1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Spotkania
  4. >
  5. Tomasz Kot - kot, który chciał być aktorem

Tomasz Kot - kot, który chciał być aktorem

fot. Rafał Masłow
fot. Rafał Masłow
Największa bezczelność: mówić, że czas mija. Czasu nie ma. Jutra nie ma. Myślisz, że masz na coś wpływ? To zagraj w dziewiątki! – prowokuje Tomasz Kot. Grę podejmuje Hania Halek.

- Jakich pytań nie znosisz?

- O wymarzoną rolę. Nie potrafię na nie odpowiedzieć, bo mam teorię, że marzenie o „roli życia” powoduje, że traci się uważność na to, co dzieje się w tej chwili, gubi gotowość bycia „na teraz”, „na już. Mam oczywiście pewne cele, ale nie zapełniam nimi piedestału „naj”. Jeśli ktoś mnie pyta o plany, zawsze skupiam się na najbliższych 24 godzinach, a nie na tym, co się stanie w przyszłym roku. Unikam powszechnej obecnie filozofii, że stan idealny dopiero nadejdzie, że jeszcze to i tamto musi się stać, żeby to szczęście w ogóle przyszło. Wytrychem jest dla mnie uważność... No, co tak patrzysz? Mądrzę się trochę?

- To mądrość, która przyszła z czasem?

- Byłem po premierze „Skazanego na bluesa” i po „Camera Café”, przed zdjęciami do „Niani”. I nagle zrozumiałem, że bezmyślnie płynę. Wtedy zacząłem drążyć te 24 godziny, odkrywać kolejne rzeczy. Przeczytałem gdzieś zdanie: „Póki co to jutra nie ma”, pomyślałem, że to strasznie odkrywcze. Pojęcie „jutra” i to, co z nim wiążemy, jest tylko teoretycznym planem, który może być wywrócony przez wypadek, chorobę, wojnę albo meteoryt. W sierpniu ’39 roku Polacy też mieli jakieś plany na wrzesień... Pomyślałem sobie, że tylko uważność jest gwarancją bycia tu i teraz. Słowo „uważność” gdzieś tam istniało w mojej głowie od zawsze, ale było w stanie spoczynku. I nagle przyszedł dzień olśnienia! Zobaczyłem, że wciąż żyję „na zaraz”: zaraz będzie dobrze, zaraz się ułoży, zaraz się zastanowię. Dotarło do mnie,  że to odkładanie wszystkiego na jutro bardzo rozleniwia – mówię o dużym dysonansie między tym, kim chcielibyśmy być, a kim naprawdę jesteśmy. Bo jeśli miałbym umrzeć dziś wieczorem, to ta cała moja pozorna jakość jest w gruncie rzeczy nijaka.

- Przecież masz dzieci, pracę, wszystko osadzone w czasie, w konkretnych ramach...

- No, mam, ale nie żyję tym, co moja czteroletnia córka będzie robiła za pięć lat. Żeby było jasne, to nie jest tak, że jestem lekkoduchem w stylu „zatraćmy się, bo jutra nie ma”. Zdaję sobie sprawę, że jakość przeżywania tych 24 godzin, o których wspomniałem, w bezpośredni sposób ma wpływ na moją przyszłość. Na nowo robię przegląd siebie. Tuninguję swoje spojrzenie na świat, chociażby w kontekście czasu, bo czasu generalnie... nie ma. To tylko interpretacja człowieka, alibi na własne przemijanie. A już największa bezczelność to mówić, że czas mija. Czas się nie starzeje. Zawsze jest taki sam. Nie można go zważyć ani zmierzyć. To my się pojawiamy, zmieniamy i w końcu mijamy.

- Niczego się w takim razie nie boisz?

- Jest spoko. Staram się po prostu nie tracić siebie w tym czasie. Gdy jestem z córą w sklepie i ona chce na przykład jeszcze raz przejechać się na jakimś koniku, a mnie się już znudziło, idę na kompromis. Ok, konik raz jeszcze, proszę bardzo. I nagle dostaję telefon: „Jesteś jeszcze w sklepie? Bo trzeba coś kupić”. Myślę: „Fajnie, że zostałem”. Świat się nie kończy, jeśli plan się zawali. Dużo inspiracji czerpię od moich dzieci. Ja jestem kimś w rodzaju przewodnika, który im tłumaczy świat, a przy okazji sam odkrywa rzeczy, nad którymi nigdy się nawet nie zastanawiał. Ostatnio niosłem córkę i ciężkie zakupy. Wziąłem ją na jedną rękę, torby w drugą i... zacząłem mocno sapać. Dochodząc do domu oświadczyłem: „Zaraz mi ręka odpadnie”. A córa na to: „Tato, no co ty mówisz? Ręka nie odpada”. To było tylko jedno żartobliwe spostrzeżenie, ale uaktywniło we mnie cały ciąg takich związków frazeologicznych, których używamy całkowicie bezmyślnie. Próbuję więc to wszystko, co wyłapię, na nowo zrozumieć.

- A jaką zasadę zakwestionowałeś ostatnio?

- Cały czas zastanawiam się nad Kościołem i wiarą. Wiara jest niezbędna, żeby na przykład z przekonaniem tłumaczyć dziecku niepokalane poczęcie, świętą trójcę i fakt, że wszystko byłoby super, gdyby nie gadający wąż. Ja mam z tym problem.  To bardzo rozległy temat, głównie przez to, że tak mocno konstruuje naszą zastaną rzeczywistość, w której przychodzimy na świat. Przyjmuje się ten świat bez zastanowienia... Kiedyś z żoną, a wtedy jeszcze narzeczoną, byliśmy przez pięć tygodni na wymianie studenckiej u Tatarów. W ramach rewizyty gościliśmy ich później w Krakowie. Pamiętam do dziś rodzaj zażenowania i zszokowania, gdy nasi goście wrócili z Wawelu. „Kak wy tak możecie? Kak mogliście Mickiewiczowi serce wyrywać? Trupowi? To barbarzyństwo”– usłyszeliśmy. A ja się nigdy wcześniej nad tym nie zastanawiałem. Słyszałem, że tu leży jego serce, i już. Przyjmowałem prawdę zastaną.

- Nawet zupę pijesz teraz prosto z talerza. I to gorącą!

- (śmiech) Ja tak wolę, bo po co łyżką machać, jeśli jest sam płyn? No po co?... I już, zupy nie ma. Wyjdziemy zapalić?... Zobacz, rząd na każdej paczce ostrzega przed skutkami palenia, a równocześnie nieźle na tym zarabia. Stwierdziłem, że nie będę się tym przejmować, bo mam taką teorię: ten okropny rak jest bardzo często wywoływany przez poczucie winy, że nie potrafi się zerwać z nałogiem. Podświadomość nas słucha. Wymyśliłem więc antyteorię, że trzeba palić i się śmiać. Fajki nie są zdrowe, za to śmiech to zdrowie. Bilans wychodzi na zero!

- Palisz, ale nie pijesz.

- Po prostu nie piję. Na mojej drodze zaczęło się robić za dużo ostrych zakrętów, zmieniłem więc trasę. Nadmiar chyba nikomu jeszcze nie wyszedł na dobre. Gdy przygotowywałem się do „Skazanego na bluesa”, często siedziałem na bajzlu w takim specjalnym punkcie, gdzie wolontariusze Monaru zbierają stare strzykawki. Dwie godziny każdego dnia spędzałem w niedostępnym dla mnie dotychczas świecie. I wiesz, co zauważyłem? Że narkomani też są uważni, tyle że ich uważność jest sfokusowana na zdobycie pieniędzy na towar. To często ludzie bez zębów, śmierdzą, wyglądają jak wyglądają, ciężko jest im dokądkolwiek wejść, by od razu nie zostać wyrzuconym. Jak zdobywać w takiej sytuacji pieniądze? To wielka sztuka. I wymaga od nich niesamowitej energii, gdyby umieli ją przekierować na coś bardziej sensownego, mogliby bardzo szybko stać się milionerami. Tyle jej mają.

- Co jest najbardziej okrutnym wrogiem uważności?

- Pośpiech, ale on zwykle bierze się z zapatrzenia w innych. Bo my rozmawiamy do „Sensu”, a i tak tysiące ludzi kupuje „Fakt”. Większość rządzi. Jeżeli dziecko znajomych chodzi na balet, angielski, konie, to głupio byłoby, gdyby moje nie robiło nic szczególnego. Bo tak tylko się bawić? Mało! Zaczynamy więc brać udział w jakimś chorym wyścigu: trzeba przejechać, dojechać, wyjechać. To straszna sytuacja, która pozbawia człowieka wyboru. I tego nie znoszę. Kilka razy zdarzyło mi się, że rozmawiałem z kimś zawodowo i nagle zorientowałem się, że zgadzam się na coś, na co w gruncie rzeczy nie mam ochoty. I co to w ogóle jest?! Dlaczego ktoś mnie tak podchodzi? To nie jest w porządku! Zacząłem się zastanawiać, co kryje się za tą pozorną błyskotliwością. I wiesz co?

- No co?

- Znasz zabawę w dziewiątki? Nie? To się pobawmy. Wybierz cyfrę od 2 do 9. I teraz tę cyfrę pomnóż przez 9. Wyszła ci liczba dwucyfrowa, więc jedną cyfrę dodaj do drugiej i od tej, która ci wyszła, odejmij pięć. Na tę cyfrę, która ci została, znajdź odpowiednik w alfabecie (a to 1, b to 2, c to 3 itd.) i na tę literę podaj kraj w Europie, a na trzecią literę kraju kolor. Masz? No to na ostatnią literę koloru wymyśl jeszcze kwiat. I co? Sądzisz, że w Danii rosną niebieskie irysy? O to w tym mniej więcej chodzi, że ja cię krok po kroku prowadzę, a ty myślisz, że właśnie coś odkrywasz i masz na coś wpływ.

Zorientowałem się, że rozmawiam z ludźmi po kolejnych szkoleniach, kursach i warsztatach programowania siebie oraz takich rozmów. Szukam więc raczej samodzielności, żeby nie dać się temu szeregowi, który tak szybko maszeruje. Kiedyś przeczytałem w internecie, że jestem strasznie pazerny. Było to chyba wynikiem emisji reklam, które pojawiały się w telewizji po kilkanaście razy dziennie. Z mojego punktu widzenia – pół dnia roboty. I wtedy pomyślałem: „Kurde, no jak?! Ja nie narzekam, że pół Polski woła za mną »bez VAT«, gdziekolwiek się pojawię”. To konsekwencja mojego wyboru.

W życiu nie chciałbym cofnąć się w czasie. Moja sytuacja jest sumą doświadczeń. Już wiem, że mocno stoję na nogach, fizycznie czuję się świetnie, umysłowo jest OK, a wraz z dziećmi przyszedł też jakiś rodzaj odpowiedzialności. Czuję spokój.

- Masz komfortową sytuację. Wtedy łatwiej o spokój.

- Mam 34 lata i dobrze zarabiam. Czuję wdzięczność do losu, bo doskonale pamiętam czasy, kiedy tak nie było. Potrafię docenić to, co mam. W zeszłym roku miałem dwa wyjścia: albo dociskać pedał gazu i jechać dalej, albo – jeśli mam do czynienia z czymś takim, jak propozycja reklamy – wejść w to, bo dzięki temu przez pół roku bez żadnych trosk będę bawić się z moim dzieckiem. Miałem wybór. I nie żałuję. W pokrętny sposób próbuję teraz dojść do konkluzji, że spokój jest w człowieku a nie w pieniądzach, bo przecież może się zdarzyć, że ktoś, kto wszędzie widzi kasę, wszystko przelicza, dusi każdy grosz – dorabia się fortuny i nieustannie chce ją pomnażać. Taki ktoś nigdy nie zazna spokoju. Ja o mój spokój bardzo dbam.

- Ty się już wcale nie denerwujesz?

- To się zdarza. Przed wyjazdem do Kalisza miałem niemiłe zdarzenia z paparolami. Wtedy pomyślałem sobie, że wcale mnie nie dziwi, że ktoś do nich wybiega, próbuje wyrwać im aparat... Wyobraź sobie, że cały czas ktoś za tobą jedzie autem z przyciemnianymi szybami, ty wysiadasz, a on jedzie za twoją żoną, i nie wiesz, o co chodzi... Szybko jednak zdusiłem tę skaczącą adrenalinę. Pomyślałem, że jeżeli chcę być skuteczny, to nie mogę w środku wrzeć. Zacząłem obliczać, co można zrobić, a na co nie mam wpływu. Moment takiej konfrontacji pokazuje, gdzie my w ogóle jesteśmy z tą naszą teorią życia.

Niedawno rozmawiałem z moim wujkiem, bardzo mądrym i spokojnym człowiekiem. Zapytałem go: „Sprawiasz wrażenie kogoś, kto się w ogóle nie boi. Jaką masz na to receptę?”. „Dystans do siebie i umiejętność oswajania lęków. I co najważniejsze, niepodejmowanie decyzji pod ich wpływem” – poczułem, że zgadzam się z tą odpowiedzią w stu procentach.

- Słuchaj, nie męczy cię ta twoja nadwrażliwość?

- Kiedyś miałem problem, gdy słyszałem, że jestem wrażliwym człowiekiem. Odbierałem to jako rodzaj defektu. Teraz już wiem, że ta moja ujma wychodziła w konfrontacji z tym, jaki człowiek powinien – zdaniem większości – być. Ale... kurde, nie będę nagle udawał napompowanego indyka, wstrzymującego wieczną biegunkę, chodzącego powoli po centrum handlowym. Przekułem wrażliwość na atut, bo dzięki niej mam większy wgląd w drugiego człowieka. Zawodowo ta wrażliwość bardzo mi się przydaje, bo łatwiej przychodzi mi granie ciężkich scen w teatrze, „Skazanym” czy „Erratum”. Zanim trafiłem do teatru, byłem bardzo nieśmiały. Nie wiem, skąd to się u mnie brało. Bardziej chodziło chyba o grzeczność, wierszyk jakiś, ukłon, ani grama krnąbrności. Jeśli człowiek za wszelką cenę musi (nie znoszę tego słowa) być grzeczny, to wreszcie staje się nieśmiały. I ja taki byłem. Później przytrafiły mi się jednak dwa momenty w życiu, kiedy byłem odbierany jako schizofreniczny.

Pierwszy miał miejsce, gdy trafiłem już do teatru, ponieważ chciałem zobaczyć, jak wyglądają próby. Zafascynowało mnie to, że jest tekst, aktorzy uczą się go na pamięć, a potem udają czyjeś życie. Wydało mi się to bardzo fajne. Coś się we mnie odblokowało. To było jak olśnienie. Gdy potem spotykałem kogoś z podstawówki, patrzył na mnie, jakby myślał: „Jak to możliwe, że ten koleś chce być aktorem? Ten nieśmiały, dziwny typ, który nigdy nie przynależał nawet do żadnej subkultury?”. A ja po prostu nie czułem tej zespołowości. Nie byłem skinem, punkiem ani depeszem, bo nie rozumiałem, dlaczego miałbym być. Po cholerę?! Nie kumałem też autorytetów – wydawały mi się ograniczające. No bo jeśli autorytet wygłosi jakąś teorię sprzeczną z twoim światopoglądem, to co? Masz zmienić autorytet czy światopogląd? I płakać, że coś się bezpowrotnie skończyło? Mnie to nie kręci...

Drugi moment miał miejsce, kiedy przeprowadziłem się na stałe z Krakowa do Warszawy i moje życie diametralnie się zmieniło. Gdy spotykałem kogoś z Krakowa, miałem to samo uczucie co wtedy, w liceum. Patrzą na mnie i myślą: „Co za dziwny facet!”. A to cały czas przecież ja, odarty jedynie z jakichś cebulowych warstw.

Niedawno pracowałem przy filmie „Yuma”, do którego tak strasznie schudłem. Reżyser postawił przede mną trudne zadanie, mówiąc mi: Grasz bohatera, który najbardziej ze wszystkich postaci jest zintegrowany sam ze sobą, nie jest ani dobry, ani zły, jest niczym tajfun, pojawia się i po prostu przechodzi”. Spodobało mi się określenie „zintegrowany sam ze sobą”. Zapytałem więc: „Co mam robić?”, a w odpowiedzi usłyszałem: „Nie wiem, medytuj, leż, czytaj książki, integruj się ze sobą”. Ta rola bardzo mi się spodobała. Patrzysz w oczy takiego gościa i widzisz, że w nim wszystko jest na swoim miejscu, nic nie przesunięte nawet o milimetr. Czasami w życiu udaje mi się osiągnąć taki stan, ale... chciałbym, żeby tak było cały czas!

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze
  1. Zwierciadło

UA Infinity Bra - biustonosz, który dba o zdrowe piersi

fot. materiały prasowe Under Armour
fot. materiały prasowe Under Armour
Zobacz galerię 6 Zdjęć
Źle dobrany biustonosz to problem, z którym boryka się większość kobiet. Noszenie nieodpowiedniego stanika może mieć poważne konsekwencje zdrowotne - bóle pleców, uciski na przeponę, a nawet problemy z oddychaniem czy trawieniem. Under Armour zmienia zasady gry świata biustonoszy sportowych – dzięki innowacjom, które rozwiązują powyższe dwa problemy i wspierają ciało kobiety w naturalnym ruchu.

Aby stworzyć najnowszy model biustonosza Infinity Bra, marka Under Armour testowała prototypy wspólnie z ekspertką w dziedzinie zdrowia piersi dr Joanną Scurr oraz brytyjskim Uniwersytetem Portsmouth. Współpraca miała za zadanie stworzyć perfekcyjnie dopasowany stanik treningowy, który harmonizuje z kobiecym ciałem w zupełnie nowy sposób.

Tradycyjne staniki sportowe powstają poprzez wycięcie miseczek z płaskiej pianki, a następnie ich formowanie i oklejenie warstwami materiałów. Zespół projektantów Under Armour zastosował natomiast technologię wtryskowego formowania płynnej pianki, która zapewnia bardziej naturalny kształt, dopasowanie do ruchu piersi i o wiele niższą wagę.

Elastyczne miseczki zaprojektowano tak, aby niwelować wstrząsy o każdej sile oraz naturalnie otulać ciało kobiety w wahadłowym ruchu w górę, dół i na boki. Płynna pianka ukształtowana jest w formie symbolu nieskończoności – poziomej ósemki, którą ruch piersi wyznacza podczas skakania i biegu. Przełomowa konstrukcja zapewnia odpowiednie wsparcie biustu bez kompromisów na oddychalności i wygodzie.

„Większość osób tego nie zauważa, ale piersi podczas ćwiczeń i biegania poruszają się nie tylko w górę i dół. Kołyszą się także na boki, do środka i na zewnątrz. Projektanci Under Armour przy tworzeniu biustonosza Infinity Bra wzięli pod uwagę ten naturalny rytm, aby stworzyć produkt, który współgra z kobiecym ciałem” - mówi dr Joanna Scurr.

Biustonosz Infinity Bra wykorzystuje jedne z najbardziej zaawansowanych innowacji materiałowych Under Armour. Pozwoliły one na stworzenie najlżejszego i najszybciej schnącego stanika sportowego w kolekcji marki. Najnowocześniejsze technologie zostały wzbogacone o regulowane elastyczne ramiączka, które zapewniają niezrównane wsparcie biustu przy łatwym zakładaniu i zdejmowaniu biustonosza.

Biustonosz UA Infinity Sports Bra jest dostępny w cenach od 169,99 do 259,99 zł i w rozmiarach od XS do 3D.

  1. Zwierciadło

Every summer has a story

fot. materiały prasowe Femi Stories
fot. materiały prasowe Femi Stories
Zobacz galerię 12 Zdjęć
Jesteśmy sobą w pełnej okazałości. Tańczymy, płaczemy ze szczęścia, próbujemy rzeczy, których wcześniej nie śmiałyśmy spróbować. Podróżujemy i odnajdujemy siebie we współczesnej dżungli. Kolekcja Femi Stories na sezon wiosna-lato 2020 to cztery kolekcje kapsułowe zainspirowane wydarzeniami, które zmieniły nas na zawsze.

Kochamy markę Femi Stories. Za projekty, które uwielbiamy najbardziej - takie, w których czujemy się swobodnie, które przypominają nam najpiękniejsze, błogie chwile: wschody słońca, szum oceanu, piaszczyste i bezkresne plaże.

Femi Stories na sezon wiosna-lato 2020 to cztery kolekcje kapsułowe zaprojektowane z myślą o #FemiGirls i ich aktywnym stylu życia. Stworzone dla dziewczyn, które zaczynają swój dzień od jogi, a kończą go surfując przy zachodzie słońca; podróżują i stale szukają nowych wyzwań, odkrywają swoje potrzeby i poprzez swój styl śmiało je wyrażają. Czerpią energię z kosmopolitycznego miasta, ale nie wyobrażają sobie życia z dala od natury. Cztery historie, w której każda odnajdzie siebie.

1. LOVE IN MARRAKESH Historia inspirowana marokańskimi zachodami słońca nad tętniącym życiem, pełnym ekscytujących bodźców miastem. Niebanalnie połączenie ognistego odcienia pomarańczy, głębokiego granatu i delikatnego błękitu z motywem przewodnim LOVE, zaprojektowanym po wizycie w muzeum Yves Saint Laurent w Marrakeszu.

2. WILD AT HEART Kapsuła oddająca dzikość serca #FemiGirl i naszą wieczną miłość do natury. Tu nie obowiązują żadne zasady – nowy, autorski florystyczny print zestawiliśmy z kultową panterką i połączyliśmy z odcieniem morskiej zieleni, a kurtkę Franta i szorty Start znajdziecie w odcieniu metalicznego złota. Tutaj regułą jest brak reguł.

3. PALM TREE RESORT Lato w pełni, zabawa barwami dodającymi energii, siła wzorów i kolorów. Florystyczny wzór, paski, gorąca czerwień i głęboka zieleń. To wszystko znajdziecie w nowych modelach mini, midi i maxi sukienek, kultowej bluzie Kenta, parce Paloma czy idealnie skrojonych strojach kąpielowych.

4. PINK OCEAN Historia inspirowana podróżą po piaszczystych brzegach oceanu i andaluzyjskimi zachodami słońca. Modele w odcieniu pudrowego różu i niebieskiego przełamane zostały delikatnym printem nawiązującym do tego, co kochamy najbardziej – słońca plam i fal.

Jest pięknie. I już nie możemy doczekać się lata.

  1. Zwierciadło

Świąteczne inspiracje prezentowe

Zobacz galerię 8 Zdjęć
Nie masz pomysłu na wyjątkowy prezent dla najbliższych? Mamy dla Ciebie kilka inspiracji. Anielskie włosy, piękna fryzura i promienna cera to prezent, który możesz podarować tym, których kochasz.

ANIELSKIE WŁOSY W STYLU EKO

Najmodniejsza na świecie marka kosmetyków do włosów, KEVIN.MURPHY, to strzał w dziesiątkę. W szczególności dla wielbicielek najnowszych trendów, ekologii oraz… posiadaczek cienkich włosów! Zestaw SPEAKING VOLUMES, w skład którego wchodzi szampon ANGEL.WASH oraz odżywka ANGEL.RINSE w połączeniu z kultowym lakierem SESSION.SPRAY, sprawi, że te święta będą wyjątkowo piękne oraz pełne objętości.

KEVIN.MURPHY SPEAKING VOLUMES, 234 zł (hair2go.pl) KEVIN.MURPHY SPEAKING VOLUMES, 234 zł (hair2go.pl)

HANDMADE STORY

Dla miłośniczek rękodzieła trafionym prezentem będą zestawy spinek TURTLE STORY. Ręcznie wykonane szylkretowe spinki o nietuzinkowych kształtach będą idealnym uzupełnieniem świątecznych fryzur. Zapakowane są w ekologiczne oraz ozdobne pudełko.

TURTLE STORY – zestaw 2 spinek od 69 zł  (hair2go.pl) TURTLE STORY – zestaw 2 spinek od 69 zł  (hair2go.pl)

ŚWIĄTECZNA REGENERACJA

Dla miłośniczek profesjonalnej pielęgnacji włosów wybierz niezawodny zestaw regenerujący OLAPLEX. To doskonałe rozwiązanie dla posiadaczek każdego rodzaju włosów. Wszystkie produkty z tej serii zawierają specjalnie opatentowany składnik, który wnika w głąb włosa, naprawiając je od wnętrza. To prezent, który gwarantuje piękne i zdrowe włosy nie tylko od święta!

OLAPLEX zestaw; 249 zł (hair2go.pl) OLAPLEX zestaw; 249 zł (hair2go.pl)

PROMIENNA CERA

Dla wielbicielek prostej i skutecznej pielęgnacji twarzy wybierz zestaw od GLOV. Jest to niezbędny duet pielęgnacyjny każdej kobiety. W zestawie antycellulitowa rękawiczka do peelingu ciała oraz rękawiczka, która w mgnieniu oka zmywa makijaż tylko przy użyciu wody. Natomiast dla miłośniczek koreańskiej pielęgnacji postaw na zestaw 5 masek od PIBU, przeznaczonych do różnego rodzaju cery lub elastyczną maseczkę kształtującą owal twarzy od SKEDERM. Maski w płachcie to nie tylko idealny pomysł na prezent, ale również doskonały sposób na zimową pielęgnację skóry twarzy.

PIBU zestaw masek, 289 zł; SKEDERM PEPTIDE LIFTING BAND 5 szt., 259 zł; GLOV IT'S A MATCH 49 zł/ hair2go.pl PIBU zestaw masek, 289 zł; SKEDERM PEPTIDE LIFTING BAND 5 szt., 259 zł; GLOV IT'S A MATCH 49 zł/ hair2go.pl

LUKSUS DLA WŁOSÓW

Wymagającej i ceniącej najwyższej jakości pielęgnację podaruj wyjątkowy zestaw nawilżający do włosów od Alterny. Ta wyjątkowa linia z ekstraktem z kawioru intensywnie nawilża, wzmacnia i odżywia suche oraz problematyczne włosy. W zestawie znajduje się nawilżający szampon oraz odżywka wraz z elegancką, skórzaną kosmetyczką. Podaruj jej w prezencie piękne włosy oraz odrobinę luksusu.

ALTERNA CAVIAR MOISTURE DUO, 199 zł/hair2go.pl ALTERNA CAVIAR MOISTURE DUO, 199 zł/hair2go.pl

DLA VEGE MANIACZKI

Profesjonalne, wegańskie oraz nietestowane na zwierzętach kosmetyki do włosów to zdecydowanie prezent, który zadowoli każdą miłośniczkę ekologii. SHARK BAY od Eleven Australia to zestaw dedykowany dla posiadaczek cienkich oraz pozbawionych objętości włosów. Szampon oraz odżywka odbiją je od nasady, a sól morska doda im tekstury, tworząc naturalne fale. Podaruj jej włosy pełne objętości oraz… australijskiego słońca.

ELEVEN AUSTRALIA SHARK BAY 175 zł/hair2go.pl ELEVEN AUSTRALIA SHARK BAY 175 zł/hair2go.pl

W MĘSKIM STYLU

Jeśli szukasz prezentu dla swojego ukochanego mężczyzny postaw na praktyczne rozwiązanie. Wybierz zestaw FRESH MIX od marki KEVIN.MURPHY, który zawiera wszystko to, czego potrzebuje zadbany oraz nowoczesny mężczyzna. W zestawie znajduje się stymulujący szampon i odżywka, oraz dwie mini pasty do stylizacji. Poszukiwania idealnego prezentu dla Niego możesz uznać za zakończone sukcesem.

KEVIN MURPHY FRESH.MIX 234 zł/hair2go.pl KEVIN MURPHY FRESH.MIX 234 zł/hair2go.pl

Propozycje prezentów dostępne na

  1. Zwierciadło

Słodka niespodzianka pod choinkę

(Fot. iStock)
(Fot. iStock)
Zobacz galerię 3 Zdjęcia
Rozpakowywanie prezentów to jeden z tych momentów, na który w czasie świąt czekają nie tylko dzieci. Upominki, to przecież dowód na to, że o sobie pamiętamy i chcemy sprawić sobie przyjemność.

Jednym ze sprawdzonych pomysłów na prezent od Świętego Mikołaja jest małe co nieco, czyli paczuszka pysznych słodkości. Ucieszą się z niej zarówno małe łasuchy, jak i dorośli smakosze. Słodycze spod choinki smakują wyjątkowo, zwłaszcza jeśli mają kojarzące się ze świętami smaki - pomarańczy, wanilii i przypraw korzennych. Dekoracyjne opakowanie ozdobione bożonarodzeniowymi motywami tabliczkę czekolady, pudełko pralinek, czy paczkę cukierków przemieniają w wyjątkowy słodki prezent.

Wybierając słodkości pod choinkę trudno pominąć siłę tradycji – są marki, które od lat kojarzą się z jakością i smakiem. Jedną z nich jest E.Wedel. Marka, jak co roku, przygotowuje z okazji świąt specjalną edycję swoich kultowych produktów, wzbogacając je o dodatki takie jak pomarańcza, cynamon, wanilia i żurawin. Z okazji Bożego Narodzenia, znane wedlowskie produkty otrzymają nową, świąteczną szatę graficzną.

Są wśród nich , Torcik Wedlowski, kultowe Baryłki i duże tabliczki czekolady – gorzka z żurawiną, mleczna z cząstkami pomarańczowymi oraz czekolada Cookie, w dwóch świątecznych smakach: korzennym i Orange Mocha. W tegorocznej ofercie Mieszanka Wedlowska, cukierki Pierrot i świąteczne pralinki opakowane będą w nietuzinkowe puszki w kształcie kuli, dzwonka i choinki. Dzięki temu mogą także stanowić idealną świąteczną ozdobę.

Słodkości dla najmłodszych

Dzieciom czas oczekiwania na Boże Narodzenie można umilić kalendarzem adwentowym E.Wedel. W ozdobnym pudełku podzielonym na 24 okienka znajdują się czekoladki w dwóch smakach w kształcie Buźki Krówki. 
Na Mikołajki lub pod choinkę można sprawić im zestawy słodyczy na przykład: pudełko z opaską w kształcie rogów Renifera - bohatera motywu graficznego, Domek Krówki, a także czekolady mleczne z chrupiącymi kawałkami wafelków i chrupek lub z kawałkami pianek marshmallow. Świąteczne produkty dla dzieci E.Wedel ozdobiono postaciami Renifera, Mikołaja, Bałwanka oraz Znajomej Krowy Kucharza.

 

Produkty z portfolio świątecznego E.Wedel są w sprzedaży od początku listopada.

  1. Zwierciadło

Stwórz atmosferę Świąt. Inspiracje od marki Fyrklövern  

Zobacz galerię 23 Zdjęcia
Święta to przede wszystkim wyjątkowa atmosfera, spotkania z bliskimi oraz pyszne potrawy. Smakowanie ich to również delektowanie się pięknem odświętnie nakrytego stołu. Zainspiruj się propozycjami marki Fyrklövern - specjalistą w dziedzinie dekoracji stołu - i stwórz świąteczną aranżację, która oczaruje twoich gości!

ÅSA’S WINTER 

Rajskie jabłuszka, pomarańcze, granaty i pachnące gałązki to elementy doskonałe na świąteczny stół! By całość wyglądała bajecznie warto wybrać perfekcyjną zastawę, która spełni nasze oczekiwania co do dekoracji stołu i zachwyci wszystkich gości! Po raz pierwszy w Polsce, w cudownej aranżacji świątecznej, prezentujemy Serwis ÅSA’S WINTER, zaprojektowany przez skandynawską artystkę Anne Rooslien. Najwyższej jakości, trwała porcelana skaleniowa, urzekające, ręcznie litografowane zdobienia oraz wyjątkowy design tworzą ponadczasowy serwis obiadowy! Dzięki zastawie, dekorowanej skrzatami – wykreowanymi przez znaną w Skandynawii Åsę Götander, uzyskasz wspaniałą zimowo-świąteczną atmosferę. Porcelanę możemy umyć w zmywarce i odgrzać w niej dania korzystając z kuchenki mikrofalowej – to dodatkowy atut tego eleganckiego serwisu.

SANTA CHRISTMAS

Do świątecznej dekoracji stołu warto wybrać nastrojowe świece, serwety i oczywiście doskonałą porcelanę. Serwis SANTA CHRISTMAS ręcznie zdobiony platyną, skrzącymi się płatkami śniegu oraz uroczymi krasnalami to spełnienie świątecznych marzeń zarówno dzieci jak i dorosłych. Klasyczny design kolekcji wypełniają kolorowe, ręcznie malowane wizerunki skrzatów i zwierząt w zimowej scenerii. Pełne fantazji i artystycznego kunsztu, tworzą ciepły i radosny klimat, podkreślając wyjątkową atmosferę świąt.

ÅSA’S CHRISTMAS

Skrzaty i dekor wzbogacony elementami z 18-karatowego złota to przewodnie elementy Serwisu ÅSA’S CHRISTMAS. Zastawa z motywem uroczych ludków idealnie ozdobi świąteczny stół i stworzy atmosferę bajkowego klimatu przywołując wspomnienia beztroskiego dzieciństwa. To serwis, który przykuwa wzrok oryginalnym kształtem przypominającym pofałdowane śnieżne zaspy, na których zagościły urocze skrzaty. Ośnieżone choinki dekorowane prawdziwym złotem stanowią ekskluzywny element ozdobny! Gałązki, pierniki w kształcie serca, gwiazdy z jabłek czy złote szyszki w kieliszkach to elementy dekoracyjne, które komponują się idealnie z tym eleganckim serwisem.

ÅSA’S CHRISTMAS WHITE

Porcelana Åsa’s Christmas White zachwyca klasycznym designem i ręcznie malowanymi krasnalami w białych i srebrnych kapturkach. Serwis przepięknie prezentuje się w monochromatycznym stylu, gdzie na drewnianym stole w odcieniach szarości układamy zielone gałązki przyprószone śniegiem, szyszki i pachnące pierniki.

VICTORIA 

Drewno, pachnący świerk, nastrojowe lampki i przepyszne potrawy podane na luksusowej porcelanie skandynawskiego projektu pomogą nam stworzyć perfekcyjną atmosferę w czasie świąt! Serwis Victoria zachwyca delikatną formą, a zdobienia z 18-karatowego złota nadają mu królewskiego splendoru. Czerwona serweta przyprószona sztucznym śniegiem, pomarańcze, goździki i soczyste, czerwone jabłka w zimowej okrasie w połączeniu z elegancką porcelaną Victoria tworzą dekorację stołu w iście królewskiej aranżacji. Ta zastawa to świetny wybór zarówno na święta jak i inne okazje, jej klasyczny i elegancki design sprawia, że będzie pasowała na każdą uroczystość.

CELEBRATION

Świąteczny stół stanowi doskonałe pole do popisu dla miłośników dekoracji wnętrz. Spektrum możliwości jakie możemy zastosować jest nieograniczone. Pachnące gałązki świerku, złote świece, kryształowe wazony, eleganckie serwety czy też subtelne herbaciane róże i złote sztućce będą prezentować się perfekcyjnie w otoczeniu porcelany Celebration. Serwis o lekko falistym kształcie z ręcznie nanoszonymi platynowymi zdobieniami zachwyca subtelnością i elegancją.

Zobacz więcej na: ,