1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Spotkania
  4. >
  5. Trzy pytania do Karoliny Szaciłło

Trzy pytania do Karoliny Szaciłło

– Wierzę, że każdy z nas, bez względu na płeć, ma w sobie męską i żeńską energię – mówi Karolina Szaciłło, autorka książki "Jestem kobietą". (Fot. Bartek Korpacz/Foto Eye Studio, materiały prasowe)
Zdjęłam zbroję. Jak mawia moja ukochana terapeutka „zamieniłam ją na różę w zębach”. Róże, jak wiadomo, mają kolce. Ścinam je ostatnio, bo chyba nie są mi już potrzebne – wyznaje Karolina Szaciłło w książce „Jestem kobietą”. Opisuje w niej swoją drogę do wolności i akceptacji. Jak podkreśla, ma świadomość, że ta droga nigdy się nie kończy. Ale po latach melanży, dopalaczy, „małych odwyków i dużych postanowień” już dostrzega nie tylko jej zarys, lecz też, w którym kierunku prowadzi.

Karolina Szaciłło medytuje, wspólnie z mężem Maćkiem pisze książki i prowadzi warsztaty promujące zdrowy styl życia, bo widzi w tym sens. Nie chcemy robić z niej statecznej matki i żony (zresztą wystarczy zobaczyć pierwszy lepszy film z jej udziałem choćby na YouTubie), jedynie inspirujący przykład kobiety, która czuje się wreszcie wolna... nawet jeśli to nie jest stan constans.

Swoją ostatnią książkę zatytułowałaś „Jestem kobietą”, piszesz w niej o tym, jak przez lata zadawałaś sobie pytanie o własną tożsamość. Czy to znaczy, że na przykład 15 lat temu nie czułaś się kobietą?
Początkowo tytuł miał brzmieć: „Jestem… kobietą”, jednak w trakcie pracy wielokropek zniknął i zostało „Jestem kobietą”. Patrząc z perspektywy czasu czuję, że tak miało być. Ta książka jest częściowo opowieścią o wieloletnim procesie akceptacji mojego żeńskiego pierwiastka. Głęboko wierzę, że każdy z nas, bez względu na płeć, ma w sobie męską i żeńską energię, obie nieustannie w nas tańczą. Ja przez lata gloryfikowałam moją męską energię, upatrując w niej siły i sukcesu, a kobiecą wypierałam. Empatia, relacyjność, wrażliwość, czyli atrybuty żeńskości kojarzyły mi się ze słabością, uległością. Terapia, małżeństwo, macierzyństwo, pojawienie się w moim życiu córek Maćka sprawiły, że po latach obojętności objęłam ramionami swoje wewnętrzne, dotychczas smutne, dziecko. Poczułam siłę, która tkwi w kobiecości. I dziś w końcu mogę z dumą powiedzieć: Jestem kobietą, ale taką, która ma wciąż sporo cech kulturowo postrzeganych jako męskie. A im dalej w las, tym mniej mam ochotę się etykietować i czuję, że zwyczajnie… jestem.

Kiedyś przeczytałam takie zdanie: „Kobietą się rodzi, mężczyzną trzeba się stać”. Czy mogłabyś się z tym zgodzić?
Czuję raczej, że rodzimy się mężczyzną lub kobietą, a mamy szansę stać się świadomym człowiekiem. To, czy wykorzystamy ową szansę, zależy od wielu czynników. Zarówno takich, na które nie mamy wpływu, jak choćby genetyka czy ajurwedyjskie praktyki, czyli konstytucja, środowisko, w którym wzrastamy, jak i decyzji, które podejmujemy. Jednak im dłużej żyję, tym bardziej mam wrażenie, że zależy to przede wszystkim od naszej pokory, od odwagi w zaglądaniu do środka, w braniu odpowiedzialności za to wszystko, co jest w nas. To jedyna znana mi droga do świadomości i… wolności.

No właśnie, wolność. Piszesz, że dziś czujesz się wolna. Co to dla ciebie oznacza?
Kiedyś wolność rozumiałam bardzo potocznie i zewnętrznie. Jako życie bez zobowiązań, bez odpowiedzialności. Dziś czuję się wolna, kiedy wiem, kim jestem. Kiedy znam swoje mocne, ale również te mniej przyjemne strony. Taką prawdziwą wolność czasami czuję całą sobą, a bywają momenty, gdy wydaje mi się być bardzo odległa…

Karolina Szaciłło, dziennikarka, nauczycielka technik oddechowych i medytacji. Współautorka kilkunastu poradników lifestyle'owych, m.in. „Zdrowe dziecko w zgodzie z naturą” (Wydawnictwo Zwierciadło). Wspólnie w mężem Maćkiem prowadzi blog o zdrowym sposobie na życie.

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze