Życie seksualne: co robić, by cieszyć się nim w pełni?

fot. iStock

Z badań wynika, że nie brakuje nam zdolności do kochania, chęci, by żyć w związkach i poczucia zadowolenia z życia seksualnego. Ale za to mamy mało wiedzy, niezbyt wyrafinowaną fantazję i niewielkie oczekiwania.

Tekst: Anita Zuchora

Nowe badania seksuologa prof. Zbigniewa Izdebskiego, przeprowadzone z okazji 40. rocznicy wydania książki „Sztuka kochania” Michaliny Wisłockiej, pokazują skomplikowanie naszego życia miłosnego i seksualnego. Jawimy się jako postacie podobne do doktora Jekylla i pana Hyde’a. Z jednej strony solidni i poukładani. Wierzymy w prawdziwą miłość, szczęśliwe życie w parze i monogamię. Obraz szczęśliwego społeczeństwa, które w bliskich relacjach znalazło harmonię i sens życia? A może po prostu informacja, jacy chcielibyśmy być.

Bo te optymistyczne przekonania to, niestety, nie wszystko. Jest w nas coraz bardziej otwarcie deklarowana druga strona – mniej stabilna, bardziej nieprzewidywalna, skłonna do ryzyka. Rośnie nasza akceptacja dla zdrady. Nie tylko dla okazyjnego seksu bez konsekwencji, ale także dla związków równoległych: krótkotrwałych romansów i długotrwałych relacji. – Badania pokazują, że od lat zdradzamy mniej więcej podobnie. Tacy już są ludzie. Ale wyraźnie widać, że Polacy coraz otwarciej przyznają, że mają pewną skłonność do… „kombinacji” – przyznaje prof. Izdebski.

Nowym sprzymierzeńcem naszych instynktów jest Internet. Stał się źródłem inaczej słabo dostępnej wiedzy dla młodych i seksualnej rozrywki dla wszystkich. To w sieci często szukamy partnerów. I znajdujemy ich. Bez względu na to, czy jesteśmy z kimś związani, czy żyjemy w pojedynkę.

Nie tylko w sprawie wierności praktyka słabo potwierdza nasze deklaracje. Niezmiennie deklarujemy zadowolenie z naszego życia seksualnego. Choć badacze naszej obyczajowości ciągle się temu dziwią. Mimo satysfakcji prawie połowa kobiet (44 proc.) i 29 proc. mężczyzn zgadza się z twierdzeniem, że kobiety często udają orgazm. – W badaniach prof. Czaplińskiego diagnozujących Polaków określamy się jako ludzie zadowoleni i szczęśliwi. Po prostu mamy tendencję do optymistycznego postrzegania swojej sytuacji. Tak samo większość Polaków stwierdza, że jest zadowolona ze swojego życia seksualnego. Analizując biografie seksualne poszczególnych osób, można się nieraz zastanawiać, z czegóż one mogą być zadowolone. Ale moim zdaniem większość jest zadowolona z tego, że w ogóle ma jakieś życie seksualne. A to oznacza, że jesteśmy mało wymagający. I nie potrafimy komunikować swoich potrzeb – mówi prof. Izdebski. – Mam ogromne pretensje do szkoły o to, jak wygląda nauczanie wychowania do życia w rodzinie. Tracimy ogromną szansę uczenia młodych komunikowania. I w sferze seksualności, i w relacjach – związku, przyjaźni, koleżeństwie. Co byłoby promocją nie tylko zdrowia seksualnego, ale także psychicznego. Tym bardziej że dzisiaj potrzebujemy edukacji seksualnej i emocjonalnej osób w każdym wieku.

Żyli długo i szczęśliwie

Z badań wynika, że prawdziwa miłość nie jest dla nas tylko ideą. 69 proc. dorosłych Polaków twierdzi, że taką miłość spotkało. Dla prawie połowy szczęśliwe zakochanie zakończyło się założeniem związku i teraz jest właśnie z tą osobą, którą pokochała. Kobiety spotykają prawdziwą miłość dużo częściej niż mężczyźni. – Można uznać, że z natury są bardziej emocjonalne, a może mają tendencję do nazywania swoich uczuć większymi, niż są w rzeczywistości – tłumaczy prof. Izdebski.

Stawiamy na stabilność – zdecydowana większość Polaków żyje w stałych związkach. Ale zmienia się ich charakter. Nadal najbardziej powszechne jest małżeństwo – w formalnych relacjach żyje prawie połowa z nas. Jednak rośnie liczba związków nieformalnych – 11 % takich osób mieszka ze sobą, a osiem proc. pozostaje w związkach, w których partnerzy mieszkają osobno. – Mimo że rodzina w Polsce jest nadal w większości tradycyjna, musimy się liczyć z rozluźnieniem więzi rodzinnych. Hierarchia naszych wartości będzie się zmieniać – twierdzi prof. Izdebski. Tym bardziej że współcześni Polacy już nie uważają, że celem seksu w małżeństwie jest posiadanie dzieci. Tak sądzi 20 proc. osób.

W sprawie trwałości miłości jesteśmy podzieleni. Co czwarty z nas uważa, że miłość na całe życie do jednego partnera jest niemożliwa, ale co druga osoba wierzy w taką miłość. Trzymamy się twardo swoich decyzji. 78 %. badanych twierdzi, że gdyby wciąż mogło dokonać wyboru, ponownie wybrałoby swojego życiowego partnera. Silniejsze przekonanie o właściwym wyborze oraz niechęć do zmian przejawiają mężczyźni (83 proc.). – Kiedy spotykają się oni w swoim gronie, bywa, że narzekają na żony czy partnerki. Jak tego posłuchamy, to myślimy: horror. A tymczasem okazuje się, że ponownie wybraliby ten sam układ – twierdzi prof. Izdebski.

Jest wśród nas wiele osób samotnych. Prawie co trzeci Polak nie znajduje się obecnie w związku, a ponad połowa z nich to osoby, które kiedyś w takim związku były. – Single i singielki, czyli osoby żyjące w pojedynkę, to grupa, która będzie się powiększać – prognozuje prof. Izdebski. – I większość z nich wcale nie rezygnuje z seksu. Po prostu z różnych powodów się nie wiążą. I niektórym z nich niespecjalnie zależy na tym, jacy będą w seksie i jak zostaną ocenieni. Owszem, seks uprawiam, ale czy wyjdzie, czy nie, nie ma większego znaczenia. Bo żaden z partnerów nie jest na stałe.

Dlaczego grupa osób żyjących w pojedynkę jest coraz większa? – Wiele z tych osób mówi, że świadomie wybrało taki model życia, bo nie spotkało osoby, która spełniałaby ich oczekiwania. Uważam, że to konstruktywne. Są na tyle asertywni, że nie ulegają presji otoczenia i nie wiążą się z kimś tylko po to, żeby nie słuchać przy stole komentarzy rodziny. Dlatego mówiąc o tej grupie, nie używam określenia „osoby żyjące samotnie”, bo do mojego gabinetu trafia wiele osób pozostających w związkach, które są bardzo samotne… Co uważam za jedną z trudniejszych sytuacji w życiu – mówi prof. Izdebski.

Artykuł pochodzi z archiwum magazynu ZWIERCIADŁO

ZOBACZ AKTUALNE WYDANIE »