, jest zaskoczona tym, jak bardzo jej życie seksualne nie przypomina niczego z dawnych czasów. I jak bardzo brak narzędzi, żeby to poskładać w jakąś działającą całość.

Warto powiedzieć głośno parę prawd. Że seksualność po urodzeniu dziecka się zmieni. Że będzie ciężko, a może nawet bardzo ciężko. Że matka może ufać własnej intuicji. Że są metody, żeby sobie pomóc. Że z czasem i dzięki staraniom zarówno swoją kobiecość, jak i seksualność można przywrócić do stanu niejednokrotnie lepszego niż przed dzieckiem. Że jednakowoż samo się nie to zrobi. A przede wszystkim obalać ten koszmarny stereotyp, wedle którego matka jest aseksualną maszyną istniejącą dla zapewnienia szczęścia dzieciom. Warto dać matkom nadzieję i zachętę do odzyskiwania w sobie kobiety seksualnej. Da się!

  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze