1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Spotkania
  4. >
  5. Natalie Portman - Akceptacja niedoskonałości

Natalie Portman - Akceptacja niedoskonałości

Natalie Portman jest jak jej oscarowy "Czarny Łabędź" - gatunkiem rzadkim i zagrożonym. Piękny aktorski geniusz z dyplomem Harvarda w toksycznym habitacie Hollywood nie powinien mieć żadnych szans. Fakt, że Portman nie tylko przeżyła, ale jest w rozkwicie kariery, to nadzieja dla przyszłych pokoleń. Każdy czarny łabędź był przecież kiedyś brzydkim kaczątkiem.

Córka doktora Avnera Hershlaga wiedziała: może robić, co chce, pod warunkiem że będzie się dobrze uczyć. Lekcje baletu dla czterolatki? Nie ma problemu, ale najpierw pokaż, że znasz alfabet. Możesz tańczyć w lokalnym zespole dziecięcym, ale tylko, kiedy odrobisz lekcje. U Hershlagów, jak w wielu żydowskich rodzinach, panował kult wiedzy i wykształcenia. Do USA przeprowadzili się z Jerozolimy, kiedy Natalie miała trzy lata.

Waszyngton, Connecticut, Long Island. Ojciec brnął przez lata medycznego treningu dla specjalistów w dziedzinie płodności, mama, artystka Shelley Stevens, nie miała stałych dochodów. Wakacje spędzali u babci w Ohio, jeździli rozklekotanym chevroletem, czasem ledwo starczało do pierwszego. Na rzeczy istotne zawsze jednak znajdowały się pieniądze: na książki, lekcje aktorstwa dla Natalie i wycieczki do muzeum.

– Córeczko, masz ochotę na ten kontrakt? – matka Natalie z niedowierzaniem przyglądała się listowi od firmy Revlon, w którym proponowano dziesięcioletniej dziewczynce pracę modelki. Oferowane sumy były imponujące. – A co miałabym robić? – jak zwykle rzeczowa Natalie chciała od razu przejść do sedna sprawy. – Malować się, pozować do zdjęć i... ładnie wyglądać – odparła matka. Jej córka nie była zachwycona. – Wolę zostać aktorką niż lalką – zdecydowała.

– Różniłam się od moich rówieśników – powiedziała w jednym z wywiadów. – Byłam bardziej ambitna, wiedziałam, co lubię i czego chcę. I ciężko nad tym pracowałam. Byłam bardzo poważnym dzieckiem.

Matylda zawodowiec

– Zawsze chciałam być dorosła – wspominała Portman w wywiadzie dla „Marie Claire”. – Dla rodziców byłam oczkiem w głowie, zdecydowanie mnie rozpieszczali. Kiedy jechaliśmy na wakacje, tata urządzał mi na tylnym siedzeniu „moje mieszkanie” – łóżko, półki na książki. Wiedziałam, że jestem dla nich najważniejsza, że kochają mnie bezgranicznie, ale że są granice, których nie mogę przekroczyć. I nigdy nie miałam na to ochoty.

Wśród nauczycieli miała reputację nad wyraz dojrzałej jak na swój wiek. Nikogo więc nie zdziwiło, gdy zaraz po odrzuconym kontrakcie dla Revlona została dublerką w sztuce „Ruthless!”. Zagrała dziewczynkę, która dla roli w szkolnym przedstawieniu gotowa jest popełnić morderstwo. Dublerki głównej aktorki były dwie: Natalie i... Britney Spears. Kolejny casting i znowu sukces: tym razem rola u boku Jeana Reno w filmie Luca Bessona „Leon zawodowiec”. Po premierze „Leona...” 12-letnia Portman znalazła się nagle w centrum medialnej histerii, która raz na zawsze odarła ją ze złudzeń o show-biznesie.

Do jej rodziców przychodziły worki listów od starszych mężczyzn zakochanych w ekranowej lolitce. Dziennikarze ze smakiem rozpisywali się o jej seksownym filmowym wizerunku, a państwo Hershlagowie poważnie rozważali wyprowadzkę do Izraela. Natalie zmieniła nazwisko na Portman (panieńskie nazwisko jej babki), aby chronić prywatność rodziny. Przysięgła sobie, że nigdy nie pozwoli, aby traktowano ją jak bezwolny przedmiot seksualnego pożądania. Wspólnie z rodzicami zdecydowała, że w filmach będzie grać tylko podczas szkolnych wakacji. – To przecież tylko hobby – powtarzała przez lata. – Ograniczenie życia do występów przed kamerą to szaleństwo. Ono ma znacznie więcej do zaoferowania.

– Miałam dużo szczęścia, że poza planem filmowym udało mi się zachować prywatność – stwierdziła kilka lat temu, wspominając swoje pierwsze lata w przemyśle filmowym. – Ani w szkole średniej, ani na Uniwersytecie Harvarda nie biegali za mną paparazzi. Kult celebrytów nie był jeszcze tak absurdalny jak teraz. Nie musiałam się ukrywać. To było zaledwie kilka lat temu, ale dziś nie byłoby to już możliwe.

 
Fani jej talentu mieli zatem okazję oglądać ją na ekranie w „Marsjanie atakują” czy w prequelach „Gwiezdnych wojen”, ale zdjęcia Natalie nigdy nie „zdobiły” okładek brukowców. Portman nie byłaby zresztą wdzięcznym obiektem dla paparazzich. – „Grzeczna dziewczynka”, „konserwatystka”, „nudziara” – to tylko kilka z moich medialnych przydomków – śmieje się Natalie. – Alkoholu i jointa po raz pierwszy spróbowałam dopiero na studiach. Lubię gadać o książkach, o polityce, o psychologii. Rzeczywiście: co w tym ciekawego?

Nagrodzona kreacja w „Czarnym łabędziu” w reż. Darrena Aronofsky’ego, 2010 r./Foto: materiały prasoweNa pohybel lolitce

Stosy scenariuszy oferujących jej role podobne do tej w „Leonie...” zgodnie z obietnicą zawsze lądowały w koszu. Ale aktorce raz włożonej przez media do szuflady z napisem „lolitka”, niełatwo się z niej wydostać. Dla dziennikarzy nie miało znaczenia, że Portman wolała zagrać na Broadwayu Annę Frank niż w filmie „Zaklinacz koni” Roberta Redforda, że konsekwentnie odmawiała rozbieranych scen, że rzucała się na główkę w takie role jak w „Duchach Goi” czy w „Powrocie do Garden State”. Po występie w „Bliżej”, w którym gra striptizerkę i za który dostała nominację do Oscara, zauważono wreszcie, że Natalie ze zdolnego podlotka stała się pełnokrwistą i świadomą kobietą. Po roli w „V jak Vendetta” do jej agentów wreszcie dociera, że jeśli wyślą Portman kolejny lolitkopodobny scenariusz, to stracą klientkę.

Natalie jest zresztą zbyt zajęta, aby po raz kolejny udowadniać, że łatkę lolitki przypięto jej dekadę wcześniej niesłusznie. Dla niej czas się nie zatrzymał, wręcz przeciwnie: ciągle ma go za mało. Z dyplomem z psychologii w kieszeni i karierą aktorską pędzącą jak pociąg Shinkansen angażuje się w filmy dokumentalne („Goryle na krawędzi” nakręcone w Rwandzie) i pracę charytatywną. Jest Ambasadorem Nadziei organizacji FINCA International, która zajmuje się promocją mikrokredytów na rozwój działalności gospodarczej kobiet w krajach Trzeciego Świata. Wspólnie z Apple iTunes produkuje dla FINCA album charytatywny. Jedzie na półroczne studia do Izraela, żeby odświeżyć swój hebrajski i nauczyć się arabskiego (oprócz tego mówi po francusku, niemiecku i nieźle po japońsku). Zaprzysięgła wegetarianka i od niedawna – weganka, projektuje kolekcję ekologicznych butów dla firmy Te Casan. Zakłada filmową firmę producencką, przymierza się do reżyserii adaptacji książki Amosa Oza „Opowieść o miłości i mroku”, której akcja dzieje się w Izraelu... – To głupie, wiem: chcę zrobić wszystko naraz, dać z siebie wszystko. Być najlepsza.

Stara się nie występować więcej, niż w dwóch filmach rocznie. – Jeśli spędzasz na planie kilka miesięcy, to tracisz kontakt z rodziną i przyjaciółmi. To nie jest ani zdrowe, ani normalne. Ideał to jeden film rocznie. Ale czasem trudno się oprzeć ciekawemu projektowi.

Nie wiadomo, kiedy ma czas na życie prywatne – o nim samym też zresztą nie wiadomo wiele. Portman, choć niedawno porzuciła Nowy Jork dla Los Angeles, nie baluje ze złotą młodzieżą Hollywood. Jej przyjaciele to głównie koledzy z letnich obozów aktorskich z czasów szkoły średniej i z college’u. Zamiast łazić po klubach, woli prywatki w ich domach i słuchanie wulgarnego rapu. Im więcej przekleństw, tym lepiej.

 
Aktorka uprzejmie, ale stanowczo odmawia dzielenia się informacjami o swoich miłościach i rozstaniach. O jej związkach z aktorami Jakiem Gyllenhaalem, Gaelem Garcíą Bernalem czy muzykiem Devendrą Banhartem wiadomo tyle, że były. Albo nie. Jej obecny partner i ojciec nienarodzonego jeszcze dziecka to tancerz i choreograf Benjamin Millepied. Z nim na planie „Czarnego łabędzia” zmierzyła się ze swoimi demonami.

Nikt nie jest ideałem

Podczas ceremonii rozdania Oscarów, 2011 r./Foto: East News– Chcę być najlepsza. Chcę być doskonała – szepcze przez łzy grana przez nią bohaterka „Czarnego łabędzia”, primabalerina Nina. Wychowana w świetle rampy, w morderczej rutynie baletowych ćwiczeń, dąży do niemożliwego. Chce zadowolić wszystkich: widzów, reżysera, nauczycieli tańca, własną matkę. Chce być kochana za płynne ruchy, najwyższe skoki i idealne piruety. W pogoni za perfekcją nie ma miejsca na nią samą.

Dla chorobliwie ambitnej Natalie rola Niny była prawdziwym wyzwaniem. – Miałam czasem wrażenie, że widzę w niej odłamek siebie. Najlepsza uczennica, zawsze same piątki,zawsze w czołówce. We wszystkim. Kiedy produkcja wreszcie dała zielone światło, Portman przygotowywała się do tej roli przez pół roku. Codzienne wielogodzinne treningi fizyczne: bieganie, pływanie, pilates, balet. Taniec na puentach, doprowadzanie organizmu na skraj wyczerpania. Portman, i tak bardzo drobnej postury, schudła 12 kilo. I jeszcze bardziej utwierdziła się w przekonaniu, że w świecie sztuki zostało do obalenia wiele tabu. – Po zakończeniu zdjęć poszłam na przedstawienie New York City Ballet. Wyszłam zachwycona. Następnego dnia przeczytałam w gazecie recencję, gdzie krytyk pisał, że baletnice wyglądały... grubo. W jakiej innej dziedzinie sztuki ocenia się artystę po jego wadze? To szaleństwo!

– Ta rola uświadomiła mi po raz kolejny, że piękno istnieje tylko w niedoskonałości. Piękno idealne nie istnieje – geniusz malarza przejawia się nie w tym, że potrafi dokładnie skopiować to, co widzi, ale że umie to pokazać nieco skrzywione, odbite przez jego własne lustro. Piękne jest to, że każdy z nas jest inny: nie ma na świecie dwóch osób, które tak samo myślą, wyglądają i czują. A jeśli kogoś właśnie z tego powodu poruszy któraś z moich ról, to znaczy, że moja praca ma jakiś sens.

Nowa twarz

„Choć wiele jej dotychczasowych ról jest tak poważnych, że nawet klaun musiałby po ich obejrzeniu poszukać chwili odosobnienia w ciemnym garażu, Portman niedawno odkryła w sobie talent komediowy” – pisze o niej brytyjski magazyn „Empire”. Dla fanów „Czarnego łabędzia” zobaczenie aktorki w następnych dwóch filmach, które wchodzą na polskie ekrany, będzie nie lada niespodzianką. Warto nadmienić, że daty premier nie mają nic wspólnego z kolejnością, w której one powstały. W komedii romantycznej „Sex Story” Natalie wraz z Ashtonem Kutcherem starają się (w różnych pozycjach) odpowiedzieć na pytanie, czy można bez zobowiązań chodzić do łóżka z przyjacielem. Średnio inteligentny widz domyśli się zakończenia już po pięciu minutach, co nie przeszkodzi mu w docenieniu dowcipnego scenariusza i wdzięku tego ekranowego duetu.

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze
  1. Zwierciadło

Świąteczne inspiracje prezentowe

Zobacz galerię 8 Zdjęć
Nie masz pomysłu na wyjątkowy prezent dla najbliższych? Mamy dla Ciebie kilka inspiracji. Anielskie włosy, piękna fryzura i promienna cera to prezent, który możesz podarować tym, których kochasz.

ANIELSKIE WŁOSY W STYLU EKO

Najmodniejsza na świecie marka kosmetyków do włosów, KEVIN.MURPHY, to strzał w dziesiątkę. W szczególności dla wielbicielek najnowszych trendów, ekologii oraz… posiadaczek cienkich włosów! Zestaw SPEAKING VOLUMES, w skład którego wchodzi szampon ANGEL.WASH oraz odżywka ANGEL.RINSE w połączeniu z kultowym lakierem SESSION.SPRAY, sprawi, że te święta będą wyjątkowo piękne oraz pełne objętości.

KEVIN.MURPHY SPEAKING VOLUMES, 234 zł (hair2go.pl) KEVIN.MURPHY SPEAKING VOLUMES, 234 zł (hair2go.pl)

HANDMADE STORY

Dla miłośniczek rękodzieła trafionym prezentem będą zestawy spinek TURTLE STORY. Ręcznie wykonane szylkretowe spinki o nietuzinkowych kształtach będą idealnym uzupełnieniem świątecznych fryzur. Zapakowane są w ekologiczne oraz ozdobne pudełko.

TURTLE STORY – zestaw 2 spinek od 69 zł  (hair2go.pl) TURTLE STORY – zestaw 2 spinek od 69 zł  (hair2go.pl)

ŚWIĄTECZNA REGENERACJA

Dla miłośniczek profesjonalnej pielęgnacji włosów wybierz niezawodny zestaw regenerujący OLAPLEX. To doskonałe rozwiązanie dla posiadaczek każdego rodzaju włosów. Wszystkie produkty z tej serii zawierają specjalnie opatentowany składnik, który wnika w głąb włosa, naprawiając je od wnętrza. To prezent, który gwarantuje piękne i zdrowe włosy nie tylko od święta!

OLAPLEX zestaw; 249 zł (hair2go.pl) OLAPLEX zestaw; 249 zł (hair2go.pl)

PROMIENNA CERA

Dla wielbicielek prostej i skutecznej pielęgnacji twarzy wybierz zestaw od GLOV. Jest to niezbędny duet pielęgnacyjny każdej kobiety. W zestawie antycellulitowa rękawiczka do peelingu ciała oraz rękawiczka, która w mgnieniu oka zmywa makijaż tylko przy użyciu wody. Natomiast dla miłośniczek koreańskiej pielęgnacji postaw na zestaw 5 masek od PIBU, przeznaczonych do różnego rodzaju cery lub elastyczną maseczkę kształtującą owal twarzy od SKEDERM. Maski w płachcie to nie tylko idealny pomysł na prezent, ale również doskonały sposób na zimową pielęgnację skóry twarzy.

PIBU zestaw masek, 289 zł; SKEDERM PEPTIDE LIFTING BAND 5 szt., 259 zł; GLOV IT'S A MATCH 49 zł/ hair2go.pl PIBU zestaw masek, 289 zł; SKEDERM PEPTIDE LIFTING BAND 5 szt., 259 zł; GLOV IT'S A MATCH 49 zł/ hair2go.pl

LUKSUS DLA WŁOSÓW

Wymagającej i ceniącej najwyższej jakości pielęgnację podaruj wyjątkowy zestaw nawilżający do włosów od Alterny. Ta wyjątkowa linia z ekstraktem z kawioru intensywnie nawilża, wzmacnia i odżywia suche oraz problematyczne włosy. W zestawie znajduje się nawilżający szampon oraz odżywka wraz z elegancką, skórzaną kosmetyczką. Podaruj jej w prezencie piękne włosy oraz odrobinę luksusu.

ALTERNA CAVIAR MOISTURE DUO, 199 zł/hair2go.pl ALTERNA CAVIAR MOISTURE DUO, 199 zł/hair2go.pl

DLA VEGE MANIACZKI

Profesjonalne, wegańskie oraz nietestowane na zwierzętach kosmetyki do włosów to zdecydowanie prezent, który zadowoli każdą miłośniczkę ekologii. SHARK BAY od Eleven Australia to zestaw dedykowany dla posiadaczek cienkich oraz pozbawionych objętości włosów. Szampon oraz odżywka odbiją je od nasady, a sól morska doda im tekstury, tworząc naturalne fale. Podaruj jej włosy pełne objętości oraz… australijskiego słońca.

ELEVEN AUSTRALIA SHARK BAY 175 zł/hair2go.pl ELEVEN AUSTRALIA SHARK BAY 175 zł/hair2go.pl

W MĘSKIM STYLU

Jeśli szukasz prezentu dla swojego ukochanego mężczyzny postaw na praktyczne rozwiązanie. Wybierz zestaw FRESH MIX od marki KEVIN.MURPHY, który zawiera wszystko to, czego potrzebuje zadbany oraz nowoczesny mężczyzna. W zestawie znajduje się stymulujący szampon i odżywka, oraz dwie mini pasty do stylizacji. Poszukiwania idealnego prezentu dla Niego możesz uznać za zakończone sukcesem.

KEVIN MURPHY FRESH.MIX 234 zł/hair2go.pl KEVIN MURPHY FRESH.MIX 234 zł/hair2go.pl

Propozycje prezentów dostępne na

  1. Zwierciadło

Słodka niespodzianka pod choinkę

(Fot. iStock)
(Fot. iStock)
Zobacz galerię 3 Zdjęcia
Rozpakowywanie prezentów to jeden z tych momentów, na który w czasie świąt czekają nie tylko dzieci. Upominki, to przecież dowód na to, że o sobie pamiętamy i chcemy sprawić sobie przyjemność.

Jednym ze sprawdzonych pomysłów na prezent od Świętego Mikołaja jest małe co nieco, czyli paczuszka pysznych słodkości. Ucieszą się z niej zarówno małe łasuchy, jak i dorośli smakosze. Słodycze spod choinki smakują wyjątkowo, zwłaszcza jeśli mają kojarzące się ze świętami smaki - pomarańczy, wanilii i przypraw korzennych. Dekoracyjne opakowanie ozdobione bożonarodzeniowymi motywami tabliczkę czekolady, pudełko pralinek, czy paczkę cukierków przemieniają w wyjątkowy słodki prezent.

Wybierając słodkości pod choinkę trudno pominąć siłę tradycji – są marki, które od lat kojarzą się z jakością i smakiem. Jedną z nich jest E.Wedel. Marka, jak co roku, przygotowuje z okazji świąt specjalną edycję swoich kultowych produktów, wzbogacając je o dodatki takie jak pomarańcza, cynamon, wanilia i żurawin. Z okazji Bożego Narodzenia, znane wedlowskie produkty otrzymają nową, świąteczną szatę graficzną.

Są wśród nich , Torcik Wedlowski, kultowe Baryłki i duże tabliczki czekolady – gorzka z żurawiną, mleczna z cząstkami pomarańczowymi oraz czekolada Cookie, w dwóch świątecznych smakach: korzennym i Orange Mocha. W tegorocznej ofercie Mieszanka Wedlowska, cukierki Pierrot i świąteczne pralinki opakowane będą w nietuzinkowe puszki w kształcie kuli, dzwonka i choinki. Dzięki temu mogą także stanowić idealną świąteczną ozdobę.

Słodkości dla najmłodszych

Dzieciom czas oczekiwania na Boże Narodzenie można umilić kalendarzem adwentowym E.Wedel. W ozdobnym pudełku podzielonym na 24 okienka znajdują się czekoladki w dwóch smakach w kształcie Buźki Krówki. 
Na Mikołajki lub pod choinkę można sprawić im zestawy słodyczy na przykład: pudełko z opaską w kształcie rogów Renifera - bohatera motywu graficznego, Domek Krówki, a także czekolady mleczne z chrupiącymi kawałkami wafelków i chrupek lub z kawałkami pianek marshmallow. Świąteczne produkty dla dzieci E.Wedel ozdobiono postaciami Renifera, Mikołaja, Bałwanka oraz Znajomej Krowy Kucharza.

 

Produkty z portfolio świątecznego E.Wedel są w sprzedaży od początku listopada.

  1. Zwierciadło

Stwórz atmosferę Świąt. Inspiracje od marki Fyrklövern  

Zobacz galerię 23 Zdjęcia
Święta to przede wszystkim wyjątkowa atmosfera, spotkania z bliskimi oraz pyszne potrawy. Smakowanie ich to również delektowanie się pięknem odświętnie nakrytego stołu. Zainspiruj się propozycjami marki Fyrklövern - specjalistą w dziedzinie dekoracji stołu - i stwórz świąteczną aranżację, która oczaruje twoich gości!

ÅSA’S WINTER 

Rajskie jabłuszka, pomarańcze, granaty i pachnące gałązki to elementy doskonałe na świąteczny stół! By całość wyglądała bajecznie warto wybrać perfekcyjną zastawę, która spełni nasze oczekiwania co do dekoracji stołu i zachwyci wszystkich gości! Po raz pierwszy w Polsce, w cudownej aranżacji świątecznej, prezentujemy Serwis ÅSA’S WINTER, zaprojektowany przez skandynawską artystkę Anne Rooslien. Najwyższej jakości, trwała porcelana skaleniowa, urzekające, ręcznie litografowane zdobienia oraz wyjątkowy design tworzą ponadczasowy serwis obiadowy! Dzięki zastawie, dekorowanej skrzatami – wykreowanymi przez znaną w Skandynawii Åsę Götander, uzyskasz wspaniałą zimowo-świąteczną atmosferę. Porcelanę możemy umyć w zmywarce i odgrzać w niej dania korzystając z kuchenki mikrofalowej – to dodatkowy atut tego eleganckiego serwisu.

SANTA CHRISTMAS

Do świątecznej dekoracji stołu warto wybrać nastrojowe świece, serwety i oczywiście doskonałą porcelanę. Serwis SANTA CHRISTMAS ręcznie zdobiony platyną, skrzącymi się płatkami śniegu oraz uroczymi krasnalami to spełnienie świątecznych marzeń zarówno dzieci jak i dorosłych. Klasyczny design kolekcji wypełniają kolorowe, ręcznie malowane wizerunki skrzatów i zwierząt w zimowej scenerii. Pełne fantazji i artystycznego kunsztu, tworzą ciepły i radosny klimat, podkreślając wyjątkową atmosferę świąt.

ÅSA’S CHRISTMAS

Skrzaty i dekor wzbogacony elementami z 18-karatowego złota to przewodnie elementy Serwisu ÅSA’S CHRISTMAS. Zastawa z motywem uroczych ludków idealnie ozdobi świąteczny stół i stworzy atmosferę bajkowego klimatu przywołując wspomnienia beztroskiego dzieciństwa. To serwis, który przykuwa wzrok oryginalnym kształtem przypominającym pofałdowane śnieżne zaspy, na których zagościły urocze skrzaty. Ośnieżone choinki dekorowane prawdziwym złotem stanowią ekskluzywny element ozdobny! Gałązki, pierniki w kształcie serca, gwiazdy z jabłek czy złote szyszki w kieliszkach to elementy dekoracyjne, które komponują się idealnie z tym eleganckim serwisem.

ÅSA’S CHRISTMAS WHITE

Porcelana Åsa’s Christmas White zachwyca klasycznym designem i ręcznie malowanymi krasnalami w białych i srebrnych kapturkach. Serwis przepięknie prezentuje się w monochromatycznym stylu, gdzie na drewnianym stole w odcieniach szarości układamy zielone gałązki przyprószone śniegiem, szyszki i pachnące pierniki.

VICTORIA 

Drewno, pachnący świerk, nastrojowe lampki i przepyszne potrawy podane na luksusowej porcelanie skandynawskiego projektu pomogą nam stworzyć perfekcyjną atmosferę w czasie świąt! Serwis Victoria zachwyca delikatną formą, a zdobienia z 18-karatowego złota nadają mu królewskiego splendoru. Czerwona serweta przyprószona sztucznym śniegiem, pomarańcze, goździki i soczyste, czerwone jabłka w zimowej okrasie w połączeniu z elegancką porcelaną Victoria tworzą dekorację stołu w iście królewskiej aranżacji. Ta zastawa to świetny wybór zarówno na święta jak i inne okazje, jej klasyczny i elegancki design sprawia, że będzie pasowała na każdą uroczystość.

CELEBRATION

Świąteczny stół stanowi doskonałe pole do popisu dla miłośników dekoracji wnętrz. Spektrum możliwości jakie możemy zastosować jest nieograniczone. Pachnące gałązki świerku, złote świece, kryształowe wazony, eleganckie serwety czy też subtelne herbaciane róże i złote sztućce będą prezentować się perfekcyjnie w otoczeniu porcelany Celebration. Serwis o lekko falistym kształcie z ręcznie nanoszonymi platynowymi zdobieniami zachwyca subtelnością i elegancją.

Zobacz więcej na: ,

  1. Zwierciadło

Herbaty Newby - doskonały prezent pod choinkę

Zobacz galerię 3 Zdjęcia
Kolekcja światowej sławy projektanta mody Matthew Williamson dla Newby to idealny prezent na Święta dla każdej wielbicielki najwyższej jakości herbaty oraz mody.

Przepiękne puszki skrywają w sobie 3 wyjątkowe herbaty: Maharaja’s Breakfast (czarna herbata Assam), Exotic Earl Grey (herbata z olejkiem z gorzkiej pomarańczy i płatkami róży) oraz Jasmine Rose Garden (zielona herbata z różą i jaśminem). Do wyboru będzie także pudełko zawierające wszystkie 3 produkty.

Najwyższej jakości liście herbaty wraz z kwiatowymi dodatkami, ukryte w pięknych opakowaniach będą idealnym prezentem dla bliskiej osoby, a także przyjemnym uzupełnieniem każdego dnia.

Produkty dostępne są na stronie 

  1. Zwierciadło

Rodzina patchworkowa: Jak przeżyć święta?

Rodzina patchworkowa podczas Świąt Bożego Narodzenia musi się zmierzyć z dużym wyzwaniem nie tylko logistycznym, ale przede wszystkim emocjonalnym. (Fot. iStock)
Rodzina patchworkowa podczas Świąt Bożego Narodzenia musi się zmierzyć z dużym wyzwaniem nie tylko logistycznym, ale przede wszystkim emocjonalnym. (Fot. iStock)
Zobacz galerię 3 Zdjęcia
O czym pamiętać, o czym zapomnieć w świąteczny czas – zastanawia się Wojciech Eichelberger, współautor książki „Patchworkowe rodziny. Jak w nich żyć”, która ukazała się nakładem Wydawnictwa Zwierciadło.

Znam dobrze funkcjonujący w ciągu roku patchwork, który rozpruwa się w czasie świąt. Wszyscy zbierają się w jednym miejscu i od razu wybucha awantura. Ostatnio zaczęło się od wyrzutu, że były mąż spóźnił się pół godziny.
Zaczyna się zazwyczaj od błahych spraw – że ktoś czegoś nie kupił, nie zrobił, powiedział o jedno słowo za dużo. To kropla, która przelewa czarę goryczy.

Czyli to preteksty. Co się za nimi kryje?
Zamiatane pod dywan sprawy, niewyjaśnione żale i pretensje, nierozwiązane problemy, do których boimy się wracać. Ale one wcześniej czy później wybuchają, na przykład właśnie w czasie świąt.

Może to i dobrze, bo wreszcie możemy się z nimi skonfrontować.
Porządny kryzys jest dobrym początkiem zmiany. Oczywiście, może mieć pozytywne konsekwencje tylko wtedy, kiedy jego destrukcyjną siłę będziemy potrafili konstruktywnie wykorzystać. Kryzys pokazuje to, czego brakuje w systemie, więc nie ma się co obrażać, tylko trzeba podjąć trud dogadania się i przemiany.

A może dobrym pomysłem jest niespotykanie się w święta zwaśnionych stron? Pewna matka (teściowa, babcia) wymyśliła, że Wigilia odbędzie się według grafiku, w którym każdemu wyznaczyła towarzystwo i godzinę wizyty, z zapasem czasowym, żeby najbardziej zwaśnieni zdążyli się minąć i na siebie nie powpadali. Ta pani jest dumna z autorskiego rozwiązania.
W Wigilię nie chodzi o to, aby się nawzajem unikać. Ale Wigilia sama z siebie nie jest w stanie uczynić nas świętymi. Droga do świętości, czyli do otwartego serca, wymaga od nas podejmowania wysiłku i ryzyka. O tym warto pamiętać. Jeśli jednak nie stać nas jeszcze z jakichś powodów na wysiłek i ryzyko spędzenia Wigilii z ludźmi z naszego rodzinnego systemu, których nie lubimy, bo na tym etapie nasze resentymenty są dla nas ważniejsze niż religijne nakazy, to trudno. Może następnym razem. Więc owa pani z twojego przykładu robi dobrą robotę. Przynajmniej jej serce stanowi przestrzeń, w której skłóceni i zaślepieni ludzie wirtualnie się spotykają. Chwała jej za to.

Ona naprawdę chce dobrze.
W patchworkowym systemie taka osoba odgrywa doniosłą rolę kleju, nici i agrafki. Każdy może do niej przyjść, bo wie, że spotka się z miłym przyjęciem, a ona pozostanie bezstronna. Może też odgrywać rolę rodzinnej skrzynki pocztowej i przekazywać skłóconym stronom ważne informacje. Po jakimś czasie dzielna babcia będzie mogła zrobić krok dalej i skrzyknąć wszystkich członków skłóconego patchworku w jedno miejsce, na przykład przy okazji swoich jubileuszowych urodzin, informując ich o tym, że to jest jej święto, więc zaprasza wszystkich, których kocha, i prosi o to, by wszelkie konflikty na ten czas zawiesić, tak jak kiedyś w dobrej przeszłości ustawały wojny, gdy trwała olimpiada.

Święta są szczególnie ważne dla dzieci, które potem całe życie pamiętają Świętego Mikołaja, choinkę. Więc choćby ze względu na nie dobrze jest zadbać o atmosferę tych dni – pozytywną, przesyconą dobrymi emocjami. O czym jeszcze pamiętać, przygotowując święta?
Boże Narodzenie to dla patchworkowego systemu doskonała okazja i zarazem trudny sprawdzian tego, czy przestrzegana jest w praktyce święta zasada wszelkich patchworków: wszystkie dzieci są nasze. Praktyczna troska o sprostanie tej zasadzie może sprawić, że same święta przestaną być tylko rodzinnym rytuałem objadania się i obdarowywania prezentami, ale ujawnią swój głęboki duchowy wymiar. Bo święta zapraszają każdego do „królestwa nie z tego świata”, czyli do takiego wymiaru istnienia, w którym jednoczą się przeciwieństwa, zasypywane są przepaści dzielące zantagonizowane strony. Gdzie wszystko ujawnia swoją świętą, wspólną z całym istnieniem prawdziwą naturę, gdzie w jednolitej świetlistej przestrzeni rządzą: miłość, szacunek i cisza. A z tego punktu widzenia chciwość, nienawiść, konflikty, resentymenty i wojny jawią się jako wielka, przerażająca egzystencjalna pomyłka i strata czasu. Patchworkowa rodzina jest z pewnością trudniejszą, a przez to lepszą okazją do praktykowania świętości niż stawianie na wigilijnym stole pustego talerza dla symbolicznego zbłąkanego wędrowca. Więc jeśli dojrzali dorośli chcą udzielić patchworkowym dzieciom ważnej duchowej lekcji, to święta Bożego Narodzenia są do tego doskonałą okazją. Będzie się do czego odwoływać przez całą resztę roku.

Gdybyśmy jeszcze mimo konfliktów potrafili spektakularnie przebaczyć sobie nawzajem przy dzieciach, to byłaby dopiero lekcja. 
O tak. Sam fakt, że ludzie podchodzą do siebie i składają sobie dobre życzenia, chociaż jeszcze dzień wcześniej sobie złorzeczyli, to wspaniała nauka dla wszystkich, a szczególnie dla dzieci. Ale nie tylko nauka. Także chwila zasłużonego wytchnienia. Bo dla dzieci najważniejszą wartością i najlepszą glebą do wzrastania jest bezpieczna, harmonijna, spójna społeczność, której członkowie odnoszą się do siebie z szacunkiem i miłością.

Wszystkie niezałatwione problemy i relacje, których rodzina patchworkowa nie przerobiła, wylewają się zwykle „na świąteczny stół”. (Ilustr. Tomasz Wawer) Wszystkie niezałatwione problemy i relacje, których rodzina patchworkowa nie przerobiła, wylewają się zwykle „na świąteczny stół”. (Ilustr. Tomasz Wawer)

Marzeniem dziecka z rozbitej rodziny jest to, żeby mama była z tatą, nawet jeśli nie na zawsze, to chociaż w święta. Czy wspólny wyjazd rozwiedzionych rodziców z ich dziećmi to dobry pomysł?
Pomysł bardzo dobry, ale przy innych okazjach niż święta. W patchworkowej rodzinie dorośli często mają dzieci z dwoma, a nawet z trzema partnerami. Jak te rodziny obsłużyć w kilka dni świąt? Widziałem wielu ojców i wiele matek, którzy z obłędem w oczach starali się pojawić w ciągu kilku godzin na dwóch albo trzech wigiliach w oddalonych od siebie miejscach, wszędzie pozostawiając za sobą żal i zniecierpliwienie. To nie ma sensu. Lepiej organizować wspólnie z innymi chętnymi z tego samego systemu duże rodzinne spędy wigilijne. Natomiast wyjazdy rodziców z biologicznymi dziećmi w uroczystej, świątecznej atmosferze, z dekoracjami mogłyby dawać wspólnym dzieciom nadzieję, że ich rodzice będą znowu razem.

A spotkanie świąteczne obu zwaśnionych rodzin w którymś z domów?
W sytuacjach konfliktu powinni raczej spotkać się na neutralnym gruncie.

Dlaczego?
Jeśli ludzie, którzy niedawno się rozstali, spotykają się w domu, który przesiąknięty jest wspólnymi przeżyciami, a każdy jego fragment jest jakby pamiątką w muzeum ich wspólnej przeszłości i przywołuje jakieś wspomnienia, to trudno się w nim racjonalnie porozumiewać w sprawach bieżących i przyszłych.

Znajoma rozwódka, która ma w miarę poprawne stosunki z byłym mężem i jego żoną, nie chce ich zapraszać ani odwiedzać, a tym bardziej organizować wspólnych świąt, bo obawia się zmiany status quo.
Dorośli i odpowiedzialni ludzie, którym przyszło żyć w patchworkowym systemie, powinni podejmować decyzje służące porozumieniu i zgodzie, a nie jątrzeniu. Skoro patchworkowa rodzina jest faktem, to róbmy wszystko, żeby wykorzystać jej potencjał. Budujmy, a nie dzielmy, troszczmy się o część wspólną, a nie bójmy się na zapas. Nie traktujmy patchworku jako dopustu bożego czy tragedii, którą będziemy się nieustannie karmić i którą będziemy celebrować do końca życia. Egoistyczna troska o status quo swojego zakątka prędzej czy później się zemści. Przetrwanie patchworku w ogromnej mierze zależy od tego, jak szybko dorośli zdadzą sobie sprawę z tego, że wszystko jest w nim ze sobą powiązane.

Owa kobieta zakłada, że jeśli spotka się z rodziną byłego, to odżyją urazy.
Jeśli unikamy kontaktów, to siłą rzeczy komunikujemy się w sprawach błahych i nudnych, a tak naprawdę tracimy czas i potencjał, jaki drzemie w głębinach patchworkowego oceanu. Więc przy każdej okazji, zamiast marzyć o na zawsze minionym status quo, zróbmy cokolwiek, aby wzmacniać patchworkowe szwy.

Może zaapelujemy do patchworków – dajcie się zainspirować świętom!
Apelujemy: wykorzystujcie je do tego, żeby przełamać niechęć, wrogość, urazy. Róbcie to dla siebie i dla wszystkich patchworkowych dzieci. Dajcie im przykład, jak układać relacje mimo trudnej przeszłości.

Czy są jakieś przeciwwskazania do wspólnych świąt rozwiedzionych partnerów?
Jeśli mamy spotykać się po to, żeby się kłócić, a przy okazji ranić uczucia naszych dzieci, to lepiej się nie spotykać. Święta są okazją do propagowania dobrych uczuć i dobrych życzeń. Jakże są teraz deficytowe.

A do obdarowywania się prezentami?
Dobrze jest zachować w tym umiar. Najwspanialszymi prezentami dla patchworkowych dzieci są dojrzałe i mądre zachowania dorosłych, szczególnie te objawiające się w przekraczaniu negatywnych uczuć i postaw wobec byłych partnerów, byłych teściów, zięciów czy synowych. Gdy dziecko widzi, że dorośli, których kocha, trudzą się, by przełamać urazy i żale, bo chcą zbudować nową, bezpieczną społeczność rodzinną, to mu serce rośnie i dusza się śmieje. Ono nie chce się truć złymi emocjami i nastawieniami rodziców. Superprezentem w obecnych czasach są czas i uwaga, które poświęcamy drugiej osobie.

O czym jeszcze pamiętać przy okazji świętowania?
Żeby to nie był prosty rytuał. Żeby nie przedobrzyć, czyli pamiętać o zasadzie, że nasza wolność kończy się tam, gdzie zaczyna się wolność drugiego człowieka. Na przykład chcę kogoś uściskać i przytulić, ale wiem lub czuję, że ta osoba tego nie lubi. Trzeba to uszanować. Albo mam przemożną chęć zadania jej pytania, bo chcę zaspokoić swoją ciekawość, a ona wyraźnie się krępuje albo daje sygnał, że nie ma ochoty poruszać tego tematu. No to nie pytam, wycofuję się, ewentualnie przepraszam. W psychologii nazywa się to szanowaniem granic drugiej osoby. W dodatku dzisiaj powinniśmy też uważać na rozmowę o poglądach.

Nie tylko w rodzinach patchworkowych lepiej chyba nie poruszać tematów politycznych?
Poruszać można, ale bezpiecznie jest ograniczać się do wypowiadania swoich poglądów, nie atakując przekonań drugiej osoby. Unikać fraz takich jak: „w przeciwieństwie do ciebie”, „nie zgadzam się...”, „twoje poglądy są…”, „jak można tak…” itp. Każdy z nas ma prawo do własnych sądów. Nie należy próbować zmieniać zdania innych, bo to tylko wzbudzi opór.

Co robić, żeby zapobiec kłótni na tym tle?
Zacząć trzeba od wysłuchania i zrozumienia tego, co usłyszeliśmy. Dopiero potem można zastanowić się, czy ktoś chce być przekonany do innego poglądu, czy forsując swoje zdanie, nie naruszam granicy jego wolności.

Dobrze jest wykrzesać z siebie ciekawość tego, co ktoś myśli.
Ciekawość tego, co ktoś ma do powiedzenia, pomaga zrozumieć siebie nawzajem, a o to chodzi w rozmowie. W dyskusjach o poglądach najpierw jedna osoba przedstawia swoje zdanie, potem druga, następnie pierwsza dzieli się wątpliwościami co do przekonań oponenta, potem robi to druga.

Tylko trzeba się zdobyć na intelektualny wysiłek.
Także emocjonalny. Aby taka rozmowa była możliwa, muszą się postarać obie strony. Prowadząc w ten sposób dyskusję, szukamy pomostów i wzajemnego zrozumienia, nie zamykamy się w swoim jedynie słusznym widzeniu świata. Otwarta postawa w patchworkowych rodzinach to jeden z podstawowych warunków ich przetrwania, bo różnorodność poglądów, wyznań, stylów życia itd. bywa w patchworku ogromna. W klasycznych rodzinach tak się dobieramy, żeby w sprawach światopoglądowych za bardzo nie iskrzyło, ale w patchworkach ta kwestia zupełnie wymyka się spod kontroli. To może dotyczyć również poglądów w sprawie sposobu obchodzenia świąt.