1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Spotkania
  4. >
  5. Olga Chajdas: "Kawa jest dla mnie symbolem rutyny, potrzebnej każdemu, mnie też"

Olga Chajdas: "Kawa jest dla mnie symbolem rutyny, potrzebnej każdemu, mnie też"

Fot. archiwum prywatne
Jeżdżą wszędzie razem. Reżyserka Olga Chajdas i ona – kawiarka. Kawa w niej zaparzona umila życie, socjalizuje i sprawia, że każdy hotel przypomina dom.

Miałam spory dylemat z wyborem tej jednej rzeczy. Wszystkie, o których pomyślałam, były związane z pracą. Tak więc przy okazji uświadomiłam sobie, że trochę nie mam życia poza pracą. Zastanawiałam się, z czym się nie rozstaję, co jest dla mnie synonimem domu, bo cały czas podróżuję, codziennie jestem w innym miejscu, w innym mieście. A wtedy człowiek potrzebuje choćby namiastki stabilizacji. Ja wożę wszędzie ze sobą stały zestaw: świeczkę, korkociąg do wina, wyciskarkę do cytryn, bo codziennie rano piję sok z cytryny. I kawiarkę.
Wybrałam kawiarkę, ponieważ o korkociągu nie wypada opowiadać, wyciskarka jest nazbyt utylitarna, a świeczka, owszem, to synonim ciepła, ale z kawiarką nie wygra. Bo kawiarka to kawa, a kawa to pretekst do spotkań, czyli bardzo potrzebnej nam teraz socjalizacji.

Kawa jest dla mnie też symbolem rutyny, potrzebnej każdemu, mnie też. Wstaję rano, biorę szybki prysznic, zimny, dla zdrowia. Potem staram się parę minut porozciągać. Nie wychodzę z domu bez śniadania, nawet jak zdjęcia są o piątej rano. W tym szaleństwie zmienności poszukuję elementów stałych, gdziekolwiek jestem; jednym z nich jest kawa. Ale picie jej to także ogromna przyjemność. Wiele badań pokazuje, że już sam zapach kawy wyzwala dużo pozytywnych endorfin. A ja po prostu bardzo lubię kawę. Nie piję jej jakoś strasznie dużo, a jak mam do wyboru złą kawę, to wolę nie pić wcale. Stąd też bierze się potrzeba wożenia ze sobą swojej kawiarki oraz dobrej kawy, koniecznie z miodem, który też przeważnie zabieram ze sobą.

Kawiarki mam dwie: aeropress, który jest bardzo wygodnym urządzeniem turystycznym, i włoski ekspres na prąd, który jeździł ze mną przez cały czas zdjęciowy do „Watahy”. Dobra kawa to podstawa, powinna pochodzić z dobrej palarni. W tych dwóch kawiarkach najbardziej lubię to, że nie wciska się guzika i kawa leci, tylko jej przygotowanie jest celebracją. To niby prosta czynność, mechaniczna, ale jednak wymaga skupienia. Niektórzy układają puzzle, inni szydełkują, a wszystko po to, żeby na chwilę wyłączyć myślenie. Rytuał parzenia kawy prowadzi poza tym do wspaniałego efektu – czegoś, co smakuje, pięknie pachnie, stabilizuje niestabilne życie. Ważne jest też samo picie kawy. Nieśpieszne, z błogim namaszczeniem. Ja przedłużam tę chwilę do tego stopnia, że często kawa stygnie. Ważne jest też to, z kim się ją pije. Wszyscy pamiętamy czasy, kiedy można było umówić się na kawę. Na szczęście te czasy wracają.

Olga Chajdas, reżyserka (między innymi filmu „Nina”, serialu „Wataha”). Razem z Kasią Adamik wyreżyserowała serial „Axis Mundi” dla Netflixa. Obecnie pracuje nad swoim kolejnym filmem.

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze