1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Spotkania

Angelina Jolie – obrończyni praw człowieka. To jej rola życia

Z dzieckiem uchodźcą z plemienia Kachin podczas wizyty w obozie dla przesiedleńców wewnętrznych Eight Miles Palana w stolicy stanu Kachin (pol. Kaczin), Myitkyina, Birma (2015). (Fot. Soe Zeya Tun/Reuters/Forum)
Mimo że jest gwiazdą największego formatu, rzadko zabiera publicznie głos, a jeśli już to robi – to zawsze w imieniu innych. Angelina Jolie od kilku lat mniej gra, więcej reżyseruje, a jeszcze więcej czasu poświęca swoim dzieciom. Najczęściej jednak występuje w roli międzynarodowej obrończyni praw człowieka. I jest w niej po prostu genialna.

Kiedy 20 sierpnia 2021 roku założyła konto na Instagramie, zaledwie w godzinę zdobyła milion obserwujących, ustanawiając nowy rekord serwisu (obecnie ma już ich 13,1 miliona). Opublikowała list, który napisała do niej młoda Afganka, obawiająca się o to, jak teraz będzie wyglądało jej życie pod rządami talibów po wycofaniu się wojsk amerykańskich. Wstrząśnięta jej sytuacją oraz losem milionów Afgańczyków aktorka napisała, że ponieważ właśnie w tej chwili tracą oni możliwość komunikowania się poprzez social media oraz w ogóle wyrażania siebie, pojawiła się na Instagramie po to, by dzielić się ich historiami oraz oddawać głos tym, którzy na całym świecie walczą o podstawowe prawa człowieka. Dodała, że dokładnie 20 lat wcześniej, tuż przez atakiem na World Trade Center, jeszcze jako ambasadorka dobrej woli przy wysokim komisarzu ONZ do spraw uchodźców (UNHCR; od 2012 roku jest już specjalną wysłanniczką), była na afgańskiej granicy, gdzie rozmawiała z Afgańczykami uciekającymi przed tamtym reżimem. Wyznała, że to okropne patrzeć na to, jak znów są zmuszani uciekać z włas­nego kraju. Tym bardziej że sama pamięta obietnice, jakie im składano, i nadzieję, jaką pokładali w amerykańskiej misji.

Jeden z najnowszych wpisów na jej instagramowym koncie pochodzi z 2 maja 2022 roku i dotyczy niedawnej wizyty we Lwowie. Zdjęcie, które wrzuciła, pokazuje małą rączkę trzymającą kamyk. Jak wyjaśnia, ten „wyjątkowy kamyk” znalazła mała dziewczynka z Kramatorska. Bawiąc się nim, nie wiedziała, że to fragment szrapnela z bomby zrzuconej na jej miasto. Jolie wyjaśnia dalej, że takie właśnie fragmenty bomb są stale wyciągane z drobnych ciałek dzieci, a czasem muszą tam pozostać, bo znajdują się na tyle blisko ważnych organów, że niebezpiecznie byłoby je usuwać. „W czasie wojny to dzieci płacą najwyższą cenę” – napisała tuż po ataku Rosji na Ukrainę.

W obliczu inwazji wojsk rosyjskich na Ukrainę Jolie w kwietniu poleciała z misją humanitarną do Lwowa (2022). (Fot. LVIV.MEDIA/Reuters/Forum)

Dzieci są najważniejsze

W ciągu ostatnich dwóch dekad jako rzeczniczka i obrończyni praw człowieka z ramienia ONZ wzięła udział w ponad 60 misjach w terenie. Pierwszą misją było Sierra Leone w ostatnich latach wojny domowej. „Moja praca polega na walce, u boku kolegów, o prawa i ochronę dla uchodźców, na sprzeciwianiu się ich przymusowym powrotom i na dążeniu do lepszej dla nich edukacji” – tłumaczyła w wywiadzie dla amerykańskiego „Vogue’a”. W tym samym czasie zagrała w 21 filmach, a wyreżyserowała cztery. No i sześciokrotnie została mamą.

Mama, filmowiec (a właściwie: filmowczyni), specjalna wysłanniczka UNHCR – tak właśnie siebie opisuje, dokładnie w tej kolejności. „Kiedy dorastałam, w ogóle nie myślałam o tym, że będę kiedyś matką. Tak naprawdę nigdy nie chciałam mieć dzieci ani się nimi zajmować, ja nawet nie bawiłam się w bycie mamą dla lalek. Czy to nie zabawne, że skończyłam aż z szóstką?” – pytała rozbawiona w rozmowie z dziennikarzem „Guardiana” rok temu. Jako nastolatka zdała sobie sprawę z tego, jak wiele dzieci na świecie jest osieroconych. Zafascynowała ją idea adopcji. Kilkanaście lat później była już gotowa kilkorgu z nich dać dom. Maddox, który ma dziś 21 lat, pochodzi z Kambodży, 18-letni Pax z Wietnamu, a 17-letnia Zahara z Etiopii. „Nigdy nie miałam fiksacji na punkcie przekazania swoich genów” – mówi. I mimo że wśród wspomnianej szóstki jest też trójka jej biologicznych dzieci, ze związku z aktorem Bradem Pittem, Jolie podkreśla, że rodzina jest czymś, co powstaje na bazie przebywania ze sobą i wspólnego dorastania, a nie genetyki.

Angelina Jolie i szóstka jej dzieci podczas wizyty w Luwrze, od lewej: Shiloh, Vivienne, Maddox, Pax, Zahara oraz Knox Jolie-Pitt. Paryż, 2018. (Fot. META/Backgrid UK/Forum)

W ubiegłym roku w USA ukazała się jej książka, napisana wspólnie z Geraldine Van Bueren, prawniczką specjalizującą się w prawach dziecka, oraz z organizacją Amnesty International. Nosi tytuł: „Know Your Rights, and Claim Them. A Guide for Youth” („Poznaj swoje prawa i domagaj się ich. Przewodnik dla młodzieży”). To swoisty podręcznik na temat praw dziecka, skierowany do młodych, a jego tytuł został zainspirowany przebojem zespołu Clash, który zresztą aktorka ma wytatuowany na karku. W książce są omówione wszystkie kategorie praw dziecka zgodnie z Konwencją o prawach dziecka ONZ, ratyfikowaną przez 196 państw – w tym prawo do informacji, do prywatności, do ochrony przed przemocą i podczas wojen czy zakaz dyskryminacji – ale też przedstawione poruszające przykłady młodych aktywistów z całego świata. Jest w niej też mowa o tym, jak często te prawa są naruszane, a wręcz gwałcone przez te same rządy w mocy prawa. Książka ma się wkrótce ukazać w Polsce, a aktorka już zadeklarowała udział w jej promocji.

„Oto prawda, z której być może nie zdajesz sobie sprawy” – pisze we wstępie. „Twoje prawa jako młodej osoby są tak samo ważne jak prawa dorosłego człowieka. Nie od momentu, kiedy osiągniesz pełnoletniość czy wyprowadzisz się z domu, ale już teraz”. W wywiadzie dla „Guardiana” mówiła: „Poznałam zbyt wiele dzieci, których prawa były drastycznie łamane – czy dotyczyło to uchodźców, czy ofiar gwałtów. Nie mogłam zrozumieć, jak to jest możliwe, że wciąż muszą walczyć o coś tak podstawowego, co powinno być im zagwarantowane od chwili przyjścia na świat. Bardzo mnie to rozzłościło”. Wyznała też, że do napisania książki zainspirowały ją jej osobista historia i ostatnie doświadczenia z wymiarem sprawiedliwości. Uświadomiła sobie wtedy, że Stany Zjednoczone dotąd nie ratyfikowały Konwencji o prawach dziecka ONZ (Polska zrobiła to w 1991 roku), co sprawia, że między innymi – według prawodawstwa Kalifornii – jej 17-letni wtedy syn nie mógł zeznawać w swojej sprawie.

Chodzi o batalię sądową, która jeszcze nie dobiegła końca, związaną z oskarżeniami o przemoc wobec dzieci, jakiej miał się dopuścić jej były mąż Brad Pitt. Kiedy we wrześniu 2016 roku Angelina Jolie wniosła pozew o rozwód, do mediów dotarły informacje, że bezpośrednim powodem było jego zachowanie na pokładzie ich prywatnego samolotu, kiedy pod wpływem alkoholu uderzył najstarszego syna Maddoxa. Aktor przyznał się do nadużywania alkoholu, ale zaprzeczył zarzutom o stosowanie przemocy. Rozwód został już orzeczony w 2019 roku, ale kwestia opieki nad dziećmi – dzielonej lub całkowitej – nadal nie jest wyjaśniona. Na razie cała szóstka mieszka razem z matką w willi należącej kiedyś do Cecila B. DeMille’a, amerykańskiego filmowca, nieopodal wzgórz Hollywood, do której aktorka przeprowadziła się właśnie dlatego, by dzieci mogły regularnie odwiedzać ojca. Jolie unika rozmów o byłym mężu, także ze względu na poufność wynikającą z trwającego procesu. „Rozstaliśmy się dla dobra mojej rodziny. To była słuszna decyzja. Nadal skupiam się na uzdrawianiu rodziny. Niektórzy skorzystali z mojej ciszy, a dzieci widzą w mediach kłamstwa na swój temat, ale przypominam im, że znają prawdę. To szóstka bardzo odważnych, silnych młodych ludzi” – mówiła „Vogue’owi”. „Kiedy dziecko zostaje skrzywdzone – psychicznie lub fizycznie – lub jest świadkiem, jak ktoś krzywdzi w ten sposób bliską mu osobę, ma to na nie trwały destrukcyjny wpływ. Dlatego tak ważne jest, by wiedziało, że jego prawa są chronione. Bez tego jest narażone na to, by wieść pełne niepewności i ciągłego zagrożenia życie” – skonstatowała w wywiadzie dla „Guardiana”, komentując zarówno swoje życie, jak i swoją książkę.

Aktorka przemawiająca na konferencji „Violence Against Women” (Przemoc wobec kobiet), zorganizowanej w Waszyngtonie na Kapitolu (2022). (Fot. Michael Brochstein/Zuma Press/Forum)

Dzika dziewczynka

Na pytanie, kiedy po raz pierwszy zdała sobie sprawę z tego, czym są prawa człowieka, i postanowiła o nie walczyć, wspomina swoją matkę. To dzięki niej stała się osobą, którą jest dzisiaj. „Mama była po prostu dobrym człowiekiem, którego niepokoiło to, że inni ludzie są źle traktowani” – mówi.

Marcheline Bertrand, na zdjęciach z młodości łudząco podobna do córki, jako młoda dziewczyna uczyła się aktorstwa razem z Lee Strasbergiem (jego szkołę ukończyła potem jej córka). Swoje marzenia o karierze aktorki poświęciła wychowaniu Angeliny i jej starszego brata, Jamesa Havena, w dodatku przez większość czasu jako samotny rodzic. „Mama wyszła za mąż w wieku 21 lat, a kiedy skończyła 25, była już rozwódką z dwójką małych dzieci. Mimo że niedane jej było zostać zawodową artystką, wykorzystywała swoje talenty jako matka. Choćby podczas urządzania nam urodzinowych przyjęć” – wspomina Jolie. Podkreśla, że choć były diametralnie różne, mama nigdy nie próbowała przycinać jej do swojego kształtu. „Ona była spokojna, ja – wiecznie w ruchu. Podczas gdy ja lubiłam eksponować swoją seksualność, ona stanowiła wzór damy. Nie przeszkadzało jej to widzieć we mnie człowieka i zachęcać mnie do wyrażania siebie. Nauczyła mnie być taką właśnie matką dla moich dzieci” – dodaje.

Powtarzała córce, że w życiu trzeba być przydatnym dla innych. Jako nastolatka Jolie długo nie wiedziała, co to znaczy. Buntowała się przeciwko normom i społeczeństwu. Eksperymentowała z narkotykami i alkoholem. Ale też nie mogła pozbyć się dojmującego poczucia pustki, które próbowała zagłuszyć okaleczaniem skóry i częstymi ucieczkami z domu. Kiedy zakochała się po raz pierwszy w wieku 14 lat, matka zaproponowała, by jej chłopak zamieszkał z nimi. W ten sposób chciała zatrzymać w domu także ją… „Gdyby ktoś spytał mnie, nastolatkę, czy w przyszłości widzę siebie jako matkę, wysłanniczkę ONZ czy kogoś, kto napisze książkę – odpowiedziałabym: w życiu!” – opowiada.

Bertrand zmarła na raka piersi w 2007 roku w wieku 56 lat. Jej śmierć wstrząsnęła aktorką. Kiedy więc wykryto, że jest nosicielką genu BRCA1, tego samego, który miała jej matka, zwiększającego u niej ryzyko zachorowania na raka piersi do 87 proc., a na raka jajnika do 50 proc. – w 2013 roku profilaktycznie poddała się obustronnej mastektomii i rekonstrukcji piersi, a później, w 2015 roku, także operacji usunięcia jajników (w jej wyniku w wieku 39 lat przeszła przedwczesną menopauzę). W słynnym liście opublikowanym w „New York Timesie” zaapelowała do kobiet o badanie się i robienie badań genetycznych. „Nie chciałam, by moje dzieci przechodziły to samo, co ja w ich wieku” – pisała. Odzew był ogromny, kobiety – przejęte jej historią – masowo zgłaszały się do lekarzy. Pisano nawet o „efekcie Angeliny”.

Z perspektywy czasu Jolie dostrzega, że jej matce odebrano nie tylko prawo do spełnienia swoich marzeń, lecz także jej własny głos. Już jako nastolatka oburzała się na jawną niesprawiedliwość, jaką było to, że jej ojciec, aktor Jon Voight, jako osoba publiczna był bardziej wiarygodny i lepiej postrzegany niż jego była żona – „przyzwoita kobieta robiąca swoje bez rozgłosu”. To wtedy postanowiła, że nie da się uciszyć tak jak jej matka. „Tak naprawdę wcale nie weszłam do show-biznesu dlatego, że chciałam zostać aktorką. Ja po prostu chciałam być słyszana” – mówiła w wywiadzie.

Dlatego też tak lubi pracować z młodymi ludźmi, słuchać, co mają do powiedzenia. Jak przyznaje, przypominają jej ją samą z czasów, kiedy rzucała wyzwanie systemowi. Tym bardziej rozumie aktywistów z całego świata, którzy z takim zaangażowaniem i poświęceniem walczą o to, w co wierzą. Pamięta czas, kiedy sama z podobnym zaangażowaniem i poświęceniem walczyła, choć nie do końca wiedziała jeszcze, w jakiej właściwie sprawie.

Mary Ann Wyrsch, zastępczyni wysokiego komisarza Narodów Zjednoczonych do spraw uchodźców, oraz Angelina Jolie w Genewie podczas ceremonii mianowania aktorki ambasadorem dobrej woli dla UNHCR (2001). (Fot. Getty Images)

Trzeba przyznać, że lubiła mocne akcenty: noże, krew… Kiedy jako 20-latka wychodziła za mąż za kolegę z planu, aktora Jonny’ego Lee Millera, miała na sobie T-shirt z jego imieniem napisanym własną krwią. Razem z drugim mężem, Billym Bobem Thorntonem, nosili na szyi fiolki z krwią drugiego i chętnie napomykali o dzikim seksie, jaki uprawiają. Sama Jolie lubiła też opowiadać o swojej stale powiększającej się kolekcji noży, a nawet wykonywać z ich udziałem niebezpieczne sztuczki na oczach zachwyconych gospodarzy telewizyjnych show. To wszystko tworzyło jej kontrowersyjny, ale i pociągający wizerunek i pomagało zdobywać interesujące role. Dzięki jednej z nich, będącej apogeum jej aktorskiej kariery – czyli tytułowej Larze Croft – Jolie trafiła na plan zdjęciowy do Kambodży, zmagającej się z pozostałościami po reżimie Czerwonych Khmerów. Jak wyznała w a „Vogue’u”, ta wizyta po raz pierwszy uświadomiła jej problemy uchodźców. „Zmusiło mnie to do zaangażowania się w sprawy zagraniczne, dzięki temu dołączyłam do UNHCR. Przede wszystkim jednak w Kambodży zostałam mamą. W 2001 roku uczestniczyłam w szkolnym programie w Samlout. Bawiłam się klockami z małym dzieckiem i bardzo wyraźnie pomyślałam: »Tutaj jest mój syn«. Kilka miesięcy później w sierocińcu poznałam małego Mada” – wspomina.

Kiedy dziś patrzy się na Angelinę Jolie, spokojną i dystyngowaną, do tego niezwykle elegancką w swoich beżowych ołówkowych spódnicach czy świetnie skrojonych czarnych kostiumach, trudno przywołać obraz zbuntowanej dzikuski w spodniach ze skóry i z krwią na T-shircie. Jednak, jak sama przekonuje, obie te postaci w dużej mierze są tą samą osobą, tylko tamta, dziksza, nie wiedziała jeszcze, jak skanalizować swoją energię. „Byłam statkiem pozbawionym steru. Szukałam wolności, prawdy i autentycznych przeżyć. Chciałam czuć głęboko i doświadczać na maksa, ale też nosiłam w sobie wiele zranień” – wyznaje.

Chce żyć po swojemu, mówić to, co myśli, robić to, co chce zrobić, nie zważając na to, że inni uznają to za dziwne – tak w best­sellerowej „Czułej przewodniczce” Natalia de Barbaro opisuje postać Dzikiej Dziewczynki, wewnętrznej postaci, jaką nosi w sobie każda z nas. Wygląda na to, że Angelina Jolie swoją mocno przytuliła do serca. 

Angelina Jolie skończyła 47 lat. Wychowana w aktorskiej rodzinie, zadebiutowała przed kamerą w wieku pięciu lat, u boku ojca Jona Voighta. Laureatka Oscara za rolę w „Przerwanej lekcji muzyki” oraz trzech Złotych Globów (za „Przerwaną lekcję muzyki”, „Gię”, „George’a Wallace’a”). Uhonorowana licznymi nagrodami za działalność humanitarną.

Share on Facebook Send on Messenger Share by email

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze