Wieczna kochanka

fot. iStock

Marta to klasyczny przypadek kobiety, która nie dojrzała do poważnego związku. Zdaniem psychologów zajmujących się terapią par, moment przejścia od etapu zakochania do stałego związku, w którym miłość rozumiana jest jako relacja, a nie jedynie uczucie, zawsze jest trudny. Niedojrzałe osoby zwykle w tym momencie rezygnują, szukając kolejnego partnera, który rozpali płomień w ich sercu.

Być może Marta jest niedojrzała, ale – jak twierdzi – jej pogoń za stanem zakochania to świadomy wybór. Nie zarzeka się, że nigdy nie zamarzy jej się trwały związek, taki ze ślubem, wspólnym kontem, może nawet dziecko, ale na razie boi się małżeństwa jak ognia. Dlatego wybiera zajętych mężczyzn. – I to takich, którzy już po pierwszym seksie zapewniają, że nie mogą odejść od żony. Ja im wtedy mówię, że wcale tego nie oczekuję, a oni jeszcze bardziej mnie za to kochają – dodaje.

Życie w czworokącie

Dominika poznała Maćka w pracy. Połączyła ich wspólna pasja, potem także seks. – Zawsze marzyłam, żeby dzielić życie z mężczyzną, z którym mogłabym oddawać się wspólnej pasji. Sukces zawodowy dzielony z drugim człowiekiem to najlepszy afrodyzjak.

Jednak jej życie ułożyło się inaczej. Od 15 lat jest mężatką. – Mój mąż jest cudownym człowiekiem, dobrym mężem i ojcem, ale poza tym niewiele nas łączy – mówi. – Od trzech lat ze sobą nie sypiamy. Nasz seks nigdy nie był specjalnie udany. Z Maćkiem to zupełnie co innego, choć nie planowaliśmy tego. Po prostu pewnego dnia, po zakończonym udanym projekcie poszliśmy ze sobą do łóżka.

To trwa już dwa lata. Czy rozmawiali kiedyś o wspólnym życiu? Nie, obydwoje są zadowoleni ze swoich małżeństw. – Nie chcemy budować swojego szczęścia na cudzym nieszczęściu. Ani on, ani ja nie mamy odwagi zaczynać życia kolejny raz od nowa. On uwielbia domowe obiadki, ja nie cierpię gotować ani prać, sprzątać czy zajmować się dziećmi. Nie jestem dobrym materiałem na żonę. Podziwiam mojego męża, że nie wymienił mnie na inną kobietę. Z Maćkiem spędzamy razem mnóstwo czasu; codziennie w pracy, w weekendy czasami uda nam się urwać parę chwil dla siebie. Łączy nas duchowa przyjaźń, seks jest tylko dodatkiem. Obydwoje nie sypiamy ze swoimi partnerami. Może dlatego nie mamy poczucia winy, że ich ranimy. Kiedy np. w czasie świąt rozstajemy się na dłużej, czasami bardzo za nim tęsknię. Ale tłumaczę sobie wtedy, że on ma żonę, dzieci, swoją rodzinę, ja także. Poza tym znamy się dobrze i wiem, że jako małżeństwo nie bylibyśmy ze sobą szczęśliwi, za bardzo różnimy się w podstawowych kwestiach, choćby w podejściu do pieniędzy czy sposobie spędzania wolnego czasu – mówi Dominika.

Klasyczny czworokąt to zjawisko coraz bardziej powszechne: żona i przyjaciółka, mąż i kolega z pracy. Bywa, że wszyscy zainteresowani mają świadomość, co się dzieje. Zdradzany mąż i zdradzana żona milcząco zgadzają się na taki układ za cenę utrzymania rodziny. Zdaniem psychologów to tęsknota za bliskością, a z drugiej strony lęk przed nią powodują, że niektórym trudno zintegrować w sobie te wszystkie pragnienia. Z mężem czy żoną dzielą życie, z kochankiem – pasje, pracę, namiętność. Ale czy są szczęśliwi?

– Jestem dorosła i wiem, że nie można mieć wszystkiego – tłumaczy Dominika. – Kocham Maćka za jego oddanie pracy, ale gdybym była jego żoną, a on wolałby siedzieć w firmie niż w domu, chyba bym tego nie przeżyła. On ledwie pamięta, w której klasie jest jego syn, a od żony oczekuje czystych koszul i obiadu. To nie moja bajka.

Artykuł pochodzi z archiwum magazynu SENS

ZOBACZ AKTUALNE WYDANIE »