Życie seksualne syneczków mamusi i córeczek tatusia okiem psychoterapeuty

To, czy twój partner będzie spełniony w seksie, zależy w dużej mierze od twoich relacji z ojcem. (Fot. iStock)

To, czy twój partner będzie spełniony w seksie i czy będzie dbał o to, żebyś ty czuła się przy nim swobodnie, zależy w dużej mierze od jego relacji z matką. Ale też od tego, jak ty byłaś traktowana przez ojca. O zagrożeniach płynących ze zbyt bliskich więzi z rodzicami mówi psychoterapeuta Michał Pozdał.

Dojrzały mężczyzna potrafi świadomie kochać i świadomie uprawiać seks. Potrafi coś jeszcze: ustanowić bezpieczne relacje ze swoimi rodzicami. Odwiedzać ich, kiedy ma na to ochotę lub gdy wymaga tego sytuacja. Nie ma też problemu z tym, żeby realizować różne swoje potrzeby, również seksualne, w odpowiadający mu sposób, bez zastanawiania się, czy mama to zaakceptuje. Jednak żeby relacje między synem a matką były dojrzałe i zdrowe, trzeba od początku szanować zmieniające się potrzeby rosnącego syna i jego granice.

Więź z matką jest zwykle najważniejsza, ponieważ to ona najczęściej jest naszym pierwszym opiekunem. To ona decyduje o tym, czy będziemy w stanie nawiązywać dobre, bezpieczne relacje w dorosłym życiu. A szczególnie ważna jest ona w przypadku chłopców. Bo dla nich matka jest pierwszą kobietą w ich życiu. Wzorcową. Jeżeli matka będzie nadużywać swojej pozycji i przekraczać granice syna, będzie on miał problemy z nawiązaniem bliskiej relacji. Będzie obawiał się, że zostanie tak samo zdominowany czy nawet „wchłonięty” przez każdą kolejną kobietę.

Zarówno matka „uciekająca” od syna, odtrącająca go i unikająca kontaktu, jak i matka „zawłaszczająca”, która stawia syna na piedestale, usługując mu i nie pozwalając na samodzielność – uzyskują podobny efekt. Najprawdopodobniej będzie miał on poważne problemy w nawiązywaniu bliskich, satysfakcjonujących relacji. Odtrąceni synowie jako mężczyźni często pragną niemożliwie bliskiej, wręcz symbiotycznej relacji, którą trudno wytrzymać drugiej osobie. Zawłaszczeni natomiast lękają się bliskości i uciekają przed nią.

Mężczyźni, którzy wychowywali się w domach, gdzie proces separacji nie był wspierany, w dorosłym życiu często zrywają kontakty ze swoimi rodzicami. Tylko w ten sposób mogą się od nich oderwać. Inni pozostają „synusiami mamusi” i pomimo założenia swoich rodzin, pozostają na każde zawołanie matki. W obu przypadkach pępowina nie jest przecięta.

W pierwszych miesiącach

Proces separacji trzeba zacząć jak najwcześniej. W okresie niemowlęcym każde dziecko ma silną potrzebę jak największej bliskości z matką, co realizuje się m.in. przez tulenie, kołysanie czy ssanie piersi. I bardzo ważne dla rozwoju dziecka jest zaspokojenie tej potrzeby. Natomiast istniejąca obecnie moda na Rodzicielstwo Bliskości doprowadza czasami do sytuacji skrajnych, gdzie przedszkolak nadal śpi z mamą i anektuje jej piersi do ustawicznego posysania. To nie jest już dobre dla nikogo – ani dla dziecka, ani dla matki, ani dla ojca. I to on właśnie może czy nawet powinien głośno postawić problem i doprowadzić do jego rozwiązania. Bo przedszkolak już absolutnie nie potrzebuje kontaktu z piersiami matki, za to mąż jak najbardziej. To on jako partner powinien zajmować miejsce obok niej w łóżku.

Dla syna bardzo ważne jest doświadczenie, że w życiu matki jest ktoś ważniejszy od niego. I nawet jeżeli Jaś w wieku trzech lat mówi, że jak dorośnie, to ożeni się z mamusią, dobrze dla niego, jeśli widzi i słyszy, że to niemożliwe. Bo jego mama ma już męża i on jest mężczyzną jej życia. A Jaś, jak już będzie Janem, sam pozna kobietę, z którą się ożeni. Jest to kolejne ważne separacyjne doświadczenie po odstawieniu od piersi i samodzielnym zasypianiu. Doświadczenie odwracające go w stronę świata.

W kolejnych latach

W wieku wczesnoszkolnym decydującą rolę zaczynają odgrywać kontakty koleżeńskie i chłopięce zabawy. To jest czas, gdy kształtuje się tożsamość płciowa i postępuje identyfikacja z własną płcią. Ważne, żeby matka stworzyła na to pewną przestrzeń. Jak również na różne tajemnice. W następnych latach syn sam zacznie walczyć o swoją intymność – zarówno własne łóżko, jak i samodzielne mycie i ubieranie. Nie trzeba mu już będzie zdejmować koszulki ani wycierać pleców. Sam będzie potrafił i chciał to robić. Zacznie też doświadczać uczucia wstydu, jeśli matka wejdzie w tym czasie do łazienki albo przytuli się do niego w łóżku.

Część matek stara się przedłużać fałszywe wyobrażenie niekończącej się symbiozy z synem. Zdarzają się nawet takie, które kontynuują precedens wspólnego spania z dojrzewającym synem podczas nieobecności męża w domu. A to już graniczy z perwersją. Bo w wieku pokwitania, z reguły w okolicach 11–12 lat, syn zaczyna stawać się mężczyzną. Pojawiają się mutacja i wytryski nasienia. Wtedy poszanowanie jego intymności jest szczególnie ważne. Matka powinna zrobić kolejny krok w tył – nie pytać o dziewczyny i nie komentować masturbacji. Tak długo, jak chłopak robi to w ukryciu, jest to jego osobista sprawa. Reakcji wymaga, oczywiście, sytuacja, kiedy syn masturbuje się na oczach młodszego rodzeństwa albo publicznie. Dobrze jest, jeśli rozmowę przeprowadzi wtedy z chłopcem mężczyzna, który również porozmawia z nim o seksie i antykoncepcji.

Wielu mężczyzn w okresie dojrzewania doświadczyło naruszenia granic swojej intymności pod postacią niby niewinnych komentarzy matki na temat znajdowanych wilgotnych chusteczek i częstego blokowania łazienki. Tyle tylko że to nie jest już jej sprawa i to niej jest już jej synek – to młody mężczyzna, który ma potrzeby seksualne i załatwia je w taki właśnie sposób. Często w terapii rodzin zwracam matkom uwagę, że ich 13-letni syn powoli staje się mężczyzną, co spotyka się z jawnym oburzeniem czy zdziwieniem. Gdyż dla matki jest to nadal mały Jaś…

W okresie dojrzewania

Na drugim biegunie znajdują się matki, które na 15. urodziny kupują synom prezerwatywy i markową bieliznę. Takie zachowania są również przekraczaniem granic intymności. Bo po pierwsze jest to jego życie intymne i jego sprawa, a po drugie syn może się seksem jeszcze zupełnie nie interesować, a przez taki gest może się poczuć zobligowany do rozpoczęcia współżycia.

Są też matki, które jawnie przyzwalają na oglądanie pornografii czy uprawianie seksu „za ścianą”, byle syn był blisko i mogły mieć na niego oko. W efekcie chłopak może zacząć „zaliczać” kolejne dziewczyny, żeby zaspokoić oczekiwania swojej matki. Jest w tym z jej strony jakaś chęć kontroli i współuczestniczenia we wszystkim, czyli znowu problem z utrzymywaniem granic.Takie zachowania, choć wyglądają na liberalne, są z reguły podszyte matczynym lękiem separacyjnym i pragnieniem, żeby syn pozostał w domu jak najdłużej. Bo jeżeli będzie mógł nadal w nim zaspokajać wszystkie swoje potrzeby, włącznie z seksualnymi, to może nie odczuje chęci wyprowadzki. I faktycznie może długo takiej potrzeby nie czuć. A dokładnie: czuć lęk przed opuszczeniem matki i przed „usidleniem” przez kolejną „matkę”. To powoduje unikanie głębszych relacji z kobietami, a w dalszej kolejności prowadzi również do różnych zaburzeń seksualnych, niechęci do seksu czy problemów z erekcją. W końcu nasza emocjonalność obnaża się w łóżku przy drugiej osobie.

Córeczki tatusia

Tak jak dla syna kluczowa w rozwoju seksualności jest relacja z matką, tak dla córki taką ważną postacią jest ojciec. W okresie dorastania szczególnie istotne staje się, żeby córka, która powoli przestaje być dziewczynką, czuła akceptację ojca dla swojej rozwijającej się kobiecości. To ważne, żeby tata nadal ją przytulał i mówił jej, że ładnie wygląda. To pozwala poczuć się pewniej i uniknąć odrzucenia. Inaczej może długo mieć problem z tym, żeby pogodzić się ze swoją kobiecością. Szczególnie ważne jest poszanowanie jej intymności – tata nie może już ot tak wchodzić sobie do łazienki, gdy ona się kąpie. Powinien też zacząć pukać do drzwi sypialni z pytaniem, czy może wejść. Jednocześnie dobrze jest, aby pozostawał bliskim, wspierającym rodzicem. Taka bezpieczna relacja z ojcem to dla młodej dziewczyny podstawa do budowania bezpiecznych i zdrowych relacji z innymi mężczyznami.

Przekraczanie granic córki przez ojca może powodować wiele problemów w jej dorosłym życiu. Dziewczyna może obawiać się innych mężczyzn, bo bliskość z nimi przeżywa jako niezdrową, ale też nabrać przekonania, że nikt nie będzie tak wspaniały jak tatuś. Relacja z ojcem w dużej mierze wpływa na postrzeganie swojej seksualności przez kobiety, a jej skutki mogą ujawnić się pod postacią różnych dysfunkcji, jak pochwica czy awersja seksualna.

Matkę i córkę z kolei łączy ta sama płeć i z czasem zaczynają je łączyć wspólne wynikające z tego faktu doświadczenia. Miłość i bliskość matki w okresie niemowlęcym jest, oczywiście, konieczna. Ale czujna matka zauważy i wycofa się w momencie, gdy odczuje, że córka zaczyna się nieco dystansować. Z drugiej strony wraz z nadejściem pierwszej miesiączki zacznie wprowadzać córkę w arkana kobiecości. Wyjaśni jej, co to oznacza, jak powinna teraz o siebie dbać i jak się później zabezpieczać. I na to terytorium ojciec nie powinien wchodzić.

Od matki dziewczyna uczy się być kobietą, od ojca uczy się być z mężczyznami. Bo on jest jej pierwszym mężczyzną, którego jako trzylatka pragnie poślubić. Ważne wtedy jest, żeby nie powtarzał córce, że jest jego ukochaną księżniczką i zawsze nią pozostanie. Raczej powinien powiedzieć, że już spotkał swoją królewnę z bajki i jest nią jego żona. A córka spotka kiedyś swojego księcia.

Słowo w obronie

Większość matek intuicyjnie wyczuwa kolejne etapy rozwoju swoich dzieci. Większość jest też wystarczająco blisko, by zaspokoić potrzeby bezpieczeństwa i miłości i stopniowo wycofuje się w swoje życie, pozostawiając synowi czy córce przestrzeń na ich osobne funkcjonowanie. Dotyczy to również, a może szczególnie matek samotnie wychowujących dzieci. Najczęściej ich świadomość sytuacji, w której się znajdują, wywołuje lęk przed nadmierną symbiozą z dzieckiem i ten lęk działa ochronnie. Nie stanowi też największego problemu fizyczny brak ojca – ważna jest przede wszystkim postawa matki i obecność w życiu rodziny innych osób, szczególnie wujków, dziadków i męskich przyjaciół. Istnienie innych ważnych osób i zdrowa hierarchia wartości w życiu matki dają silne podwaliny do rozwoju zarówno synowi, jak i córce.