fbpx

Uniwersalna energia seksualna

Uniwersalna energia seksualna
123RF.com

W taoizmie używa się jej do leczenia ciała, ale też do poszerzania świadomości i rozwoju duchowego. Ludzie szukają w seksie przyjemności, podniecenia, ekscytacji, orgazmu. Jakie to marnotrawstwo! O tym, że można seksualną energią leczyć samego siebie, z Mantakiem Chią rozmawia Tomasz Jastrun.

– Czy znajomość tao wyniósł pan z domu?

– Urodziłem się w Bangkoku, w chrześcijańskiej rodzinie. Trwała wojna, Japonia zajęła Chiny i Tajlandię. Zaczęły się bombardowania. Mama była w zaawansowanej ciąży, rodzicie schronili się w kościele, mieli nadzieję, że Japończycy nie będą bombardować świątyni. Dlatego urodziłem się w kościele.

Po wojnie chodziłem do przykościelnej szkoły… Trudno o bardziej katolickie wychowanie w kraju, gdzie panuje buddyzm. W Hongkongu studiowałem chiński i angielski. Tam poznałem tao [wymiennie używa się nazwy dao – red.].

Pamiętam, kiedy odwiedził nas przyjaciel z Tajlandii i my, 13-letni chłopcy, gadaliśmy, pasjonując się problemami energii. Byliśmy raczej sceptyczni wobec magicznych, tak wtedy sądziliśmy, mocy energii. Przy sąsiednim stoliku siedział człowiek, który nas zaczepił: „Nie wierzycie w moc energii? Mój mistrz coś wam w takim razie pokaże. Zaprowadzę was do niego, bądźcie jutro o dziesiątej”. I podał miejsce. Nazajutrz stawiłem się już o 9.30. Minęła godzina, a żaden z moich kolegów nie przychodził. On spytał: „Gdzie są twoi koledzy? Nie przyszli. To znak, że tylko ty jesteś zainteresowany. Zbliż się”. Przytknął palce do mojego pępka i skupił się. „Możesz iść do domu, a jeśli poczujesz coś specjalnego, przyjdź jutro”, powiedział na koniec.

– Czy już to pierwsze spotkanie z mistrzem było dla pana przełomem?

– Tej nocy nie mogłem spać – rozpierała mnie energia. Tak oto w ciągu jednej nocy otworzyła się moja orbita mikrokosmiczna (kanał energetyczny biegnący od punktu między nogami, w górę – przez kręgosłup do czubka głowy, i w dół – przez podniebienie i język, wzdłuż klatki piersiowej, do punktu między nogami). Kiedy spotkałem się z mistrzem, powiedział: „Większość ludzi potrzebuje na to miesięcy studiów i praktyki, a tobie udało się w jedną noc!”. Tak zaczęła się moja praktyka.

– Proszę powiedzieć w kilku słowach, co to jest tao?

– Tao oznacza drogę. Uczy, jak ludzie powinni odnosić się do siebie. Jak traktować naturę. Jak współżyć ze wszechświatem i Stwórcą. Tao nie wchodzi w konflikt z innymi religiami, a ludzie wielu religii nie powinni mieć problemu z tao. Możesz być katolikiem, buddystą i podążać drogą tao. Nic w tym dziwnego, że nie mamy nazwy swego boga, bo jak można nadać imię temu, który stworzył wszystko?

Nasza wiedza liczy ponad cztery tysiące lat, u jej źródeł jest praktyka, niezapisany kanon, kodeks. Dopiero potem pojawiła się religijna otoczka, która stała się osobną ścieżką tao. Ja należę do tych, którzy czerpią z przekazu praktycznego taoizmu, w którym nie ma miejsca na rytuały. Liczy się czysta praktyka. Moi mistrzowie musieli znać astrologię, medycynę, anatomię, fizjologię.

– Z tego, co potrafię zrozumieć, dla tao istotą życia jest energia.

– Najpotężniejszą energią, jaką dysponuje człowiek, jest seksualność. Wierzymy, że seksualności można używać zarówno dla zdrowia, do leczenia, jak i do tego, by rozwijać naszą mądrość.

– To właśnie z powodu potęgi seksualnej energii religie i kościoły tak bały się seksu.

– Jako młody człowiek nie wiedziałem, jak traktować swoją seksualną energię. Chodziłem do kościoła cztery razy w tygodniu. Nie nauczyłem się tam niczego na temat seksualności. No, może tylko jednego: seksualność należy tłumić. I nie wolno uprawiać seksu ani mieć nieprzyzwoitych myśli i się masturbować.

Kiedy zacząłem studiować tao, mój mistrz powiedział: „Stwórca stworzył wszystko, włącznie z nami. Więc On jest numerem jeden. Akt seksualny jest natomiast aktem tworzenia. Kobieta i mężczyzna tworzą wspólnie nowego człowieka. Rodzimy się z seksu. Ale tę seksualną energię dał nam Bóg. Jest więc dwóch stwórców – my i Bóg, który nas stworzył. Dlatego energia seksualna jako ta, która jest naszym początkiem, jest tak ważna. A używana świadomie pomoże nam się odrodzić. Jest uniwersalna, dlatego można użyć jej do różnych celów. W taoizmie na początku używamy jej do uleczenia ciała, potem do poszerzenia świadomości i rozwoju duchowego. Ludzie szukają w seksie przyjemności, podniecenia, ekscytacji, orgazmu. Co za marnotrawstwo! Można nią leczyć samego siebie. Chcesz mieć samochód? Przetwórz swoją energię seksualną w dobry pomysł i ciężką pracę, a będziesz miał samochód. Energia seksualna to uniwersalna energia twórcza, można ją przetworzyć w wartości innego rodzaju.
Proponujecie mężczyznom orgazmy bez ejakulacji, podobnie jak tantra, twierdząc, że upust nasienia jest szkodliwy.

– Trudno mi uwierzyć w tę szkodliwość czy w marnotrawstwo.

– W praktyce taoistycznej pierwszą rzeczą, której uczy się mężczyzna, jest to, że orgazm i ejakulacja to dwa różne zjawiska, które za pomocą ćwiczeń można oddzielić i panować nad nimi. Jeśli zapytasz, czego chce mężczyzna – orgazmu czy ejakulacji – odpowie ci, że orgazmu. Ejakulacja oznacza koniec orgazmu i wielką utratę energii. W praktyce taoistycznej uczymy się, jak mieć wiele orgazmów, które same w sobie mają wielki potencjał energetyczny, bez ejakulacji, i jak używać tej spotęgowanej energii do własnych celów. Dawno temu mistrzowie tao odkryli, że orgazm idący w parze z miłością ma ogromną siłę leczniczą. Jeśli nauczysz się, jak oddzielić orgazm od ejakulacji, będziesz miał więcej przyjemności, a do tego bardzo dużo zaoszczędzonej i zebranej w sobie energii, którą można przekształcić na różne sposoby…

Nie jest to oczywiście proste. Żeby to osiągnąć, trzeba praktykować – ćwiczyć swoje narządy seksualne i umysł. Mędrcy tao mawiają, że mężczyzna, który nauczy się kontrolować swoją ejakulację, zapanuje w pełni nad swoim życiem.

 

– Co w tej sytuacji z Napoleonem? Raczej nie stosował tej sztuki.

– Napoleon miał rzeczywiście wyjątkowy zapas energii seksualnej. Tacy ludzie jak on rodzą się z dużo wyższym niż przeciętny poziomem energii seksualnej. Niektórzy rodzą się z tak ogromnym potencjałem seksualnym, że nawet kiedy uprawiają seks z ejakulacją, i tak wystarczy im energii, by ukierunkować ją właściwie i dokonać czegoś wielkiego.

– Tao chyba oddziela seks od moralności?

– Dao De Bing, czyli coś w rodzaju taoistycznej biblii, traktuje przede wszystkim o cnocie i esencji (w rozumieniu uniwersalnym – naszym „potencjale życiowym”, a w odniesieniu do tej rozmowy – naszej energii seksualnej) i mówi, że te dwie sfery muszą stać się jednością. W większości religii nacisk kładzie się na cnotę, a pomija się seksualność. Mnisi lub księża muszą pozostać w celibacie, aby nie tracić swojej esencji, tylko przekształcać ją w duchową siłę.

– Te praktyki wydają się bardzo skomplikowane…

– Nie jest to takie skomplikowane, jak może się wydawać. Moi uczniowie szybko się uczą, a potem już nie chcą wracać do swoich wcześniejszych seksualnych nawyków.

– Znalazł pan we współczesnej nauce coś, czego tao nie odkryło?

– Wszystkie nowe, wartościowe odkrycia ludzkości sprawiają, że lepiej rozumiem tao. Bardzo interesuję się najnowszą nauką, mogę powiedzieć, że jej odkrycia pomogły mi w zrozumieniu tego, o czym nauki tao mówią, używając języka sprzed tysięcy lat.

– W naszej chrześcijańskiej tradycji potępiało się masturbację, a w swoich książkach pan jej uczy.

– Masturbacja i autoerotyzm, jeśli tylko kontrolowana jest ejakulacja, mogą prowadzić do oświecenia. W praktyce taoistycznej jest bardzo wiele elementów odnoszących się do naszej seksualności. Na poziomie fizycznym są to ćwiczenia mięśni układu moczowo-płciowego, masaż czy masturbacja w celu pobudzenia w sobie energii seksualnej. Ale zawsze, kiedy zbliżamy się do orgazmu, należy wstrzymać się i wciągnąć tę energię do wyższych ośrodków energetycznych, by wykorzystać ją do medytacji i duchowego rozwoju. Na wysokich poziomach praktyki taoistycznej w ezoteryczny sposób odbywamy sami ze sobą stosunki seksualne. Kobiety i mężczyźni mają w sobie pierwiastek męski i żeński, dochodzi więc do „zapłodnienia” i rozwoju naszego nowego, duchowego Ja.

– Czy społeczeństwa azjatyckie są bardziej otwarte na sprawy seksu, autoerotyzmu?

– Jest o wiele gorzej niż u was. Seks jest tam sferą tabu. Dlatego mało nauczam w Azji. To paradoks, gdyż w Tajlandii ludzie uprawiają seks jak szaleni. Męska część Tajów jest jednak seksualnie bardzo „zużyta”, z kobietami jest o wiele lepiej.

– Ale to w końcu ogólna tendencja, kobiety trudniej tracą seksualną energię i łatwiej ją zyskują podczas konwencjonalnego stosunku. To one przecież dostają nasze nasienie i energetycznie na tym ogromnie zyskują. Dlatego mężczyźni słabną, a kobiety rosną w siłę. Dzisiaj mężczyźni coraz częściej boją się kobiet, kiedyś było odwrotnie.

– Tak, na pewno kobiety zyskują przewagę nad mężczyznami, ale jakoś nie wierzę, że z tego powodu. Odzyskują siebie po tysiącleciach zniewolenia. Uderza mnie jednak, że w tao nie ma uprzedzeń wobec kobiet.

– Tao zawsze uczyło, że kobieta i mężczyzna mogą istnieć w doskonałej harmonii. I uczy się, jak to osiągnąć. Indyjska tradycja tantryczna wydaje się bliska taoistycznej seksuologii.

– Wiele aspektów jest wręcz identycznych, są też pewne różnice, ale filozoficznie te tradycje są bliskie: joga indyjska jest na pewno też nam bardzo bliska z filozoficznego punktu widzenia, ale też dlatego, że największy nacisk kładzie na praktykę i na wejrzenie w siebie.