fbpx

Zima – czas na miłość

czas na milosc
123rf.com

W wyścigu na najlepszą porę na miłość od lat wygrywa lato. Długie, ciepłe wieczory w połączeniu z urlopowym nastawieniem na relaks i większą otwartością na wszystko, co nowe, sprzyjają zakochaniu. Czy to oznacza, że nie potrafimy się (za)kochać zimą? Nic bardziej mylnego. Jak przekonują eksperci, nie ma lepszego czasu na uczucie, które przetrwa wszystko…
Nie od dziś wiadomo, że pogoda ma ogromny wpływ na nasz nastrój. Gdy wiosną przyroda budzi się do życia, czujemy przypływ energii – z chęcią podejmujemy nowe wyzwania, a problemy wydają nam się o wiele mniejsze niż jeszcze sezon wcześniej. Latem – mimo narzekań na upały i brak ożywczego deszczu – jesteśmy żądni przygód, chętnie nawiązujemy nowe znajomości i uwielbiamy przebywać w większych grupach.

Winter blues

Im bliżej zimy, tym bardziej nasz zapał maleje. Jesienna plucha, opady deszczu i śniegu, spadająca drastycznie temperatura i brak słońca – wszystko to sprawia, że „zapadamy się” w sobie i nie mamy na nic ochoty. Nic dziwnego, że przy tak niesprzyjających pozytywnemu nastrojowi warunkach brak drugiej połówki doskwiera nam tak bardzo.

– What the world needs now is love… właśnie leci w radiu, jest grudzień, ta pora mnie dobija, siedzę w pracy, za oknem sypie śnieg, a ja w pół przytomna, marzę o ciepłym kocu, gorącej czekoladzie z pianką i… ukochanym pod pachą i czuję się jeszcze gorzej. Bo po pierwsze – jestem w pracy, a po drugie – nie mam faceta. Totalnie beznadziejnie – takie słowa psycholog Ewa Bartosik usłyszała w tym roku od pacjentki, przekonanej, że cierpi na „winter blues”, czyli sezonowe obniżenie nastroju.

Jak się okazuje, wszystkiemu winna jest… biologia. A konkretnie serotonina i dopamina. Poziom pierwszej – zwanej hormonem szczęścia – jest ściśle uzależniony od ilości światła (głównie promieni słonecznych) i długości dnia, spadek drugiej – odpowiedzialnej za nasze stany emocjonalne – powoduje natomiast melancholię i większą skłonność do romantycznych, sentymentalnych nastrojów.

– Zimowa aura nie sprzyja przede wszystkim osobom towarzyskim i aktywnym, które uwielbiają spędzać czas poza domem – tłumaczy Bartosik. – Za to dla ludzi o skłonnościach introwertycznych zima to wyjątkowy okres. Mogą wtedy w zaciszu domu nacieszyć się sobą, bez poczucia winy, kiedy „ALE jest zła pogoda” – staje się idealną wymówką na jakiekolwiek aktywności poza domem i z innymi – dodaje.

Romansów kres

– Zima to koszmar dla mojego serducha – żali się Ewelina. – Nie jestem singlem z wyboru, ale nie rzucam się na każdego faceta, który wyskoczy zza rogu. Na odrobinę szaleństwa pozwalam sobie tylko w wakacje – i to jest chyba jeszcze gorsze, bo związki, jeśli w ogóle można to tak nazwać, które wtedy powstają, umierają śmiercią naturalną po kilku miesiącach. No więc właśnie gdzieś późną jesienią. W zimę wchodzę z dołem, poczuciem porażki i kolejnym rozczarowaniem. Jak tu być otwartym na miłość? – pyta retorycznie.

– To naturalna reakcja – ocenia Ewa Bartosik. – Naukowo stwierdzono związek między temperaturą otoczenia a naszym nastrojem i sposobem myślenia. Mróz za oknem może predestynować do zamrożenia naszych stosunków do siebie i świata. To znaczy, że w kontekście niskich temperatur jesteśmy skłonni czuć więcej negatywnych emocji i być podatnym na „czarno-białe”, mało adaptacyjne myśli.

Dodatkowo, w takich okolicznościach oceniamy nowo poznane osoby jako mniej atrakcyjne. Potrzebujemy o wiele więcej czasu, by poczuć do nich sympatię, nie mówiąc już o głębszych uczuciach. Warto się w ogóle starać?

Długodystansowcy czas start!

Według ekspertów nie da się jednoznacznie określić, że dana pora roku jest tą najodpowiedniejszą na miłość. Choć większość badań wskazuje na lato jako porę najgorętszych uczuć i miłosnych uniesień, coraz częściej ogłaszane są naukowe nowinki, wskazujące, że zima również może przyczynić się do poprawy stanu emocjonalnego.

Agencja Associated Press przeprowadziła na przykład ankietę, której część wyników zaskoczyła samych autorów. Jakkolwiek lato rzeczywiście okazało się najczęściej wskazywaną przez respondentów porą roku w kontekście zakochania, rewelacją stały się wypowiedzi, sugerujące, że to właśnie śnieżna aura stała u początku najbardziej trwałych związków. Twierdzenie, że zimą rodzi się wieloletnia miłość, to prawdopodobnie jeszcze zbyt wiele, ale autorzy badania dociekliwie szukają potwierdzenia dla postawionej hipotezy.

Tymczasem życie pisze własne scenariusze, które zdają się potwierdzać wyniki tej ankiety.

~Sara swojego chłopaka spotkała po raz pierwszy właśnie zimą: – Jacka poznałam typowo-nietypowo, bo w sylwestra, na prywatce u naszych wspólnych znajomych. Przegadaliśmy całą noc, a podczas toastu o północy i fajerwerków poczuliśmy chyba oboje, że to jest TO. W połowie stycznia byliśmy już razem i nie ukrywam, że ten pierwszy etap zakochania, który przeżywaliśmy właśnie zimą, był cudowny właśnie dzięki tym długim, mroźnym wieczorom. Siedzieliśmy pod kocykiem, przy choince jeszcze, popijaliśmy winko i było naprawdę romantycznie. Teraz zresztą też jest 🙂 A nasz ślub, który będzie za trzy lata, też planujemy zimą, dla uczczenia naszego pierwszego spotkania – opowiada.

Szczególny stosunek do zimy ma także ~orlica: – Wszystkie moje związki zaczynały się zimową porą. Nie wiem, co jest z tą porą roku, ale z moim narzeczonym poznałam się osobiście w listopadzie i tak zostało, oboje jesteśmy „poduszkowcami”. Może przez to, że te długie jesienno-zimowe wieczory są takie sprzyjające, człowiek garnie się do przytulania 😉

– Zima ma różne oblicza, nie tylko jest sroga, ale też potrafi oczarować. Paradoksalnie, dla niektórych wiąże się nie tylko z mroźnymi prognozami, ale właśnie z ciepłem domowych pieleszy – komentuje Ewa Bartosik. – Dla sentymentalnych grudzień to wyjątkowy czas naprawiania nadszarpniętych trudami dnia codziennego więzi, zagęszczająca powietrze presja bliskości i miłości w tym czasie może sprzyjać zakochaniu.

Ale, jak się okazuje, może także od niego oddalać. – Przez pryzmat naszej wyjątkowości i niepowtarzalności każda nasza miłości to historia osobista, dla której nie znajdziemy algorytmu – ocenia psycholog i dodaje: – Ciężko jednoznacznie stwierdzić, że ta, a nie inna, pora roku sprzyja miłości romantycznej… W tym tyglu za dużo przypraw…

  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze